Faszyzm powinien poprawnie nazywać się ‘korporacyzm’, ponieważ stanowi połączenie władzy państwowej z korporacyjną.
Benito Mussolini
Jugosławia przed rozpadem zajmowała kluczową pozycję strategiczną. Rozsiadłszy się nad środkowym biegiem Dunaju, łączyła Adriatyk z Rumunią i Bułgarią nad Morzem Czarnym. Ze wschodu na zachód i z północy na południe przecinały ją szlaki komunikacyjne i naturalne korytarze bałkańskie. Po rozpadzie Jugosławii Serbia z Czarnogórą znalazły się w mniej znaczącej pozycji geograficznej, a alternatywne szlaki przez Macedonię i Albanię napiętnowały handel legalny i mafijny oraz plany mocarstw.
Wojna przeciw Jugosławii jest jedną z wielu toczonych przez USA. Agresja NATO była prywatyzacją przez naloty. Zbombardowani nie mają dziś pracy, siły nabywczej ani opieki lekarskiej. Co Ameryka i NATO zrobiły na Bałkanach gotowe są powtórzyć gdzie indziej. Jeśli Waszyngton wejdzie do innych państw, jak w Jugosławii udaremni dążenia społeczne i demokratyczne. Wygrają korporacje ponadnarodowe. Jak w przypadku Jugosławii dezinformacja będzie podstawową bronią, będzie „uzasadniać” przyszłe wojny. Dlatego tak ważne jest demaskowanie kłamstw w środkach przekazu, wypowiedziach polityków i służących im organizacji. Dlatego tak ważne jest zrozumieć, co USA i NATO zrobiły na Bałkanach i dla jakiego wyższego celu.
Jugosławia nie była celem humanitarnego ratunku tylko neokolonialnej wojny, by założyć bazy wojskowe w regionie do dalszych wypadów i pilnowania interesów, powiększyć rynki korporacji ponadnarodowych, kontrolować bałkańskie korytarze transportowe i oczywiście zużytkować zapasy broni i wypróbować nową dla dobra zbrojeniówki. Neokolonialny cynizm Zachodu uwidocznił się w wybiorczej ochronie prześladowanych na Bałkanach. Na początku lat 1990. mieszkało w federacji Jugosławii 27 narodowości, a Serbowie byli „klejem” trzymającym to zbiorowisko, podczas gdy Słoweńcy z Chorwatami od lat na najwyższym szczeblu pracowali nad rozłamem (rozdziały pt. Wielko-serbizm i Niemiecka propaganda nowowojny). Sankcje gospodarcze zastosowane przez Zachód znacznie osłabiły federację. Niezadowolenie ludności z pogarszającej się sytuacji gospodarczej zostało wzmocnione poparciem Zachodu dla nacjonalistów i separatystów.
Pod koniec 1991 r. mocarstwa zadecydowały, że 19% mniejszość chorwacka ma święte prawo odłączenia się od Jugosławii pod pretekstem prześladowań ze strony Serbów stanowiących 36% ludności w Chorwacji. Kilka miesięcy później Zachód zdecydował, że 31% Serbów nie ma prawa odłączyć się od Bośni zdominowanej przez 41% Muzułmanów (Muzułmanin przez duże M to narodowość usankcjonowana prawnie za rządów Tity). W 1995 r. te same mocarstwa poparły skrajnego nacjonalistę i neo-ustaszę w Chorwacji, Tudźmana, który zapobiegał odłączeniu się serbskiej Krajiny, dając mu wolną rękę w faszystowskich czystkach etnicznych na Serbach. Następnie mocarstwa zachodnie podtrzymały konflikt między Serbami i Albańczykami w Kosowie. Jak długo istnieją konflikty na tle narodowościowym, nie ma ryzyka zjednoczenia się nacji i oporu obcej władzy.
Alvin Dorfman i Heather Cottin w magazynie żydów amerykańskich z marca 2000 r. uważali, że ekspansja NATO ma więcej do czynienia z rynkami niż z moralnością. Z mądrością żydowską przyrównali ekspansję NATO do puszki Pandory zamkniętej do czasu ataku na Jugosławię: Zaangażowanie NATO w Jugosławii było kluczem, który otworzył Europę Wschodnią i Azję Środkową dla ekspansji NATO, a ta otworzyła drzwi Nowej Gospodarce Globalnej na Wschód. Nowa rola NATO w Europie sprowadza się do policjanta Nowego Ładu Świata. Kosowo leży na złożach ołowiu, cynku, srebra, kadmu i złota wartości pięciu miliardów dolarów – ‘najcenniejsza nieruchomość na Bałkanach’. Kosowo ma 17 miliardów ton węgla. Dunaj płynie przez Jugosławię i jest ważniejszy dla handlu w Europie Środkowej i Południowej niż jakakolwiek inna rzeka. Europejskie rurociągi ropy i gazu przecinają Jugosławię we wszystkich kierunkach. Kraj leży blisko basenu kaspijskiego, następnej bonanzy Zachodu w ropie naftowej i gazie ziemnym. Tamtejsze złoża ropy wartości cztery biliony dolarów są odpowiedzią na pogoń państw NATO za tym zasobem. Niemcy są szczególnie zainteresowane.
Trudno zrozumieć politykę USA jedynie w kategoriach zabezpieczania źródeł energii. Jeśli kraj potrzebuje zagranicznej ropy, jest dość dla każdego, a szczególnie dla zamożnych. USA mogłoby kupić ropę i gaz, tak jak np. kupuje od dawna od Iraku, jednocześnie bombardując go i egzekwując mordercze sankcje gospodarcze i polityczne. Niewiele wrogich sił stoi na drodze amerykańskim zakupom ropy i gazu na swoje potrzeby, a dolar jest mile widziany w zamian za ropę czy gaz ziemny, jeśli chodziłoby tylko o zakupy. Nasuwa się wniosek, że amerykański establiszment i imperium, na którego czele stoi, jest zainteresowany zabezpieczeniem bieżącej pozycji hegemona przed przyszłymi zagrożeniami z Euroazji.
Kapitał amerykański od dawna czeka na wejście do Eurazji. Poparł hojnie Hitlera w jego podboju ZSRR, a w dobie zimnej wojny polityka Waszyngtonu zatrzymania ekspansji komunizmu, jeśli ją obnażyć z zafałszowań i przesady, wyrażała nieustające ambicje amerykańskich banków i korporacji rozszerzenia zasięgu na Europę Wschodnią i Rosję. Wydarzenia lat 1989 - 1991 otworzyły drogę na wschód. Reintegracja byłych terytoriów ZSRR obiecuje zasoby naturalne liczone na miliony milionów dolarów i euro. Największe na świecie niewykorzystane złoża ropy i gazu leżą w byłych republikach ZSRR nad Morzem Kaspijskim – Azerbejdżan, Kazachstan, Turkmenistan. Trwa walka o podział tych zasobów między mocarstwa zachodnie. USA uważa swoją siłę wojskową za atut wystarczający do zapewnienia sobie przewagi nad rywalami w nadchodzących wojnach o zasoby naturalne.
Basen kaspijski ma jedne z największych pozostających niezagospodarowanych zasobów ropy i gazu w świecie – powiedział członek zarządu Exxon w 1998 r., dodając że region mógłby produkować do 6 milionów baryłek dziennie w 2020 r. Spodziewał się, że do tego czasu przemysł zainwestuje tam 300 do 500 miliardów USD. Departament energii USA szacuje złoża na 163 miliardy baryłek ropy i do 10 bilionów m3 gazu naturalnego. Basen kaspijski jest porównywalny pod tym względem do Iranu czy Iraku. Poza tym Kazachstan ma drugie pod względem wielkości na świecie złoża złota, szacowane na 10 tysięcy ton. Firmy górnicze z USA, Japonii, Kanady, Zjednoczonego Królestwa, Australii, Nowej Zelandii i Izraela już tam działają.
Pepe Escobar w cyklu Pipelineistan (Rurociągostan – od nazw państw Azji Środkowej), rozpoczętym w azjatyckim wydawnictwie Asia Times w 2002 r., nie ma wątpliwości o podbojach USA: Nie jest przypadkiem, że mapa terroru na Bliskim Wschodzie i w Azji Środkowej praktycznie pokrywa się z mapą zasobów ropy naftowej. Do realizacji są Nieskończona Sprawiedliwość, Trwała Wolność i Wieczne Zyski – nie tylko przez amerykański kompleks przemysłowo-wojskowy, ale szczególnie przez amerykańskie i europejskie giganty ropy. Globalna petrostrategia Waszyngtonu ma uniezależnić USA od dostaw z państw OPEC.
