Jeśli dajesz schronienie terrorystom, jesteś terrorystą. Jeśli szkolisz lub zbroisz terrorystów, jesteś terrorystą. Jeśli żywisz lub sponsorujesz terrorystów, jesteś terrorystą i USA wraz z przyjaciółmi pociągną cię do odpowiedzialności.
Prezydent Bush po 11. września 2001 r.
Cytat z przemówienia prezydenta Busha jest echem rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 1947 r. Jeden z artykułów rezolucji brzmiał: Prowadzenie lub skłanianie do działalności terrorystycznej przez władze państwa pzeciw innemu państwu, albo tolerowanie przez władze państwa zorganizowanej działalności celem wykonania aktów terroryzmu w innym państwie, niniejszym proklamuje się zbrodniami przeciw pokojowi i bezpieczeństwu ludzkości. Cynicznym i smutnym faktem jest, że kilkadziesiąt lat później czołowe państwa członkowskie ONZ bezpośrednio lub milcząco wsparły terroryzm wymierzony przeciw Jugosławii.
Rezolucja ONZ nie doczekała się międzynarodowej konwencji. Powodem jest różnica zdań co do tego, kogo należy nazwać terrorystą. Różnic w opiniach nie udało się przezwyciężyć na spotkaniach poświęconych walce z terroryzmem: w Sharm El Sheyk w 1996 r., w Kairze w 1997 r. oraz w Paryżu i Teheranie w tym samym roku. UçK (Ushtria çlirimtare E Kosoves, Wyzwoleńcza Armia Kosowa) narodził się więc w latach 1990. w atmosferze jeśli nie przyzwolenia to braku międzynarodowego bicza. Zdaniem licznych międzynarodowych ekspertów, terroryzm byłby zjawiskiem znikomym a nawet wyplenionym, gdyby nie popierały go rządy. Rząd USA usunął WAK ze swej listy organizacji terrrorystycznych w lutym 1998 r., gdy kosowska organizacja stała się potrzebnym sprzymierzeńcem.
WAK powstał ze skrajnego nacjonalizmu, przy wsparciu i poparciu islamskich, amerykańskich, niemieckich i innych agencji i służb specjalnych, które finansowały, wyposażały i szkoliły albańskich terrorystów, jednocześnie oskarżając siły serbskie o okrucieństwo na Albańczykach kosowskich. W rozdziale szkicuję oblicze WAK. Jego podłoże historyczne, religijne, ideologiczne i polityczne opisałem w rozdziale pt. Wielko-albanizm. WAK miał być rozbrojony po wejściu sił pokojowych. We wrześniu 1999 r. zachodnie agencje prasowe oznajmiły, że WAK rozwiązano i przekształcono w Oddziały Ochrony Kosowa (OOK) i cywilne oddziały ratunkowe TMK. WAK ani nie rozbroił się ani nie został rozbrojony przez natowskie siły pokojowe KFOR (Kosovo Force), ponieważ Zachód wykorzystuje WAK do swoich celów, mimo oczywistego historycznego powiązania z radykalnym islamem, a następnie z terrorem ibn Ladena.
Reportaże z Kosowa w rozdziale Z błogosławieństwem KFOR potwierdzają terroryzm UçK i sił pochodnych, a rozdział Jaka przyszłość w Kosowie? – powiązania obecnej polityki w Kosowie i za granicą z ideologią wielko-albańską i WAK. Obraz południowo-zachodniej Serbii (podrozdział Przy granicy), objętej działaniami UçK jest podobny. Po Kosowie terroryzm albański zapanował nad Macedonią (rozdział pt. W Macedonii i Czarnogórze). Do dokończenia planu Wielkiej Albanii zostały Czarnogóra i zachodnia Grecja. We wszystkich przypadkach za wpuszczenie terrorystów albańskich i ich działalność odpowiadają USA, ONZ, NATO i jego siły KFOR. Nie po raz pierwszy Zachód sprzymierzył się z najwsteczniejszą siłą na Bałakanach w celu osiągnięcia swych celów, jakby nie widząc, że wpuszcza w podbrzusze Europy skrajny, wojujący islam wymierzony w kontynent w systematycznym i długoterminowym planie – patrz rozdziały pt. Islam wojujący na Bałkanach oraz Wielko-albanizm.
Zagrożenie bezpieczeństwa Zachodu przez przestępczość kosowską to osobny temat. Od 2000 r. zachodni dyplomaci i wywiad kilkakrotnie wskazali, że mimo międzynarodowych wysiłków Kosowo stało się czarną dziurą przestępczą w Europie i potencjalnym terenem przerzutów dla przyszłych zamachów terrorystycznych wymierzonych w Zachód. Zaczynam od szkicu przeszłości WAK, by przejść do jego podłoża przestępczego.
Opisane w rozdziale pt. Wielko-albanizm dążenie, które pchało do czynu albańskie grupy w latach 1940. nie wygasło w okresie powojennym. Rozkwitło ono nową przemocą z powstaniem WAK, które jest kontynuacją ballistów i SS-manów skanderbergskich. Wielu dowódców i najwcześniejszych członków WAK jest potomkami członków tamtych jednostek, a jednostki WAK noszą nazwy bohaterów albańskich jednostek nazistowskich i faszystowskich. WAK obrał insygnia skanderbergczyków. Strony internetowe sponsorowane przez WAK (www.klpm.org) wyrażają się z aprobatą o okupacji hitlerowskiej.
Pojęcie terroryzmu pozostaje względne. Kosowski bojownik o wyzwolenie okazał się terrorystą dla tamtejszych mniejszości jak i Albańczyków przeciwnych metodom i ideologii UçK. Podobnie patrzą na kosowski bandytyzm obiektywni Europejczycy i Amerykanie, co potwierdziły niezależne internetowe artykuły i dyskusje, a po 11. września również bardziej postępowa prasa. Skończywszy pisać o islamskim aspekcie bałkańskiego terroryzmu przetłumaczyłem na końcu rozdziału urywek z mojej ksiązki pt. To Serbia via Poland (do Serbii przez Polskę). Urywek dotyczy mało znanego w Polsce przyczynku Serbów do obrony Europy przed nawałem islamu. Na pewno tamci Serbowie byli dla ottomanów terrorystami.
W 1998 r. jugosłowiański analityk najnowszego terroryzmu w Kosowie, Milan Petkowić pisał w witrynie Federacji Amerykańskich Naukowców o metodach separatystów: konwencjonalna i niekonwencjonalna działalność partii politycznych, związków zawodowych i środków przekazu, wsparte terroryzmem bojowników o wyzwolenie, kontrabandą broni, handlem narkotykami, przemocą wszelkiego rodzaju – uwypuklają odrzucenie autorytetu władz Republiki Serbii i federacji Jugosławii oraz zbiorową wrogość przeciw narodowości serbskiej, z którą przyszło miejscowym Albańczykom dzielić odwieczną serbską prowincję Kosowa i Metohji.
Terroryzm w Kosowie i Metohji, szczególnie w okolicach Drenicy, wywodzi się z dawnych tradycji. Działania terrorystyczne określa się tu słowem kačaštvo, od tureckiego kačak = rozbójnik, buntownik, dezerter, rabuś. Tak Turcy określali wyjętych spod prawa Albańczyków, którzy ukrywali się w górach lub domach wspólników i napadali na transporty, samotnych podróżnych i odosobnione gospodarstwa. Działali w Serbii, Albanii, Macedonii, Czarnogórze, a czasem wypuszczali się na ekspedycje wzdłuż wybrzeża Adriatyku aż po Dubrownik i Ston. Kačaci byli szczególnie aktywni na przełomie XIX i XX w. Podczas I wojny światowej zadali duże straty i spowodowali ogromne szkody terroryzując miejscową ludność. Najzaciętsze akcje kačaci miały miejsce przez parę lat około 1914 r., kiedy wystapili przeciw serbskim władzom z poparciem Austro-Węgier.
Po wojnach bałkańskich i po I wojnie światowej kačaci z Albanii często grasowali do 1919 r. w zachodniej Macedonii, Kosowie i Metohji oraz południowowschodniej Czarnogórze, zadając duże straty armii serbskiej i miejscowej ludności. Ulegli dopiero w zdecydowanej operacji żandarmerii i królewskiej armii Jugosławii, ale jednostki i małe grupy dochowały się do 1926 r. Potem ich tradycje utrzymały się w Kosowie i Metohji w okolicach Drenicy. Podczas i po II wojnie światowej Drenica była ośrodkiem faszystowskich ballistów. Miasto pozostało wylęgarnią brutalnych przestępców i terrorystów do dziś. Intensyfikacja terroryzmu w rejonie Drenicy od 1991 r. była odrodzeniem idei secesji Kosowa i Metohji od Serbii i przyłączenia do Albanii.
Jednym z założycieli i przywódców grupy przestępczo-terrorystycznej, która działała wtedy w okolicach wsi Donji Prekaz był pochodzący stamtąd Adem Yashari, prymitywny człowiek bez wykształcenia, ale po szkoleniu terrorystycznym ze stopniem majora armii albańskiej. W Serbii zaczął organizować przemyt broni z Albanii i innych państw i założył grupę terrorystów składającą się rodziny, przyjaciół i sympatyków. Pod koniec 1991 r. grupę odkryła policja. Yashari i dwóch innych terrorystów otworzyli ogień, ranili policjantów i zbiegli. Yashari kontynuował działalność ze wsparciem albańskich cywilnych i wojskowych służb wywiadowczych.
Od 1992 do 1997 r. wystawiono przeciw Yashariemu i członkom grupy sześć oskarżeń. W lipcu 1997 r. dostał w nieobecności wyrok 20 lat więzienia za działalność terrorystyczną, m. in. ataki na policję koło Glogowaca w 1993 r. i koło Kosowskiej Mitrowicy w 1996 r. Tylko te dwa ataki zabiły trzech policjantów i poważnie zraniły pięciu. Policja i siły bezpieczeństwa Jugosławii nie były jedynymi celami i ofiarami gangu; atakowali Albańczyków lojalnych władzom i przeciwnych terroryzmowi. Wielu miejscowych w rejonie Drenicy skarżyło się na arogancję grupy Yashariego. Jego działalność stała się zagrożeniem bezpieczeństwa publicznego w całym Kosowie.
