Broń URANowa – 2

Ci, którzy twierdzą iż ZU nie jest szkodliwy powinni osiedlić się i wychowywać dzieci na terenach skażonych uranem.

Płk. Armii Jugosławii, Milan Zarić, odpowiedzialny za badania miejsc skażonych przez ZU

.

.

Rozdział dokumentuje ukrywanie i przeinaczanie faktów o skutkach broni uranowej na Bałkanach przez NATO. Podobnie do postępowania ze swoimi kombatantami z wojny nad Zatoką Perską, władze amerykańskie i brytyjskie (oba państwa użyły tam broń ZU) ignorują i tuszują dramatyczny wzrost liczby przypadków raka oraz zwyrodnień noworodków w Iraku (patrz podrozdział Jedna drobinka w poprzednim rozdziale). Zapobiegają także niezależnym badaniom, oskarżają Saddama Husajna za wrogą propagandę o broni uranowej , a nawet zwalają winę na użytą przez niego broń chemiczną przeciw własnej ludności. Do momentu pisania rozdziału w grudniu 2002 r. żadna organizacja międzynarodowa nie zbadała ludności nad Zatoką Perską.

Źródła wojskowe USA zasugerowały początkowo, że w kampanii kosowskiej wystrzelono 3 – 4 tys. naboi ZU (masa ZU ok. 1 t). Nawet jeśli ta liczba odpowiadałaby rzeczywistej (potem okazało się, że była zaniżona co najmniej 10 razy) użyto o wiele mniej ZU w Kosowie niż w Iraku, ale w miejscach bardziej zaludnionych. W kampanii nad Zatoką Perską wojska amerykańskie i brytyjskie wystrzeliły amunicję o łącznej masie ZU 300 do 800 ton. Podobnie jak w Iraku, embargo nałożone na Jugosławię przez te same państwa NATO, które skaziły ją uranem ograniczyły możliwości badania ludności oraz wykrywania i leczenia raka. Brytyjscy parlamentarzyści Alice Mahon i Bob Marshall-Andrews widzieli w Jugosławii poważne braki w sprzęcie i lekach, co doprowadziło do prawie 3-krotnie mniejszej wykrywalności raka w stosunku do 1990 r., zanim sankcje rozpoczęły się.

W sierpniu 1999 r. przewidziałem w Zielonych Brygadach, że zważywszy historię reakcji władz USA i W. Brytanii na skutki broni ZU w wojnie z Irakiem, Pentagon i NATO będą najprawdopodobniej wymigać się od odpowiedzialności za skażenie uranem przez:

§         zaniżenie tonażu broni ZU użytej w atakach na Jugosławię i uprzednio przeciw Serbom bośniackim,

§         manipulowanie dokumentami i dowodami naukowymi, włącznie z tymi z poprzednich kampanii wojennych, gdzie użyto ZU,

§         cenzurę informacji ukazujących się w środkach masowego przekazu,

§         zwalenie winy za zwiększoną zachorowalność i zgony wskutek ZU na inne przyczyny, np. zanieczyszczenie środowiska sprzed czasu nalotów,

§         obwinienie uranu użytego przez Jugosławię oraz broni chemicznej i biologicznej nieświadomie uwolnionej w atakach NATO z tajnych wytwórni i składów w Jugosławii.

Przeoczyłem inną możliwość. Po zakończeniu bombardowań NATO zażądało od Jugosławii nieujawniania żadnych informacji o stratach NATO pod groźbą wstrzymania pomocy w odbudowie zniszczeń (patrz rozdział pt. Straty wojskowe). Możliwe też, że Jugosławię zmuszono do zatajenia informacji o szkodach wyrządzonych przez broń uranową, pod podobną groźbą.

Wg informacji otrzymanych przez reportera z londyńskiego Independent, Roberta Fiska, władze Jugosławii nie miały informacji o ZU w Kosowie, bo ich armia musiała się szybko wycofać. Wiedziały natomiast, iż NATO użyło ZU koło Wranje, Bujanowaca, góry Ostojnik (wszystkie w południowej Serbii) i na półwyspie Lustice (Czarnogóra).

Zaprzeczać, zwlekać, zwodzić

Początkowo taktyka NATO polegała na negacji, aby nie antagonizować opinii publicznej na wypadek, gdyby trzeba było zyskać poparcie społeczeństw zachodnich dla inwazji lądowej na Bałkanach. Zapytany w czerwcu 1999 r. o zagrożenie od ZU dla powracających do Kosowa uchodźców, rzecznik Pentagonu orzekł, że chodzi o niezmiernie małe ilości ZU i nie ma powodów do obaw: Uran normalnie wszędzie nas otacza, jest w powietrzu, w ziemi, po prostu jest absorbowany przez organizm. Reporter napisał do Pentagonu, czy ma plany odkażania pól walk w Kosowie. Biuro prasowe odpowiedziało: Nie. Użyto minimalne ilości i nie sądzimy, by ZU stanowił istotne zagrożenie dla zdrowia.

W miarą wypływania na światło dzienne przypadków śmiertelnych wśród sił niosących pokój w Bośni i Kosowie, Pentagon i NATO minimalizowali lub wręcz ukrywali zagrożenie uranowe. Pod koniec 2000 r. nie dało się go dalej ukrywać i wybuchł skandal o skażenie Bałkanów amunicją ZU. Robert Parsons, reporter specjalizujący się w ZU, napisał potem (The Nation z 9.4.2001): Kiedy w październiku 2000 r. ukazały się pierwsze doniesienia w europejskiej prasie o zmarłych na białaczkę żołnierzach włoskich po służbie na Bałkanach, alarm wybuchł na całym kontynencie. Wielu niezależnych specjalistów uważa, że białaczkę spowodowała broń ze ZU zastosowana przez NATO podczas wojen na Bałkanach. Na początku 2001 r. Hiszpania i Grecja ogłosiły badania ewentualnego skażenia swych żołnierzy, a Portugalia wycofała żołnierzy z Kosowa.

Państwo za państwem wzywało ambasadorów USA lub wysyłało delegacje do dowództwa NATO w Brukseli w poszukiwaniu prawdy o ZU. Lecz NATO (czyli właściwie USA – wg Parsonsa) trzymało się śpiewki Pentagonu: Jeśli jest problem, należy badać zdrowie żołnierzy, ale niemożliwe, by przyczyną był ZU, bo ma tak niskie promieniowanie, że jest zupełnie nieszkodliwy. Przyczyną uników Pentagonu są setki tysięcy chorych kombatantów wojny nad Zatoką Perską, którzy cierpią na „syndrom wojny nad Zatoką” i złożyli wnioski o odszkodowanie. Oprócz tego są udokumentowane przypadki kanadyjskie, amerykańskie i niemieckie, w których pracownicy obrabiający przeciwwagi ze ZU w samolotach oddychali pyłem metalicznym ZU i zapadli na choroby identyczne jak znad Zatoki i z Bałkanów. Istnieją też dowody z kraks samolotów cywilnych i wojskowych w Anglii, Holandii i Niemczech, po których miejscowa ludność zaczęła chorować i umierać, najprawdopodobniej wskutek skażenia uranem ze spalonych przeciwwag. Wykryto pył ze ZU i pozbierano niespalone w pożarze przeciwwagi wykonane ze ZU, ale rządy odmawiają przebadania miejscowej ludności, albo prowadzą badania, ale nie tymi metodami, co potrzeba.

Tuż przed wybuchem skandalu w Europie o „kosowski ZU” w listopadzie 2000 r. przedstawiłem na konferencji w Manchesterze referat o metodach tuszowania sprawy ZU. Zachodni eksperci wojskowi potwierdzili prywatnie moje tezy, a następne wydarzenia – metodę dezinformacji o ZU: zaprzeczać, zwlekać, zwodzić. Od 1991 r. władze USA przekonują społeczeństwo, a szczególnie kombatantów, o nieszkodliwości ZU i podają wyselekcjonowane fakty, aby uśpić opinię publiczną. Propaganda NATO trąbi o 40% niższej aktywności ZU w stosunku do naturalnego uranu – gra słów obliczona na skołowanie opinii publicznej. Dane propagandowe odnoszą się do działania promieniotwórczego na zewnątrz organizmu, podczas gdy nawet maleńka drobinka ZU wewnątrz organizmu szkodzi otaczającym komórkom tkanki. Dopiero w związku z kosowskim ZU wyszło też na jaw, że amunicja ZU z USA zawiera domieszki uranu 236, plutonu i innych silnie radioaktywnych substancji (patrz podrozdział pt. Ochrona zdrowia światowego).

Po początkowych próbach negacji zagrożenia, z karygodnym, 16-miesięcznym opóźnieniem Pentagon podał wreszcie miejsca użycia i ilość pocisków ZU, choć z niedopowiedzeniami. Zwiódł opinię publiczną i zbagatelizował niebezpieczeństwo wobec wojsk w Kosowie, a przede wszystkim wobec miejscowej ludności, o którą niby poszedł się bić z Miloszewiciem i Serbami. Obserwatorzy sądzą, że skupienie uwagi na ofiarach wśród sił pokojowych miało na celu odwrócić uwagę od znacznie liczniejszych przypadków wśród ludności bałkańskiej. Napad na Jugosławię uzasadniono wszak pretekstem ratowania rzekomo masakrowanych Albańczyków, których bez zmrużenia oka NATO następnie wystawiło na skażenie przez ZU.

Lobby atomowe wsparło kampanię dezinformacyjną, tak jak przedtem po Hiroszimie i Nagasaki, próbach atomowych, awariach siłowni jądrowych i śmiertelności w przemyśle nuklearnym (patrz artykuł pt. Zaczęło się w Hiroszimie w Zielonych Brygadach nr 172, www.zb.eco.pl/zb/172/promien.htm#hiroszima). Mimo wydatku ponad 300 milionów dolarów na badania przez rządy USA i Zjednoczonego Królestwa uważają one, że nie ma współzależności między ZU a syndromami znad Zatoki i bałkańskim.

Natomiast niezależni badacze uważają uran za jedną z głównych przyczyn syndromów znad Zatoki Perskiej (obok szczepionek, zatrucia środkami owadobójczymi i dymem z płonących szybów naftowych) i za główną przyczynę syndromu bałkańskiego. Nie dostają oni jednak kontraktów na badania dla rządu. Badacze kontraktowi dementują nawet istnienie syndromu, np. dr Harry Lee kierujący zespołem badającym 3 tys. kombatantów dla brytyjskiego ministerstwa obrony (Reuters z 7.10.2002). Wg artykułu Lee w Journal of the Royal Society of Medicine, syndrom znad Zatoki istnieje tylko w wyobraźni kombatantów. Artykuł wzbudził oburzenie wśród chorych i naukowców. Brytyjski badacz wpływu promieniowania na żywą tkankę, dr Malcolm Hooper z Uniwersytetu Sunderland, nazwał pracę Lee nikczemną oraz zdradą zaufania kombatantów. Amerykanin dr Robert Haley z Uniwersytetu Texas Southwestern, który znalazł u kombatantów zaburzenia funkcji mózgu, powiedział Reutersowi, że praca ta jest gorsza od naukowej szmiry. Negacja syndromu znad Zatoki Perskiej automatycznie rozwiązuje władzom problem syndromu bałkańskiego.

Niezależny biochemik niemiecki, profesor Albrecht Schott, pierwszy w świecie badał (na własny koszt) chromozomy kombatantów znad Zatoki, z Bośni i z Kosowa. Stwierdził nieprawidłowości do 14 razy wyższe niż normalnie, co może oznaczać, że potomstwo odziedziczy raka i choroby. W lecie 2002 r. brytyjski parlamentarzysta Paul Tyler, członek grupy roboczej nt. syndromu, powiedział, że byłoby oburzające, gdyby rząd Zjednoczonego Królestwa zignorował wyniki. Rzecznik ministerstwa obrony odrzucił wnioski Schotta: Nie uważamy przeprowadzonych badaż ani za dobrze przemyślane, ani za solidne naukowo. Dodał jednak, że ministerstwo nie miało jeszcze okazji zapoznać się ze szczegółami badań! Odpowiedzialna administracja w USA (Veterans Affairs, Research Advisory Committee on Gulf War Veterans Illness) nie zezwoliła na podobne badania. Wbrew woli poszkodowanych pobrane próbki krwi i tkanek przechowuje Instytut Patologii Sił Zbrojnych USA. Grupa internetowa kombatantów USA skomentowała w październiku 2002 r.: dyrektorzy departamentu obrony i administracji ds. kombatantów nie kłamią – po prostu pomijają dane.

Emerytowana major rezerwy Lotnictwa USA Denise Nichols, obecnie wiceprzewodnicząca zrzeszenia kombatantów, skomentowała najnowszy raport władz USA (z września 2002 r.): Grupy kombatantów znad Zatoki od 12 lat próbują, by departament obrony, Kongres i kilka administracji przyznały się do braku odpowiedzialności i skorzystały z nauczek w celu polepszenia opieki lekarskiej nad rannymi i chorymi kombatantami. Bez wykorzystania doświadczeń z wojska ludność cywilna nie jest lepiej zabezpieczona. Lekarze i badacze znający realia chorób po wojnie nad Zatoką próbowali pomóc za wszelką cenę, ale ignorowano ich i atakowano w zawodzie. Garstka ich desperacko próbuje przekazać wiedzę społeczeństwu wszelkimi możliwymi sposobami, ale nie pozwala im się pomóc narodowi. Rozdział funduszy na badania oraz zwierzchnictwo rządu nad uniwersytetami, szpitalami i grupami medycznymi to prawdziwa sieć pajęcza stojąca na drodze rozpowszechniania wiedzy. Administracja ds. kombatantów departamentu obrony nie szkoli swoich lekarzy w dziedzinie chorób po wojnie nad Zatoką, nie bierze udziału w prawdziwych badaniach (bo departament obrony neguje przyczyny), ani nie dopuszcza skutecznych opcji leczenia. Używają władzy, aby kombatantów wojny nad Zatoką zniewolić i zostawić na śmierć. Więc jak mają lekarze cywilni choćby pojąć ten dział medycyny, skoro rząd sprawuje nad wszystkim przytłaczającą władzę?

Tajemnica wojskowa

Aby ocenić skutki konfliktu bałkańskiego na środowisko i ludność, Klaus Töpfer, dyrektor wykonawczy agend ONZ ds. środowiska (UNEP) i siedlisk ludności (UNCHS), powołał Balkan Task Force (bałkańska grupa działania) pod presją publiczną jeszcze podczas nalotów NATO w 1999 r. Pod przywództwem byłego ministra środowiska Finlandii Pekka Haavisto, grupa kierowała się wnioskami tajnego wstępnego raportu ONZ nt. amunicji ZU, który przeciekł w maju 1999 r. (patrz podrozdział Raporty): ten rodzaj amunicji jest z odpadu nuklearnego, a jego użycie jest bardzo niebezpieczne i szkodliwe. Haavisto był nieugięty, że ZU należało uwzględnić w badaniach dla pełnego obrazu skażenia w wyniku wojny NATO: Ludnośc powinna być chroniona, a te tereny powinny być jasno oznaczone. Jeśli małe dzieci bawią się tam, wdychając pył uranowy i nawet zbierając pozostałości po amunicji, na pewno istnieje ryzyko zatrucia.