Afganistan leży między Azją Środkową a rynkami podkontynentu indyjskiego oraz Chin i Japonii. Północny sąsiad Afganistanu, Turkmenistan leży na gazie (stąd nazwa Republika Gazu). Drugim co do wielkości producentem jest sąsiad Uzbekistan. Poza tym Azja Środkowa jest bogata w miedź, węgiel, wolfram, cynk, żelazo, uran i złoto. W tej chwili eksport idzie przez Rosję, więc strategia Zachodu polega na budowie rurociągów do Turcji i Europy Zachodniej oraz na Wschód przez Afganistan. Wszystkie nieprzyjazne państwa na trasie rurociągów na Zachód doznały wojen: Czeczenia, Gruzja, Kurdystan, Jugosławia, Macedonia. Na szlakach wschodnich to samo dotyczy zachodniej prowincji Sinciang w Chinach, a ostatnio – Afganistanu. Tymczasem Indie, Rosja i Izrael planują zaopatrywać Azję Południową i Południowo-wschodnią przez Afganistan i Indie.
W 2001 r. Ameryka importowała ponad 60 procent zapotrzebowania na ropę naftową: ponad 9 miliona baryłek dziennie. W 2020 r. ma importować niemal trzy razy tyle. Podobnie więc jak dla Europy Zachodniej i Japonii, Azja Środkowa i państwa na trasie łączących rurociągów są celem geostrategicznym. Afgańscy talibowie stali na drodze. W maju 2001 r. w Genewie departament stanu USA spotkał się z przedstawicielami Iranu, Niemiec i Włoch, by przedyskutować zastąpienie talibów rządem o szerokim poparciu. W lipcu na szczycie G-8 w Genui rozmawiano na ten sam temat, a Indie przedstawiły swoje pomysły. Na tajnych spotkaniach po szczycie dyskusje kontynuowały USA, Rosja, Niemcy i Pakistan, którego przedstawiciele anonimowo ujawnili potem szczegóły doradców z USA z lipca 2001 r. o atakach wojskowych na talibów z Tadżykistanu do połowy października.
Zaledwie 9 dni po objęciu rządów w Kabulu przez Hamida Karzaia, podczas gdy świat obchodził Nowy Rok, prezydent Bush junior wyznaczył swego specjalnego wysłannika w Afganistanie, Zalmaja Khalilzada, byłego doradcę kalifornijskiego giganta ropy i gazu, Unocalu. Od tego czasu ekipa Busha nawet nie udaje, że chodzi o ropę. Unocal jest mocno powiązany z rodziną Bushów. Nową polityką afgańską Ameryki prowadzą ludzie ściśle związani z interesami ropy i gazu w Azji Środkowej. Khalilzad popierał talibów do amerykańskiego bombardowania ich jaskiń w sierpniu 1998 r. w odwecie za rzekome zamachy ibn Ladena i Al Kaidy w Afryce. W 1997 r. Unocal przewodził międzynarodowemu konsorcjum Centgas, który zawarł wstępną umowę o budowie 1275 km rurorociągu gazowego wartości 2 miliardy USD z południowego Turkmenistanu przez Afganistan do Karaczi w Pakistanie, z przedłużeniem do Indii za 600 milionów USD. Z talibami układały się wtedy administracja Clintona i wywiad pakistański ISI (Inter Services Agency). Wojna nie mogła jednak odpalić bez pomocy Unocalu.
Następnego dnia po ww. ataku na talibów 58 pociskami sterowanymi, Unocal zatrzymał projekt Centgasu, a dwa miesiące potem porzucił trans-afgańskie plany. Amerykańskie konglomeraty energetyczne ratują teraz te projekty przez American Overseas Private Investment Corporation (OPIC), publiczną agencję od wybawiania z kłopotów za pieniądze podatnika (zapewne przejaw wolnego rynku). Jesienią 2001 r. projekt Centgasu dyskutowali w Islamabad pakistański minister od ropy z ambasador USA, wydając oświadczenie: Rurociąg otwiera nowe drogi dla wielowymiarowej współpracy regionalnej, szczególnie po ostatnich zmianach geopolitycznych w regionie. Jednak nowe drogi nie są bezproblemowe. Teksański Instytut Jamesa Bakera (jedna z wysokich osobistości z administracji USA zamieszana w wielką ropę i gaz) podkreślił, że skorzystają głównie Turkmenistan i Afganistan, a skroplony gaz wysyłany z Karaczi byłby droższy niż z Bliskiego Wschodu.
Unocal planuje także 1700-kilometrowy środkowo-azjatycki rurociąg ropy z Turkmenistanu do istniejącego rurociągu syberyjskiego i na pakistańskie wybrzeże Morza Arabskiego. Rurociąg ma przesyłać 1 milion baryłek dziennie z byłych republik ZSRR przez Afganistan.
W 2001 r. Khalilzad niespodzianie zmienił orientację, pisząc w Washington Quarterly, że talibów należy się pozbyć jak najszybciej, bo przechowują ibn Ladena, handlują opium, uciskają afgański lud i przeszkadzają w przepływie ropy. Afgańska diaspora w Paryżu orzekła, że ten członek elit afgańskich, wykształcony i naturyzowany w USA, będzie uważany przez dumnych i niezależnych Afgańczyków za zdrajcę. Khalilzad był doradcą Reagana i zajadłym lobbystą na rzecz mudżahedinów w ich dżihadzie przeciw radzieckiemu najeźdźcy. Dzięki niemu mudżahedini otrzymali od USA pociski i rusznice przeciwpancerne Stinger.
Podczas wojny z Irakiem w 1991 r. Khalizad był podsekretarzem obrony u Busha seniora. Po krótkiej karierze w korporacji Rand, Khalizad doradzał Rumsfeldowi w departamencie obrony, chociaż nie awansował, gdyż akceptacja przez senat USA niewątpliwie zakwestionowałaby jego rolę w Unocalu i obronę talibów. Znalazł sie więc w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego (nie potrzeba zatwierdzenia przez senat!), gdzie podlega Condoleezzie Rice. Z kolei Rice w latach 1989-1992 była w zarządzie Chevronu głównym ekspertem od Kazachstanu, gdzie firma zainwestowała ponad 20 miliardów USD. Za te zasługi Rice ma swe imię na super-tankowcu Chevronu.
Wiceprezydent USA Cheney przewodniczył korporacji Halliburton, jednej z największych świadczących usługi branży ropy i gazu w 130 krajach – 100 tysięcy pracowników, roczne obroty 20 miliardów USD, członek klubu najbogatszych firm Fortune 400. Cheney i Bush junior spędzili sporą część kariery w małej firmie Arbusto kierowanej przez …Cheney’ego. Arbusto nigdy nie zarobił pieniędzy, ale firmę hojnie wspomagali bogaci Saudyjczycy. Do akcjonariuszy firmy należał niejaki James Bath, bardzo bliski Busha seniora i główny pracz pieniędzy dla ciemnych gwiazd znad Zatoki Perskiej, takich jak Salem bin Laden, jeden z licznych braci Osamy.
Wszyscy sekretarze stanu USA od II wojny światowej byli związani z przemysłem ropy i gazu. Powell jest jednym z dwóch wyjątków, ale w tym wypadku prezydent, wiceprezydent i doradca ds. bezpieczeństwa należą do elit tegoż przemysłu. Każdy w rządzącej plutokracji zna więc zasady bezwzględnej gry: Środkowa Azja jest niezbędna dla globalnej petrostrategii Waszyngtonu. Podobnie jak sprzyjający rząd Kerzai’ego w Afganistanie ... i Dzindzicia w Jugosławii. Nie ma znaczenia, że niezależne umysły na Zachodzie z Azji Środkowej i Bałkanów jednogłośnie szydzą tak z zarządcy afgańskiego jak jugosłowiańskiego. Karzai uosabia talibów, a jego ministrowie z Sojuszu Północnego to zgraja złodziei. Dzindzić nie jest talibem, ale czapka na nim gore, jak na jego ministrach. W obu przypadkach korporacyjne środki propagandy milczą o ciemnych koneksjach Dzindziciów, Karzai’ów i ich protektorów.