Dzięki pomocy finansowej od albańskiej diaspory, przyzwalającej postawie wielu państw i wsparciu logistycznym z Albanii, terroryści z Donjiego Prekazu sprowadzili duże ilości broni, amunicji, środków wybuchowych i sprzętu potrzebnego do kontynuacji działań terrorystycznych. Władze Jugosławii zlikwidowały grupę w marcu 1998 r., gdy dowiedziały się, że robiła ostatnie przygotowania do zaostrzenia ataków na siły bezpieczeństwa celem destabilizacji Kosowa i wpłynięcia na sytuację w Jugosławii i na Bałkanach. Likwidacja we wsi Donji Prekaz wykazała determinację i fanatyzm Yashariego i jego ludzi. Brutalnie rozkazawszy krewnym walczyć, Yashari zabił bratanka za tchórzostwo i otoczył się żywą tarczą z dzieci i kobiet, na próżno oczekując posiłków i spodziewając się, że cała ludność albańska z okolic Drenicy przybędzie na pomoc.
Zajęcie Jugosławii przez Niemcy w 1941 r. przyłączyło terytoria albańskie w Jugosławii (Kosowo, zachodnią Macedonię i obszary graniczne w Czarnogórze) do Albanii i wprowadziło albańską administrację, szkoły, prasę i radio. Serbów wyeliminowano. Obszary te nazywano częścią „Wielkiej Albanii”, którą przywódcy WAK próbują obecnie odtworzyć. WAK przewiduje podobne „wyzwolenie” w przyszłości: WAK zobowiązuje się wyzwolić Kosowo i przynieść wolność swej ziemi ojczystej. Mapa nowej Albanii na www.aacl.com nie pozostawia wątpliwości co do intencji nacjonalistów albańskich. Mapa obszaru o 3-krotnie większej powierzchni niż obecna Albania pokazana jest z herbem czarnego orła o dwu głowach na tle tapety z powtórzonym wielokrotnie zarysem obecnych granic Kosowa i Metohji. Zważywszy, że poprzednie „wyzwolenie” przyniosło masowe morderstwa ludności serbskiej i żydowskiej, nie powinny dziwić zdecydowane kroki podjęte przez rząd Jugosławii, by zapobiec powtórnej tragedii.
Czyny WAK świadczą o niezmienionym nazizmie bardziej niż rodowód i insygnia organizacji. WAK skupiło się na mordowaniu serbskiej ludności cywilnej i tych Albańczyków, którzy nie popierali nazizmu i separatyzmu. Celem kampanii terroru w 1998 r. było wyparcie Serbów ze wszystkich terenów opanowanych przez WAK. Cel został osiągnięty. Na jesieni 1998 r. Associated Press doniósł o wyparciu Serbów morderstwami i zastraszeniem prawie ze 100 wsi. Dowódcy WAK o nazwiskach Remi i Haradinaj byli szczególnie bezwzględni, a swoją kampanią terroru udokumentowaną na www.siri-us.com zasługują na oskarżenie przed Międzynarodowym Trybunałem Kryminalnym ds. Byłej Jugosławii, jeśli ten sąd rzeczywiście byłby zainteresowany ściganiem zbrodniarzy wojennych.
Metody WAK przewyższają hitlerowskie. W miejscowości Klecka WAK zabiło 22 serbskich cywilów po storturowaniu ich, a zwłoki spaliło w zaimprowizowanym krematorium. Koło Glogowaca WAK zmasakrowało i wrzuciło do rowu serbskich gospodarzy i ich rodziny. Środki przekazu w USA zignorowały te wypadki, bo w konflikcie kosowskim od dawna stoją po stronie WAK. Natomiast władze jugosłowiańskie znają cele i metody WAK i doskonale wiedzą, że z następcami ballistów i skandbergczyków należy rozprawić się tak samo, jak z każdą brutalną grupą neonazistów w jakimkolwiek innym państwie. Grupy, które uważają nazistów za wyzwolicieli, wspominają z nostalgią okupację hitlerowską, dążą to odtworzenia tamtego okresu i czynią to za pomocą masowych morderstw, powinny być w bezwzględny sposób wyedukowane.
Zamiast tego NATO sprzymierzyło się z WAK i wypowiedziało wojnę Serbom. WAK to wskrzeszenie ruchu faszystowskiego i nazistowskiego z lat 1940. z tradycjami dżihadu przeciw chrześcijanom. Ruchu pozującego reporterom i popieranego przez Zachód, mimo że sprowokował wojnę i we własnych dokumentach głosi wprowadzanie etnicznie czystej Wielkiej Albanii. Dlaczego USA i Niemcy poparli rasitów i kryminalistów? W celu kontrolowania regionu i jego strategicznych szlaków ropy i gazu, Waszyngton i Berlin potrzebowały miejscowych sił, by wspierając je uniknąć bezpośredniego zaangażowania w wojnę – odpowiada belgijski socjalista Michel Collon (patrz rozdział pt. O prawa człowieka). Kanadyjski professor ekonomii i dyrektor Centrum Badań nad Globalizacją, Michel Chossudovsky podsumował zmorę kosowską; Zachód polegał na marionetkach WAK, żeby przypieczętować umowę, która następnie przekształciła Kosowo w teren okupowany pod administracją Zachodu.
Szkolenie i zaopatrzenie WAK w broń i pieniądze wspomagały CIA i jej niemiecki odpowiednik BND. Chossudovsky udokumetował ten sojusz: Od początku lat 1990. Bonn i Waszyngton uzgodniły strefy wpływów na Bałkanach. Ich agencje wywiadowcze także współpracowały. Wg analityka wywiadu Johna Whitleya potajemne wsparcie armii wyzwoleńczej w Kosowie zostało uzgodnione między służbami CIA i niemieckiego BND. Zadanie utworzenia i finasowania WAK przypadło Niemcom: Dali niemieckie mundury, NRD-owską broń i zostali sfinansowani częściowo pieniędzmi z narkotyków. Whitley twierdzi, że CIA następnie odegrało rolę w szkoleniu i wyposażeniu WAK w Albanii. WAK otrzymał sprzęt telekomunikacyjny po NRD-owskiej bezpiece, Stasi. Niemiecka telewizja ARD podała 24.9.1998 r. w programie Monitor, że BND kilkakrotnie dostarczył WAK broń przez Albanię. Były pracownik wywiadu twierdził, że przesyłki były załatwione na najwyższym szczeblu. 29.7.1998 r. tygodnik wojskowy Jane's DefenceWeekly przytoczył wypowiedź przedstawiciela NATO o uzbrojeniu WAK: Widzieliśmy w użyciu zaawansowaną broń, np. niemieckiej produkcji broń przeciwczołgową ‘Armbrust’. 15.3.1999 r. austriackie radio Vienna Österreich Eins dyskutowało zamieszanie, jakie wywołała fotografia żołnierza WAK z austriackim karabinem maszynowym Steyr, jednym z najlepszych na świecie.
Collon przypomina, że te same mocarstwa wybrały i uzbroiły w Chorwacji rasistów Tudźmana, człowieka, który w rewizjonistyczny sposób zmienił historię II wojny światowej. W Bośni natomiast poparły islamskiego nacjonalistę Izetbegowicia, znanego ze swej wypowiedzi: religia islamu nie może współistnieć z nieislamskimi instytucjami społecznymi i politycznymi. Potem wyszło na jaw, że Izetbegowić współpracował z mudżahedinami z al-kaidowskiego wychówka Osamy ibn Ladena. WAK był podobny (patrz rozdziały Islam wojujący na Bałkanach i Wielko-albanizm).
Robert Gelbard, emisariusz USA na Bałkanach, oświadczył trzykrotnie prasie międzynarodowej w lutym 1998 r.: WAK jest bez wątpienia grupą terrorystyczną. Sekretarz stanu USA potwierdził w grudniu 1998 r.: WAK nęka lub porywa każdego, kto pójdzie na policję. Przywódcy WAK grożą morderstwami wieśniaków i paleniem domów, jeśli odmówią wstąpienia w ich szeregi. WAK stanowi zagrożenie tak wielkie, że mieszkańcy sześciu wsi w okolicach Sztimjle przygotowują się do eksodusu. Mimo to trzy miesiące później NATO wysyła bombowce na pomoc WAK. Jakaż z tego lekcja odnośnie USA, które głosi, iż prowadzi wszędzie wojnę w imię zwalczania terrorystów, w tym samym czasie wykorzystując ich np. w Czeczeni? – pyta Collon.
7.3.2002 r. przed haskim trybunałem rzekomych zbrodni serbskich były prezydent Miloszewić przebadał świadka ze strony prokuratora, niejakiego Sabit Kadriu. Środki przekazu i sam „trybunał” nazwały go aktywistą praw człowieka, bo w Radzie Obrony Praw i Wolności Człowieka jest doradcą przewodniczącego, Adema Demaçiego. Byłoby historycznie niedokładne napisać, że Adem Demaçi jest z kolei politycznym doradcą WAK, ponieważ zrezygnował z tego wysokiego stanowiska doszedłszy do wniosku, że WAK jest zbyt umiarkowane. Associated Press opisał 2.5.1999 r. okoliczności jego rezygnacji: sprzeciwil się popieranemu przez USA planowi pokoju w Kosowie, bo nie gwarantuje suwerenności.
W trakcie przebadania Miloszewić posądził „bojowników o wolność” z WAK o korzystanie z pomocy Osamy ibn Ladena i bliską współpracę z Al Kaidą w atakach na Bałkanach. Świadek Kadriu stanowczo zaprzeczył, bo przed 11. września 2001 r. nie słyszał o ibn Ladenie i Al Kaidzie. Gdy Miloszewić próbował wyciągnąć więcej, „sędzia” Richard May odciął dalsze pytania. Miloszewić przedstawił podstawę posądzenia: zeznania przed Kongresem USA złożone 18.12.2001 r. przez J.T. Caruso, specjalistę przeciw terroryzmowi, a zarazem pełniącego obowiązki zastępcy dyrektora FBI (urywki na www.icdsm.org/more/fbi-msnbc.htm#a).
Albańczycy obrzydzają życie mniejszościom czcząc rozwiązany oficjalnie WAK, z którego żołnierze przeszli do OOK lub służb TMK. To właśnie ci weterani terroryści pierwsi przeszyli się z Albanii [przez Kosowo] do południowej Serbii w październiku 2000 r., a następnie wyruszyli do północnej Macedonii w lecie 2001 r. – pisze reporter kanadyjskiej gazety stołecznej Scott Taylor, który przedtem podążał za ekstremistami do obu miejsc (rozdziały Islam wojujący na Bałkanach oraz W Macedonii i Czarnogórze).