Kiedy raport Balkans Task Force wyszedł w październiku 1999 r. pozostały w nim zaledwie dwie z 70 stron o ZU. Przez cały ten okres przez Genewę przewinęła się procesja urzędników w oczywisty sposób bezkrytycznych wobec stanowiska USA o ZU. Byli wśród nich Dennis McNamara, specjalny wysłannik Wysokiej Komisji ONZ ds. Uchodźców na Bałkanach, który na prasówce 12.7.1999 podkreślił zapewnienia NATO o nieszkodliwości ZU – pisał Parsons w The Nation półtora roku po opublikowaniu raportu. Dr Keith Baverstock z europejskiego biura Światowej Organizacji Zdrowia nalegał dwuznacznie, że nie ma żadnego zagrożenia od ZU, ale może stwarzać problemy w czasie walk. Specjalny wysłannik sekretarza generalnego ONZ na Bałkanach Carl Bildt (były premier Szwecji) oświadczył zwięźle, że ZU nie jest kwestią.

5.10.99 Christian Science Monitor opisał, jak Pentagon i NATO utrudniały próby oceny zagrożenia od ZU w Kosowie i południowej Serbii. Agencje ONZ złożyły zapytania o dokładne miejsca i ilości amunicji użytej w ciągu 78 dni kampanii NATO. Do początku października 1999 r. nie otrzymały danych. Mówią, że to jest tajemnica wojskowa – powiedział David Kyd, rzecznik Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej ONZ (IAEA) w Wiedniu, która badała promieniowanie dla Balkans Task Force. Nieformalne zapytania skierowane do państw NATO (z USA włącznie) i do ich przedstawicieli w IAEA dały do zrozumienia, że NATO opierało się dyskusjom na ten temat, podobnie jak władze Jugosławii.

Wg źródeł europejskich w NATO amerykańscy dyplomaci w jego dowództwie kilka dni przedtem jednostronnie odmówili wszelkich dalszych informacji o ZU, zmuszając petentów do zapytań w Pentagonie, a próby zdobycia informacji stamtąd napotkały na przeszkodę nie do pokonania. Samoloty USA były jedynymi z amunicją uranową, ale Pentagon twierdził, że nie było żadnych bezpośrednich pytań ws. atakowanych celów. Nie mamy nic do ukrywania – powiedział rzecznik Pentagonu Steve Campbell. Na bezpośrednie zapytanie reportera Christian Science Monitor o użyciu ZU w Dziakowicy i Wranje, rzecznik Pentagonu Victor Warzinski odpowiedział: Do dziś nie dyskutowaliśmy niczego innego, tylko najbardziej ogólne dane o rodzajach broni dla poszczególnych typów celów.

Zachowanie Pentagonu było dziwne, bo po zawieszeniu broni w czerwcu 1999 r. bez problemów podał namiary na 1,5 tys. zrzutów bomb rozpryskowych. Z tą informacją ONZ sporządziło mapy poszukiwawcze. Pentagon i NATO kooperowały także w innych aspektach dochodzenia ONZ, np. bombardowań obiektów przemysłowych i wycieków do Dunaju.

Tylko 10,5 ton

Badania dla Balkan Task Force przeprowadziły Światowa Organizacja Zdrowia, Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej i Szwedzki Instytut Ochrony przed Promieniowaniem. Wobec braku danych o lokalizacji użycia amunicji ze ZU prace ograniczyły się do Panczewa, Kragujewaca, Nowego Sadu i Boru. Brak oficjalnego potwierdzenia przez NATO o stosowaniu ZU w czasie konfliktu kosowskiego zniekształcił warunki wstępne pracy zespołu – wywnioskował Balkan Task Force i ponaglił, aby wszcząć dochodzenie nt. skutków amunicji ZU na zdrowie człowieka. Wobec tego Sekretarz generalny ONZ Kofi Annan zażądał szczegółów nt. użycia broni ZU od Lorda Robertsona, sekretarza generalnego NATO.

Robertson odpowiedział (ale dopiero 7.2.2000), że samoloty amerykańskie A-10 wystrzeliły 31 tys. sztuk amunicji ZU w pojazdy pancerne Jugosławii w Kosowie. Łączna masa uranu w tej amunicji wyniosła 10,5 ton. Specjaliści rosyjscy twierdzili, że NATO użyło 40 do 50 t ZU W dalszym ciągu nie podano miejsc użycia broni ZU, tylko że samoloty A-10 działały na zachód od drogi Pecz-Dziakowica-Prizren, w okolicach Kliny, wokół Prizren oraz w rejonie na północ od linii łączącej Suwą Rekę i Uroszewac: Ale wiele misji stosujących ZU miało również miejsce poza tymi rejonami. Jakby chodziło o bagatelne zanieczyszczenie środowiska, po odpowiedzi Robertsona rzecznik NATO Francois LeBlevenac powiedział, że NATO nie miało żadnej jurysdykcji nad wyborem broni stosowanej przez państwa członkowskie.

UNEP odpowiedział: przedłożona informacja nie zawiera wystarczających szczegółów do dokładnej oceny konsekwencji środowiskowych i zdrowotnych ZU. Nie można więc było przeprowadzić w Kosowie obiektywnej oceny oddziaływań ZU na ludność i wojska. Nikt z ONZ nie spytał o skażenie pozostałej powierzchni Jugosławii uranem pochodzącym z broni i z urządzeń rozbitych samolotów i pocisków sterowanych. Nie wykazano troski o skażenie ludności poza Kosowem, gdzie w ostatnich fazach „humanitarnej kampanii” NATO bombardowania trwały dzień i noc. Wyczerpująca lista celów ostrzelanych bronią uranową objęłaby Serbię poza Kosowem i wskazałaby na problemy z tego powodu w przyległych krajach.

Na konferencji prasowej 21.3.2000 w Genewie UNEP powiadomił, że Światowa Organizacja Zdrowia przygotowuje na połowę maja 2000 r. bardziej ogólny raport o skutkach ZU na zdrowie. UNEP stwierdził, że chociaż informacja od Robertsona nie powinna być powodem do alarmu, należy zastosować wnioski z raportu UNEP z października 1999 r. – zamknąć dostęp  do skażonych miejsc oraz poinformować ludność o potencjalnym zagrożeniu i właściwych środkach ostrożności. Wg Reutersa z 23.3.2000 Pentagon potwierdził, że amerykańskie badania naukowe wskazały na brak znacznego zagrożenia dla zdrowia i środowiska ze strony pozostałości po ZU.

Tydzień potem niemieckie jednostki KFOR w Kosowie wyodrębniły promieniotwórczą powierzchnię ok. 5 tys. m2 i niemieckie ministerstwo obrony musiało obiecać badania radiologiczne swojego wojska. Wojskom Niemiec i Holandii, które stacjonowały na terenach najintensywniejszego użycia ZU w Kosowie, zabroniono jeść miejscową żywność i stołować się poza kasynami. W lipcu 2000 r. Holendrzy wycofali się z Kosowa, choć przymusowo nosili ubiory ochronne, które po użyciu odsyłali w pojemnikach oznaczonych znakiem promieniotwórczości. Potwierdziły to władze Holandii, gdy doszło do badań wojska po wybuchu skandalu o ZU: Nasi żołnierze zawsze używali specjalne ubiory i na razie nie mamy przypadków chorób. Jako pretekst wycofania się rząd Holandii podał azbest.

Władze cywilne nie pozostały w tyle. Zastępca wysokiego komisarza ONZ ds. uchodźców Frederick Barton ujawnił w Le Courrier na początku 2000 r., że wykluczono z misji w Kosowie kobiety w ciąży. Ponadto osoby wyznaczone do Kosowa musiały dostać opcję służby w innym regionie, a w aktach osób wysłanych do Kosowa musiała być notatka na wypadek wniosku o odszkodowanie. Barton kilkakrotnie podkreślił, że usiłowano ostrzec uchodźców powracających do Kosowa, ale administracja ONZ, NATO i przywódcy albańscy zniweczyli te wysiłki.

Raporty

Biurokracje NATO i ONZ idą ręka w rękę. NATO zasłania się tajemnicą wojskową, a ONZ – obiektywną, naukową oceną oddziaływań ekologicznych. Raporty ONZ o zagrożeniu od natowskiego ZU w Jugosławii świadczą o dedykacji kadr technicznych, których wysiłki niweczy korupcja dyrekcji. W maju 1999 r. podczas kampanii w Kosowie ONZ zmobilizowało wszystkie obecne tam agencje pomocy, by wykonały wstępne rozeznanie zagrożenia od ZU. Pierwszego raportu UNEP bijącego na alarm o ZU w Kosowie nie opublikowano, ale przeciekł do Roberta Parsonsa dzięki osobom z ONZ zirytowanym służalczością dyrektora UNEP Töpfera wobec USA. Parsonsowi doniesiono, że nacisk przyszedł bezpośrednio z Waszyngtonu, prawdopodobnie z Pentagonu przez siedzibę ONZ w Nowym Jorku.  Raport przeciekł 18.6.1999 w dziennikach szwajcarskich w języku francuskim Le Courrier i La Liberté. Na konferencji prasowej w Genewie Töpfer zaprzeczył, że raport utajniono, bo inaczej nie ukazałby się w prasie. Wkrótce po zakończeniu wojny NATO w Jugosławii raport sponsorowany przez Komisję Europejską nie opisał kwestii ZU, natomiast zacytował raport UNEP bez podania źródła.

Po wyjściu na jaw, że Balkans Task Force otrzymał mapy miejsc użycia ZU, Töpfer zwołał zebranie w Genewie, aby naradzić się, co zrobić z przeciekiem. Tego samego dnia Le Courrier opublikował mapę, a następnego dnia pozwolono Haavisto zaprezentować ją prasie. Töpfer otrzymał znacznie dokładniejszą mapę na początku czerwca. Podobno Haavisto dowiedział się o niej dopiero we wrześniu 1999 r., po czym naglił, by niezwłocznie rozpocząć badania w Kosowie przed nadejściem zimy. Töpfer sprzeciwił się, ponoć z obawy, że opublikowanie informacji spowodowałoby masowe wędrówki jak podczas wojny natowskiej, które mogłyby zakłócić wybory samorządowe w Kosowie.

Biurokraci UNEP nie byli odosobnieni w służalczości dla NATO. Jako najwyższa instancja do spraw zdrowia publicznego i agenda ONZ, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) powinna była objąć przywództwo badań nad ZU. Podobnie jak w innych przypadkach skażenia nuklearnego trudno jednakże o prawdę z powodu umowy między WHO a Międzynarodową Agencją Energii Atomowej (IAEA). Ta ostatnia zajmuje się promocją energii atomowej, czyli jest lobbystą przemysłu nuklearnego – dziwoląg w ONZ, gdzie nie ma innej agendy reprezentującej interesy prywatne. Zawarta w 1958 r., w sytuacji tajności i kontroli nad badaniami i rozwojem energii i broni atomowej, umowa między IAEA i WHO zastrzega, że skutki promieniowania na zdrowie może badać tylko IAEA – patrz Zaczęło się w Hiroszimie w Zielonych Brygadach nr 172, Zapytany telefonicznie przez Parsonsa rzecznik IAEA David Kyd twierdził, że mandat jego organizacji nie zezwala na badania nad ZU, który zresztą jest zupełnie nieszkodliwy.. Nic dziwnego, że nie kto inny jak WHO ogłosił w lutym 2001 r. 4-letni program „badań” nad skutkami ZU na Bałkanach.

Nie powinno też dziwić, że po cichu anulowano prace nad ulotką informacyjną o ZU, zapowiedzianą przez WHO zaraz po zakończeniu wojny. Spodziewany w grudniu 1999 r. raport o ZU nie ukazał się. Aby uspokoić oburzenie po wybuchu skandalo o ZU w Europie, w pośpiechu sklecono ulotkę w styczniu 2001 r. Jej treść była sprzeczna z bieżącym stanem wiedzy o promieniowaniu i skutkach. Kiedy Balkans Task Force podjął się pierwszych badań ZU w Kosowie w 1999 r., IAEA wykonało pomiary, więc nie stwierdzono promieniowania godnego uwagi – pisał z przekąsem Parsons w kwietniu 2001 r. Przedtem podał w San Francisco Examiner: Mierzono licznikami Geigera niezdolnymi wykryć specyficznego promieniowania ze ZU, więc żadnego nie wykryto. Na pewno nie przez przypadek Balkans Task Force zastosował standardy WHO dotyczące jednorazowego napromieniowania rozłożonego na masę całego ciała, zamiast długotrwałego bombardowania mikroskopijnego fragmentu tkanki promieniami alfa z drobinki pyłu ze ZU osiadłego wewnątrz organizmu. 

Ochrona zdrowia światowego

Wybielanie ZU przez UNEP i Komisję Europejską po wybuchu skandalu o ZU nie złagodziły burzy, lecz pogłębiły nieufność europejskoej opinii publicznej. Parsons pisał:  W jakim stopniu te uczucia wpłyną na politykę Unii Europejskiej zależeć będzie od tego, jak długo europejska opinia puibliczna będzie domagać się wiarygodnego wytłumaczenia, co się kryje za ‘nie-kwestią’ znaną teraz pod nazwą ‘syndromu wojny bałkańskiej’.

Broniąc NATO odnośnie białaczki wśród ludności cywilnej w Kosowie, Światowa Organizacja Zdrowia stwierdziła, że ilość przypadków pozostaje niezmieniona w stosunku do statystyk sprzed kampanii 1999 r. W rzeczywistości nie ma podstaw do porównań z zachorowalnością sprzed wojny 1999 r., bo skład ludności był zupełnie inny. Ok. miliona ludzi przybyło do Kosowa nielegalnie z Albanii w czasie okupacji przez KFOR. Ok. 300 – 400 tys. opuściło Kosowo w wyniku terroryzmu WAK od czerwca 1999 r. Przedtem Albańczycy kosowscy bojkotowali państwową służbę medyczną. Prywatna sieć obejmowała przeważnie lżejsze przypadki, a kosztowne leczenie przypadło służbie państwowej. Ani państwowa ani prywatna służba medyczna nie mogły więc mieć miarodajnych statystyk zachorowalności w Kosowie. W styczniu 2001 r. dyrektor szpitala cywilnego w Prisztinie powiedział, że po 1999 r. dramatycznie wzrosła ilość przypadków raka i białaczki w jego szpitalu.