Kiedy oficjalnie oddano do użytku pierwszy rurociąg Caspian Pipeline Consortium – przedsięwzięcia Rosji, Kazachstanu, Omanu, Chevron-Texaco, Exxon-Mobil i pomniejszych – Biały Dom był wniebowzięty. Rura wartości 2,65 miliarda USD łączy ogromne złoża ropy w północno-zachodnim Kazachstanie z Noworosyjskiem nad Morzem Czarnym. Bush junior zakłada sieć rurociągów kaspijskich: Baku-Tbilisi-Ceyhan, Baku-Supsa i Baku-Noworosyjsk dla ropy oraz Baku-Tbilisi-Erzurum dla gazu, co wskazuje na Azerbejdżan, Gruzję i Turcję – kaukaski węzeł amerykańskiej petrostrategii, obok afgańskiego.
Konsorcjum rury Baku-Ceyhan pod wodzą British Petroleum reprezentuje firma prawnicza Baker & Botts, której pryncypałem jest teksańska gwiazda James Baker, sekretarz stanu u Busha seniora i główny rzecznik kandydata na prezydenta Busha juniora podczas pamiętnego ponownego liczenia głosów na Florydzie.
Obarczony skanadalem z 2002 r. teksański Enron wraz z korporacjami Amoco, Chevron, Mobil, Unocal i British Petroleum wydały miliardy na eksploatację zasobów Azerbejdżanu, Kazachstanu i Turkmenistanu. Baker, Scowcroft, Sununu i Cheney doprowadzili do wszystkich głównych transakcji bezpośrednio i pośrednio na rzecz firm ropy i gazu. Skandal Enronu wybuchł w twarz branży i samemu prezydentowi Bushowi. Enron był kiedyś wart 70 miliardów USD. Ogłosił bankructwo pod koniec 2001 r. z powodu, jak przyznała firma, przesadzenia z zyskami o 600 milionów USD. Komentator Paul Krugman pisał: Enron pomógł Dickowi Cheney’emu opracować plan energetyczny, który zapewne wygląda jak napisany przez i dla firm doradzających w planie. Super-malwersanci Enronu – bliscy koledzy Cheney’ego i Busha juniora – przyćmiewają wszystkich azjatyckich kapitalistów po fachu, na których Amerykanie narzekali przed i po azjatyckim kryzysie finansowym.
W branży ropy i gazu nie brakuje oszustów. Turkmenistan i Azerbejdżan utrzymują bliskie stosunki z wywiadem wojskowym Izraela. „Były“ agent tego wywiadu Yousef Maiman, prezydent Mehrav Group of Israel, jest praktycznie specjalnym ambasadorem, oficjalnym negocjatorem, a nawet politykiem odpowiedzialnym za rozwój ogromnych zasobów energetycznych Turkmenistanu. Maiman dostał dekretem prezydenta Turkmenistanu obywatelstwo Republiki Gazu, podpisane przez samego baśniowego maniaka wielkości Saparmurada Niazowa, byłego członka politbiura ZSRR. Zdaniem Wall Street Journal Maiman szerzy geopolityczne cele USA i Izraela w Azji Środkowej. Nie wiadomo, skąd bierze pieniądze, ale wie co robi: Władza nad szlakami transportu oznacza władzę nad produktem.
Planowane rurociągi Mehrav Group omijają Rosję i Iran, ale po okupacji Afganistanu jego zdaniem petro-interesy z Singapuru mogą układać się z Iranem. Wszystko rozbija się o doniosłość rynku tureckiego. Rosja i Turkmenistan zacięcie rywalizują o podbój tego rynku w zaopatrzeniu w gaz. Wobec powiązań strategicznych Turcja-Izrael, izraelici starają się zapobiegać uzależnieniu Turcji od Iranu. USA i Zjednoczone Królestwo „patrolują” strefę lotów zakazanych w Iraku z baz tureckich.
Izraelski Mehraw Group jest także zamieszany w morderczy projekt zmniejszenia dopływu wody do Iraku przez odwrócenie biegu Tygrysu i Eufratu do południowo-wschodniej Turcji. Firma izraelska Magal Security Systems współpracuje z Turcją i ma pilnować rurociągu długości 2000 km z Morza Kaspijskiego do śródziemnomorskiego portu w Ceyhan.
Przepełniony oszustami Enron, największy darczyńca kampanii wyborczej Busha w 2000 r., jest wszędobylski; wykonał studium wykonalności trans-kaspijskiego rurociągu wartości 2,5 miliarda USD obecnie w budowie przez konsorcjum Turkmenistanu z Bechtelem i General Electric. Pośrednikiem podpisanej w 1999 r. umowy konsorcyjnej był nie kto inny jak Grupa Mehrav, a Maiman wydał fortunę angażując waszyngtońską firmę lobbingu Cassidy and Associates, by przekonać administrację USA do trans-kaspijskiej rury.
Zawiłe zależności Izrael-Turcja-USA znaczą, że rurociąg Baku-Ceyhan jest bezwzględnie nieodzowny dla połączeń trans-kaspijskich. Można go przedłużyć do Izraela. W erze Clintona giganty ropy i gazu były pod presją budowy na szlakach wschód-zachód, ale wolały o wiele tańsze rurociągi północ-południe, choć przechodziłyby przez tereny wroga Waszyngtonu, Iran.
Rosja ma kontrakt z Turkmenistanem na zakup 30 miliardów m3 gazu na rok. To boleśnie dotyka amerykańskie marzenia o trans-kaspijskiej rurze oraz znaczy, że Rosja nie rezygnuje bez walki ze swych sfer wpływu w regionie. Republiki środkowo-azjatyckie graniczą z nią, dominowała je przez wieki i mieszkają tam miliony Rosjan. Rosyjski jest językiem interesów między byłymi republikami ZSRR w Azji Środkowej. Szachmistrz Wladimir Putin doprowadził do najlepszych dotychczas stosunków z Waszyngtonem. Niechęć USA do Iranu powoli ustępuje. Rosja może stać się partnerem co najmniej niektórych posunięć amerykańskich w Azji Środkowej – jak w ww. konsorcjum Caspian Pipeline Consortium.
Z mapy wynika, że poza pokaźnymi zasobami gazu Iran jest najlepszym połączeniem Morza Kaspijskiego z Zatoką Perską, skąd ropę i gaz można łatwo eksportować na rynki azjatyckie. Iran uzurpuje, że jest prawowitym dozorcą Azji Środkowej. Nie bez powodów. Ma tam od wieków więzi etniczne, historyczne, językowe i religijne. Iran zdaje sobie doskonale sprawę, że amerykańskie związki wojskowe, a teraz obecność w regionie mają na celu okrążenie Iranu. Jednak dopóki USA jest zaangażowany w Afganistanie, mimo geopolitycznych i ideologicznych pułapek z tym związanych, będą stosunki dyplomatyczne USA-Iran.
Rurociągi China National Petroleum Corporation (CNPC) z Azji Środkowej dotrą do Sinciang w Chinach. Singapur obawia się, że oznacza to koniec przewozów morskich przez Ocean Indyjski i Pacyfik. Waszyngton zdaje sobie sprawę z geostrategicznych następstw: przetasowanie między Chinami, Japonią i Koreą. Chiny obawiają się jedynie okrążenia przez USA. Mimo zmyłek wojny z terroryzmem, Chiny pozostaną głównym strategicznym konkurentem USA w XXI wieku. Zawładnąwszy Afganistanem Unocal marzy o gigantycznych zyskach na rynku azjatyckim, znacznie większych niż w Europie. Waszyngton bacznie obserwuje silną gospodarkę Chin z jej stopą wzrostu 7 - 8 procent w latach 2000-2001 i ogromnym apetycie na ropę i gaz. Chińscy stratedzy pracują na okrągło, by opracować własną produkcję energii.