6.6.2002 r. w Klinie w zachodnim Kosowie były żołnierz WAK Nusrat Kadriu i towarzysze zorganizowali 3-dniowy festiwal muzyczny ku czci byłego dowódcy, Muje Krasniqi, którego zabiły siły bezpieczeństwa Jugosławii, gdy próbował przemycić broń do Kosowa w 1998 r. Kadriu wyjaśnił Taylorowi, że festiwal przypomina Serbom o zbrodniach na Albańczykach. Trwającego wojskowego poparcia USA dla albańskich terrorystów nie można zaliczyć do stosunkowo nieszkodliwych prowokacji. Według rezolucji ONZ nr 1244 WAK miał być przekształcony w TMK, cywilną organizację ratunkową, sponsorowaną przez źródła amerykańskie. Taylor podaje, że pewien urzędnik organizacji pozarządowej w Kosowie przyznał, że jego agencja przesłała 14 mln dolarów do TMK w ramach zmyłkowo nazwanego programu zarządzanego przez International Organization for Migration.
Pod dowództwem gen. Agima çeku byłego głównodowodzącego WAK, TMK jest siłą zbrojną, kupującą broń i szkolącą ludzi za środki pomocowe z zagranicy: Duża część pomocy wojskowej przeznaczonej dla TMK pod nadzorem ONZ trafiła do rąk nieoficjalnych bojowników WAK. Podczas szczytu wakowskiej ofensywy w Macedonii latem 2001 r. gen. çeku zwolnił, ale nie aresztował, 9 ze swych starszych oficerów za współpracę z bojownikami – pisał Taylor.
Oprócz zatwierdzonych 600 żołnierzy na pełnym etacie, wbrew naciskom z UNMIK gen. çeku nie zwolnił prawie 3 tys. rezerwistów TMK, którzy przeszli na pełny etat. Prasie oświadczył: Nie jestem tu od zadowalania wspólnoty międzynarodowej. Jestem w końcu odpowiedzialny za ochronę moich ludzi. Mazlom Kumnova, były dowódca WAK, który został burmistrzem Dziakowicy , był od tego czasu oskarżany przez kilka agencji międzynarodowych o próby wymuszania opłat. Krąży opinia, że na wysokim szczeblu polityki międzynarodowej dyryguje się planem sprzyjającym Albańczykom – pisał Taylor w czerwcu 2002 r.
16.2.2001 r. terroryści albańscy zdetonowali zdalnie bombę pod serbskim autobusem na trasie Nisz-Graczanica, zabijając 11 i raniąc 40 osób. Zbrodnię badała grupa śledcza z UNMIK, a Chappel powiedział prasie: Mimo narzekań na zbyt wolne tempo śledztwa, sprawa autobusu do Niszu była wyśmienitym dziełem pracy policyjnej. Zebraliśmy próbki DNA ze sceny zbrodni i opracowaliśmy dość dowodów na wystosowanie skazania. Z czterech zatrzymanych (oficerowie policji albańskiej w Kosowie, czyli byłego WAK) aresztowano tylko Florima Ejupiego. Obawiając się odbicia, policja UNMIK przewiozła go z więzienia w Prisztinie do Camp Bondsteel, amerykańskiej bazy otoczonej trzema płotami drutu kolczastego, wieżami strażniczymi i oświetleniem nocnym. Ejupi uciekł stamtąd w maju 2002 r. przed rozprawą. Amerykanie powiedzieli, że Ejupi otrzymał w szpinakowym placku pilnik do metalu – powiedział Chappel. Gorica Scepanowić, 25-letni dziennikarz, który ocalał w ataku na autobus, nie był zdumiony: W jaki sposób więzień w odblaskowym pomarańczowym kombinezonie może uciec 5 tysiącom wojsk amerykańskich, jeśli go sami nie puszczą?
Do lutego 2000 r. FRJ zarejestrowała aż 266 przypadków przekroczenia strefy bezpieczeństwa przez wojska KFOR. Strefa bezpieczeństwa ciągnie się pasem szerokości 5 km wzdłuż wewnętrznej granicy administracyjnej Jugosławii między Kosowem a Serbią. Nie podano szczegółów, ale chyba nie wszystkie przekroczenia granicy mogły wynikać z faktycznej pomyłki czy dezorientacji w terenie.
W miejscowości Bujanowac (po wschodniej, serbskiej stronie pasa bezpieczeństwa) Serb, który uciekł z wioski Borowac koło Kosowskiej Kamenicy po drugiej stronie granicy powiedział zachodnim korespondentom, że 4.3.2000 etniczni albańscy terroryści w mundurach amerykańskich sił KFOR zatakowali jego wioskę i Rejanowac. W akcji w Bojanowacu wzięło udział 7 amerykańskich transporterów opancerzonych. Podczas gdy terroryści albańscy otworzyli ogień na obrońców serbskich domów w Bojanowacu, wojsko USA przyglądało się w milczeniu i tylko filmowało scenę. Terroryści przybyli od strony Rejanowaca, chociaż wieś jest w rejonie kontrolowanym przez oddziały rosyjskie KFOR. Terroryści albańscy wypędzili uprzednio 50 rodzin romowskich i 6 serbskich, ale nie zdążyli skończyć czystki. Po zakończeniu strzelaniny terroryści weszli do czekających w polu amerykańskich pojazdów transportowych i odjechali nie wykrywszy serbskich obrońców. Uciekinier powiedział również, że śmigłowce KFOR latały nad Rejonowacem zaledwie 2 m nad dachami, podczas gdy terroryści w maskach szturmowali niebronione domy Serbów, zagrabiając pieniądze, kosztowności i żywy inwentarz. Reporterzy dodali, że ok. 22.2.2000 terroryści zaatakowali rosyjskie wojsko KFOR, które odpowiedziało ogniem i odebrało terrorystom minę przeciwczołgową i 3 granaty ręczne.
Reuters przekazał 9.3.2000 r. oświadczenie generała Nebojszy Pawkowicia, że terroryści albańscy w Kosowie przygotowują broń przy granicy między Kosowem a Serbią, aby rozszerzyć konflikt na Serbię i wywołać międzynarodową interwencję. Wraz z poplecznikami w miastach Bujanowac, Preszewo i Medwedzia terroryści chcą sprowokować reakcję serbskich sił bezpieczeństwa. Planem ich jest wywołać w ten sposób warunki dla interwencji międzynarodowej pod pozorem obrony praw i swobód Albańczyków – powiedział Pawkowić w wywiadzie dla tygodnika Vojska. Z takim celem i pod ochroną KFOR gromadzą duże ilości broni przy granicy administracyjnej Kosowa z Serbią i budują obiekty do opbrony i ataków oraz ćwiczą zaskoczenie, pułapki i odwrócenie uwagi wroga. Reuters dodał, że przywódcy już rozwiązanego WAK zaprzeczyli związkom z uzbrojonymi grupami, które ukazały się w albańskich wioskach wewnątrz Serbii. Po kilku starciach policji serbskiej z nowymi bojówkami miejscowi Serbowie i Albańczycy obawiają się powtórzenia konfliktu sprzed roku, kiedy terroryści twierdzili, że tylko bronią swoich wsi przed rzekomą brutalnością policji serbskiej
Gen. Pawkowić dodał, że kilka nielegalnych organizacji wypędza Serbów z Kosowa morderstwami, porwaniami i innych zbrodniami oraz że planują prowadzenie akcji terrorystycznych poza Kosowem. Serbski minister Dragan Todorowić, członek skrajnie nacjonalistycznej partii radykałów oświadczył, że uzbrojeni Albańczycy szerzą panikę w Kosowie i w pobliskich wsiach w Serbii, kontrolowanej przez rząd [Jugosławii], oraz że Zachód ich popiera – pisał Reuters. Todorowić oświadczył również: Rząd Serbii spodziewa się, że etniczni terroryści albańscy wzmogą działalność terrorystyczną z nastaniem wiosny, z pomocą KFOR i UNMIK, szczególnie w miejscowościach Bujanowac, Preszewo i Medwedzia. Robią to w celu destabilizacji nas, próbując stworzyć tzw. Wielką Albanię. Reuters zakończył doniesienie: Siły pokojowe KFOR i UNMIK wyraziły zaniepokojenie zajściami wewnątrz Serbii i wzmocniły kontrolę granicy.
Dobrze zdając sobie sprawę z konsekwencji [wzmożonego terroryzmu albańskiego przy granicy] dla swej suwerenności, Belgrad nasłał wojsko i policję jako przestrogę dla ewentualnych podżegaczy – pisała 20.3.2000 r. dla www.antiwar.com mecenas i reporterka Christine Stone, przebywająca w Kosowie z ramienia organizacji Helsinki Human Rights Group.
Do Serbii „zbłądziły” także jednostki NATO. Biuletyn KFOR informował 19.3.2000 r., że serbska policja wypuściła 7 żołnierzy NATO patrolujących granicę między Kosowem a Serbią. Zostali zatrzymani poprzedniego dnia po tym, gdy chyba zbłądzili wjeżdżając na terytorium Serbii na wschód od Podujewa. Była to drużyna czeska. Serbskie władze powiadomiły KFOR po paru godzinach, że żołnierze są pod ich opieką i że mają zamiar ich wypuścić. Opancerzony transportowiec Czechów został jednak po tamtej stronie, bo uległ awarii. Wszystko zostało przeprowadzone w profesjonalny sposób i w żadnej chwili żołnierze NATO nie byli w niebezpieczeństwie – podał KFOR. Serwis prasowy CNN podał następnego dnia z Prisztiny, że NATO próbowało dociec, w jaki sposób Czesi zbłądzili, co skończyło się dla nich przetrzymaniem przez Serbów przez 8 godzin. NATO odmówiło komentarza o okolicznościach aresztu, ale potwierdziło, że żołnierze zabłądzili – żenująca pomyłka w czasie, gdy napięcie wzdłuż granicy było poważne. Czeska agencja prasowa CTK podała, że Czesi jechali pojazdem, który wyposażony jest w nawigację satelitarną i noktowizory.
Dlaczego przywódcy WAK nie chcą pokoju w Kosowie? Bo chcą bronić swych mafijnych interesów, więc chaos i bezprawie są im na rękę. W ten sposób tymczasowa protekcja rasistowsko-terrorystycznej strategii WAK ze strony Zachodu jest istną bombą zegarową. Ethm çeku, minister środowiska i kuzyn Agima çeku, oznajmił na początku 2002 r.: Serbowie próbujący powrócić do Kosowa bez pozwolenia zostaną zawróceni, jeśli trzeba zbrojnie. Gen. Klaus Reinhardt, który dowodził KFOR do marca 2000 r. powiedział zniecierpliwiony: Amerykanie zbytnio zawierzyli lojalności WAK. Ekstremistów albańskich aresztowanych przez KFOR szybko zwolniono. Jeśliby KFOR wcześniej zareagował na ekstremistów, sytuacja w Macedonii nie stałaby się tak zła.