Ok. grudnia 2000 r. Pentagon cichcem zamieścił we witrynie NATO informację o nieznacznych dodatkach do ZU, ku ogromnemu zdumieniu i niezadowoleniu europejskich partnerów w NATO. W lutym 2001 r., aby uspokoić oburzenie publiczne, ogłoszono wstępne „wyniki” badań próbek resztek amunicji ZU z Kosowa: ilości plutonu i innych niezmiernie szkodliwych izotopów promieniotwórczych były znikome. Nie poinformowano jednak, że te pierwiastki są niewspółmiernie bardziej niebezpieczne niż zasadniczy składnik ZU, uran 238. Tak więc mikroskopijne domieszki w ZU mogą mieć skutki radiologicznie porównywalne do konsekwencji większościowej części ZU. NATO wyznaczyło do badań firmę szwajcarską AC Laboratorium-Spiez (ACLS), dostawcę badań wojskowych dla NATO. (To tak, jak zlecać badania nad szkodliwością papierosów laboratoriom koncernów tytoniowych!) Firma ACLS „wsławiła” się „raportem” o skutkach ZU, zaakceptowanym przez NATO, ale nie przez niezależnych specjalistów. Co najciekawsze, rząd Szwajcarii posłał wszystkich swoich żołnierzy z Bałkanów na nieprzymusowe badania, natomiast przymusowo zarekwirował odłamki, łuski i inne pamiątki ze ZU przywiezione z Bałkanów.

Szwajcaria wykorzystała propagandę natowską za ZU do własnych celów. Od czasów sprzed nalotów NATO na Jugosławię mieszka tam spora grupa emigrantów albańskich z Kosowa. Konflikt kosowski i bombardowania przyciągnęły dalszych emigrantów do ich rodzin i znajomych w Szwajcarii. Stało się to w czasie, gdy ten kraj dobrobytu zacieśnij politykę imigracyjną. ACLS wysłano na zbadanie Kosowa i południowej Serbii najlepszym sprzętem na świecie do wykrywania promieniotwórczości. Wyniki pokazały niebezpieczny poziom promieniowania. W obawie przed zniechęceniem Albańczyków do powrotu do Kosowa, gdyby dowiedzieli się o skażeniu, rząd Szwajcarii zataił raporty ALCS i zadeklarował fundowanie przyszłych badań międzynarodowych, aby mieć kontrolę nad wynikami. Od tego czasu ALCS jest kontrahentem naukowym wszystkich badań ZU na Bałkanach. W innym cynicznym pociągnięciu Szwajcaria dała Albańczyków pokaźne zachęty pieniężne na opuszczenie kraju do Kosowa.

Nieszkodliwy

Następny – więc 3. z kolei, licząc tajny raport, który przeciekł w maju 1999 r – raport ONZ (UNEP) o ZU w Kosowie, opublikowany 13.03.2001, nie stwierdził znacznego zagrożenia. Pobrane próbki przeanalizowały: Instytut Ochrony Radiologicznej w Sztokholmie, ww. firma ACLS, Wydział Nauk o Ziemi Uniwersytetu w Bristolu, laboratoria IAEA w Austrii oraz włoska Agencja Ochrony Środowiska (ANPA). Badania rozpoczęte dopiero pod koniec 2000 r. objęły tylko 11 z ponad 100 miejsc użycia pocisków ZU. W nabojach ZU znaleziono ślady uranu 236 i plutonu 239 i 240, ale wg UNEP bez większego znaczenia dla ogólnej radioaktywności tej broni. Obecność domieszek świadczy o tym, że wojskowy ZU produkuje się z odpadów z reaktorów atomowych, czego zabraniają przepisy USA i międzynarodowe. Nawet małe ilości są szkodliwe: wystarczy jedna mikroskopijna cząstka, by zachorować na raka. Ten fakt raport przemilczał – zapewne wynik manipulacji wniosków naukowych przez biurokratów.

Ukrywanie zagrożenia toksyczno-radiologicznego od ZU w raporcie UNEP przypomina propagandę w „dokumentach” Pentagonu oraz w raportach kontraktowanych agencji „badawczych”. Na początku UNEP stwierdza, że nie znaleziono rozległego skażenia gleby w badanych miejscach, więc zagrożenie radiologiczne i toksyczne jest znikome. Chociaż była duża ilość skażonych punktów w zbadanych miejscach, w tych punktach nie ma znacznego zagrożenia od możliwego skażenia powietrza i roślin. Dyrektor UNEP Töpfer, powiedział: Te wnioski naukowe powinny wyeliminować wszystkie bezpośrednie obawy osób mieszkających lub pracujących w Kosowie. Jednak w niektórych przypadkach ZU wciąż może być niebezpieczny. Nasz raport podkreśla szereg środków ostrożności, które należy podjąć, aby zapewnić, że miejsca trafione pociskami ZU pozostaną bezpieczne.

Czy to znaczy, że miejsca są bezpieczne na papierze, a w rzeczywistości nie? Dokładnie. W skażonych punktach leży i koroduje metaliczny ZU, a tlenki uranu w postaci drobin występują w dużym stężeniu. Choć niektóre szczegóły zagrożenia od ZU UNEP ukrył w dalszej części raportu, jest on dziełem speców od dezinformacji, szczególnie notatka prasowa i podsumowanie. Następnego dnia po opublikowaniu raportu Gazeta Wyborcza i inne piały o nieszkodliwości ZU na podstawie notatki prasowej UNEP. Natomiast raport UNEP pisał: Jest wysoce prawdopodobne, że naboje ZU wciąż jeszcze leżą na ziemi. Choć ryzyko radiologiczne i toksyczne od samego dotknięcia naboju jest nieznaczne, jeśliby trzymać nabój w kieszeni lub blisko ciała, zewnętrzne promieniowanie beta na skórę mogłoby przez kilka tygodni napromieniować miejscowo dość dużą dawką. Szef zespołu badawczego ZU z ramienia UNEP, Pekka Haavisto, dodał przy okazji ogłoszenia raportu, że istnieje poważna naukowa niepewność, szczególnie odnośnie zagrożenia dla wody gruntowej [...] Niewypalone rdzenie ze ZU oraz łuski tkwiące w ziemi [...] jak również leżące na powierzchni, stanowią ryzyko skażenia wody gruntowej i pitnej w przyszłości [...] wynikłe stężenia uranu może przekroczyć normy dla wody pitnej ustanowione przez Światową Organizację Zdrowia.

Raport spotkał się z poważną krytyką. Rosyjska Akademia Nauk zapytała, dlaczego zespół badawczy UNEP próbował mierzyć promieniowanie beta i gamma (zresztą bezskutecznie) skoro ZU wysyła głównie promieniowanie alfa. Również stwierdzenie o naukowej niepewności o ZU w wodzie gruntowej jest dziwne, bo już w 1995 r. raport z Instytutu Polityki Ekologicznej Armii USA stwierdził: woda jest dominującym środkiem transportu wszystkich metali, włącznie ze ZU, w środowisku. Metale mogą przechodzić w wodach powierzchniowych i gruntowych. Głównym problemem jest skażenie wody gruntowej od metali rozproszonych na powierzchni terenu. Obserwatorzy zauważyli również, że zespół UNEP nie badał pojazdów opancerzonych trafionych w Kosowie, więc nie mógł ocenić zagrożenia od pyłu wytworzonego przy uderzeniu ZU w pancerz.

Raport UNEP unikał kwestii zagrożenia od napromieniowania pyłem pobranym z oddechem, wodą lub żywnością. Na dodatek okazało się niespodzianie, że niektóre drobinki zawierają izotopy uranu 236, plutonu i in. transuranowców. Raport UNEP zawiera też ciekawe zastrzeżenie: Zawartość niniejszego raportu niekoniecznie odzwierciedla poglądy UNEP, UNCHS (Habitat) lub organizacji biorących udział w badaniach. Więc czyje poglądy odzwierciedla?

UNEP zalecił inspekcję wszystkich miejsc użycia ZU w Kosowie oraz, w terminologii bez wątpienia propagandowej, usunięcie nieznacznie radioaktywnych rdzeni ZU i łusek.  W przypadku znalezieniu ZU, UNEP zalecił poinformować miejscową ludność o środkach ostrożności. Poza tym gdzie możliwe teren należałoby odkazić (czyli niektóre miejsca będą nie do odkażenia?). Zalecenia UNEP spóźniły się o 3 lata. Instytucje Zachodu, który rozproszył ZU, proponują następne lata „badań”, podczas gdy ludność oraz wojska Jugosławii, NATO i ONZ skaziły się ZU. Zdumiewa nonszalancja w stosunku do ludności oraz ślimacze tempo „badań” miejsc podejrzanych o ZU, do tego nie tych, co należy. Fakt, że UNEP ani W|HO nie zbadały ludności (a NATO wcześniej odżegnało się od takiego kroku jak diabeł od święconej wody oraz sfałszowało badania żołnierzy) świadczy o podporządkowaniu organizacji międzynarodowych taktyce dezinformacji o ZU.

Słabi w arytmetyce

Od wiosny 2000 r. NATO podaje magiczną liczbę 10 ton ZU z 31 tys. pocisków wystrzelonych w 112 miejscach w „Kosowie”. Właściwie chodzi o Kosowo, południową Serbię i Czarnogórę. NATO nigdy nie sprostowało też, że były miejsca z niewiadomą ilością ZU, więc całkowita liczba naboi i tonaż musiały być większe. Znajomy serbski matematyk i ekspert komputerowy w Vancouverze, Predrag Zorić, chyba pierwszy na Internecie zauważył, że NATO zaniżyło łączny tonaż wystrzelonego ZU, bo w wykazie Pentagonu szereg pozycji oznaczono ilość nieznana. Zakładając przeciętną ilość ZU na jedno miejsce, obliczoną z 89 miejsc ze znaną liczbą naboi, Zorić wywnioskował, że NATO użyło 8 tys. naboi więcej niż podało. Skoro mogłaby to być próba zmylenia opinii publicznej, nie jest wykluczone, że miejsca z „nieznaną” liczbą naboi były miejscami najbardziej intensywnego użycia ZU, więc łączna masa ZU mogła być jeszcze większa.. Być może obserwatorzy z Rosji i Jugosławii mieli rację twierdząc, że NATO wystrzeliło 50 tys. naboi ZU w kampanii kosowskiej.

Wg wykazu Pentagonu, NATO wystrzelało najwięcej amunicji ZU w ostatnich dniach wojny, a nawet już po podpisaniu układu pokojowego. W okolicach Wranje w południowej Serbii samoloty A-10 chyba ćwiczyły, bo wielokrotnie atakowały gołą skałę amunicją ZU. A może chodziło o pozbycie się broni?

Zorić również pierwszy dostrzegł nieścisłości w raporcie UNEP o ZU w Kosowie z marca 2001 r.. Stwierdził, że lokalizacja badanych przez UNEP miejsc nie zgadza się ze współrzędnymi podanymi w wykazie Pentagonu: Nic dziwnego, że zespół UNEP nie mógł znaleźć 'widocznych oznak użycia ZU', skoro szukał nie tam, gdzie trzeba [...] aż 6 z 11 miejsc badanych przez UNEP ma nieprawidłowe współrzędne. Czyżby znowu zmora przestarzałych map? – Zorić zrobił aluzję do bombardowania ambasady Chin w Belgradzie w maju 1999 r. z powodu przestarzałych map na wyposażeniu wywiadu Pentagonu. Skoro UNEP znalazł resztki amunicji ZU w 8 miejscach, a tylko dla 5 miejsc współrzędne zgadzają się z natowskimi, urodziły się co najmniej 3 nowe miejsca, o których NATO nigdy nie wspomniało! - zauważył Zorić.

Broń ZU jest nieskuteczna. Zaledwie kilkanaście procent pocisków ZU wystrzelonych z samolotów A-10 trafia w cel, a pozostałe wbijają się w grunt. Przy przeciętnej ilości ok. 300 pocisków wystrzelonych w jednym miejscu, dobrze ponad 200 zagłębia się w glebę. Jak się okazało po zawieszeniu broni „cele” były przeważnie atrapami z folii, drewna i in. miękkich materiałów (dzięki czemu Jugosławia straciła minimalne ilości sprzętu pancernego – patrz rozdział pt. Straty wojskowe). UNEP znalazł tylko 7 pocisków ZU w badanych miejscach. To mogłoby wskazywać na powierzchowność badań i fakt, że badano miejsca uprzednio oczyszczone przez NATO. Poza tym zaledwie 2 ze znalezionych pocisków poddano badaniom. Jeśli większość pocisków ZU tkwi w ziemi, mogą skazić wodę gruntową. Poza tym roboty ziemne w przyszłości, gdy zapomni się o kampanii kosowskiej, mogą wydobyć skażony grunt na powierzchnię, a woda i wiatr zrobią resztę.

NATO ostrzegło badaczy UNEP wysłanych do zbadania skażenia ZU na Bałkanach, aby z powodu niewypałów trzymali się z daleka od miejsc zrzucenia bomb rozpryskowych. Jeśli zawierają uran, mogły skazić środowisko w stopniu porównywalnym do pocisków ZU kalibru 30 mm, które UNEP znalazł w Kosowie. Czyżby NATO usiłowało niedopuścić do wykrycia przez UNEP „tajemnicy” uranu w bombach rozpryskowych?

Epizod dotyczący miejsca w Czarnogórze na oficjalnej liście NATO celów ostrzelanych amunicją ZU 30 mm daje dużo do myślenia. Informację otrzymałem pod koniec 2002 r. od Roberta Parsonsa z Le Courier w Genewie, który śledzi wydarzenia związane z bronią uranową. Ekipa badawcza z ONZ stwierdziła na miejscu stary bunkier, zburzony przez NATO. Pociski ZU 30 mm nie mają siły burzącej, szczególnie w stosunku do masywnej konstrukcji bunkra. NATO podało, że ostrzelało bunkier amunicją ZU w dwu nalotach. Badacze znaleźli niewiele pocisków ZU, ale za to skażenie okolicy tak duże, że nie mogło pochodzić nawet z dwu intensywnych nalotów samolotów A-10. Władze Czarnogóry wywiozły skażony grunt z miejsca zniszczenia bunkra na składowisko odpadów nuklearnych instytutu atomowego w Winczy pod Belgradem.

Wniosek jest jeden: NATO wypróbowało na bunkrze nową broń wnikającą w twarde cele, niszcząc go. Następnie dla pozorów ostrzelało ten dawno porzucony bunkier nabojami ZU 30 mm. Epizod daje pojęcie o zagrożeniu od broni uranowej przeciw twardym celom w stosunku do o wiele mniejszych pocisków przeciwpancernych ze ZU. Kto wie, czy w miejscach oznaczonych na liście NATO „nieznana ilość pocisków ZU 30 mm” nie użyto nieatomowej broni uranowej przeciw twardym i podziemnym celom.