Dalszy rozwój sytuacji w Azji zależy od uzgodnień Szanghajskiej Szóstki (Shanghai Cooperation Organization, SCO): Chin, Rosji, Kazachstanu, Kirgistanu, Tadżykistanu i Uzbekistanu. Delikatnymi manewrami w SCO Chiny zwracają Rosję gospodarczo i politycznie ku sobie i Azji Południowo-wschodniej. Natomiast Rosja wykorzystuje SCO do utrzymania swej hegemonii w Azji, posługując się eksportem swych ogromnych złóż ropy i gazu. Od czasu wojny NATO w Jugosławii i okupacji Kosowa, Rosja skupia się na Czeczeni, a Chiny – na muzułmańskiej prowincji Sinciang. Na razie USA nie może „włączyć się”, bo obaj rywale popierają globalną wojną z terroryzmem. We wszystkich tych punktach wojujący islam próbuje odseparować narody muzułmańskie.
Taliban był nie celem, tylko kozłem ofiarnym wojny z terroryzmem. Talibowie nie wypełnili swej części kontraktu na włączenie Afganistanu do Rurociągostanu. Wiadomo po licznych wypowiedziach Waszyngtonu, że Ameryka zostaje w Azji Środkowej i będzie wpływać na (lub zakłócać) gospodarkę i geopolitykę regionu. Światowy przeciętniak nie zdaje sobie sprawy z prawdziwych stawek w Nowej Wielkiej Grze, jak nazywają czule poczynania w Azji Środkowej stratedzy USA.
W czasach wojny nad Zatoką Perską USA nie wykazywał żadnego zainteresowania wymianą szatana Husajna. To zagroziłoby poważnie amerykańskim planom założenia baz na Półwyspie Arabskim pod pretekstem ochrony szejków przed Irackim Potworem. Ponad dekadę później Diabeł Saddam wciąż tam jest, tylko że jak za Busha seniora rozmaite jastrzębie w Pentagonie nadal pienią się szukając pretekstu dla obrócenia Saddama w prochy mezopotamskie. Pepe Escobar uważa, że nie będzie ataku na Saddama, bo jest ciągłym powodem wojskowej obecności USA nad Zatoką – niezła gratka, gdy do tego rachunki płacą szejkowie. Po również niedokończonej wojnie w Afganistanie Amerykanie usadawiają się w Azji Środkowej i Południowej, by znów bronić interesów wolnego świata.
Po upadku reżimu komunistycznego w Afganistanie strategia amerykańska celowo rozpuściła islamski ekstremizm, by zastraszyć słabe rządy nowych republik w Azji Środkowej. Islamski fundamentalizm jest podstawową kartą amerykańskiej talii geostrategicznej od czasów zimnej wojny, gdy CIA zlecił pakistańskiemu wywiadowi wojskowemu ISI uzbrajanie mudżahedinów po zęby. Dzisiejszych terrorystów, wywodzących się z tradycji afgańskiej pielęgnowanej przez Osamę ibn Ladena, wychwalał sam prezydent Reagan, porównując ich do Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych Ameryki, widocznie z racji dążeń do wolności i demokracji według recepty z Waszyngtonu.
Ameryka pracowała nad zdobyciem antycznego Afganistanu, głównego skrzyżowania Rurociągostanu, od 20 lat. W trakcie tych wysiłków z błogosławieństwem CIA mudżahedini (potem talibowie) przekształcili Afganistan w Heroinostan. Narkotyk przesyła się na Zachód tak intratnym szlakiem przez Turcję i Bałkany, że po drodze postępowe elementy wolności i demokracji jak Wyzwoleńcza Armia Kosowa zakupiły potrzebną broń i przejęły władzę w Kosowie i Macedonii, a Albania jeszcze nie umarła z głodu.
Nie samą ropą żyje hegemon światowy. W książce Monopoly belgijski autor Michel Collon pisze: Jeśli chcesz władać światem, musisz zapanować nad ropą. Nad całą ropą. Wszędzie. Według tej teorii gdy USA panuje nad źródłami energii Europy, Japonii, Chin i innych państw aspirujących do niezależności, USA również ma nad nimi władzę. Dlatego rurociągi z Kaukazu muszą przebiegać przez państwa przyjazne Ameryce (Turcja, Macedonia), a nie niepewne tzn. pod wpływami Rosji. Waszyngton musi zawsze wszystko dozorować. Tak powtarzali Kissinger i Brzeziński. Nie ma to jak wojny. Dzięki wojnie z Saddamem USA ma bazy nad Zatoką Perską. Dzięki wojnie z Miloszewiciem – w Albanii, Bośni, Macedonii, Kosowie, Chorwacji, Bułgarii i na Węgrzech. Dzięki wojnie z Osamą i talibami – w Turkmenistanie, Uzbekistanie, Pakistanie, Afganistanie, Tadżykistanie i Kazachstanie. Do tego doliczmy Incirlik w Turcji oraz bazy w Gruzji i Azerbejdżanie. Iran, Chiny i Rosja zostały otoczone.
Dla USA węzeł bałkański leży w ciągu wschód-zachód szlaku przesyłu ropy i gazu z Azji Środkowej. Bałkany są na trasie adriatyckiej odnogi szlaku, bo inna kończy się w Ceyhan nad Morzem Śródziemnym, skąd ładunek mogą zabierać 300-tysięczniki. Największy tankowiec na Morzu Czarnym nie przekracza 150 tysięcy ton wyporności, bo inaczej nie przepłynąłby przez cieśniny Bosforu. Transport dalej przez Morze Śródziemne i Atlantyk byłby nieopłacalny małą jednostką. Dlatego USA ma szlak alternatywny. Z terminalu rurociągów kaukaskich na wybrzeżu czarnomorskim tankowce będą zabierać ładunek do Burgas w Bułgarii, skąd rurociągiem przez Macedonię trafi do albańskiego portu Vlore nad Adriatykiem. Stamtąd ropę zabierać będą 300-tysięczniki z pominięciem Bosforu.
Zależny od ropy Zachód nie może pozwolić, by Jugosławia czy Serbowie kontrolowali strategiczne skrzyżowanie korytarzy transportowych. Amerykańska agencja handlu i rozwoju (TDA) sfinansowała studia techniczne projektu trans-bałkańskiego rurociągu nowojorskiej firmy AMBO (Albania Macedonia Bulgaria Oil). Ogłaszając dotację w 1999 r. dyrektor TDA Joseph Grandmaison powiedział: Konkurencja walczy o dojście do zasobów energetycznych regionu kaukaskiego […] W ciągu ostatniego roku TDA aktywnie sprzyjała rozwojowi kilku rurociągów łączących te ogromne zasoby z rynkami zachodnimi. Niniejsza dotacja stanowi znaczący krok naprzód dla tej polityki i dla interesów USA w regionie Morza Kaspijskiego.
Rurociąg AMBO wartości 1,3 miliarda dolarów ma pójść trasą tzw. korytarza nr 8. Tankowce będą przewozić ropę kaspijską z czarnomorskiego terminalu rurociągu Baku-Tbilisi do Burgas, skąd rurociągiem AMBO przez Macedonię trafi do albańskiego portu Vlore nad Adriatykiem. Reuters doniósł, że rurociąg AMBO mają sfinansować Exxon-Mobil i Chevron, największe korporacje ropy naftowej i gazu. Budowa rurociągu może zaognić stosunki USA ze sprzymierzeńcem Turcją (przez którą ma przechodzić alternatywny rurociąg nad Morze Śródziemne na trasie Baku-Tbilisi-Cayhan) oraz zantagonizować Europę i Rosję bazami wojskowymi wzdłuż planowanej trasy. Trasa konkuruje ze sponsorowanym przez Unię Europejską od 1994 r. szlakiem wschód-zachód handlu światowego. W kwietniu 1999 r. brytyjski generał Michael Jackson, dowódca sił NATO w Macedonii podczas bombardowań Jugosławii, wyjaśnił we włoskiej gazecie Sole 24 Ore: Dziś jest bezwzględnie potrzebna gwarancja stabilności Macedonii i jej wejście do NATO. Na pewno zostaniemy tu na długo, aby być także gwarancją bezpieczeństwa korytarzy energetycznych, które przecinają ten kraj. Gazeta dodała, że generał miał zapewne na myśli amerykański korytarz nr 8.