Z powodu światowej sytuacji gospodarczej rywalizacja Waszyngtonu z Berlinem na Bałkanach wzrosła od tego czasu, co odbiło się na treści Der Spiegel. Okazało się, że WAK nie był tym, za co go przedtem podawano. Der Spiegel z 21.9.2002 r. zamieścił wywiad z Bujarem Bukoshim, byłym „premierem” Albańczyków kosowskich: Po wojnie miały miejsce najokrutniejsze likwidacje wśród Albańczyków. Przywódcy WAK zamordowali politycznych rywali pod pretekstem, że byli oni kolaborantami. Dochodzenie przeprowadzone przez dziennikarzy Der Spiegel wykazało, że były dowódca WAK zatrudnił przestępcę wojennego, by zgładzić Ekrema Rexhę, dowódcę, który przygotował książkę o zbrodniach WAK w Kosowie.
Dlaczego protektorzy WAK nie chcą rozwiązania – suwerenności albańskiego Kosowa? Wszak USA obiecywało ją na „ślubie” z WAK, a potem potwierdziła ją tzw. niezależna komisja ekspertów w rodzaju sekretarza generalnego NATO, lorda Richarda Robertsona. Mocarstwa europejskie nie chcą jednak takiej niepodległości na swoim podwórku, bo wiedzą, że USA zamierza stworzyć bałkański Izrael – państwo, które zawdzięcza Ameryce wszystko i które można użyć jako lotniskowiec. Nie chce jej także USA, bo jak wtedy utrzymywać stan napięcia? Podsycając konflikty (i przy okazji cierpienia), mocarstwa usprawiedliwiają obecność wojskową, a ta jest rękojmią bezpieczeństwa interesów strategicznych, czyli gospodarczych i geomilitarnych (patrz rozdział pt. O prawa człowieka).
Niejeden badacz pisał, że wojny, destabilizacje i „reorganizacje gospodarek” planuje się lata, nawet dziesięciolecia naprzód, np. Chossudovsky: Los Kosowa dokładnie zaplanowano już przed podpisaniem umowy w Dayton w 1995 r. NATO wstąpiło w niezdrowy ‘związek małżeński’ z mafią. Zainstalowano bojowników o wolność, a handel narkotykami pozwolił Waszyngtonowi i Bonn finansowac konflikt kosowski celem destabilizacji rządu w Belgradzie i całkowitej kolonizacji Bałkanów.Dlaczego zignorowano przestępczy charakter mafijnych reżimów wprowadzanych przez NATO na Bałkanach? Wielu autorów doszło do wniosku: W Kosowie NATO poślubiło mafię z wyrachowania.
Dlaczego Kosowo pozostaje królestwem bezprawia? Z powodu potężnych interesów gospodarczych, wyjaśnia Chossudovsky: Albańscy i macedońscy baronowie narkotykowi stali się nową elitą gospodarczą w Kosowie, często powiązaną z ważnymi interesami handlowymi Zachodu. Dochód z przemytu narkotyków i broni szedł następnie w inną nielegalną działalność, np. sieci prostytucji. Wysocy urzędnicy reżimu prezydenta Berishy w Albani byli wmieszani w przemyt narkotyków i broni przez Kosowo, który bezkarnie kwitł mimo obecności pokaźnego kontyngentu sił amerykańskich [w Albanii] od 1993 r. Podczas kilku ostatnich lat dzięki handlowi narkotykami WAK uzbroił 30 tys. ludzi w bardzo krótkim czasie.
Niemiecka Federalna Agencja Kryminalna potwierdziła: Albańczycy są obecnie najważniejszą grupą dystrybucji heroiny na Zachodzie. Narkotyki, broń i reklamy należą do najważniejszych sektorów w gospodarkach Zachodu. Wiadomo też, że CIA we współpracy z najgorszymi kryminalistami założyło na całym świecie przemyt i wymianę według schematu narkotyki-broń-ropa, więc przypadek Kosowa ma wiele precedensów. Mafia albańska sprawia także władzę nad przechwytywaniem pomocy międzynarodowej, którą następnie przeznacza na cele przestępcze. Według informacji we witrynie Unii Europejskiej w lipcu 2002 r. odkryto na kontach w Gibraltarze 4.5 mln EUR przywłaszczone z Energetyki Kosowskiej. Nietuzinkowe oszustwa są nieodłączną częścią systemu wprowadzonego przez Zachód. Podobny masowy odpływ funduszy miał miejsce w Bośni wśród klanu otaczającego Izetbegowicia.
Kosowscy bojownicy o wyzwolenie nie są więc prześladowanymi masami, do obrony których rzuciły się USA i NATO i które pokazywały zachodnie środki przekazu z obozów dla uchodźców. Są małą, dobrze popieraną finansowo armią, zdecydowaną na powszechną wojnę domową, armią podsycaną jadowitym nacjonalizmem tego samego rodzaju, o który Zachód ochoczo oskarża Serbów. Architektami wojny nie jest kto inny niż „prześladowani” Albańczycy. Ich ekstremistyczni przywódcy w WAK to ci sami etniczni Albańczycy, którzy zrobili fortuny na szmuglu broni, heroiny i nielegalnych emigrantów w chaosie panującym po rozpadzie komunistycznych reżimów Jugosławii i Albanii. Ten mało znany i dyskutowany fakt jest niemniej jednak nieźle udokumentowany. Federacja Naukowców Amerykańskich, FAS, pozostałość po atomistach z Projektu Manhattan, zebrała na ten temat archiwa reportaży prasowych i policyjnych oraz dokumenty z tajnych spotkań Narodowej Grupy Kosowskiej popierającej WAK w Szwajcarii.
Poważane środki przekazu w USA i Europie udokumentowały fakt, że WAK i albańscy sponsorzy są zorganizowanymi przestępcami finansującymi się z heroiny, której dopływ z Bliskiego Wschodu do Europy a nawet USA starają się kontrolować. Christian Science Monitor donosił 20.10.1994 r.: Przerwany konfliktem w Jugosławii, przemyt narkotyków przez Bałkany powraca, dzięki nowym szlakom do Zachodniej Europy, wytyczanym przez albańskich mafijnych baronów z pominięciem stref wojny na półwyspie. Tak twierdzą eksperci ONZ i inni od narkotyków. Na dowód wzrostu przemytu przez Kosowo, gazeta podaje przykład: w 1990 r. tylko węgierska policja zatrzymała 7 kg silnych narkotyków, a w sierpniu 1994 r. liczba wzrosła do 650 kg [...] Europejscy szefowie policji obawiają się, że trasa wzmocni albańskie syndykaty narkotykowe – jedne z najpotężniejszych na kontynencie [...] Z bazy w Welki Trnowac w południowej Serbii, nazwanym 'Medellinem Bałkanów' szefowie mafii albańskiej nadzorują swą działalność w Europie.
Brytyjskie wydawnictwo analiz wojskowych i wywiadowczych Jane's Intelligence Review z 1.2.1995 r. podało bliższe szczegóły w artykule pt. Bałkański Medellin: Na zdominowany przez Albańczyków rejon zachodniej Macedonii przypada nieproporcjonalna część kurczącego się PKB kraju [...] dużo dochodów pochodzi z albańskiego narko-terroru i związanego z nim przemytu broni między Albanią, Bułgarią, i prowincją Serbii Kosowem [...] Heroina, która przedtem przewożono do Zachodniej Europy z Turcji przez byłą Jugosławię [...] teraz coraz częściej przychodzi do Włoch przez Morze Czarne, Bułgarię, Macedonię i Albanię. Blisko związana z mafią sycylijską, albańska mafia przypuszczalnie kontrolowała wtedy już 70 % nielegalnego rynku heroiny w Niemczech i Szwajcarii, wykorzystując obecność emigrantów albańskich (przeważnie z Kosowa) w Europie Zachodniej jako osłonę przestępców i zarazem źródło haraczu.
Jane's wyraził obawy, że albańska mafia może stworzyć syndrom Kolumbii na południowych Bałkanach, a nawet opanować Albanię, Macedonię lub oba kraje: dąży się obecnie do tego przekazując coraz większe sumy walutowych dochodów z narko-terroryzmu na miejscowe rządy i partie polityczne. Rządzącą w Albanii Partię Demokratyczną prezydenta Salih Berishy podejrzewa się powszechnie o ciche tolerowanie, a nawet bezpośrednie korzyści z przemytu narkotyków na szersze cele polityczno-gospodarcze, mianowicie finansowanie secesjonistycznych partii politycznych i innych grup w Kosowie i Macedoni.
W 1985 r. mafia albańska była już tak silna, że nowojorski procurator USA Rudy Giulliani, jak doniósł Wall Street Journal 9. września, wymagał specjalnej ochrony, bo parał się sprawą heroiny z albańskiej sieci przemytniczej: Według przedstawicieli federalnej Agencji Zwalczania Narkotyków, Albańczycy są głównymi handlarzami na ‘bałkańskim szlaku’ heroiny Stanbuł-Belgrad. Choć mniej znany od tzw. szlaków sycylijskiego i francuskiego, bałkańskim szlakiem w niektórych latach może przechodzić 24 do 40 % dostaw heroiny do USA. Michael Ruppert wywnioskował w 1999 r., kiedy siły Serbii z powodzeniem zwalczały WAK, a Zachód rzucał kłody pod nogi w postaci misji obserwacyjnej OBWE i działań na płaszczyźnie dyplomatycznej: Najwidoczniej Serbia słusznie broni się przed syndykatem przestepstwa zorganizowanego, zaprowadzając porządek w jednej ze swoich prowincji […] Jeśli Albańczycy przewozili 24 do 40 procent 14 lat temu, to ze swoją władzą nad coraz większą częścią handlu w regionie bałkańskim, dostępem do Europy Zachodniej i mobilnością na całym świecie z powodzeniem mogą kontrolować ponad połowę heroiny docierającej do USA, a organy sprawiedliwości wskazują, że Albańczycy kontrolują obecnie 75 % przywozów heroiny do Zachodniej Europy.
Od początku lat 1990. pojawili się w kurortach Czarnogóry i południowej Albanii, przy basenach czterogwiazdkowych hoteli w Zürichu. Albo za kierownicą luksusowych land roverów w drodze do willi na szczytach wzgórz w Tetowie, strzeżonych przez młokosów z kałasznikowami. W Grand Hotelu w Skopje, całe piętro zarezerwowano dla mafiozów podróżujących mercedesami ze strażą przyboczną uzbrojoną w karbiny maszynowe i pistolety. Ich zamożność raziła wobec bezprecedensowego kryzysu gospodarczego, zaostrzonego greckim embargiem. Rząd Macedonii oficjalnie nazywa tych młodych Albańczyków handlowcami, którzy muszą ochraniać się w ciężkich czasach. Wojna w Bośni gwarantowała albańskiej mafii zrozumienie ze strony władz macedońskich, ponieważ dla tamtejszej muzułmańskiej ludności albańskiej była to iście święta wojna.