Mięso armatnie

Badania skażenia uranem w Kosowie przez UNEP oraz badania żołnierzy przez państwa NATO uśpiły obudzoną skandalem czujność opinii publicznej. Mimo że wśród wojsk po służbie na Bałkanach szerzyły się objawy napromieniowania, dezinformacja Pentagonu i NATO oznajmiła nieszkodliwość ZU. Następny (a więc 4. z kolei) raport UNEP w marcu 2002 r. dotyczył 5 z 11 miejsc na liście NATO w Serbii poza Kosowem i jednego w Czarnogórze. JednegoJedenego skażonego miejsca podanego UNEP przez władze Jugosławii nie ma na oficjalnej liście NATO. Czy chodzi o cel atakowany nowym rodzajem broni ZU, np. niszczycielem bunkrów? Badania objęły tylko miejsca użycia amunicji 30 mm ze ZU, mimo że wg analityków wojskowych znających Bałkany, większość celów na mapach NATO dostarczonych do UNEP to bunkry ukryte pod ziemią w górach, którym amunicja ZU nic by nie zrobiła. Dai Williams, wspomniany w poprzednim rozdziale tropiciel „tajemniczego metalu” w broni przeciw twardym celom, dziwił się w maju 2002 r., że badania ograniczono do amunicji ZU 30 mm: ostrzegłem ich już w marcu 2001 r. o domniemanym występowaniu uranu podejrzewanym w bombach inteligentnych i pociskach kierowanych.

Raport UNEP z marca 2002 r. stwierdził rozległe skażenie przez ZU na niskim poziomie. Pekka Haavisto oznajmił reporterom w Genewie 27.3.2002, że nie ma zagrożenia, ale mogłoby powstać, gdyby roboty ziemne wznieciły pył. UNEP wykrył ZU w glebie, ale nie stwierdzono skażenia wody pitnej, co Haavisto przypisał powolnemu przenikaniu ZU do wody gruntowej. Zespół jednak został zaskoczony odkryciem pyłu ZU w powietrzu niemal 2 lata po konflikcie. Robert Parsons miał zastrzeżenia, że raport wygląda imponująco, ale jest lipny jak jego poprzednik o ZU w Kosowie (z marca 2001 r.).

UNEP pochwalił Jugosławię za odgrodzenie skażonych miejsc wg zaleceń UNEP. Faktycznie UNEP wydał zalecenie dopiero w 2001 r., podczas gdy władze Jugosławii zaczęły akcję poza Kosowem tuż po zakończeniu nalotów NATO. Parsons zauważył po prasówce, że wszystkie zbadane miejsca uprzednio odkaziły służby Jugosławii, a Haavisto chwalił dokładność robót, chociaż pełne odkażenie jest bardzo trudne. Dyrektor UNEP Tőpfer powiedział reporterom: Niewątpliwie potrzeba ciągłej obserwacji, a miejscowa ludność powinna być poinformowana o kwestiach ZU. Chociaż całkowite odkażenie może nie być technicznie możliwe, na szczęście zaczęto już prace w Serbii i  MontenegroCzarnogóryze.:  Dlaczego takiego „szczęścia nie miało Kosowo pod okupacją NATO i ONZ?

Jeśli wierzyć UNEP, WHO nie znalazł związku między ZU a zmianami w chromosomachchromozomach u 4 osób pracujących od 4 miesięcy przy odkażaniu miejsc w Czarnogórze. Raport w tej sprawie rząd Czarnogóry przekazał do UNEP, a ten – do WHO. Znany z poprzednich „badań” skutków ZU dr Repacholi z WHO twierdził, że zabrakło przekonywujących dowodów, ale nie zaproponował przeprowadzenia właściwych badań. Przedtem Rapacholi proponował „badania” wpływu ZU na ludność w Kuwejcie, zamiast w niewspółmiernie bardziej poszkodowanym Iraku. Poza tym co może zdziałać WHO na polu ZU, skoro od lat umowa z IAEA wyklucza zaangażowanie WHO w badania skutktów promieniotwórczości. Parsons wytknął, że UNEP ocenił ryzyko od skażenia na podstawie niewłaściwych norm, bo opartych na badaniach ofiar bomb w Hiroszimie i Nagasaki (jednorazowe napromieniowanie z zewnątrz organizmu, zamiast długotrwałe z drobinki ZU osadzonej wewnątrz organizmu). Haavisto wytłumaczył, że UNEP dostał nakaz trzymania się norm WHO i przyznał, że największe zagrożenie jest od wdychania drobinek ZU zawieszonych w powietrzu (czego nie badano po wybuchach bomb atomowych w Japonii)..

Jak w raporcie UNEP z marca 2001 r., próbki ze skażonych miejsc analizowały szwajcarski firma ACLS i włoska ANPA, która była bezpośrednio związana z zafałszowaniem badań chorych żołnierzy włoskich po Kosowie i Bośni. Raport ANPA w marcu 2001 r. rzekomo nie stwierdził związku między ZU a 25 przypadkami raka po służbie na Bałkanach a ZU. Wg informacji posiadanych przez Parsonsa użyto grupę porównawczą znacznie podatniejszą na białaczkę niż żołnierze. Takie „pomyłki” w epidemiologii (nauce tak podatnej na manipulacje jak statystyka) są nagminne w pracach organizacji międzynarodowych odpowiedzialnych za zdrowie człowieka, co opisałem dokładniej w ww. artykule w Zielonych Brygadach nr 172. Tymczasem 27.4.2002 dzienniki włoskie pisały o narodzinach 23 zniekształconych dzieci wojskowych i mieszkańców koło poligonu broni ZU na Sardynii. Poza tym wśród wojskowych zanotowanoi 134 przypadki zachorowań i 15 zgonów z objawami po ZU. W czasie wojny w Bośni palono amunicję ZU przez kilka tygodni. Wg obserwatorów najwięcej ofiar włoskich to właśnie kombatanci z tej wojny. Tego samego dnia zmarł w szpitalu wojskowym w Bukareszcie żołnierz po służbie w Bośni. Wg lekarzy cierpiał na ostrą białaczkę wskutek skażenia przez uran, wg lekarzy.

7.5.2002 podano z Rzymu, że po raz 3. włoska komisja naukowa złoży raport na temat ZU – tym razem po znalezieniuznalezioniu 7 przypadków zniekształceń u dzieci żołnierzy włoskich po Somalii i Bałkanach, Przeważały zniekształcenia kostne, podobnie jak u dzieci kombatantów USA z wojny nad Zatoką. Włochy posiadają broń ZU od 1985 r., ich siły pokojowe użyły tej broni w SomaliiSomali w l. 1992-1994, a na poligonach krajowych używano broń ZU jeszcze w 2001 r.. Senator Lorenzo Forcieri, przywódca włoskiej delegacji w NATO, zażądał natychmiastowegonatychmiatowego dochodzenia parlamentarnego: Nie chodzi o bicie na alarm, tylko o powzięcie odważnych działań w celu znalezienia prawdy [...] Nasze wojsko nie może być traktowane jak mięso armatnie. Niepokojące wieści dotarły w tym samym czasie z Malezji, gdzie 23 żołnierzy nabawiło się raka i chorób płuc i nerek po służbie w Bośni w 1996 r., a 8 z nich zmarło.

Uniki kliki

Jeśli ZU jest nieszkodliwy, dlaczego Pentagon ujawnił miejsca użycia broni ZU na Bałkanach z ponad rocznym opóźnieniem? Weryfikacja skończyłaby podejrzenia i pozwoliłaby NATO zachować skuteczną broń przeciwpancerną. Pentagon grał na zwłokę, wiedząc, że z czasem skażenie rozpierzchnie się w środowisku i będzie trudniejsze do wykrycia. Skażenie Bałkanów uranem - toksycznym i promieniującym cząstki alfa - jest tak zbrodnicze, jak bombardowanie celów cywilnych w Iraku, Jugosławii i Afganistanie. Najliczniejsze zachorowania i śmiertelność wystąpią wśród miejscowej ludności, bo ona będzie tam mieszkać z pokolenia na pokolenie. W Iraku, Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie i Bośni - miejscach poprzedniego masowego użycia broni uranowej - przedwczesna śmierć, choroby i zniekształcone noworodki są na porządku dziennym od czasu wojen Propaganda za ZU była (i jest) tym bardziej cyniczna, że skutki ZU na zdrowie są znane władzom od dawna (patrz podrozdział pt. Jeśli nikt nie poprze w poprzednim rozdziale).

Wyszło na jaw nieludzkie oblicze NATO, pogarda dla życia ludzkiego i środowiska. Głównym wątkiem prasy i sprzeciwu społecznego na Zachodzie było nieszczęście własnych żołnierzy przy kompletnym lekceważeniu niebezpieczeństwa od ZU w stosunku do ludności albańskiej powracającej do Kosowa, o którą ponoć chodziło przez 78 dni i nocy nalotów. Chiński dziennik China Today z 12.1.2001 zaatakował hipokryzję NATO: Gdzie podziały się względy 'humanitarne', które NATO tak żarliwie przytaczało na usprawiedliwienie swej agresji w Jugosławii? Nawiązując do 250 tys. cywilów irackich cierpiących na choroby wskutek ZU, dziennik dodał: Gdzie się podziało altruistyczne NATO oddane zapobieganiu 'katastrofom humanitarnym' w chwili, gdy taka katastrofa naprawdę stanęła przed nami?

Heroiczne wysiłki służb specjalnych i informacyjnych nie były w stanie zatuszować prawdy przed opinią publiczną. Społeczeństwa Zachodu zaczęły czytać wiadomości między liniami, nie wierząc oficjalnemu słowu. Wg propagandystów NATO, ZU wyparowuje nie pozostawiając śladu. Biorą w łeb zasady fizyki jak prawo zachowania masy. ZU jest nieszkodliwy jak uran naturalny występujący w otoczeniu każdego z nas. Propaganda trywializowała niebezpieczeństwo od broni ze ZU, porównując je do skutków uranu zawartego w wodach kąpielowych, glebie i w zegarku świecącym w ciemności. Wkrótce po wybuchu skandalu o białaczkę z Kosowa władze wojskowe i cywilne państw na smyczy NATO oświadczyły: Nie ma zagrożenia, nikt nie zachorował, nie ma żadnego związku między ZU a białaczką.

Rządy, wojsko i wytwórcy broni oraz przemysł jądrowy ryzykowaliby roszczenia tysięcy kombatantów oraz ludności na pobojowiskach ZU, gdyby przyznali się do zagrożenia uranowego. Trzeba by wtedy zająć się także wyciekami ZU ze składowisk oraz oczyścić pola walk i poligony po ZU. Koszty sięgałyby trylionów dolarów. Wyjście na jaw od dawna ukrywanej prawdy o zbrodniczym skażeniu planety od czasu Hiroszimy i Nagasaki tzw. promieniowaniem o niskim natężeniu postawiłoby pod sąd tysiące ludzi wmieszanych w kryminalne decyzje i późniejsze ukrywanie. Próby z bronią atomową w l. 1950. i 1960., awarie elektrowni atomowych oraz kopalnictwo, przetwórstwo i produkcja materiałów rozszczepialnych z rudy uranowej rozsiały radioaktywne drobinki po całym świecie.

Przeczuwając skandal grożący kompromitacją, w grudniu 2000 r. NATO obrało taktykę „kontrowersji” naukowej. Położono nacisk na białaczkę, mimo że były inne przypadki wśród żołnierzy. Ukryto ilość, charakter i historię poszczególnych zachorowań, przedstawiając je ogólnie jako białaczkę z Kosowa, chociaż wielu żołnierzy skaziło się wczesśniej w Bośni, a być może i w Chorwacji (patrz podrozdział pt. Kaprale i pielęgniarka), więc powolniejsze rodzaje raka wyszły u nich na jaw. Podkreślanie białaczki jest wygodne propagandowo, gdyż choroba ma oprócz promieniowania 6 innych przyczyn, w większości chemicznych. Ukazały się więc artykuły w prasie o zanieczyszczeniu Kosowa przez ścieki, ołów z zagłębia w Mitrowicy, azbest, oraz pył z cementowni. Brakowało tylko szybów naftowych podpalonych przez Miloszewicia. Węgierskie służby specjalne puściły bujdę o podłożeniu ZU w Kosowie, Bośni, a przedtem (chyba zdalnie!) w Iraku, przez Miloszewicia!

Gdy wyszło na jaw, że żołnierze (a wg niezależnych doniesień z Bośni – również cywile) chorują i umierają nie tylko na białaczkę, lecz także na różne rodzaje raka, choroby nerek, paraliż, bóle, chroniczne zmęczenie i zaburzenia wzroku, z negacji białaczki propaganda NATO zmieniła nagle śpiewkę na negację raka. Opinia publiczna nie dała się skołować. W Portugalii i na Węgrzech niezależna prasa doniosła o przypadkach sfałszowania przyczyny śmierci na aktach zgonu przez władze oraz odmowy wydania zwłok do niezależnej autopsji. Aby uspokoić oburzenie portugalskiej opinii publicznej po śmierci kilku żołnierzy po służbie na Bałkanach (nie podano dokładnie kiedy i gdzie), wymyślono benzen, którym niby czyścili broń. Wojsko stanowczo zaprzeczyło tej bujdzie.

Marcus Spillmann w Neue Zürcher Zeitung z 27. i 29.1.2001 oraz 1.2.2001 zwątpił w szkodliwość ZU oraz w uczciwość fińskich patologów powołanych przez NATO do zbadania rzekomej masakry w Raczaku (patrz rozdział pt. Szwindel w Raczaku). Oba fakty były wtedy dobrze znane, a tylko propagandyści twierdzili to, co im dyktowali generałowie wojny informacyjnej. Pod koniec stycznia 2001 r. dał się zauważyć w prasie Zachodu nacisk na lewicowość opozycji wobec ZU. To była chyba oznaka kryzysu w służbach propagandowych NATO. Przeciw ZU protestowały wtedy już niemal wszystkie narody i orientacje polityczne, prócz tych przy władzy w państwach NATO. Wg sondaży większość obywateli w Europie Zachodniej była przeciw ZU. NATO pokazało tym samym prawdziwe nieludzkie oblicze, bo oponenci kierowali się zdrowym instynktem zachowania gatunku, przekazania zdrowych genów potomstwu. Natowska broń uranowa brutalnie ingeruje w tę podstawową siłę życia. Raz uszkodzone geny są uszkodzone na zawsze. Osobnik wypada z rozwoju gatunku. Jego potomstwo będzie ułomne, jeśli w ogóle przeżyje wiek niemowlęcy.

Z braku argumentów NATO zniżyło się do metod, które zastosowano w Polsce po objęciu rządów przez elity poniżające wszystko sprzed 1989 r. wg zasady: jeśli krytykujesz nas, jesteś komuch a przynajmniej lewicowiec. Takie stereotypy doprowadziły do oddania za bezcen polskiego majątku inwestorom zachodnim. Najbezczelniejsza propaganda za ZU i NATO miała miejsce w byłych demoludach, bo rządy są tam bardziej autokratyczne, a ludność ma mniejszy dostęp do Internetu. Łatwiej też zamknąć głos opozycji nalepką agent sowiecki. Rządy w byłym bloku ZSRR stoją w kolejce do NATO i Europy, więc zrobią wszystko, by zaspokoić wymagania Brukseli i Waszyngtonu. Jugosławia dołączyła się do tej grupy po „rewolucji” w Belgradzie w październiku 2000 r., która obaliła rządy Miloszewicia.