Na Bałkanach trwa konkurencja o korytarze nr 8 i 10, uzewnętrzniając się w podziale władzy nad poszczególnymi państwami: Trzy kraje, w których Waszyngton robi wszystko co może, by nimi zawładnąć kosztem UE, to Bułgaria, Macedonia i Albania (UPI Business Correspondent, 11.9.2002). Europa Zachodnia (a raczej Niemcy) ma korytarz nr 10 – inwestycję 90 miliardów EUR do 2015 r., by sprowadzać ropę i gaz z Azji Środkowej i Kaukazu przez Constantan (Rumunia), Belgrad, wzdłuż Dunaju, do Hamburga. Michel Collon uważa w swych książkach, że rzeczywistą przyczyną konfliktu bałkańskiego i udziału Niemiec i USA była walka o korytarze: Rywalizujące plany Waszyngton i Berlina potajemnie i zajadle walczyły ze sobą od dziesięciu lat. Współzawodnictwo leżało u podstaw konfliktów w Jugosławii, nad którą każde z tych mocarstw chciało władać.
Korytarz nr 10 także wyszedł na jaw. We wrześniu 2002 r. ministrowie gospodarki Rumunii, Jugosławii i Chorwacji podpisali umowę rozpoczynającą budowę dróg, portów i infrastruktury na trasie europejskiego korytarza. Rurociąg długości 1200 km będzie przesyłał 10 milionów ton ropy rocznie, z możliwością odgałęzienia do Włoch i basenu Morza Śródziemnego. Belgrad postanowił zainwestować w uzupełnienie na trasie północ południe do Grecji, co jest konkurencją dla amerykańskiego korytarza. Europejska Agencja Rozwoju zainwestowała 47 milionów EUR w sieć dróg w Kosowie, jako uzupełnienie swego korytarza, a amerykańska agencja pomocy USAID – 30 milionów USD.
Czy to naprawdę jest pomoc? – zapytuje socjalista Collon. Jugosłowianie drogo płacą za korytarze popierane przez europejskie korporacje ponadnarodowe. Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oraz Europejski Bank Inwestycyjny wyłożyły kapitał na budowę korytarza nr 10, ale w formie pożyczek, które zniewolą odbiorcę odsetkami. Collon przewiduje na podstawie doświadczeń innych państw: Jugosławia będzie musiała obciąć świadczenia społeczne i zatrudnienie w sektorze państwowym. Prawdziwym powodem interwencji USA i Niemiec na Bałkanach były zdaniem Collona korytarze i prywatyzacja gospodarki, z której kto pierwszy, ten łapie lepsze kęski. Wielką zbrodnią Jugosławii była próba zachowania systemu zabezpieczeń społecznych i niezależnego od międzynarodowych monopoli, a także ‘geograficzna’ zbrodnia: położenie na drodze korytarzy nr 8 i 10.
W czerwcu 2002 r. Macedonia nie mogła sprostać wymaganiom, więc Międzynarodowy Fundusz Walutowy przerwał pertraktacje i zawiesił uzgodnioną przedtem pomoc, nawet zatrzymał projekty, których nie miał prawa zatrzymać, poinformował macedoński minister finansów Nikola Guewski. Ocalały tylko projekty popierane przez osobistości z Wyzwoleńczej Armii Kosowa. Nic nie było przypadkiem. Amerykańska gazeta biznesowa UPI Business Correspondent pisała 11.9.2002 r.: Budowa infrastruktury na Bałkanach charakteryzuje się upolitycznieniem przyznanej pomocy międzynarodowej. Wojna NATO w 1999 r. zniszczyła infrastrukturę [...] Nie było niespodzianką ani zjawiskiem tymczasowym, że na plany odbudowy nałożono politykę Zachodu. Z tego wynika, że bomby NATO były pierwszym krokiem ku prywatyzacji i globalizacji. Collon wywnioskował ponadto: Jugosłowianie płacą wielokrotnie ten sam rachunek. Najpierw Zachód zniszczył ich majątek. Następnie pozbawił ich pracy i środków do życia. Na koniec zapłacą za ‘odbudowę’, z czego zyski pójdą do zachodnich monopoli międzynarodowych.
Widząc korzyści w zainteresowaniu Zachodu Bałkanami, organizacja serbskiej diaspory w Kanadzie, Centre for Peace in the Balkans zasugerowała posunięcia na rok 2002 r. ku utrzymaniu obecności Zachodu w regionie, ale przy zrewidowanych wzajemnych stosunkach gospodarzy: Bałkańskie ludy nie muszą pałać do siebie miłością, tylko nauczyć się razem żyć [...] Dopóki poszczególne narodowości nie zdadzą sobie sprawy z konieczności wolnego handlu dla wzrostu gospodarczego i postępu, dopóty nie ma co oczekiwać standardu stopy życiowej i przyjęcia do Unii Europejskiej. Republiki Serbii i Czarnogóry powinny podpisać z rządem federacji Jugosławii umowę o wynajmie bazy marynarki wojennej w Zatoce Kotorskiej, co rozwiązałoby jednocześnie problem stosunków Jugosławia-Chorwacja w tym spornym rejonie. Port Bar powinien być wynajęty na potrzeby zaopatrzenia wojsk NATO w Kosowie i w bazie Kriwolak w Macedonii: Państwa będące obiektem zainteresowania NATO mają szansę odbudowy gospodarczej. Serbska prasa zareagowała negatywnie na próbny sondaż przez NATO o wynajmie baz wojskowych. Przewidywalna reakcja jest typowa dla Serbów, którzy myślą sercem zamiast głową. Serbia, Czarnogóra, Bośnia-Hercegowina i Chorwacja, a później Macedonia, Rumunia i Albania powinny utworzyć strefą wolnego handlu w celu zapobieżenia wpływom radykalnego islamu i szerzeniu się terroryzmu na Europę i dalej.
Chociaż oficjalnym celem embarga w Jugosławii było przerwać zaopatrzenie w broń Serbów w Bośni, mocarstwa zachodnie wykorzystały okazję nadzoru wykonania sankcji. Objęły kontrolę nad komunikacją lądową i wodną oraz telekomunikacją. Pentagon kontrolował żeglugę na Dunaju, ingerując w gospodarkę państw położonych nad tą arterią. USA i Niemcy traktują Albanię, Macedonię, Bułgarię, Rumunię, Mołdawię i Ukrainę jako terytoria swej ekspansji gospodarczej. Niemcy ponownie obrały cel z II wojny światowej podziału Europy, tym razem strategią gospodarczą.
Względy gospodarcze weszły także w skład humanitarnej misji wspólnoty międzynarodowej w Kosowie. Artykuł 1 z 4. rozdziału niedoszłej umowy z Rambouillet z marca 1999 r. pisze na stronie 45 o prywatyzacji całej gospodarki Kosowa. Ponieważ ta gospodarka była przed agresją NATO niemal w całości własnością państwową, oznaczałoby to zorganizowaną kradzież majątku Jugosławii przez biznes zachodni. New York Times przyznał w 1998 r.: pod ziemią kosowską błyszczący łup wojenny oczekuje na zwycięzcę, mając chyba na myśli złoża złota i innych metali kolorowych w okolicach kopalń w Trepcy. Dobro miejscowej ludności jest drugorzędne, jeśli w ogóle jest brane pod uwagę. 7.6.1996 r. Wall Street Journal pisał: Około 60 procent ludności Polski można uważać za ‘przegraną’ w wyniku pokomunistycznych przemian, szczególnie robotników i rolników. Tych co skorzystali z nowego systemu gospodarczego nie ma więcej niż 20 procent ogółu. Na przełomie lat 1999-2000 sondaże w Polsce wyrażały mniej więcej w takiej proporcji poparcie Polaków dla byłych i dalszych reform wolnorynkowych oraz dla członkostwa w NATO.
Kanadyjski profesor ekonomii i dyrektor Centrum Badań nad Globalizacją, Michel Chossudovsky zauważył, że często brutalne sankcje gospodarcze nałożone przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i inne instytucje bankowe zapowiadają pozorną anarchię. Następnie ukazują się na scenie dobroczynne mocarstwa. Zastosowanie silnego lekarstwa gospodarczego przez waszyngtoński instytut w Bretton Woods przyczyniło się do ruiny albańskiego systemu bankowego i spowodowało upadek gospodarczy. Wynikły chaos pozwolił amerykańskim i europejskim ponadnarodowym korporacjom (np. Occidental, Shell i British Petroleum) ulokować się na uprzednio upatrzonych bogatych złożach ropy i gazu w Albanii. Obiektem zainteresowania zachodnich inwestorów były też duże albańskie złoża chromu, miedzi, złota, niklu i platyny.