Korespondent amerykańskiego wydawnictwa Mother Jones, Frank Viviano, dużo pisał z Bałkanów o tej elicie przestępczej, która rządzi kontynentalną siecią opartą całkowicie na czarnej gospodarce bałkańskiej. Już w 1995 r. pisał o szlakach heroiny i ich związku z Kosowem. Rok przed nim wydawnictwo poświęcone walce z narkotykami, The Geopolitical Drug Dispatch, nakreśliło powiązania między etnicznym nacjonalizmem albańskim a światowym handlem narkotykami: Sieci przewozu i rozprowadzania heroiny zakorzeniają się wśród społeczności albańskich w Albanii, Macedonii i serbskiej prowincji Kosowo w celu finansowania dużych zakupów broni nie tylko dla obecnego konfliktu w Bośni, ale i dla gotującej się wojny w Kosowie [...] 18. maja w ramach trwajacej od 10 miesięcy operacji 'Macedonia' włoska policja unieszkodliwiła jedną z głównych sieci włosko-macedońskich i zarekwirowała 40 kg heroiny wyprodukowanej w Turcji i przesłanej do Włoch przez Bałkany. W ostatnich miesiacach znaczne ilości heroiny zabrano w Szwajcarii, Niemczech, Włoszech i Grecji przemytnikom, którzy zwykle przybywają z Prisztiny, Skopje i Szkordy [w północnej Albanii].
Fakt finansowania WAK z dochodów zorganizowanej przestępczości nie przedostał się jednak przez sito większości amerykańskich środków przekazu donoszacych o sytuacji na Bałkanach. Do wyjątków należy Chris Hedges z New York Times, który regularnie donosił o tych brudach. Heroina przedostaje się bez trudności z Turcji przez Kosowo i Albanię do Europy Zachodniej. Ken Layne z Mother Jones dowiedział się w 1996 r. od szwajcarskiego agenta służb przeciwnarkotykowych, że więzienia w jego kraju są przepełnione ponad dwoma tysiącami kosowskich przemytników. Muzułmanie bośniaccy otrzymali wiele broni od kosowczyków, którzy zakupili ją tanio od skorumpowanych armii byłego bloku radzieckiego. Heroina była tańsza w Macedonii od piwa i przerażająca ilość młodzieży w miastach wpadła w nałóg. Klub fanów drużyny piłkarskiej Albańczyków w Skopje nazywała się Szmuglerzy.
Wiosną 2001 r. reporterzy amerykańskiej agencji MSNBC donosili z Bałkanów: powstańcy prawdopodobnie w dalszym ciągu odprowadzają zarobki z handlu narkotykami i niewolnicami seksualnymi do nielegalnych zakupów broni dla albańskich ruchów wyzwoleńczych. Dzięki handlowi, WAK w południowej prowincji Serbii, Kosowie oraz Narodowa Armia Wyzwoleńcza w Macedonii zostały wyposażone w najnowsze granaty napędzane rakietą, broń maszynową, moździerze, karabiny wyborowe i noktowizory. W 1999 r. sąd w Brindisi we Włoszech skazał albańskiego handlarza narkotyków, który także przyznał się do nabywania broni dla WAK. W marcu 2001 r. Radio Free Europe - Radio Liberty doniosło o odwróceniu kierunku przerzutu narkotyków przez Albanię do Kosowa, zamiast z Kosowa. Później w Kukes złapano dwóch Albańczyków z 20 kg heroiny przeznaczonej do Europy Północnej przez Kosowo i Serbię.
Handel niewolnicami również znacznie wzbogacił bałkańskie syndykaty zbrodni. Z ogółem jednego miliona kobiet przerzucanych w światowym handlu niewolnicami seksualnymi, szacunkowo 200 tys. przechodzi przez Bałkany, co daje regionowi jedno z najlepszych źródeł dochodu. W setkach małych burdeli w Bośni, Kosowie i Macedonii kobiety – przeważnie z Europy Wschodniej i terytoriów byłego ZSRR—zmuszane są do prostytucji pod groźbą śmierci. Ilir Gjoni, były minister spraw wewnętrznych Albanii oraz szereg innych wysokich urzędników w regionie powiedzieli MSNBC, że są pewni, iż handlarze narkotykami i kobietami dają pieniądze na zakup broni dla powstańców albańskich, ale nie można tego udowodnić.
Handlarze kobietami pochodzą z każdej z grup narodowościowych i pomimo krwawych starć, które podzieliły Bałkany, blisko współpracują ze sobą, ze sprzedajną policją i władzami celnymi. Raport departamentu stanu USA o prawach człowieka w Albanii w 2001 r. odnotował: przypadki korupcji i wmieszania policji w handel osobami zdarzają się na poziomie lokalnym. Zwolniono co najmniej dwóch funkcjonariuszy prawa za przyjęcie łapówek od handlarzy. Wg urzędników systemu sprawiedliwości zapytanych przez MSNBC, często wysoko postawieni politycy, skorumpowani sędziowie i prokuratorzy chronią handlarzy w zamian za duże łapówki. Służba bezpieczeństwa Albanii przyznała 18.4.2001 r.: niebezpiecznym aspektem rosnącej mocy grup przestępczych jest zdolność nawiązania kontaktów z osobami na najwyższych stanowiskach w administracji państwowej i politykami.
Mimo dużej proporcji zysków z handlu niewolnicami, według policji czołową rolę odgrywają narkotyki. Władze USA oszacowały przemyt z Afganistanu do Europy Zachodniej na poziomie 4 do 6 ton heroiny miesięcznie, przeważnie przez Bałkany. Przy cenie zbytu na ulicy 50 tys. do 200 tys. dolarów za kg, europejski handel opiewa na 7 miliardów dolarów rocznie, czyli jest największym „przemysłem” na Bałkanach. W lutym 2001 r. Thomas Köppel ze szwajcarskiej policji federalnej powiedział: Albańczycy stanowią 90 procent naszego problemu z narkotykami. Bałkańskie organy ścigania otwarcie przyznają, że niedopłacani policjanci i strażnicy graniczni dają się łatwo przekupić przemytnikom. Niedoinwestowana policja, której wg Gjoniego brak jest tak podstawowych rzeczy jak latarki, walkie-talkie i kajdanki, nie ma szans z przemytnikami, którzy wyrzucają telefony komórkowe po jednorazowym użyciu, aby ich nie namierzono, a towar przewożą najnowszymi motorówkami.
Propaganda wokół wojny i późniejszego rozwoju wypadków w Kosowie-protektoracie Zachodu nabiera w świetle faktów o podłożu przestępczym WAK nowego, niewybaczalnego koloru. Porównanie przez Ronalda Reagana Contras w Ameryce Środkowej do Ojców Założycieli Ameryki okazało się równie komiczne i obraźliwe, gdy wyszło na jaw narkotykowe finansowanie Contras. Mudżahedińscy bojownicy o wolność w Afganistanie i Pakistanie – finansowani przez USA z dochodów z heroiny z tych samych pól, co potem WAK – stali się terrorystami atakującymi amerykańskie ambasady i cele cywilne w miastach Ameryki. Zapomnianych już mężów plemiennych w Laosie zorganizował Ted Shackley z pomocą heroiny ze Złotego Trójkąta. Ci, którzy przeżyli mieszkają w USA i innych krajach. Ale królowie wojen pozostają w Waszyngtonie, Berlinie, Londynie, Złotym Trójkącie, Złotym Półksiężycu, Albanii, Macedonii i Kosowie.
Opływający w zbytku, noszący odzież markową Armani i złote rolexy szefowie-przestępcy wspomagali rodziny w Kosowie walutą z Zachodu i wierzyli jak wielu ich krajan w Wielką Albanię. Schemat jej realizacji: zorganizować albańską diasporę na Zachodzie, sfinansować WAK, roztrąbić podłe warunki życiowe i rażące łamanie praw człowieka w Kosowie, sprzeciwić się w dramatyczny sposób polityce etnicznej Miloszewicia, rozpocząć wojnę podjazdową z siłami Jugosławii i żądać interwencji NATO. Znając nostalgię Serbów do Kosowa i zaciętość Miloszewicia w obronie Serbów w Chorwacji i Bośni, kosowscy bossowie mafijni wiedzieli, że Belgrad się nie cofnie i Zachód w końcu wkroczy, podobnie jak po wyreżyserowanych scenach okropności w Sarajewie. Miloszewić upadnie, Kosowo zostanie wyzwolone albo połączy się z Ojczyzną Albanią, a mniejszość albańska w Macedonii wkrótce dołączy.
Nacjonalizm, który urodził WAK i wojnę w Kosowie nie ograniczył się do kryminalnej elity. Większość Albańczyków przywiązana do ziemi widziała wojnę w Kosowie jako zło konieczne, które zagwarantuje powrót do „domu”, kiedy nie będzie już na zawsze Serbów. W odpowiedzi na pytanie, czy Serbowie i etniczni Albańczycy mogą żyć razem w Kosowie ww. Vesilind w National Geographic cytuje byłego nauczyciela, kosowskiego Albańczyka w obozie dla uchodźców podczas nalotów NATO: Nigdy więcej. To niemożliwe. To nie Miloszewić nas stamtąd wykopał. To Serbowie. To mój sąsiad zapukał do moich drzwi i powiedział ‘Daję ci 15 minut na opuszczenie domu.’
W połowie 1997 r. New York Times zamieścił wywiad z anonimowym dowódcą WAK. Choć istniały pogłoski o zorganizowanej grupie w Kosowie, działającej na zasadach innych znanych na świecie organizacji terrorystycznych, po raz pierwszy w środkach przekazu wystąpił etniczny Albańczyk, członek ekstremistycznej organizacji, by wyjaśnić program i cele, dla których ‘walczy’ jego organizacja. Wakowiec przedstawił zmyślenia o sytuacji w prowincji i jej historii np. Kosowo było kiedyś częścią Albanii i po I wojnie światowej zostało oddane Królestwu Serbii. Reporter podał, że WAK wywodzi się z grupy, która zapoczątkowała kampanię walki zbrojnej o wyzwolenie Kosowa spod serbskiej władzy. Mimo posądzeń, mówił wakowiec, w niczym nie przypominamy IRA, czy jakiejkolwiek innej organizacji terrorystycznej: Jesteśmy autochtonami i przede wszystkim Albańczykami. Popiera nas praktycznie cała ludność albańska w Kosowie. Przeprowadzamy ataki na przedstawicieli rządu Serbii i ich reżimu. Naszymi celami jest tajna policja oraz albańscy kolaboranci z reżimem.