Bośnia skażona

W Bośni ZU rozprzestrzeniał się od czasu konfliktu lat 1994-1995, a dopiero w październiku 2002 r. (na żądanie rządu Bośni i Hercegowiny) UNEP przeprowadził obiecywane od dawna badania w celu zmniejszenia niepewności naukowej nt. skutków ZU w środowisku, szczególnie długoterminowych. Badania wykonały te same instytuty badawcze, co w poprzednich badaniach ZU na Bałkanach, we współpracy z IAEA i WHO, które są zamieszane w ukrywanie prawdy o fatalnych skutkach ZU i innych substancji promieniotwórczych.

Miejscowe serbskie wydawnictwo Patriot z 22.7.2002 doniosło, że w sarajewskim szpitalu Kasindol drastyczny wzrost ilości przypadków raka nastąpił po raz pierwszy w 1995 r. W latach 1995 - 2001 zarejestrowano 1226 pacjentów ze złośliwymi nowotworami, z których 370 zmarło. Profesor dr Trifko Guzina z Sarajewa, który badał statystyki zachorowalności i śmiertelności przed wojną w Bośni, powiedział: Nigdy nie widziałem ani nie zanotowałem tak dziwnej patologii. Po wojnie Guzina zauważył przypadki złośliwego raka występującego w więcej niż jednym organie u tej samej osoby. Nie były to jednak przypadki rozprzestrzenienia się jednego rodzaju raka na inne organy. Pacjenci z wielokrotnymi przypadkami nowotworów mieszkali w bezpośrednim sąsiedztwie zbombardowanych miejsc lub znajdowali się tam w czasie bombardowań.

Dr Guzina był przekonany, że przyczyną nowotworów bylo skażenie przez ZU i inne substancje wyzwolone podczas bombardowań, np. pluton w brudnym ZU. Niemal wszyscy pacjenci ze złośliwymi nowotworami pochodzili z miejsc bombardowań serbskich dzielnic Sarajewa amunicją ZU w l. 1994 – 1995. Wg Patriota NATO używało sarajewskie przedmieście Hadžici jako poligon dla bombowców. Uchodźcy serbscy z Hadžici przenieśli się do Bratunaca w Republice Serbskiej (część Bośni-Hercegowiny). Odwiedziłem Bratunac latem 2001 r. Dr Slawica Jowanowić z miejscowego ośrodka zdrowia, z którą miałem wywiad, zdementowała reportaże Roberta Fiska w prasie zachodniej o masowych ofiarach ZU wśród uchodźców z Hadžici jako przesadzone, ale nie miała jeszcze oficjalnych wyników swoich badań. Wg agencji TOL cytowanej 10.12.2002 przez Transitions Online, badania z 1998 r. wykazały dwa razy wyższą śmiertelność wśród uchodźców w stosunku do ludności miejscowej w Bratunacu, a Jowanowić nie miała wątpliwości, że winny był ZU. Od zakończenia wojny w Bośni zmarło na rozmaitego rodzaju raka, nowotwory i ataki serca 25 procent mieszkańców Hadžici, a w samym Bratunacu w l. 1995-1998 wg raportu Jowanowić zmarło 500 z 5 tys. uchodźców z Hadžici. Co 3-4 dni umierał jeden uchodźca, a co drugi umierał na raka.

Dr Guzina powiedział w lipcu 2002 r.: Dwa lata temu na konferencji prasowej w szpitalu [Kasindol] ostrzegłem, że można spodziewać się wzrostu ilości przypadków chorób przewodów pokarmowego i moczowego [...] Komisja atomowa w Wiednia stwierdziła po badaniach wód gruntowych w tych rejonach, że mają zwiększone stężenie ZU. Teraz nadszedł czas, że skutki trucizny w wodzie i łańcuchu pokarmowym ujawniły się i dlatego widzimy dużą ilość złośliwych nowotworów w organach trawienia. Dr Guzina zalecił natychmiastowe wyposażenie wszystkich wodociągów w skażonym rejonie w filtry wyłapujące metale ciężkie. Doktor wyraził też pilną potrzebę dostępu do specjalnego spektrometru, który może wykrywać obecność uranu w organizmie, pomagając w diagnostyce i leczeniu poszkodowanych. Na komentarz reportera, że aparat powinni zafundować sprawcy skażenia, dr Guzina odparł, że z jego doświadczeń zdrowy rozsądek obcy jest ogice militarystów:  Dałem szereg wykładów w Brukseli, siedzibie NATO, o skutkach ZU u nas. Pokazaliśmy nawet pacjenta, którego operowaliśmy na wielokrotne złośliwe nowotwory. Zachowywali się, jakby nic o tym nie wiedzieli, ale typowo ich wojsko nie pije miejscowej wody u nas. Odniosłem jednak wrażenie, że nie zależy im na własnym wojsku, a co mówić o ludności miejscowej. W tym rodzaju amunicji widzą jedynie idealny środek niszczenia, co jest katastrofą dla ludzkości.

Po odczytach w Brukseli zapytano dr Guzinę, dlaczego Albańczycy kosowscy nie cierpią na te same choroby. Odpowiedział, by poczekali dwa, trzy lata, a zobaczą: Obecnie Albańczycy kosowscy płaczą jak wierzby z powodu dużej ilości przypadków śmierci od raka w Kosowie. Żołnierze zagraniczni także zapadaja na choroby i są wśród nich jankesi, mimo że założyli bazę [Camp Bondsteel] we wschodniej części Kosowa, gdzie użyli najmniej amunicji ZU w kampaniach. Ukrywają te przypadki, bo rodziny żołnierzy mogłyby zaskarżyć rząd i otrzymać ogromne odszkodowania.

Leśnik z okolic Sarajewa Zeljko Samardzić przeżył bombardowania NATO i operacje na trzech nowotworach: w jelitach, nerkach i w palcach lewej ręki, które musiano amputować. Był w Brukseli na prezentacji lekarzy ze szpitala Kasindol. Chorzy na raka żołnierze NATO i rodziny zmarłych żołnierzy powiedzieli Samardziciowi, że otrzymują odszkodowania tylko jeśli siedzą cicho: Jeśli członek rodziny złoży wniosek o odszkodowanie lub skargę o tym, co się stało, rodzina traci wszelkie prawa. To przypomina taktykę zastraszenia rodzin lotników NATO poległych  w kampanii kosowskiej – patrz rozdział Straty NATO.

Wobec tak przytłaczających dowodów medycznych, widocznie dyrekcja UNEP nie czuła się pewna ogłoszenia pomniejszającego rzeczywiste zagrożenie. Oficjalny raport UNEP o Bośni ma wyjść w marcu 2003 r. po zbadaniu pobranych próbek skażenia. W listopadzie 2002 r. Pekka Haavisto wydał oświadczenie prasowe, na podstawie którego można sądzić, że raporty władz federacji Bośni-Hercegowiny i jej Republiki Serbskiej o alarmującym wzroście ilości zachorowań na raka nie są przesadzone. Badacze UNEP zalecili ewakuację oraz odkażanie budynków i terenów w Hadžici (Sarajewo) i Han Pijesak (Republika Serbska). Podobnie jak w innych rejonach Bałkanów, UNEP nie otrzymał pozwolenia wejścia na niektóre miejsca ze spisu NATO użycia broni ZU w Bosni, pod pozorem obecności min. Równolegle z badaniami skażenia przez UNEP odbywają się badania medyczne osób poszkodowanych. Wykonują je WHO i specjaliści wojskowi Pentagonu. Obawiam się, że nastąpi manipulacja faktów i ZU (oraz inna broń uranowa?) zostaną jeszcze raz wybielone.

Bez przyszłości

Kombatanci skażeni uranem pozbawieni są opieki lekarskiej. Chorzy nie idą już od lat do wyznaczonych rządowych agencji, bo te fałszują badania i dokumentację i odsyłają żołnierzy do psychiatry. Administracja USA skupia się na „innych” czynnikach odpowiedzialnych obok ZU za syndrom znad Zatoki oraz „bada” grupkę kombatantów noszących odłamki ZU w ciele, podczas gdy problemy powoduje pobranie pyłu ZU do organizmu. Oddziały z tamtych lat rozwiązano, by kombatanci nie mieli wspólnej płaszczyzny działania. Często w biedzie, chorują i umierają na białaczkę, raka i inne. choroby,. Giną ci sami żołnierze, o których rzecznicy wojskowi Zachodu zapewniali, że nikt nie zginął podczas wojen nad Zatoką Perską w 1991 r. i potem bałkańskich. Wg pozarządowych statystyk, z ponad 700 tys. zachodnich żołnierzy z kampanii nad Zatokę – ludzi w wieku ok. 20 lat, gdy pełnili służbę – ponad 200 tys. choruje od ZU i in. przyczyn, a tysiące zmarło. Dr Hary Sharma, emerytowany profesor z kanadyjskiego Uniwersytetu Waterloo i dr Neboysha Ljepojevic, profesor fizyki teoretycznej na Uniwersytecie w Londynie, obliczyli na podstawie badań skażenia kombatantów z Zatoki, że śmiertelnego raka nabawi się 3 tys. do 21 tys. na każde 100 tys. żołnierzy. Liczba ofiar wojskowych z powodu ZU po stronie Iraku nie jest znana.

Jakie będzie żniwo ZU z Bałkanów? Sharma powiedział 17.12.99 w programie BBC News Online: Na podstawie moich badań myślę, że 5% do 12% ludzi wystawionych na działanie zubożonego uranu może spodziewać się śmierci na raka. Te i podobne prognozy oparte były na założeniu ok. 10 ton ZU użytego w kampanii kosowskiej. Bomby i pociski kierowane przebijające twarde cele mają jednak dziesiątki do tysięcy więcej uranu. Stężenie pyłków uranu i rozpuszczalnych tlenków jest więc w miejscach ataków o wiele poważniejsze niż w miejscach użycia amunicji 30 mm, która zresztą w wiekszości nie przekształciła się w nierozpuszczalne tlenki, bo wylądowała w miękkich atrapach czołgów i w glebie.

Jeszcze przed wybuchem awantury o ZU w Europie, 16.4.2000 Sunday Times podał, że żołnierze brytyjscy, którzy służyli w byłej Jugosławii zamierzają zaskarżyć ministerstwo obrony o chroniczne problemy ze zdrowiem – syndrom wojny bałkańskiej. Lekarze wiązali objawy chorób kombatantów ze skażeniem przez ZU w konflikcie kosowskim. Ok. 10,5 tys. z 50 tys. Brytyjczyków wysłanych do Kosowa skaziło się pyłem. Ministerstwo obrony powiedziało jednak: W stosunku do innych państw wykonaliśmy znacznie więcej badań nad ZU, bo był powodem obaw pewnej ilości kombatantów wojny nad Zatoką Perską. Nie mamy dowodów, które by sugerowały, że ZU jest przyczyną jakichkolwiek chorób wśród nich i nic nie wiemy o żadnych podaniach o odszkodowanie od kombatantów z Kosowa. 12 żołnierzy po służbie w Kosowie przygotowywało pozew sądowy. Zapowiedziano zaskarżenie grupowe na sumę miliardów funtów, co głęboko zdyskredytowałoby rząd. Rząd Zjednoczonego Królestwa od dawna walczy ze zaskarżeniami przez tysiące kombatantów wojny nad Zatoką Perską, którzy twierdzą, że zachorowali od szczepionek przeciw broni biologicznej.

Belgia, której wojsko służyło w Kosowie z Brytyjczykami systematyczne zbadała 14 tys. żołnierzy po Bałkanach, wykrywając przypadki skażenia uranem, mimo że Belgijczycy działali w rejonach nieskażonych. Natomiast w Zjednoczonym Królestwie odpowiedź była jednoznaczna. Tajna korespondencja z wydziału broni biologicznej w Porton Down do personelu lekarskiego armii na początku kwietnia 2000 r. twierdziła, że nie ma żadnego ryzyka dla wojsk brytyjskich, które służyły w Kosowie. Nie wiem, jak to mogą powiedzieć. Spodziewają się od nas co dzień biegów 8 km w ramach treningu, a ja po prostu nie mogę. Przeraża mnie myśl o następnym badaniu lekarskim w czerwcu. Po prostu mnie wyrzucą – powiedział 27-latek odbywający służbę w jednostce, która była w Kosowie. Cierpi na zmęczenie. Inny 24-latek, też jeszcze w armii, skarżył się na ogromne zmęczenie i ból nie do zniesienia w stawach: Ludzie jak my po prostu zostali bez przyszłości.

Kaprale i pielęgniarka

Po obu stronach Atlantyku wybuch skandalu o „kosowskie” ZU sprzyjał ujawnianiu przypadków wcześniejszego skażenia poza Kosowem. Jak inne rządy państw-członków NATO, Kanada udawała, że nie ma kwestii ZU. Wojskowi lekarze i minister obrony Art Eggleton zapewniali publicznie, że nie ma zagrożenia, bo badania nie wykryły problemów związanych ze ZU. Stołeczna niezależna gazeta Ottawa Citizen zacytowała 18.1.2001 dwóch kanadyjskich kaprali w stanie spoczynku. Kapral Mike Innes usuwał wraki zniszczone pociskami ZU nad Zatoką Perską w 1991 r., a potem służył w Chorwacji w 1994 r. Kapral G.A. Williams pojechał do Kuwejtu, by odbudować zniszczoną podczas wojny kanalizację, przez co także stykał się ciągle ze zbombardowanymi wrakami. Komisja sił zbrojnych  Kanady pod przewodnictwem płka Joe Sharpe badała możliwość zatrucia wojska wysłanego do Chorwacji. Obaj żołnierze świadczyli w 1999 r. przed komisją, że ZU może być przyczyną chorób i dolegliwości. Po służbie nie przeszli żadnych badań na możliwe skażenia przez ZU. W raporcie końcowym z dochodzeń komisji Sharpe słowem nie wspomniał o ZU.

Kapral Williams zaświadczył przed komisją, że zdrowie mu się zepsuło od czasu przybycia do Kuwejtu 9.2.1992: Całe moje ciało niedomaga. Czuję, jakbym psuł się od wewńatrz na wskroś. Jak widać mam schorzenia skóry od twarzy w dół. Mnóstwo bóli głowy, pełno innych bóli i dolegliwości. Jestem bardzo zmęczony. Chociaż ostatni pożar szybów naftowych był już wtedy zagaszony, Williams wyczuwał coś dziwnego w powietrzu: Niemal można to było smakować. Brał dziesiątki tabletek przeciw bólom i na udrożnienie zatok. Cierpiał na rozwolnienie, miał krwotoki z nosa. Po przyjeździe z Kuwejtu żona zauważyła uszkodzenia na jego ciele i zażądała, by szukał pomocy lekarskiej. Dopiero po fakcie kapral Williams dowiedział się o ZU: Gdybym wtedy wiedział to, co wiem teraz, byłbym bardzo zaniepokojony – powiedział Williams komisji.