W 1996 r. Bank Światowy rozpoczął program prywatyzacji w Albanii, Bośni-Hercegowinie, Macedonii, Rumunii i Bułgarii. Dziś Bośnią-Hercegowiną rządzą Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy i organizacje pozarządowe (OPR). Cofnęła się do feudalizmu, a bezrobocie osiągnęło tragiczny poziom, jak w pozostałych państwach uzdrowicielskiego programu. Dla Zachodu jest to sukces, gdyż narody bałkańskie stały się źródłem taniej siły roboczej i innych zasobów dla korzyści zagranicznych inwestorów.
W ramach społecznego dochodzenia na temat ataku USA i NATO na Jugosławię w 1999 r. Lenora Foerstel wywnioskowała z przestudiowanych materiałów źródłowych: Wojny rozpoczęte przez interesy USA i Niemiec na Bałkanach jeszcze się nie skończyły. Z pomocą NATO oba państwa zamierzają wykorzystać Bałkany na korytarze transportowe do Eurazji i posunąć się aż po Morze Kaspijskie. Równie ważny jest ich cel zbudowania we wszystkich byłych krajach socjalistycznych gospodarek kapitalistycznych zależnych od pomocy zachodniej.
Pod koniec drugiego miesiąca nalotów NATO na Jugosławię Guardian opisał 22.5.1999 r. niektórych mniejszych jak i większych zwycięzców kasowych przy okazji wojny. Producenci broni zaczęli naciskać Pentagon, by zapobiegł zbliżającemu się wyczerpaniu pocisków kierowanych Tomahawk otwierając zaplombowane linie produkcyjne. Podczas gdy Kongres zbierał się do zatwierdzenia wielomiliardowej doraźnej ustawy o wspomożeniu kampanii kosowskiej, 18 republikanów ostrzegało sekretarza obrony o zagrożeniu dla życia amerykańskich żołnierzy z każdym dniem straconej produkcji. Kongres zatwierdził 15 miliardów USD doraźnej pomocy pilotom amerykańskim latającym na bezpiecznej wysokości i dlatego chyba trafiającym w konwoje uchodźców, pociągi pasażerskie, autokary międzymiastowe, dzielnice mieszkaniowe, szkoły, fabryki lodówek i cmentarze zamiast w cele wojskowe.
Naczelny lobbysta z zakładów Boeinga, Michael Matton zachęcał pracowników, by skłonili swych kongresmenów do poparcia listu od republikanina Jima Hansena ze stanu Utah, gdzie znajdują się zakłady firm Williams International Corporation (silniki rakietowe do pocisków) i Litton Industries Incorporated (systemy naprowadzania). To jest niezmiernie ważna kwestia dla lotnictwa, marynarki i Boeinga w świetle bieżących wydarzeń na świecie i ograniczonej liczby pocisków pozostających w zapasie – pisał Matton w liście do Washington Post. Dale Bumpers, były senator demokratów i dyrektor Ośrodka Informacji Obronnej, który krytykuje wydatki zbrojeniowe USA odpowiedział na list: Wygląda trochę nijako korzystać z okazji wojny, by włączyć linię montażową. Niemniej jednak poszły w górę akcje Boeinga oraz firmy Raytheon, która dostała kontrakt wartości 800 milionów USD na budowę nowej wersji pocisku kierowanego dla marynarki. Starszy analityk Chris Hellman w Ośrodku Informacji Obronnej sądził, że konflikt kosowski ośmieli Pentagon do zamówień na jeszcze bardziej zaawansowane systemy broni, bo przewlekłe okresy zachmurzenia na Bałkanach uniemożliwiały pilotom NATO zrzucanie bomb kierowanych wizualnie laserem z pokładu bombowca. Następna generacja pocisków kierowanych przez satelity nie będzie miała takich problemów.
Mniejsze sumy napływały w tym czasie na Bałkany, dając zatrudnienie w Albanii i Macedonii. Tylko Zjednoczone Królestwo zebrało ponad 70 milionów USD, które reporterzy Guardiana mieli nadzieję poszły na wyżywienie i pielęgnację uchodźców, kiedy organizacje pomocy zakupili za te pieniądze co potrzeba od miejscowych handlowców. Brytyjska armia wsparła dar swego narodu piekąc dla uchodźców 46 tys. kurczaków, z których wszystkie pochodziły z Bałkanów. Do pędu do nagłej pomocy klepiącym od dawna biedę Albańczykom kosowskim rzuciła się również agencja ds. uchodźców w ONZ (UNCHR) zamawiając 3 tys. kuchenek do gotowania od biznesu w Macedonii w przygotowaniu do pierwszych śniegów w październiku. Należy wyrazić uznanie biurokratom UNCHR, że nie wierzyli w maju obietnicom NATO najpierw o dwudniowej, następnie o dwutygodniowej wojnie oraz że mieli zaufanie do armii Jugosławii, że nie odda Kosowa co najmniej do zimy.
Ci sami biurokraci wpadli na pomysł dawania rodzinom w Albanii po 10 USD miesięcznie na każdego przygarniętego uchodźcę, w sumie 257 tysięcy ludzi, czyli 2,7 milionów USD miesięcznie. Mimo limitu 120 USD miesięcznie na dobroczynną rodzinę, UNCHR otwarło bramę do oszustw i oszustewek, zważywszy moralność wynędzniałego narodu, nie mówiąc o sfałszowaniu statystyk wjazdów przez samo NATO, aby wzmocnić tragedię Kosowiaków dla zachodniej opinii publicznej. Guardian podkreślił zatrudnianie miejscowych przez Oxfam oraz zastrzyki w gospodarkę Albanii w postaci zakupów w Tiranie mydła i pasty do zębów uchodźców. Odległe kraje także skorzystały; UNHCR zamówił 15 tys. namiotów po 275 USD sztuka u dwóch producentów w Karaczi i zakupił tysiące koców w Indiach i Kenii. Widocznie nie robi ich Albania ani Macedonia. Jugosławia robi, ale nie była w tym wypadku objęta pomocą i na własny rachunek przyjęła paręset tysięcy uchodźców zmykających przed bombami NATO w nieprzepisowym kierunku.
Zaradni handlarze w Londynie także skorzystali. Wyspecjalizowali się nie w bandażach czy łopatach do odgruzowywania, tylko w luksusach: spirytualia, drogie samochody, markowe ubrania, biżuteria, papierosy Marlboro, kolorowe błony Kodaka i kremy do twarzy. Najważniejsze, by trzymać się towaru luksusowego. Nikt nie chce wozić do Serbii żywności, papieru toaletowego ani kawy błyskawicznej, chociaż mogą się zainteresować, gdyby braki stały się poważne – powiedział Guardianowi anonimowy facet znający tajniki mafii łamiącej embargo USA, Unii Europejskiej i ONZ. W zamian za towar wywożą z Jugosławii resztki twardej waluty, dobrze przewożące się w kieszeni diamenty, złoto oraz srebro. Inni handlarze biorą serbskie pieniądze zamrożone w milionowych sumach w całej Europie w wyniku embarga. Brytyjscy spekulanci dają duże zniżki inwestorom chętnym przejąć konta, których jugosłowiańscy właściciele gotowi są pozbyć się za ułamek wartości nominalnej.
Najzabawniejsze, że Guardian wierzył wtedy (podobnie jak potem wielu innych podczas wojny w Afganistanie w 2001-2002 r.) w odbudowę zniszczeń wyrządzonych przez NATO: Kiedy wojna się skończy ogromny program odbudowy wartości do 20 miliardów funtów nakarmi pokaźnymi kęsami firmy budowlane, inżynierskie i telekomunikacyjne. Dużą część serbskiej infrastruktury trzeba będzie odbudować, chociaż Belgrad może mieć opory w dopuszczeniu zachodnich konglomeratów do bogacenia się na natowskim dziele. Jak wynika poniżej Belgrad nie tylko nie „dopuścił” Zachodu do dzieła odbudowy (której najżywotniejszą część Miloszewić ukończył już kilka miesięcy po nalotach), ale nawet mu dopłacił; rząd Dzindzicia zwrócił międzynarodowym bankom miliony EUR za niewytłumaczone „należności”, podczas gdy państwa NATO nie zapłaciły dolara, złotówki, funta ani euro za wyrządzone nalotami szkody bezpośrednie oceniane na dziesiątki miliardów EUR, oraz pośrednie na dalsze kilka miliardów EUR.