Reportaż wyjaśnił, że silne poparcie finansowe pochodzi od ok. 700 tys. Albańczyków na Zachodzie i że WAK stanie się jednym z wiodących graczy albańskich w bliskiej przyszłości. Faktycznie emigranci albańscy w Szwajcarii i Hiszpanii oddawali wtedy do 3% zarobków na armię i secesjonistów w Prisztinie. Władze Szwajcarii odnotowały rosnące zaangażowanie swoich Albańczyków w przemycie broni, produkcji i sprzedaży narkotyków, fałszowaniu pieniędzy, malwersacji finansowej i w innych zbrodniach. Część dochodów z przestępczej działalności idzie na finansowanie samozwańczego rządu, terrorystów, „centrów informacji”, obcych agencji kształtujacych opinię publiczną (dokumenty wymieniają Hill & Norton oraz Rudder Finn ostatnio przemianowany na Global Agency), lobbystów w kongresie USA i inne osoby. Kampanie wyborcze, wybory w marcu 1998 r., materiały propagandowe dla zagranicy, masowe demonstracje „uczniów i studentów” oraz inna działalność niewątpliwie wymagały nakładów finansowych.
W wywiadzie dla Washington Post (reporter Chris Hedges) grupa Albańczyków w Bronx ujawniła, że w taki czy inny sposób pomagają ruchowi w Kosowie. Pieniądze idą bezpośrednio kurierem do Kosowa, albo są wpłacane na konta bankowe. Hedges podał, że tylko w grudniu 1997 r. zebrano ok. 3 do 4 mln USD, a dodatkowo wpłacono na konta przedstawicieli WAK w Ameryce i Europie 0,5 mln USD. Prawo USA nie zabrania wpłat na organizacje ani wstępowania do nich, jeśli nie są na czarnej liście departamentu stanu USA. Natomiast departament poinformował Hedgesa, że każdy Amerykanin przyłapany na szmuglowaniu broni do Kosowa będzie sądzony za złamanie międzynarodowego embarga na zakup i sprzedaż broni, nałożonego na Jugosławię rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Po upadku rządu Albanii wiosną 1997 r. kosowscy terroryści otrzymali znaczne posiłki w broni i ludziach. Dlatego rebelianci czy partyzanci jak ich nazywa Hedges powiększaja formacje wojskowe; grupy liczące 4 – 5 ludzi podwoiły siłę z przybyciem posiłków partyzantów i broni przemyconej przez granicę albańsko-jugosłowiańską. Bez negatywnego komentarza Hedges pisał też, że do partyzantów dołączyli obcy najemnicy: Mówią po albańsku z silnym akcentem, ale są dobrzy we wszystkim innym [...] brali udział w różnych innych wojnach, a u niektórych widać rasową charakterystykę kraju pochodzenia. Z najemnikami przybyli Albańczycy ze Szwajcarii i Niemiec przez Albanię, gdzie szybko kupili broń i sprzęt w magazynach zakamuflowanych wzdłuż granicy. Następnie przeszli nielegalnie do Kosowa z pomocą przewodników, często chłopców-pastuchów. Hedges cytuje bezpośrednie źródło, wg którego w 1997 r. WAK wykonał liczne ataki na serbską policję, przedstawicieli władz i etnicznych Albańczyków nazwanych w artykule kolaborantami. Doborem słów Hedges naciąga fakty tak, by pasowały potrzebom strony, która zamówiła reportaż.
W podobnym stylu pisała Stacey Sullivan, nawet bez pozorów obiektywności. U niej rebelianci i partyzanci walczą o właściwe cele narodowe przeciw ciemiężycielom. Hedges wyznał, że WAK obejmował lewicowców - wyznawców byłego stalinowskiego prezydenta Albanii Envera Hoxhy, monarchistów, którzy nadal rozpamiętują monarchię i chcieliby ją zaprowadzić w Kosowie oraz muzułmanów, którzy ślepo idą za swoimi przywódcami religijnymi ściśle przestrzegając Koranu. Rzekoma obecność monarchistów w szeragach WAK służy w artykule propagowaniu tezy, że niby albańczycy kosowscy mieli królestwo, ale zniszczyli je Serbowie.
W nawijaniu Hedgesa mnóstwo niezidentyfikowanych dyplomatów wyjaśnia, że rozmaitość ideologii jest przeszkodą w politycznym zdefiniowaniu się WAK. Czytelnik chcąc nie chcąc wywnioskuje, że trzeba pomóc albańskim bojownikom stać się wojskowo-polityczną organizacja reprezentującą ruch wyzwolenia narodowego. Ponadto Hedges nie oparł się oświadczeniu tajemniczych dyplomatów, z którymi rozmawiał: Serbów trzeba wyprzeć z Kosowa i Metohji. Najciekawsze jest jednak to, że ci bojownicy o wolność nic nie powiedzieli o wolności. W poszukiwaniu swobód grupa Albańczyków z Kosowa pojechała w 1997 r. odwiedzić Ojczyznę. Zostali zatrzymani, aresztowani i nękani przez uzbrojony gang w Tiranie. Po uwolnieniu za wstawiennictwem ambasady Jugosławii zmykali z powrotem do lochu wszystkich Albańczyków.
Po wybuchu wojny domowej w Jugosławii islamskie organizacje i ruchy ektremistyczne zaangażowały się w konflikty między Muzułmanami, Serbami i Chorwatami w Bośni i Hercegowinie. Wśród „ochotników” przybyłych na Bałkany byli wtedy po raz pierwszy w historii hizballahowie, hammasi, rozmaite frakcje palestyńskie i inne. Jako bezpośrednią pomoc bośniackim muzułmanom Iran przysłał kompletną 7. brygadę Gwardii Rewolucyjnej. Turcja wyselekcjonowała ludzi do swego kontyngentu w „międzynarodowych siłach niosących pokój”: praktycznie wszyscy pochodzili z Bośni-Hercegowiny, Kosowa-Metohji i Macedonii. Po zakończeniu wojny w Bośni duża ich ilość islamskich wojowników pozostała i chyłkiem przedostała się do Albanii i Kosowa.
Podczas wojny w Bośni administracja Clintona twierdziła, że USA nie miało innej opcji niż milcząco pozwolić na islamską pomoc Bośni i Hercegowinie (mimo że organizował ją Iran), bo USA stanęło wobec trudnej sytuacji ludności muzułmańskiej w Bośni (co było oszustwem w stosunku do amerykańskiej i światowej opinii publicznej). Podobną postawę przyjęły USA i wspólnota międzynarodowa w Kosowie i Metohji. Pozwalając Iranowi pomóc muzułmanom w Bośni, Biały Dom stworzył precedens dla Kosowa. W obu wypadkach siłami muzułmańskimi władali islamscy terroryści, podopieczni radykalnego islamu. W obu wypadkach USA usprawiedliwiło przyzwolenie kryzysem humanitarnym. Petkowić zauważył, zanim sarajewski proceder powtórzył się w Kosowie: Żaden kryzys humanitarny ani inny argument nie może uzasadnić takiej polityki amerykańskiej, chyba że oczekuje się wyników faworyzujących wojowniczy islamizm.
W marcu 1998 r. gazety albańskie wydawane w Kosowie i niektóre pisma publikowane w Tiranie potwierdziły, iż w Metohji i okolicach Drenicy działają obcy najemnicy, w większości z Bośni, Albanii i Pakistanu. Po likwidacji grupy niedaleko Dziakowicy w maju 1998 r. okazało się, że jeden z terrorystów o czarnym kolorze skóry był z Sudanu. Kiedy Iran i inne radykalne państwa islamskie zaoferowały pomoc dla WAK w postaci instruktorów i wyszkolonego wojska, członkowie WAK w USA skomentowali: byłoby nieuprzejmie odmówić, bo pomoc jest mile widziana, szczególnie z państw islamu na wypadek, gdyby Serbowie mieli rozpocząć brutalną ofensywę.
Przedstawiciele secesjonistów w Szwajcarii zaprzeczyli związkom WAK z mudżahedinami, religią islamu i najemnikami: To tylko ochotnicy. Nie zaprzeczyli jednak, iż duża liczba mudżahedinów po wojnie w Bośni wylądowała w Kosowie dzięki kontaktom i kanałom im tylko znanym, z poparciem finansowym z całego świata po to, by wypełnili tam rozkazy Allaha. Zapewne mudżahedinów i innych ochotników przyciąga odwieczna atrakcja zawodu legionisty – możliwości rabunku, przemocy, gwałtu i wandalizmu, w przypadku Jugosławii spotęgowana możliwością wyżycia się na Serbach przez neo-faszystów i rasistów (z Zachodu i Chorwacji) oraz fanatyków islamizmu (ze świata islamskiego i Bośni). Niektórzy nie mieli szczęścia w Kosowie i „pracowali” tylko raz. Inni obrócili „doświadczenie” w profity, zakładając pośrednictwa dla najemników. W Bristolu związek międzynarodowych wojowników pod przewodnictwem Holendra Raymonda Der Linde realizuje prawa należne obrońcom Chorwacji, których im nie udało się zrealizować. Organizacja miała w 1998 r. dobre powiązania z WAK, np. zorganizowała obóz szkoleniowy w bośniackiej wsi Mahurić, gdzie wyszkolono m. in. Palestyńczyka Abu Hamzeha – zanim przybył do Kosowa i zginął jako umiejętny obrońca islamu.
Przybyli z Afganistanu, Czeczeni, Turcji, Pakistanu, Bośni-Herzegowiny, Chorwacji i Europy Zachodniej, kierując się do miasta Tropoya w Albanii, rodzinnego miejsca byłego prezydenta Albanii, Salih Berishy. Stamtąd obcy najemnicy przechodzili na teren Jugosławi za przewodnictwem terrorystów wracających ze szkolenia lub z zapasami broni dla walczących kolegów. Nosili czarne mundury, co wywnioskowali śledczy badający zwłoki dziesiątek najemników zlikwidowanych w lipcu 1998 r. na terenie przygranicznym koło Dziakowicy. Większość z nich nosiła nowoczesną broń automatyczną, duże ilości amunicji, Koran w formacie kieszonkowym i modlitewne koraliki.