38-latek kapral Innes wyliczył komisji swoje cierpienia po służbach nad Zatoką z saperami brytyjskimi (gdzie wg Innesa kwestię ZU wspomiano parę razy wśród kolegów czy kierownictwa) i w Chorwacji (gdzie także stykał się ze zbombardowanych pojazdami): chroniczne zmęczenie, wysypki, bóle oczu i stawów. W Chorwacji – zaświadczył przed komisją Innes – niektórzy z nas wyrażali obawy przed wykonaniem zadań z powodu podejrzewanego skażenia przez ZU. Wykonywałem zadania bez takich oporów, bo wierzyłem, że gdyby istniało zagrożenie, ktoś w moim zawodzie odezwałby się. Z człowieka biegającego codziennie 15 km Innes stał się cieniem zmagającym się z chronicznymi chorobami, których lekarze nie mogli rozpoznać.

W styczniu 2001 r. odezwała się Joyce Riley, amerykańska pielęgniarka w czasie wojny nad Zatoką Perską, a potem działaczka na rzecz chorych kombatantów. M. in. wystąpiła kilkakrotnie w znanym amerykańskim programie radiowym Coast to Coast (www.coasttocoastam.com) i udzieliła wywiadu New York Post: Wyłonienie się amerykańskich ofiar syndromu bałkańskiego to jedynie sprawa czasu. Ok. 6 miesięcy przedtem do Riley zaczęły napływać zgłoszenia od żołnierzy po służbie na Bałkanach: Mieli te same objawy, co kombatanci znad Zatoki: chroniczne zmęczenie, migrena, depresja. Jedyne badania naukowe prowadzi Pentagon, który nalega, że kombatanci znad Zatoki nie są nawet chorzy, tylko zestresowani. Nie miała wątpliwości, że żołnierze NATO na Bałkanach zatruli się ZU, podobnie jak żołnierze USA nad Zatoką.

Zdrowie za chleb

W styczniu 2001 r. czołgi NATO ćwiczyły na polskich poligonach już co najmniej drugi sezon w warunkach wschodniej zimy. Jakie czołgi i jaką amunicją? Najnowsze czołgi NATO mają standardowe wieże. Np. niemieckie wytwórnie czołgów Leopard II (na amunicję ZU 120 mm i opancerzonych warstwą ZU) produkują wieże do czołgów armii USA. W tym samym czasie Washington Times (zwykle używane przez Pentagon dla propagandy) podał, że Rosja wwiozła broń atomową do Kaliningradu. Taki reportaż może być tylko prowokacją polityczną – powiedział Anatolij Lobskij, rzecznik Rosyjskiej Floty Bałtyckiej. Obserwatorzy dziwili się, dlaczego Rosjanie mieliby narażać się w Kaliningradzie, skoro mieli wyrzutnie kilkaset km na wschód. Wiadomość spóźniła się o pół roku od czasu rzekomego wwozu. Czyżby chodziło o odciążenie skandalu o skażenie przez ZU?

Polscy chłopcy w Kosowie śmiejąc się do kamer telewizyjnych zapewniali, że wierzą absolutnie swoim dowódcom i zostają na posterunku. 3.1.2001 zaufana osoba pisała z Polski o problemie ZU: Oczywiście problem pojawił się, lecz jest raczej sygnalizowany niż badany. I każdy, kto chciałby coś naprawdę zrobić, pokazać czy powiedzieć, ma kłopoty. Blokada. Powody? Oprócz ludzkiej głupoty czy niedowierzania, mówienie o tym bez dowodów może zakończyć się wizytą "smutnych panów" i wszyscy mają tego świadomość (bo ‘nareszcie’ jesteśmy w NATO). Z oczywistych powodów wojsko zaprzecza, wszyscy czują się świetnie, może ktoś choruje, ale nie w naszych jednostkach, a tak w ogóle to przecież wojenne barbarzyństwo odeszło wraz z hitlerowcami... Do tej pory nikt, ale to nikt nie zgodził się powiedzieć nic innego, nikt nie ma najmniejszych wątpliwości.

Gdy przywódcy polityczni oddali się ufnie w ręce NATO dla lepszego jutra, żołnierze z byłych demoludów poszli na Bałkany na zarobek 3 razy większy niż żołd w Polsce i łatwiejszy niż w krajowej zrujnowanej gospodarce: Udział w misji pokojowej jest wyróżnieniem i ... zastrzykiem finansowym (żołnierz zawodowy w Polsce zarabia jakieś 300 dolarów miesięcznie, w Bośni czy Kosowie - ok. 900 dolarów). Byt rodziny jest ważniejszy niż zdrowie - o tym, czy warto było, myśli się po lekarskiej diagnozie. Tajemnica wojskowa zamyka im usta – pisała korespondentka. Mimo wrzawy na Zachodzie temat ZU okazał się w Polsce za mało interesujący, nie należy panikować, bo przecież 'eksperci' twierdzą, że nic się nie dzieje... W wiadomościach TV państwowej była nawet wypowiedź pani z biura prasowego Pentagonu: ‘niezależni eksperci badali teren i stwierdzili, że nikomu nie grozi niebezpieczeństwo. Nie ma żadnych dowodów na szkodliwość ZU.’

Naukowe kurtyzany

Niektórzy polscy atomiści wsławili się jako propagandyści NATO. Ich argumenty zbijają utajnione dokumenty rządowe nt. ZU jak i niezależna od NATO nauka o promieniotwórczości (patrz podrozdział pt. Jeśli nikt nie poprze w poprzednim rozdziale). Wobec rosnących sprzeciwów społecznych w państwach NATO, produkcja i poligony broni ZU mogą być przenoszone do nowych członków NATO, a więc i do Polski. Poligony i wytwórnie pancerza i broni ze ZU stwarzają zagrożenie dla zdrowia okolicznej ludności. Czy nazwa „rozbrojony uran” jest prawidłowa? – zapytał mnie w styczniu 2001 r. redaktor polskiego wydawnictwa, zaniepokojony manipulacją języka. Czyżby przemianowanie ZU było przygotowaniem Polaków na odbiór materiału potępionego na Zachodzie, ale potrzebnego NATO dla utrzymania przewagi nad „wrogiem”? W lutym 2001 r. Węgry ogłosiły, że ich MiGi strzelały amunicją uranową podczas ćwiczeń w Polsce. Potem w październiku 2001 r. spadły na drawskim poligonie amerykańskie Apacze – śmigłowce wyposażone w działko na amunicję ZU i 100 kg balastu ZU w wirniku. Nawet jeśli nie miały na pokładzie amunicji ZU, pożar w wyniku kraksy mógłby spalić balast na śmiercionośny pył.

„Eksperci” z Państwowej Agencji Atomistyki, Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej oraz Instytutu Chemii i Techniki Jądrowej przekazywali to, co chciało NATO, łamiąc etykę naukowca, od którego społeczeństwo oczekuje prawdy i niezależności. Propaganda żeruje na braku dostępu Polaka do Internetu, gdzie są niezależne informacje o skutkach ZU, włącznie z wojskową dokumentacją zatajoną przed opinią publiczną. Specjaliści lepiej poinformowani niż polscy „eksperci” pracowali nad badaniami, a potem dochodzeniami dla Kongresu USA, ustalając bezspornie, że ZU jest jednym z głównych powodów syndromu znad Zatoki Perskiej. Choroby kombatantów z Bałkanów mają aż za dużo wspólnego z objawami po ZU nad Zatoką Perską, mimo że nad Zatoką były na dodatek szczepionki, broń chemiczna, środki owadobójcze oraz zanieczyszczenie powietrza dymem z płonących szybów naftowych. Pentagon koncentruje się na innych przyczynach, łącznie z bronią biochemiczną Saddama (sprzedaną zresztą Irakowi przez USA przeciw Iranowi przed 1991 r.).

Skąd polscy atomiści są tak pewni skutków na zdrowie człowieka, skoro nie prowadzili badań nad ZU? Dlaczego tkwią w modelu ryzyka ICRP wykutym na studiach, wydrukowanym w mózgu podczas kariery zawodowej i  przypieczętowywanym na każdym zjeździe „ekspertów”, na które „śmietanka” polskiej radiologii podróżuje na koszt społeczeństwa? Nie świadczy to dobrze ani o ich profesjonalizmie, ani o systemie ochrony Polaków przed promieniowaniem. Czy polskiemu rządowi odpowiada, że kurnika pilnuje lis? A co na to kury? Czyżby kariery skompromitowanych „naukowców’ były ważniejsze od zdrowia publicznego w kraju i poza? Gdzie moralne zobowiązanie do byłych przyjaciół w Iraku, gdzie Polacy mieli przywilej budowy ich kraju i nieźle się na tym wzbogacili? A solidarność z brutalnie zbombardowanymi i skażonymi naszymi południowymi braćmi? Czyżby ci atomiści byli dumni z przynależności Polski do NATO wywijającego bronią zakazaną prawem międzynarodowym? Ich wypowiedzi, postawy zostały zanotowane. Na sądy przyjdzie kolej. Niech nie myślą, że są ponad prawem zbrodni wojennych. Wojna informacyjna podchodzi pod te same paragrafy, a udział w niej jest równie kryminalny.

Prof. Jerzy Niewodniczański, szef Polskiej Agencji Atomistyki zapewniał, że amunicja ze ZU jest nieszkodliwa, a rzekomy ekspert NATO, prof. Zbigniew Zagórski z Instytutu Chemii i Techniki Jądrowej w Warszawie, porównał 300 t ZU nad Zatoką Perską z emisjami USA tzw. naturalnego uranu do atmosfery w l. 1953-1977. Porównanie jest absurdem, bo chodzi o inne rodzaje materiału radioaktywnego, inne działanie na żywą tkankę oraz nieporównywalny obszar i okres skażenia. Argument Zagórskiego o nieszkodliwości wysiadywania 2 tys. godzin na ZU ma niewiele wspólnego z tematem. Większość zachorowań wystąpiła wskutek pobrania pyłu ZU z oddechem, pożywieniem, wodą lub przez skórę. Liczni żołnierze zachorowali nosząc przy sobie odłamki i łuski ZU, ale jeśli byli na terenie skażonym, na pewno oddychali pyłem ZU. Wiele małżonek kombatantów znad Zatoki dostało syndromu od mężów. Niezależne badania amerykańskie 5 kombatantów wykazały obecność ZU w nasieniu. Można nabawić się choroby popromiennej od siedzenia na pocisku ZU, nawet gdyby nie był zanieczyszczony uranuem 236, plutonem i in. niebezpiecznymi substancjiami dodanymi do srebrnego metalu przez niechlujstwo wytwórców w USA. „Czysty” ZU (uran 238) wysyła promienie beta w ilości na godzinę rzędu dopuszczalnej dawki rocznej. Zanieczyszczony ZU jest niewspółmiernie groźniejszy tak z zewnątrz jak i wewnątrz organizmu.

W imię Skłodowskiej

Konspiracja przeciw prawdzie dla ukrycia zbrodni przeciw ludzkości jest współudziałem w tejże zbrodni. Profesor Niewodniczański wypisywał bzdury w prasie i listach do moich znajomych, ale zamilkł, gdy posłałem mu fachową lekturę o szkodliwości ZU. Przed uroczystością wręczenia medalu prezydentowi Amerykańskiej Rady Radiologicznej, prof. Charlesowi Meinholdowi, zorganizowaną 20.4.2001 przez Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej, Towarzystwo Marii Skłodowskiej-Curie w Hołdzie i Państwową Agencję Atomistyki, podwładny Meinholda a zarazem pracownik naukowy placówki badań jądrowych w USA napisał mi: Wiem o tych 'oświeconych idiotach' spodziewanych na tym spotkaniu... ale tak działa klika atomowa. OGROMNA większość naukowców jądrowych najprawdopodobniej jest zaangażowana ze strony sektora wojskowego, bo cywilny sektor atomowy stracił na sile po katastrofach w Czarnobylu i Three Mile Island. Oczywiście ich głównym celem jest utrzymanie dopływu funduszy, które w zasadzie pochodzą od rządu lub producentów broni atomowej.

Szef Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej, „profesor” Zbigniew Jaworowski, zaniżył zagrożenie od ZU w Kosowie we wspólnym artykule z drem Rogerem Bate z Cambridge. Autorzy podzielili masę ZU w Kosowie przez obszar całej prowincji, zamiast przez skażony obszar kilka tysięcy razy mniejszy. Tak rozwodnioną dawkę ZU autorzy podzielili przez masę organów wewnętrznych przykładowej osoby w Kosowie. Wyszło oczywiście śmiesznie małe ryzyko. Tymczasem dawka wewnętrzna z drobinki ZU typowo działa na masę kilku komórek, bo promieniowanie alfa ma zasięg rzędu mikrometrów (milionowa część metra). Autorzy zastosowali procedury ICRP, które odegrało kluczową rolę w ukryciu zachorowań i zgonów po wybuchach atomowych, katastrofach nuklearnych i w produkcji uranu. Jaworowski i Bate polemizowali, że za wcześnie na przypadki białaczki z Kosowa, bo choroba rozwija się 2 lata. Naprawdę chodziło o ofiary skażone w Bośni, gdzie NATO posiało ZU w l. 1994-1995 oraz o najwcześniejsze przypadki z Kosowa.

Śmierć zaczęła kosić ofiary kosowskie od wiosny 2001 r. Wg poufnych źródeł przed Wielkanocą 2001 r. dramatycznie wzrastała ilość przypadków wśród wojskowych Jugosławii. Wdychali pył ZU bezpośrednio po utworzeniu, więc skazili się najbardziej. Jaworowski i Bate podliczyli znane z prasy na początku 2001 r. przypadki zgonów żołnierzy i wskaźnik nie przekroczył średniej np. z Anglii. Tu apologeci zagrzebali się w nonsensie. Oczywiście ofiar cywilnych „profesorowie” nie wliczyli do swej analizy, a podana w prasie ilość zgonów wojskowych była niekompletna. W byłych demoludach użyto metod stalinowskich, by chronić skórę NATO ukrywając ofiary. Na Zachodzie znane są przypadki podrobienia świadectw zgonów przez władze. Czego spodziewać się od zbrodniarza „badającego” własne zbrodnie?

W marcu 2001 r. nieznani sprawcy włamali się do rezydencji pani Riordan, kanadyjskiej działaczki przeciw ZU. Zniszczyli komputer i wykradli świadectwo zawartości ZU w zwłokach jej męża, kombatanta znad Zatoki Perskiej, który zmarł w 2000 r. Policja odmówiła badania zbrodni, bo sprawcy nie pozostawili żadnych poszlak. O innym kanadyjskim epizodzie uranowym, ze służby w Bośni kilka lat temu, przedstawionym jako próba zatrucia oficera kanadyjskiego przez żołnierzy płynem przeciw zamarzaniu silnika dodanym do kawy, Scott Taylor, wydawca pisma dla wojskowych, skomentował w rozmowie ze mną 24.3.2001: Jeśli koledzy podają ci osobiście kawę w wojsku, pierwsze pytanie: dlaczego, co do niej dodali? Ofiara ma objawy choroby popromiennej i skarży obecnie władze Kanady.