Sankcje nałożone na Jugosławię przez USA, a później inne państwa NATO, przyniosły pożądane rezultaty. Parlamentarzyści brytyjscy Alice Mahon i Bob Marshall-Andrews byli w marcu 2000 r. świadkami skutków sankcji na ludność Jugosławii, szczególnie na uchodźców i chorych. Rozmawiali z uchodźcami z Kosowa, Bośni i Chorwacji i spotkali się z pacjentami w szpitalu Bazanijska Kosa w Belgradzie, gdzie dowiedzieli się również od grupy onkologów, jak poważnie sankcje zagroziły zapobieganiu raka i jakości opieki nad chorymi na raka. W wyniku braku części zamiennych urządzenia do radioterapii nie działają. Brakuje lekarstw wymaganych w chemoterapii. Poważne braki klisz rentgenowskich dramatycznie zmniejszyły zdolność chirurgów do operowania i innych zabiegów chirurgicznych. Sankcje odbiły się ujemnie na programach wykrywania raka. Liczba wcześnie wykrytych przypadków spadła z 35% w 1990 r. przed wprowadzeniem sankcji do 13% w chwili obecnej, co oznacza większą śmiertelność. Wg specjalistów, z którymi parlamentarzyści spotkali się w Jugosławii, Serbia znajduje się na końcu Europy pod względem 5-letniego wskaźnika przeżywalności raka płuc, piersi i najczęściej atakowanych innych narządów.
Mahon i Marshall-Andrews spotkali się z reprezentantami Czerwonego Krzyża i Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców, UNHCR, którzy oświadczyli, że najbardziej wskutek sankcji cierpią uchodźcy. Eduardo Arboleda z UNHCR potwierdził, że poważny brak funduszy stoi na przeszkodzie jego pracy. Zniesienie sankcji pomogłoby rozwiązać problem uchodźców. Mahon powiedziała: Sankcje kładą ciężar nie do zniesienia na 800 tys. lub więcej uchodźcach wszystkich narodowości obecnie mieszkających w Jugosławii i powinny być zniesione. Na przykład bośniacka matka dwojga niepełnosprawnych dzieci, którą spotkaliśmy i której mąż zmarł tragicznie i zbyt młodo na atak serca, bo nie było pomocy lekarskiej. Rodzina mieszka tymczasowo w maleńkim pokoju ze wspólną łazienką i kuchnią z dziesiątkami innych rodzin.
Marshall-Andrews powiedział: bez względu na to, kto jest winny a kto nie w konflikcie bałkańskim, polityka sankcji wymierza ogromną karę nie tylko niewinnym ludziom, ale też tym, którzy już przecierpieli wysiedlenie i poważne pozbawienie środków do życia. Serbia, kraj o 10 milionach mieszkańców jest teraz zmuszona dać schronienie 800 tys. uchodźców. Nawet bez sankcji byłby to wysiłek nie do zaakceptowania gospodarczo i społecznie dla tego małego kraju. Jugosławia liczy ok. 12 milionów mieszkańców z uchodźcami.
Dwa lata po wyzwoleniu Jugosławii przez „rewolucję” w Belgradzie 5.10.2000 r. Michel Collon donosił na Internecie o potwornej inflacji, zwolnieniach, chorobach bez leków, samobójstwach i ...odrzuceniu przez Serbów rządu wstawionego przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy za pomocą piątej kolumny NATO. Wysłałem kopie artykułu Collona do weryfikacji znajomym Serbom w Jugosławi i diasporze. Bez względu na orientację polityczną, potwierdzili opisy Collona jako odpowiadające znanej im rzeczywistości w Jugosławii.
Ceny chleba, mięsa i energii eksplodowały za nowego rządu, podobnie jak samobójstwa i strajki. Tylko że strajkujących górników z Kolubury, którzy pomogli obalić Miloszewicia, premier Dzindzić tym razem oskarżył o szantaż. Między tymi dwoma historycznymi strajkami popularność Dzindzicia spadła do marnych ośmiu procent. Kosowo, „przyczyna” nalotów NATO, żyło w tym czasie w terrorze mafii i zostało wyczyszczone etnicznie dzięki obecności 40 tys. żołnierzy wspólnoty międzynarodowej. Po takim wstępie Collon wita czytelnika: Witaj w Jugosławii, wzorcowej neo-kolonii i pokazówce globalizacji. Ostrzeżenie dla wszystkich krajów, że USA przygotowuje się do podbojów. Wartościowa lekcja dla tych, którzy poparli wojnę NATO w 1999 r. Czy nie powinni zapytać siebie, dlaczego większość Serbów nie poszła głosować na prezydenta w październiku 2002 r.?
Chleba zdrożał z 4 na ponad 30 dinarów w ciągu jednego roku. Kilogram wieprzowiny ze 180 na 260 dinarów (60 dinarów za Miloszewicia). Ziemniaki z 7 na 12, cukier z 25 na 50, litr oleju kuchennego z 36 na 70 dinarów. Cena kubika gazu poszła z 3 na ponad 11 dinarów. Jeśli porównać z cenami za Miloszewicia, wzrost jest jeszcze tragiczniejszy. W Belgradzie 170 tys. rodzin nie stać na rachunki za elektryczność, bo pod naciskiem Międzynarodowego Funduszu Walutowego ceny energii wzrosły dwukrotnie w ciągu 4 miesięcy, a zapowiedziano dalszy wzrost. Jak ogrzali mieszkania w zimie?
Francuska znajoma Collona powiedziała po wizycie w Jugosławii: Francuzi nie wyżyliby za tak niewiele. Jej starzy przyjaciele w Belgradzie, para intelektualistów, kupuje tylko banana i jogurt, bo ich nie stać na więcej. Przestali pić kawę (sprzedawaną już w paczuszkach 100 g), ale mówią: Jest w porządku. Dajemy sobie radę. Stracili po 10 kg na wadze. Posiłek składa się z puszki sardynek na troje, trochę papryki i chleba. Już nie liczymy samobójstw staruszków, których nie stać na lekarstwa – powiedzieli typowo dla Serbów myśląc o bardziej potrzebujących. Senka, gospodyni domowa z Jagodiny powiedziała z bólem: Co mam robić, gdy dziecko prosi mnie o więcej chleba i mleka, a je nie mam? Wielu nie ma pracy, a jeszcze więcej nie dostaje zasiłków. Handlują wymiennie –naprawię ci auto za kilo kartofli i trochę oleju do gotowania. Na szczęście połowa ludności ma rodziny na wsi, które pomagają wyżywić się.
W Belgradzie 4900 kobiet z rakiem nie ma lekarstw. Od 1991 r. Jugosławia cierpi z powodu sankcji Zachodu. Potem NATO poważnie zanieczyściło kraj rozmyślnymi nalotami na zakłady chemiczne i rafinerie, czego zabrania międzynarodowe prawo. Brak żywności i dalszy spadek standardu życia nie pomagają chorym. Z państwowych aptek poznikały niedrogie lekarstwa, a w prywatnych nie ma co zjawiać się bez wypchanego portfela. 30 kapsułek leku przeciw rakowi kosztuje 60 EUR, prawie miesięczną przeciętną pensję. Znacznie wzrosła ilość przypadków raka płuc, ale ministerstwo zdrowia nie ustala przyczyn. Czyżby chodziło o skażenie uranem, które NATO za wszelką cenę próbuje zatuszować, jak w Iraku i Afganistanie? Statystyki pokazują wzrost ogólnej śmiertelności wszystkich grup wiekowych o 30 % w ciągu poprzednich 3 lat. Po śmierci ojca belgradzkich przyjaciół Collona, rodzina tygodniami nie mogła go pochować, bo zabrakło miejsca na cmentarzach.