Źródłem naborów najemników były albańskie stowarzyszenia na emigracji oraz biura Demokratycznej Liga Kosowa oraz Parlamentarnej Partii Kosowa w krajach islamskich i zachodnich. Reporterzy doszli, że miesięczna płaca najemnika wynosiła 5 do 15 tys. marek niemieckich plus prawo udziału w łupach. Np. przed zrównaniem z ziemią 37 serbskich domów we wsiach Duboczak i Kruszewac koło Pecia ogołocono ze wszystkiego, co przedstawiało jakąś wartość. Schwytani najemnicy wyznali jednak (a liczne notatki w zagranicznej prasie potwierdziły), że niewielu otrzymało zapłatę. Buyar Bukoshi, „premier” kosowaskiej republiki-widma i niedoszły finansista terrorystów WAK czuwał nad oszczędnościami w budżecie wojennym. Wiadomo również, że większość leginistów po wykonaniu zadania likwidowała specjalna grupa, żeby pozbyć się świadków i zaoszczędzić fundusze.
Udział najemników w terroryzmie kosowskim, szczególnie ekstremistów islamskich, potwierdził przedstawiciel departamentu stanu USA Robert Gelbard w czerwcu 1998 r. w Waszyngtonie: według źródeł amerykańskich grupy muzułmańskich fundamentalistów, włącznie z irańskimi i czeczeńskimi, pomagają Albańczykom w Kosowie. Dowódca Hattab, islamski legionista z Jordanu, przybył do Kosowa na zlecenie Islamskiej Międzynarodówki po udziale w wojnach w Afganistanie i Czeczeni. Wielu innych mu podobnych przybyło do Kosowa po szkoleniu w Libanie, co uzewnętrzniło się zmianą taktyki ataków terrorystycznych: bomby zegarowe podłożone w publicznych miejscach w Prisztinie, Peciu i Kosowskiej Mitrowicy, zamachy z przejeżdżających samochodów, bomby podwieszone pod autami itp.
Ogolony na łyso francuski legionista, którego ojciec rzekomo był kierowcą prezydenta Jacquesa Chiraca, wstąpił w szeregi WAK, bo nienawidzi komunistów: Przybyłem do Albanii łodzią z własnej inicjatywy, bez znajomości, bo po prostu chciałem zabijać Serbów jak w Chorwacji i Bośni. Jestem zapalonym antykomunistą. Z portu Durres ten 39-letni wysportowany i pokryty tatuażem były żołnierz piechoty morskiej ukrywający sie pod pseudonimem Jacques przedostał się do Drenicy, gdzie w kafejce-ośrodku naboru od razu się na nim poznali: Przyjęli mnie na oficera WAK, gdy tylko pokazałem zdjęcia Serbów, których zabiłem w Chorwacji. Stamtąd trafił z powrotem do Albanii, do obozu szkoleniowego 700 rekrutów w Burrel, 70 km od Tirany, gdzie natychmiast został instruktorem groupy zwiadowczej.
Dziesięć dni później WAK wysłał go do Kosowa niedaleko Dziakowicy: Najpierw wszedłem w skład grupy z kilkoma Niemcami, Libańczykiem, Senegalczykiem, Hiszpanem i Szwajcarem. Naszym zadaniem była obrona pozycji blisko frontu, osiem km wgłąb Kosowa, korytarza przez dolinę otoczoną przez Serbów. Po pierwszej nocy intensywnego bombardowania przez artylerię, siedmiu członków grupy poprosiło o zwolnienie: Byli śmiertelnie wystraszeni, wymiotowali [...] ale Albańczycy włącznie z oficerami mieli odważne serca i motywację, mimo że nigdy przedtem nie byli w akcji i brakowało odpowiedniej broni i należytego jedzenia [...] Ich stare kałasznikowy rozlatują się, a rusznice przeciwpancerne to stary rosyjski szmelc.
Większość czasu około 20 wakowców razem z Jacquesem musiało bronić się od serbskiego obstrzału i nalotów bombami rozpryskowymi i gazami trującymi oraz unikać niezliczonych min, robiąc tylko krótkie wypady na teren przeciwnika. Jacques powiedział też reporterowi Agence France Presse, że WAK ponosił duże straty, bo faceci otrzymują mniej niż dwa tygodnie szkolenia. Dla ukrycia rozmiaru strat rannym najemnikom nie wolno było wracać do swego kraju. Wielu ranią miny lub ogień Serbów, których taktyka nie zmieniła się od czasu wojny w Chorwacji – powiedział Jacques odsłaniając tatuaż z emblemem ustaszów, chorwackich sojuszników hitlerowców w II wojnie światowej, wyjaśnił z dumą Jacques.
15. maja Jacques został ranny, przewieziono go przez góry samochodem terenowym do Bajram Curri, a stamtąd śmigłowcem do szpitala wojskowego wTiranie, ponieważ był w ciężkim stanie. Zarejestrowany w szpitalu pod nazwiskiem Georges Hassani, wahał się między powrotem na pola walk o przyjściu do zdrowia albo powrotem do Francji, gdzie mogą go dogonić byłe kłopoty z policją – pisał reporter Agence France Presse. Jacques twierdził, że nie otrzymał zapłaty za walke w Kosowie, ale chwalił hojność ludności, która wielokrotnie dawała mu duże sumy marek niemieckich. Zostałem ranny w tym samym dniu, kiedy miałem dostać winczestera 308, karabin o wielkiej dokładności, wyśmienity do zmiatania Serbów. Tym razem nie miałem okazji zabić nawet jednego – powiedział Jacques z boleścią.
Richard Holbrooke, ambassador USA w ONZ stwierdził w wywiadzie dla Der Woche w lipcu 1998 r., że terroryści albańscy otrzymują od zwolenników na Zachodzie duże ilości pieniędzy i ludzi dla jednostek mających zwalczać Serbów i siły Jugosławii; Zdałem sobie sprawę podczas pobytu w Kosowie i Metohji, jak ważne są państwa takie jak Niemcy, Dania i Szwajcaria w zbieraniu funduszy i rekrutacji ludzi dla WAK. Holbrooke „ujawnił” to, co było od dawna znane na Internecie. Terroryści kosowscy opublikowali tam listę kont w poszczególnych państwach na wpłaty podatku wojennego, którego właściwe użycie gwarantuje Rząd Republiki Kosowaskiej. System finansowania i szkolenia WAK opierał się na funkcjonowaniu fundacji Ojczyzna Woła z biurami w Düsseldorfie, Bonn, Sztokholmie, Malmö, Bern, Genewie, Brukseli, Graz Wiedniu, Trieście, Bari, Rzymie, Ismirze w Turcji, Hartumie w Sudanie itd. Sesesjoniści kosowscy nie kryli się, że zbierają podatki wojenne i opłaty na zwiększoną przemoc w Kosowie i Metohji.
Za tak zdobyte pieniądze i z innych motywów niektóre państwa islamskie posyłały do Kosowa duże ilości broni. Np. były lider Iranu Ajatollah Khomejni nalegał na islamizację Kosowa za wszelką cenę, aby przyłączyć prowincję do Bośni-Hercegowiny przez Sandżak i stworzyć na Półwyspie Bałkańskim wyłom, który nazywał zielonym przecięciem, bo łączyło muzułmanów od Macedonii po Bośnię. Albańska Międzynarodówka Islamska, nieformalny związek wszystkich organizacji muzułmańskich Albańczyków, nawoływała do bardziej radykalnych pociągnięć. Miała w tym poparcie Międzynarodówki Islamskiej od czasu kongresu tej ostatniej w Hartumie w 1995 r. Obie międzynarodówki dopilnowały, aby WAK nie zabrakło broni ani ludzi.
Działania terrorystyczne nasilały się w takt rosnących sentymentów secesyjnych i szeregów WAK od 1996 r., osiągając szczyt w 1998 r. Listę celów – ludność serbską i przedstawicieli władzy (policja, ale i leśnicy, listonosze) – uzupełniono osobami, które nie poklaskiwały terroryzmowi i separatyzmowi. Liczba zabitych osób dramatycznie wzrosła w porównaniu z poprzednim okresem, a ataki skoncentrowano na terenach, gdzie nie dokończono przedtem czystek etnicznych. Poza tym widać było dążenie do zapanowania nad możliwie największym terytorium celem zapewnienia pola do działań i rekrutacji. Od stycznia 1997 r. 1991 do 9.7.1998 r. WAK przeprowadził 797 ataków terrorystycznych. Tempo wzrostu było w pierwszych miesiącach 1998 r. 10-krotnie wyższe niż w całym poprzednim roku i 4 razy wyższe niż w łącznym okresie lat 1991-1997. Od 1. stycznia do 9. lipca 1998 r. były 663 ataki terrorystyczne, z tego 37,3 % na policję. Celem 401 ataków była ludność i jej własność, przy czym zginęło 28 Albańczyków, 18 Serbów i 2 Romów.
Porwania, specjalność bliskowschodnia, służyły wymuszaniu ustępstw politycznych, zastraszaniu, braniu okupu i wymianie na schwytanych przez władze terrorystów. WAK porwał 72 osoby: 48 Serbów i Czarnogórców, 18 Albańczyków, czterech Romów, jednego muzułmanina i jednego obywatela Macedonii. 13 porwanych zabito. W takach WAK użył broń automatyczną 256 razy, bazuki i broń przeciwpancerną 63 razy, karabiny wyborowe 36 razy, granaty ręczne i rozmaite środki wybuchowe 19 razy, pistolety dwa razy. WAK podpalił i zniszczył pojedyncze budynki dwa razy, a całe wsie lub dzielnice wsi – cztery razy. W pozostałych przypadkach ataki prowadzono pod groźbą użycia broni. WAK napadł 29 razy na godspodarstwa wiejskie i zabrał wyposażenie i bydło.
Gazety w języku albańskim publikowane bez przeszkód w Kosowie i Metohji wypełniały artykuły, które próbowały umniejszyć secesjonistyczne motywy ataków, a zamiast tego podkreślały opór przeciw serbskiej agresji. W ten sposób oskarżeni i skazani za terroryzm automatycznie stawali się ofiarami represji przez władze i byli wynoszeni na piedestał bohaterów narodowych. Gazety przedstawiały akcje sił bezpieczeństwa jako prowokacje zaplanowane na zwiększenie konfliktu, co dla obiektywnego obserwatora było cynicznym odwróceniem rzeczywistych ról WAK i władz. Propaganda przygotowywała grunt pod eskalację działań zbrojnych terrorystów albańskich w Kosowie. Petkowić pisał w 1998 r.: To jest oczywiście sposób na wzniecenie bezprawia i chaosu oraz na destabilizację istniejącego porządku. Taka sytuacja najbardziej odpowiada przestępcom, terrorystom i anarchistom. ‘Profity’ są wtedy najwyższe i nikt nie może im przeszkodzić.