Ilość „kosowskich” zgonów na białaczkę nie odnosi się do przeciętnej próbki ludności, tylko do najzdrowszych osobników w społeczeństwie i to przebadanych przed służbą na Bałkanach. Natomiast Jaworowski i Bate porównali ją ze wskaźnikiem, który wlicza śmiertelność od wypadku jądrowego i przypadki wskutek produkcji atomowej w Zjednoczonym Królestwie. Mimo że wskaźnik został zaniżony przez lobby atomowe, w dalszym ciągu jest 3 razy wyższy od wskaźnika ze Światowej Organizacji Zdrowia – 5 zgonów na białaczkę na 100 tys. osób na rok. Zaniżano m.in. niszcząc akty zgonów i zachorowań w gminach najbardziej dotkniętych napromieniowaniem oraz „rozwadniając” badane grupy osobami spoza strefy zagrożenia.

U braci Słowian

W Bułgarii w styczniu 2001 r. chorowało kilkunastu żołnierzy po służbie w Kosowie. Wmawiano im zatrucie środkiem chemicznym w drewnie, które dźwigali, potem wymyślono grypę, a w końcu wojskowi medycy ogłosili, że w organizmach żołnierzy było 14 toksyn. Kiedy jeden z nich i rodzice nie dawali za wygraną, minister obrony pomówił chorego żołnierza o podrobienie świadectw lekarskich! Wysłano go w końcu do Niemiec, ale wrócił z diagnozą zdrów, mimo że wcześniej wojskowi lekarze niemieccy w Prisztinie przerwali mu służbę z powodu poważnej choroby nerek. ZU atakuje nerki w pierwszej kolejności.. W rodzinie innego żołnierza lekarze wojskowi znaleźli wynaturzenia genetyczne. Władze zamknęły w ten sposób i ten przypadek najprawdopodobniej skażenia kosowskim ZU. Podobnie władze orzekły, że powodem masowych wynaturzeń niemowląt urodzonych przy granicy z Jugosławią po wojnie NATO było masowe osiedlanie się par z problemami genetycznymi właśnie w tym rejonie. Polska reporterka nie mogła przedrzeć się do prawdy przez kordony straży w przygranicznej Bułgarii.

Niezależne relacje z Bułgarii wyglądają jak kopie losów kombatantów w USA i Zjednoczonym Królestwie z 1991 r. A korespondent Paweł Janowski pojechał aż do Sofii, aby powtórzyć jak inne papugi w zachodnich środkach przekazu, co im NATO podyktowało. W bułgarskiej dyskusji telewizyjnej wyłączono niezależną ekspertkę, gdy powiedziała syndrom bałkański. Minister obrony dla uspokojenia publiki zadeklarował, że pojedzie do Kosowa z 10-letnią córką, aby udowodnić, jak bardzo przesadza się nt. ZU. Dla obrony przywilejów z NATO niektórzy staną po stronie zbrodniarzy wojennych i zaryzykują zdrowie swoich dzieci.

Pewien żołnierz bułgarski, który na ochotnika walczył w 1999 r. po stronie Jugosławii przeciw NATO, powiedział niezależnej prasie bułgarskiej, że 80% jego bułgarskich i jugosłowiańskich kolegów wojskowych z kampanii kosowskiej ma szereg poważnych objawów. Po pierwszych wybuchach w prasie i telewizji nastąpiła niemal cmentarna cisza –  pisała aktywistka Blagowesta Donczewa 26.1.2001. Przedstawiciele NATO złożyli w międzyczasie wizyty w Bułgarii, a sekretarz generalny NATO, Lord Robertson, przysłał list. Bułgarscy prominenci trzymali kłódkę na ustach, albo wypowiadali się bez sensu.

Jonathan Steele doniósł z Belgradu (The Guardian z 22.1.2001), że 2 żołnierzy sił jugosłowiańskich stacjonujących w Uroszewacu ostrzelanym przez NATO pociskami ZU dostało raka oczu. Jednemu usunięto oko w styczniu 2001 r. po tym, gdy popsuł mu się wzrok parą miesięcy wcześniej. Jak rządy NATO, armia Jugosławii próbuje zbagatelizować skutki wystawienia swoich żołnierzy na działanie ZU – pisał Steele. Jugosławia rzekomo zbadała 1100 z ponad 100 tys. żołnierzy z kampanii kosowskiej i nie znalazła problemów. Niezależny lekarz jugosłowiański zapytał podobnie jak kombatanci po wojnie w Zatoce w 1991 r.: Jaki rodzaj badań i jaką aparaturą? Tydzień przed raportem Steele’a belgradzki tygodnik Nedeljni Telegraf doniósł o śmierci 3 oficerów na białaczkę w ostatnich miesiącach. 10 innych chorowało w tym czasie, 4 z nich śmiertelnie. Wszyscy stacjonowali koło Prizren, gdzie NATO zrzuciło najwięcej ZU. Jeden z nich był ochroniarzem generała Nebojszy Pawkowicia, dowódcy 3. Armii, która broniła Kosowo. Armia zaprzeczyła doniesieniu tygodnika.

Profesor. Ajdacić donosił z Serbii o nasileniu raportów o przypadkach raka i in. zachorowań w armii jugosłowiańskiej, najprawdopodobniej po skażeniu ZU w Kosowie. Nie ufając nowemu rządowi, ludzie zgłaszali prywatnie przypadki zachorowań Ajdaciciowi po jego publicznym wystąpieniu na ten temat w telewizji nowosadzkiej.

Radio Praga doniosło 8.1.2001, że Czechy będą badać do 10 tys. żołnierzy po służbie na Bałkanach od początku l. 1990. Pilot helikoptera zmarł na białaczkę rok przedtem, ale ministerstwo obrony zdementowało związek zgonu ze służbą w Bośni. 14.1.2001 Czech News Agency doniosła, że były dowódca czeskiego oddziału przeciwchemicznego z wojny nad Zatoką Perską dostał raka w obu oczach przed operacją chirurgiczną w grudniu 2000 r. Lekarze wypytywali go, czy był wystawiony na działanie substancji trujących i promieniotwórczych. 22.1.2001 Radio Praga poinformowało o wysłaniu 8 ekspertów na badania ZU w Kosowie, a po 3 tygodniach było po wszystkim: Nie ma ryzyka dla czeskich żołnierzy w Kosowie od ZU.

Czech News Agency doniosła 11.1.2001, że żołnierze słowaccy po służbie w Kosowie mieli być badani w szpitalu wojskowym na nowotwory oraz schorzenia krwi, nerek i skóry. Niektórzy ze 127 żołnierzy nie ufali wojskowym lekarzom, więc szpital „współpracował” z zainteresowanymi, wiodącymi klinikami cywilnymi, wysłając do nich swych specjalistów.

Kucharz z oddziałów rosyjskich w Kosowie nabawił się choroby podobnej do białaczki. Rosjanie stacjonowali wtedy w zbombardowanej przez NATO bazie w Slatinie, gdzie są bunkry podziemne. I NATO mogło spuścić tam uranowe bomby penetrujące oraz amunicję ZU. Służba przeciwatomowa armii Jugosławii nie umieściła Slatiny na liście miejsc skażonych. Od początku 2001 r. Rosja domagała się niezależnej konferencji międzynarodowej nt. skutków ZU. Minister obrony Igor Sergiejew powiedział, że zamierza zorganizować konferencję specjalistów pod auspicjami Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie i ONZ. Sergiejew przedstawił pozycję Rosji: Nie myślę, że katastrofę ekologiczną w Kosowie wymyślono lub wykorzystano do celów politycznych. Kiedy NATO zaczęło naloty na Jugosławię, rosyjscy wojskowi ostrzegli, że bombardowania będą miały poważne skutki. Teraz mówimy o nich dość otwarcie. Wg anglojęzycznej gazety Russia Journal, rozpoczynając badania własnych wojsk na skażenie ZU, Moskwa chciała skierować uwagę świata na syndrom bałkański.

Wg gen. Borysa Aleksiejewa z wydziału ekologicznego ministerstwa obrony Rosji brak dowodów na zachorowania od ZU nie oznacza, że nie ma związku. Wg Russia Journal wnioski Aleksiejewa podzielają niemieccy specjaliści. Rozpoczęli wspólne badania jeszcze przed skandalem. Chodzi zapewne o współpracę z prof. Güntherem, który brał udział w konferencji przeciw ZU w Manchesterze w październiku 2000 r. zaraz po konferencji w Moskwie. Tylko Pentagon i Lord Robertson dostali zatwardzenia na punkcie badań swojego ZU.

Armia równych szans

Budapest Sun doniósł 22.1.2001 o 4 zgonach wśród kombatantów wojen Bałkańskich. 39-letni ojciec 3 dzieci zmarł we wrześniu 1999 r. prawdopodobnie po skażeniu ZU lub innymi truciznami w Bośni w 1996 i 1999 r. Inny zmarł na raka jelit, a następny na chorobę płuc. Natomiast wg rzecznika rządu Węgier przyczyna 4. zgonu nie była jeszcze opublikowana. Żona jednego ze zmarłych domagała się wyjaśnień od rządu już od roku. Mąż powiedział jej, że przełożeni nie ostrzegli o zagrożeniu ze strony substancji niebezpiecznych. Prowadził karetkę pogotowia całe lato 1999 r., stracił na wadze po zachorowaniu w Sarajewie, powrócił na Węgry i zmarł miesiąc potem. Minister obrony powiedział, że żołnierz przebywał w regionie tylko miesiąc i poza miejscami użycia ZU, więc choroba nie mogła być związana ze ZU. Naczelny medyk armii powiedział prasie, że żołnierz nie zmarł na białaczkę, tylko na wylew wewnętrzny w wyniku infekcji. Wdowa twierdziła, że na świadectwie zgonu męża obok objawów podobnych do cytowanych przez armię, zasadniczą przyczyną zgonu była białaczka.

Brak dowodu naukowego... odezwali się echem lokaje NATO z Bukaresztu. Rumunia jest członkiem Partnerstwa dla Pokoju (PdP), narzędzia NATO do dołączania byłych demoludów do misji demokratyzacji i uwalniania rynku w byłym bloku ZSRR, aż do pól naftowych na Kaukazie i w Czeczenii. Które następne państwo zaprzeczy ryzyku od ZU? Obserwuj wizyty u Lorda Robertsona w Brukseli. Przed ogłoszeniem z Bukaresztu był u niego rumuński mąż stanu. Podali sobie ręce do zdjęć w witrynie NATO, która pokazuje, jak upragnione jest członkostwo w NATO, nawet dla byłych (i trwających) dyktatur. Jeszcze wcześniej jugosłowiański minister spraw zagranicznych odwiedził Lorda i proszę! – nikt nie choruje w Jugosławii od natowskiego ZU.

Dwóch żołnierzy rumuńskich po służbie w Bośni dostało raka, ale armia zaprzeczyła związkowi z ZU. Jeden żołnierz miał raka płuc, a drugi białaczkę, ale wg oświadczeń armii choroba została wykryta w 1994 r. zanim żołnierz pojechał do Bośni. Rumuńska armia w ten sposób została jedyną na świecie, która wyznaje politykę równości: Nawet jeśliś ułomny, pójdź z nami na wojnę. Jeśli nie masz raka jeszcze, gwarantujem jego kleszcze. Podobnie jak inne siły PdP i NATO, Rumunia zarządziła 11.1.2001 „badania” 1500 żołnierzy. W tym samym czasie oficer, który skarżył się na syndrom bałkański został okrzyknięty przez władze: zdrowy. Zaiste cudowne ozdrowienie - i jak precyzyjnie wymierzone w czasie! Pięciu innym kombatantom szczęście nie sprzyjało. Wg Agence France Presse z 8.2.2001, pięciu Rumunów po służbie w Bośni było w szpitalu z poważną chorobą. 

Mitologia uranu

Oświadczenia i negacje rządów USA i brytyjskiego wyglądają na systematyczną dezinformację nt. podejrzewanych zastosowań uranu w nowej broni. Zmniejszyły czujność prasy i opinii publicznej w stosunku do zagrożeń od wojskowego i cywilnego zubożonego uranu. Sekretarz obrony USA Donald Rumsfeld wypowiedział się (Reuters i Yahoo z 16.1.2002) o wykryciu promieniowania w Afganistanie ze ZU w jakichś głowicach, a nie z atomowej czy radiologicznej broni masowej zagłady. W najgorszym przypadku oświadczenie Rumsfelda byłoby zapowiedzią znacznego skażenia Afganistanu amerykańską bronią uranową przeciw twardym celom. Wg Williamsa niebezpieczeństwo polega na tym, że dezinformacja odnośnie broni ZU może zamierzać do wyciszenia debaty politycznej i prasowej, więc do opóźnienia, ograniczenia lub wypaczenia systematycznych ocen zdrowia i środowiska w Afganistanie.

Zafałszowanie prawdy otwiera wolną drogę USA i sprzymierzeńcom, aby użyć nowe rodzaje broni bez podejrzeń, że może zawierać uran lub pozostawi promieniowanie o niskim natężeniu na pobojowiskach. Mit bezpiecznego ZU stworzył rządom, wojskowym i producentom psychologiczny komfort zwalniający od odpowiedzialności za rozwój, zamówienia, produkcję, sprzedaż, zakupy i stosowanie broni uranowej, bez piętna związanego z bronią atomową. Wg Williamsa: Mit zdjął z nich odpowiedzialność za stosowanie tych broni o zbiorowych skutkach. Jest też pożyteczny w usypianiu czujności opinii publicznej, gdy wprowadza się na rynek wyroby ze ZU do użytku cywilnego. Notatka służbowa ppłka Ziehmna w laboratoriach wojskowych w Los Alamos z 1.3.1991 (a więc wkrótce po wojnie nad Zatoką Perską) określiła politykę nt. broni ZU: [nawiasy kwadratowe – mój komentarz, okrąłe – przypisy Ziehmna]:jeśli nikt nie poprze skuteczności bojowej ZU, naboje ze ZU mogą stać się politycznie nie do zaakceptowania i być wyeliminowane z arsenału. Jeśli penetratory ze ZU dowiodły swej wartości podczas ostatnich działań bojowych, powinniśmy zapewnić im przyszłość przez rzecznictwo Służb i Ministerstwa Obrony [USA]. Jeśli nie zyskamy poparcia, możemy stracić wartościową zdolność bojową..

Inni obserwatorzy, np. Gsponer, Hurni i Vitale sądzą, że broń ZU i uranowa przeciw twardym celom torują drogę broni atomowej nowych generacji, która będzie pozostawiać po sobie tylko promieniowanie o niskim natężeniu. Jak widać z przykładu pyłków uranowych, „niskie natężenie” wcale nie znaczy „niskie zagrożenie”. Niewątpliwie propaganda wykorzysta grę słów (podobnie jak w przypadku „zubożonego” uranu) celem uśpienia czujności opinii publicznej, akceptacji zagrożeń i przetarcia ścieżki dla broni atomowej nowych generacji. Np. zminiaturyzowana do wymiarów nanometrów (miliardowa część metra) fuzyjna broń nuklearna ma zastąpić niewydajne obecne systemy przenoszące duże ilości środków wybuchowych do celu. Mimo znikomej masy materiału radioaktywnego pozostawi na miejscach ataków promieniowanie o niskim natężeniu porównywalne do skażenia we współczesnych wojnach radiologicznych nad Zatoką Perską, na Bałkanach i w Afganistanie.