Władze Jugosławii i Serbii powzięły zdecydowane środki przeciw terroryzmowi, zanim masową przemocą doprowadziłby do ogólnego butu i secesji. W lipcu 1994 r. sąd w Prisztinie skazał 14 członków „ministerstwa obrony” samozwańczej Republiki Kosowaskiej na 1 do 8 lat więzienia za wykonywanie poleceń Demokratycznej Ligi Kosowa i zorganizowanie od 1990 r. sił WAK z wszechstronną pomocą od Albanii i kilku państw radykalnego islamu. Z podobną determinacją władze potraktowały samych terrorystów, gdy przemoc gwałtownie wzrosła w pierwszej połowie 1998 r. w rejonie Drenicy i w Metohji. Zachód niezwłocznie wprowadził do Kosowa obserwatorów Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Jak „doglądali” oni terrorystów – patrz rozdział Szwindel w Raczaku. Nagminnym zarzutem pod adresem sił Jugosławii była nieproporcjonalność użytej siły w stosunku do zagrożenia przez WAK. Zapewne zarzut bardziej odzwierciedlał obawy WAK o przeżycie niż troskę wspólnoty międzynarodowej o likwidację terroryzmu.
Ale WAK i ich miejscowe kierownictwo polityczne to tylko przysłowiowy wierzchołek góry lodowej. Osłabione kryzysem domowym i nieprzychylną postawą Zachodu władze Jugosławii niewiele mogły zrobić z islamskimi sponsorami planu zielonego przecięcia na Bałkanach, nie mówiąc o przekonaniu sąsiedniej Albanii, by odcięła terrorystom pomoc w postaci prawa wjazdu, obozów szkoleniowych i składów broni. Takie persuazje mogłyby poskutkować, gdyby wstawiły się Europa Zachodnia i USA, ponieważ Albanii zależało i zależy na dołączeniu do struktur europejskich i altlantyckich.
Krajina – obecnie wyczyszczona z Serbów przez armię chorwacką i neofaszystowskich legionistów dowodzonych przez generała Agima çeku, Albańczyka z Kosowa, wciąż nieoskarżonego przez „trybunał” w Hadze zbrodniarza wojennego – była przez długie wieki terenem większości serbskiej. Zaznaczona na mapach Austro-Węgier stanowiła część strefy buforowej Militärgrenze (Kresów Wojskowych) przeciw Turkom. Po klęsce zadanej Węgrom przez Turków pod Mohácsem, Chorwacja przeszła pod ochronne skrzydła cesarza Ferdynanda w 1527 r., zostawiając swe południowe ziemie przyległe do Turków na wpół opuszczone po ucieczce ludności. Ferdynand wywłaszczył właścicieli ziemskich i ufortyfikował opuszczone tereny. Z pozostających Chorwatów i uciekających przed Turkami Serbów i Wołochów cesarz zorganizował siłę pod dowództwem swych wojskowych. Żołnierzy wieśniaków zwolnił z pańszczyzny w zamian za służbę wojskową.
Nie zważając na głębokie niezadowolenie wywłaszczonych posiadaczy chorwackich i węgierskich, Habsburowie wzmacniali Kresy Wojskowe. Specialny status tej krainy przyciągał lubujących wolność i żądnych przygód. W drugiej połowie XVIII w. pas ochronny Europy przed Turkami rozciągał się od Adriatyku przez dzisiejszą Chorwację i Wojwodinę po dzisiejszą Mołdowię, ale na szerokości nie większej niż ok. 100 km. Grenzer, mieszkańcy bariery wojskowej, kochali wolność i byli posłuszni odległemu cesarzowi oraz jego gubernatorowi, którzy gwarantowali tę wolność. Żołnierze-rolnicy byli najwierniejszymi poddanymi cesarza austro-węgierskiego, ale nie znosili magnatów i feudalnych panów. Jeszcze w I wojnie światowej Grenzer stawiali, na korzyść cesarzowi, opór chorwackim sentymentom nacjonalistycznym, również dlatego, że mimo nadrzędnych wartości pozostały wśród nich silne więzi narodowościowe. Grenzer nie bali się panów bardziej niż Turków. Ukarali aroganckiego barona na włościach przyległych do ich terytorium. Rozciągnęli barona na ławce postawionej w poprzek linii granicy i przestrzegając prawa z obu jej stron wcisnęli mu należny podatek w dłoń, a z drugiej strony dobrze wychłostali mu tyłek.
Serbowie stanowili poważny element etniczny i żyli w rodzinach-komunach. Wśród nich byli wyjęci przez Turków spod prawa Hajduki i Uskoki. Hajduki powstali jako bandy w Serbii i Bułgarii, a potem przewodzili tam powstaniom narodowym przeciw Turkom. Z czasem rozprzestrzenili się na całe Bałkany. Ci patrioci-rozbójnicy przypominali cechami wrogich im Turków: Byli wiecznymi partyzantami, panami wąwozów i górskich czeluści. Wiejscy trubadurzy, kronikarze i podróżnicy zgodnie opisują ich jako dzikich i nieposkromionych, na próżno ściganych przez zaptiehów i baszibazuków (turecka policja) i przez Arnautów – Albańczyków w służbie cesarstwa ottomańskiego – pisze Claudio Magris w książce Danube.
Uskoki byli chrześcijanami, którzy po pokonaniu Bośni przez Turków w XV w. uciekli do Dalmacji, potem do miasta Senj na wybrzeżu adriatyckim Kresów Wojskowych. Ich nazwa najprawdopodobniej pochodzi od sposobu walki, podobnej do partyzanckiej – przez zaskoczenie i ucieczkę. Z bazy w Senj wyrośli na piratów Adriatyku, terroryzując wenecki handel. Mimo to cieszyli się z początku potajemnym wsparciem Hapsburgów, bo stanowili zaporę przeciw Turkom. Traktatem w Madrycie w 1617 r. Uskoków rozwiązano, a ich statki zniszczono. Zostali wywiezieni w głąb lądu w góry, którym nadali swe imię.
Może narodowe czy plemienne tradycje wymieszane z ryzykanctwem i dążeniem do wolności tłumaczą różnorodność paramiltarnych grup po wszystkich stronach konfliktu bałkańskiego. Magris pisał o histori Grenzer słowami oddającymi współczesny character wojen w regionie: Historia zamieszania i rozgardiaszu, ale też dyscypliny – żelaznych więzi, które łączyły tych ludzi żyjących na ziemi niczyjej między obcymi terytoriami. Historia dzikości, brutalnych i barbarzyńskich cierpień i oczywiście lojalności. Historia przerażającego trudu, dzikiej żywotności i żołnierskich przechwałek […] Ponad wszystko to opowieść o zaciętej dumnej niepodległości, zawiści pilnującej swej autonomii przeciw jakiejkolwiek zewnętrznej władzy. W 1881 r. dekret cesarski rozwiązał Kresy Wojskowe i przekazał tereny adminstracji węgierskiej. Grenzer poczuli sie zawiedzeni. Wielki mit austriacki o słudze wiernym panu uczy nas, że sługa zaiste pozostaje wierny, ale pan często nie – zauważył Magris kilka lat przed inwazją NATO (nowego pana?) na Bałkany.
Potomkowie serbskich migrantów do Kresów Wojskowych stali się kontrowersją, gdy w XIX w. odrodził się chorwacki nacjonalizm, by kulminować w naszych czasach „ostatecznym rozwiązaniem”, czyli Endlősung w chorwackim wydaniu. Krajina jest obecnie w Chorwacji wzdłuż północnej granicy z Bośnią. Wiosną 1995 r. armia Chorwacji najechała na zachodnią część Krajiny, Slawonię. Wygnano setki tysięcy Serbów, a ilu zabito – nie wiadomo. Chorwackie lotnictwo bombardowało tabory uchodźców. Starszych wiekiem, którzy nie mogli lub nie chcieli wyjechać zamordowano, jak udokumetował Helsinki Human Rights Watch. Wojsko Agima çeku przeciągnęło przez Krajinę, systematycznie niszcząc wszelkie dowody serbskiej bytności. Ludność mordowano; bydło i zwierzęta domowe zabijano; domy palono, a studnie zatruwano. William Dorich, obecnie publicysta amerykański, stracił większość rodziny podczas II wojny światowej, gdy Ustaszowcy spędzali Serbów do kościołów i żywcem palili. Żołnierze gen. çeku wybili resztki dużej rodziny Doricha. On tylko przeżył chorwackie okrucieństwo.
Nacjonaliści bałkańscy oraz obcy fanatycy niszczą wspaniałą mozaikę narodowości i potomków tych, którzy niby wał ochronny od Adriatyku po Mołdawię obronili Europę przed zalewem tureckim. Ta sama Europa i jej młodsza siostra Ameryka zaatakowały Jugosławię pod sztandarem NATO i pozwoliły islamskim hienom rwać resztki dogorywającego państwa południowych Słowian.
Piotr Bein, To Serbia via Poland, www.aeronautics.ru/archive/yugoslavia/bein/, bez zdjęć także www.antic.org/YU4NSP/Piotr/index.html
David Binder, In Yugoslavia, Rising Ethnic Strife Brings Fears of Worse Civil Conflict [w:] New York Times z 1.11.1987
Richard Dowden, Ulster of the Balkans [w:] The Times z 26.3.1986.
Marvine Howe, Exodus of Serbians Stirs Province in Yugoslavia [w:] New York Times z 12.7.1982
International Committee in Defense of Slobodan Milosevic, Al Qaeda, the KLA and 'Judge' May on Proper Cross-examination, 3.4.2002, www.icdsm.org/milosevic/interrupt.htm
Christopher Layne, U.S. and NATO have put the fox in the chicken coop [w:] Los Angeles Times, www.zoran.net/afp/text/latimes/us.htm
Ken Layne, The Crime Syndicate Behind the KLA, 8.4.1999, www.motherjones.com/total_coverage/kosovo/layne2.html
Sean Mac Mathuna i John Heathcote, The Holocaust in Kosovo
Milan Petković, Albanian Terrorists, Federation of American Scientists, 1998, www.fas.org/irp/world/para/docs/980000-kla-petkovic-terror.htm
Michael C. Ruppert, Kosovo Liberation Army and Albanian Sponsors Have Well Documented Roots in The Heroin Trade, www.holocaustrevealed.org
Scott Taylor, The most dangerous place on Earth [w:] Ottawa Citizen z 22.6.2002
George Thompson, The roots of Kosovo fascism [w:] Emperor’s Clothes z 19.2.2000, www.tenc.net
George Thompson, The KLA – Resurgent nazis under NATO's wing, czerwiec 1999, www.aeronautics.ru/aviation/nws001/news007.htm
Gary Wilson, Who’s the KLA? German document reveals secret CIA role, www.iacenter.org/kla.htm
French soldier of fortune fights alongside KLA [w:] Agence France Presse z 21.5.1999