Oficjalne kadry zawodowe nie mogą być obiektywne, bo są uzależnione od środków publicznych w badaniach skutków broni uranowej. Wyniki sprzeczne z propagandą popierającą broń uranową podważyłyby wiarę opinii publicznej i mit o bezpiecznym uranie i wiarę opinii publicznej. Ponadto samocenzura i konformizm tych środowisk oraz negatywne etykietowanie grup o innych poglądach są charakterystyczne dla myślenia podporządkowanego instytucjom (group-think). Poważnie szykanowano za niezależne badania nad skutkami ZU dra Gűnthera w Niemczech, drów Sharmę i Bertell w Kanadzie oraz Rokke i Durakovica w USA. Większość niezależnych badaczy ZU cierpi na niedobór środków finansowych . Brak rygorystycznych oficjalnych opracowań nt. wpływu uranu na zdrowie utrzymuje planistów i decydentów w stanie niebezpiecznej dezinformacji.

Wg Williamsa grupowe myślenie doprowadziło do rozwoju i produkcji broni uranowej: Wiara w błędną przesłankę o nieszkodliwości uranu mogła doprowadzić do strategicznych błędów popełnionych przez USA i Zjednoczone Królestwo. Grupowe ’myślenie‘ łatwiej przesuwa decyzje w stronę ryzyka, ignorując oczywiste niebezpieczeństwa. Tak było np. w aferze Zatoki Świń na Kubie w 1961 r. Bagatelizacja potencjalnych zagrożeń przyczyniłaby się do szerokiego użycia nieatomowej broni uranowej bez względu na potencjalne zagrożenie dla zdrowia. Rządy ponad 30 państw produkują i posiadają broń uranową.

O ile sprawcy skażenia promieniowaniem o niskim natężeniu nie zniosą – dla własnej obrony – obowiązujących norm prawnych, będą w dalszym ciągu łamać prawo i zwyczaje wojenne. Z drugiej strony jest możliwe, że wzrastająca zachorowalność i śmiertelność od uranu w broni nieatomowej doprowadzi do ogólnego zaprzestania rozwoju, prób, produkcji i stosowania tych broni niewybiorczych w skutkach i opóźnionego masowego zniszczenia.  Zwiastunem takiego rozwoju historii nieatomowej broni uranowej może jest project ustawy H. R. 3155 przed Kongresem USA, która próbuje wstrzymać wszelką działalność związaną z amunicją ZU do czasu wyjaśnienia skutków ZU na zdrowie człowieka i środowisko.

Źródła (poza wymienionymi w tekście)

Patricia Axelrod, On the road to Kosovo: Yugoslavs are paying the price for NATO's war, www.sfbayguardian.com/

Balkan Syndrome Resurrected [w:] Transitions Online (Open Society Institute) z 10.12.2002, www.tol.cz/look/BRR/article.tpl?IdLanguage=1&IdPublication=9&NrIssue=1&NrSection=4&NrArticle=8027

Piotr Bein, Smoke, Mirrors and Ghosts from Switzerland, www.stopnato.org.uk/du-watch/bein/swiss.htm

Piotr Bein, Depleted Intelligence of Depleted Uranium Apologists, 22.2.2001, www.stopnato.org.uk/du-watch/bein/apologists.htm

Piotr Bein i Peđa Zorić, Propaganda for Depleted Uranium: A Crime against Humankind, referat wygłoszony na konferencji międzynarodowej Facts about Depleted Uranium, Praga, 24-25.11.2001,   http://groups.yahoo.com/group/du-watch/files/DUPraha.doc

Mike Blanchfield, Military Had Early Alert to Uranium Danger [w:] Ottawa Citizen z 18.1.2001, www.ottawacitizen.com/national/010118/5018522.html

Boeing Corporation, Safety, Health and Environmental Affairs (SHEA) Guide RJ-028G: Depleted Uranium Counterweights, 18.9.2001.

Chris Busby, From Boston to Babylon [w:] Al-Ahram Weekly z 3-9.10.2002, www.ahram.org.eg/weekly/2002/606/fe2.htm

Coghill Research Laboratories, Lower Race, Pontypool, Gwent NP4 5UH, UK, UK, www.cogreslab.demon.co.uk/WEBDU.htm

Nick Cohen, Depleted uranium: deadly weapon, deadly legacy? [w:] Guardian z 9.5.99

The denunciation to the Prosecutor of ICTY, in the Hague, filed by the Association of Serbs from Bosnia and Hercegovina, concerning the use of DU by NATO in Republika Srpska, in 1995

Depleted Uranium – a necessary evil? [w:] CDI Defense Monitor, tom 6 z 1999 r., www.cdi.org/dm/1999/oct99dm.pdf

Asaf Durakovic, New Concepts in CBRN Warfare in the Light of the Gulf War Experience and Current Reality of Global Terrorism, Uranium Medical Research Centre, Proc. The Third GCC Conference of Military Medicine and Protection Against Weapons of Mass Destruction, Doha, Qatar, October 20th-23rd, 2002, www.umrc.net

European Committee on Radiation Risk, The Health Effects of Ionising Radiation Exposure at Low Doses for Radiation Protection Purposes, Green Audit, 2003

Dan Fahey, Don’t Look, Don’t Find: Gulf War Veterans, the U.S. Government and Depleted Uranium 1990 – 2000, The Military Toxics Project, 30.3.2000, www.miltoxproj.org/DU/IOM-cover.htm

Federal Republic of Yugoslavia, the Federal Ministry for Development, Science and Environment, Information about the effects of the NATO aggression on the environment in the Federal Republic of Yugoslavia, Belgrad, 4.99, www.iacenter.org/yugoenv.htm

Peter Fearon, Balkans Syndrome Fallout [w:] New York Post z 23.1.2001, www.nypost.com/news/worldnews/22068.htm

Nic Fleming i Mark Townsend, Depleted uranium causing illness [w:] Dawn z 12.8.2002, www.dawn.com/2002/08/12/int14.htm

A. Gsponer, J. Hurni and B. Vitale, A comparison of delayed radiobiological effects of depleted-uranium mnunitions versus fourth-generation nuclear weapons, Proceedings 4th Internatiional Conference of the Yugoslav Nuclear Society, 2002, http://arXiv.org/abs/physics/0210071

Hard or Deeply Buried Target Defeat Capability (HDBTDC), www.fas.org/man/dod-101/sys/smart/hdbtdc.htm

Malcolm Hooper, What is Depleted Uranium? Uranium Medical Research Centre, May 2001, www.umrc.org

Siegwart Horst-Günther, The Gulf War Syndrome - a parallel to Chernobyl, 1995, www.wakefieldcam.freeserve.co.uk/gulfwarsyndrome.htm

Independent Commission of Inquiry hearing to investigate U.S./NATO war crimes against the people of Yugoslavia, 30.7.99, www.iacenter.org/warcrime/index.htm

Zbigniew Jaworowski i Roger Bate, Depleted intelligence, not uranium, the problem in Kosovo, 10.1.2001, www.junkscience.com/jan01/uranium.htm

Jela Jowanowić, Aide memoire on the use of inhumane weapons in the aggression of the North Atlantic Treaty Organization against the Federal Republic of Yugoslavia, Belgrade, 15.5.99, www.iacenter.org/aide_mem.htm

Uwaga: połączenie z <http://members.xoom.com/_XOOM/ggromozeka/aviation/> przestało nagle działać po napisaniu niniejszego artykułu.

Uwaga: połączenie z <http://members.xoom.com/_XOOM/ggromozeka/aviation/> przestało nagle działać po napisaniu niniejszego artykułu.

Alex Kirby, Depleted uranium threatens Balkan cancer epidemic [w:] BBC News z 30.7.99, http://news2.thls.bbc.co.uk/hi/english/sci/tech/newsid%5F408000/408122.stm

Alex Kirby, Pentagon’s man in uranium warning [w:] BBC News z 11.5.99, http://news2.thls.bbc.co.uk/hi/english/sci/tech/newsid%5F340000/340944.stm

Alex Kirby, Pentagon confirms depleted uranium use [w:] BBC News z 7.5.99, http://news.bbc.co.uk/hi/english/sci/tech/newsid_337000/337855.stm

Alex Kirby, Uranium weapons fear in Kosovo - A-10 can fire depleted uranium shells, BBC News z 9.4.99

Dina Kyriakidou, NATO bombing wrecks Balkan environment – Greenpeace, http://202.139.253.156/news/20059901.html, [w:] Zielone Brygady nr 7(133)/99 s.4

Jon Leyne, UK sweeping up stray bombs [w:] BBC News z 30.7.99, http://news2.thls.bbc.co.uk/hi/english/sci/tech/newsid%5F408000/408394.stm

Paul Loewenstein, Industrial Uses of Depleted Uranium, American Society for Metals, 1992 [w:] Uranium Battelfields Home and Abroad: Depleted Uranium Use by the US Department of Defense, G. Bukowski i D.A. Lopez, marzec 1993, s.135-141

Ministry of Defense (UK), Proposal for a Research Programme on Depleted Uranium: A.1 DERA reports produced between 1 April 1995 and 18 May 2001, 20.3.2002, www.mod.uk/issues/depleted_uranium/du_research/appendix_a.htm

J. Mishima, M.A. Parkhurst, R.I. Sherpelz i D.E. Hadlock, Potential Behaviour of Depleted Uranium Penetrators under Shipping and Bulk Storage Accident Conditions, Batelle Pacific Nothwest Laboratory for US Department of the Army under Related Services Agreement with the U.S. Department of Energy Contract DE-AC06-76RLO 1830, Richland, Washington 99352, marzec 1983

Robert James Parsons, Reflections upon the new UNEP report, email do du-list@yahoogroups.com z 27.3.2002

Robert J. Parsons, UN-backed Cover Up: Deafening silence on depleted uranium [w:] Le Monde Diplomatique, luty 2001

Robert James Parsons, Depleted Uranium: A Tale of Poisonous Denial [w:] San Francisco Examiner z 1.5.2000, www.balkanpeace.org/monitor/yeco/yeco02.shtml

David O'Reilly, Activists draw jail in Md. incident [w:] Philadelphia Inquirer z 24.3.2000, www.phillynews.com/inquirer/2000/Mar/24/city/PPLOW24.htm

Scott Peterson, Will America risk use of DU in Kosovo? [w:] Christian Science Monitor z 29.4.99, www.csmonitor.com/durable/1999/04/29/p12s2.htm

Scott Peterson, Pentagon stance on DU a moving target [w:] Christian Science Monitor z 30.4.99, www.csmonitor.com/durable/1999/04/30/p8s1.htm

Lois Rogers, Ailing troops sue over Balkan war syndrome [w:] Sunday Times z 16.4.2000, www.sunday-times.co.uk

Mike Sheheane, Depleted Uranium – the truth & nothing but the truth [w:] Armor z lipca-sierpnia 2000 r., www.knox.army.mil/dtdd/armormag/ja00/4dureprint00.pdf

Royal Society, The health hazards of depleted uranium, part II, marzec 2002, www.royalsoc.ac.uk/policy/du.htm

Kathleen Sullivan, U.S. firing radioactive ammo: Depleted uranium contamination poses threat to civilians, troops in Balkans [w:] San Francisco Examiner z 7.5.99, s.A1, www.sfgate.com/cgi-bin/article.cgi?file=/examiner/archive/1999/05/07/NEWS11111.dtl

Kathleen Sullivan, Radioactive ammo health study draws fire from expert, says researchers in denial about risks [w:] San Francisco Examiner z 16.4.99, s.A23, www.sfgate.com/cgi-bin/article.cgi?file=/examiner/archive/1999/04/16/NEWS7694.dtl

Kathleen Sullivan, Uranium bullets on NATO holsters [w:] San Francisco Examiner z 1.4.99

Marleen Teugels, With muffled drums. The aftermath of a new war, Nijgh & Van Ditmar, 2002

U.N. Finds Uranium Toxins From NATO Arms in Serbia [w:] Reuters z 27.3.2002, http://story.news.yahoo.com/news?tmpl=story&u=/nm/20020327/sc_nm/yugoslavia_uranium_dc_1

USAF Person Inhaled Depleted Uranium Dust, USAF Radioisotope Committee radiation overexposure incident notice to NRC, July 27, 1999.

US Army Environmental Policy Institute, Health and Environmental Consequences of Depleted Uranium Use in the US Army June 1995

US Department of Veterans Affairs, May 2002 Gulf War Veterans Information System, Veteran's Benefit Administration, Office of Performance Analysis Integrity Data and Information System, 10.9.2002,  http://home.att.net/~vetcenter/va-stats.htm

US General Accounting Office, Operation Desert Storm: Army Not Adequately Prepared to Deal With Depleted Uranium Contamination, (GAO/NSIAD-93-90), January 1993

Venik's Aviation, Health Risks of Using Depleted Uranium, referat wygłoszony na konferencji międzynarodowej Facts about Depleted Uranium, Praga, 24-25.11.2001, www.aeronautics.ru/archive/du-watch/us_gov_about_du.htm

Dai Williams, Depleted Uranium weapons in 2001-2002: Mystery Metal Nightmare in Afghanistan, styczeń 2002, www.eoslifework.co.uk/du2012.htm

Dai Williams, Hazards of Uranium weapons in the proposed war on Iraq, 22.9.2002, www.eoslifework.co.uk/u231.htm

Dai Williams, US Patents confirm Uranium warheads, 13.10.2002, www.eoslifework.co.uk/u23.htm#USpatreport

Vladimir S. Zajic, Review of Radioactivity, Military Use, and Health Effects of Depleted Uranium, July 1999, http://members.tripod.com/vzajic/index.html

Zoran Zuza, Uranium and plutonium are killing the residents of Serbian Sarajevo [w:] Patriot z 22.07.2002, Banja Luka, Republika Srpska, tłumaczenie z serbskiego S. Lazowić 9.10.2002

 

NATO zbombardowało konwoje uchodźców, bo niby pomyliło je z kolumnami pancernymi. Uchodźców ostrzelano amunicją uranową i rakietami przeciwpancernymi kilkakrotnie w ciągu paru godzin, co wyklucza pomyłkę. Zwęglone zwłoki. Większość ofiar to dzieci, kobiety i starcy. Teren na pewno skażony uranem. (www.beograd.com)

Oficer propagandowy NATO trzyma pocisk uranowy na prasówce o nieszkodliwości ZU. Dowód wymagałby noszenia przez kilkanaście dni w spodniach - potworne potomstwo jak na zdjęciach z Iraku - gwarantowane! NATO przemilcza także fatalne skutki tego samego pocisku w postaci drobnego pyłu. Zdjęcie jest dowodem kłamstwa NATO. Oficer jest poinformowany o zagrożeniu beta-gamma, bo nie dotyka gołego ZU na czubku naboju. Mimo to do kilku godzin otrzymałby dopuszczalną roczną dawkę napromieniowania. (www.nato.int/structur/medialib/2001/m010110b.htm)