Gdzie się podziały obietnice partii pro-zachodnich z października 2000 r.? Dobrobyt oczekiwał każdego Serba, byle się zwrócił na Zachód. Już wtedy Collon pisał w Journal de Belgrade z 1-12.10.2000 r.: Największym nieporozumieniem jest wiara młodzieży, że jeśli poddadzą się woli zachodnich korporacji, przyjdzie do Jugosławii dobrobyt [...] Co warte są obietnice USA i ich sojuszników? Przywabione obietnicami dobrobytu z 1989 r. Rosja, Bułgaria czy Albania padły na kolana przed zachodnim kapitalizmem. Czy te narody żyją dziś lepiej?
Kiedy przyszły rząd był jeszcze w opozycji, uzyskiwał głosy obietnicami zerwania z przeszłością. Zakładano, że chodzi o bliską przeszłość międzynarodowych prześladowań, konfliktu i licznych „zwycięskich” kapitulacji. Okazało się, że mieli na myśli daleka przeszłość, kiedy wolność i honor coś znaczyły, a kapitulacja nie wchodziła w rachubę. Reżim Dzindzicia opanował sztukę kapitulacji znakomicie w ciągu ostatnich dwu lat. Pokonał nawet największą swą przeszkodę – utratę twarzy. Mimo wszystko trudno stracić coś, czego się nie miało – pisał znany na Zachodzie, szczególnie cybernautom, felietonista serbskiego pochodzenia Nebojsza Malić w grudniu 2002 r. Dwie największe kapitulacje to wydanie Miloszewicia do Hagi (rozdział pt. Inkwizycja w Hadze) oraz płaszczenie się przed władzą Imperium w okupowanym Kosowie (rozdział pt. Jaka przyszłość w Kosowie?).
Pod koniec roku 2002 Belgrad dodał dwie kapitulacje do kolekcji. Za powodzenie w polityce międzynarodowej uznał oddanie w ręce Chorwacji strategicznie ważnego półwyspu Prewlaka. Chorwacja otrzymała półwysep za czasów komunistycznych, ale od czasu secesji Chorwacji w 1991 r. zajmowały go wojska Jugosławii. Zagrzeb otrzymał zwrot bezwarunkowo, bez żądania czegokolwiek w zamian dla Belgradu, mimo że pół miliona Serbów wygnanych z Chorwacji w latach 1990. ciągle mieszka na walizkach w całej Serbii. Nie ma już Jugosławii – zadzwonił mój serbski przyjaciel w Vancouverze, nie otrząsnąwszy się jeszcze z oburzenia odnośnie Prewlaki. Idąc za rzekomo europejskim „planem” Solany, rządy republik Serbii i Czarnogóry porozumiały się w końcu co do treści konstytucji ich nowego niby-kraju. Tym samym zamknęły sobie drzwi do międzynarodowych instytucji i sojuszów, bo kto chciałby przyjąć pseudo-państwo opatrzone krótkim terminem ważności. Poza tym nowe państwo nie ma organów właściwych do wchodzenia w skład ciał międzynarodowych. Z nowej konstytucji skorzystają nie wasale, tylko Imperium.
Absurd nie jest monopolem Serbskich marionetek Imperium. W stojącej rzekomo na własnych nogach Chorwacji sędzia uznał za właściwe zaszydzić z prawa i zwolnić wszystkich ośmiu byłych strażników więzienia ‘Lora’ w Splicie, oskarżonych o okrucieństwa na Serbach. Nie to, że sędzia Slawko Lozina udowodnił niesłuszność oskarżeń, tylko zrobił z rozprawy szopkę podobną do „procesu” Miloszewicia w Hadze: pozwolił na brutalny szantaż świadków i oddalił ich skargi; zwolnił oskarżonych z aresztu podczas przerwy letniej; odrzucił zeznania złożone w Belgradzie przez świadków, którzy lękali się przyjechać do Splitu. Na dodatek położył szczególny nacisk na swój entuzjastyczny udział w koncercie Marko Perkovic Thompsona, którego piosenki gloryfikują faszyzm i serbofobię. Najgłubszym zwieńczeniem 2002 r. w Chorwacji było jednak żądanie Zagrzebia, by USA zwolniło skazanego terrorystę, Zwonko Busicia odsiadującego od 1987 r. dożywocie w instytucji pod najściślejszym nadzorem w stanie Kansas, bo uciekł z innego więzienia. Busić uprowadził w 1976 r. samolot pasażerski i groził zdetonowaniem bomby dla sprawy niepodległości Chorwacji.
Zachodni inwestorzy domagali się wzrostu cen i dostali go od nowej kliki w Belgradzie. Międzynarodowy Fundusz Walutowy zapowiedział wtedy: Trzeba zwolnić co najmniej 800 tys. pracowników. Bank Światowy był bardziej precyzyjny: Trzeba zwolnić co najmniej 800 tys. pracowników w służbie publicznej i przedsiębiorstwach państwowych, radząc rządowi postępować powoli i robić poprawki, żeby uniknąć wybuchowej sytuacji społecznej (Tanjug, 24.1.2002). Ten sam bank już w 1989 r. domagał się bankructwa 2435 przedsiębiorstw w Jugosławii oraz likwidacji dwu z każdych trzech miejsc pracy w Serbii. Dzięki temu liderzy nacjonalistyczni w każdej z republik federacji Jugosławii rzucili się do wyścigu o władzę. Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy oddały pierwsze strzały na Bałkanach – podsumował Collon.
Dziesięć lat później dzięki bombom NATO zaczęła się prywatyzacja. Do prywatyzacji rząd Dzindzicia wyznaczył pięć najważniejszych przedsiębiorstw publicznych, np. w branży rolniczej Karnex z 36 tysiącami pracowników. W czerwcu 2000 r. okazało się, że ich fundusz emerytalny opróżniał, a jeśli ktoś zachorował, nie miał prawa do zasiłku. Rząd nie miał pojęcia, co stało się z funduszem. Na to pracownicy: Zapomnij, rządzie, o prywatyzacji i postanowili sprzedawać produkty rolne bezpośrednio do centrów handlowych, pozbawiając rząd 50-procentowego zysku. Powiedzieli mu: Za dostawy dajecie tylko częściową zapłatę i zawsze z opóźnieniem. Ale nie potrzebujemy wybawienia zagranicznym kapitałem, bo już eksportujemy do 24 państw. Obejdziemy się bez rządu. Pracownicy próbują ocalić jugosłowiański system samorządu przedsiębiorstw. Powstały opozycyjne związki zawodowe, które zaproponowały tworzenie własnego funduszu socjalnego z pracy przez cztery soboty w miesiącu. Serbowie okazali się mądrzejsi od Lachów. Czyżby nauczyli się z przestróg takich jak w mojej książce po angielsku pt. To Serbia via Poland, w której jeszcze przed belgradzką rewolucją ostrzegałem przed uwalnianiem ich rynku, sypiąc nieszczęsnymi przykładami z Polski?
Podobnie było w pozostałych gigantach wyznaczonych do prywatyzacji: Cassava (auta), Smederewo (huta stali), GOSA (budownictwo) i Startid (wyroby metalowe). Ze Startida rząd wziął trzy-miesięczną produkcję 150 tysięcy ton stali i nie zapłacił, a na dodatek opróżnił konto firmy. W czerwcu 2002 r. premier Dzindzić zaproponował, by pracownicy odzyskali zaległe płace prywatyzując zakłady. W odpowiedzi dostał 48-godzinny strajk. Natomiast w zakładach samochodowych zwolniwszy 30 tysięcy pracowników, przed wyborami prezydenckimi rząd wrócił z różanymi obietnicami: zakłady obejmie „cudowny” inwestor amerykański, który w czasach niskiej koniunktury obiecywał produkcję 220 tysięcy aut na rok.
Po rozczarowaniach stało się jasne, że rządowi nie zależy na ludziach, tylko na wypchaniu kieszeni przy okazji prywatyzacji. Pewien kapitalista w kręgach Dzindzicia został zamordowany na jesieni 2002 r. Miał koncesję na budowę szosy Belgrad-Horgos i był w stanie ukończyć projekt. Ale nie potrzebował. Droga istnieje od czasów Miloszewicia. Najprawdopodobniej motywem zabójstwa była próba ukrycia faktu przywłaszczenia pieniędzy przez rządzącą partię DOS za fikcyjny projekt, czego nie omieszkał powiedzieć rzecznik prezydenta Kosztunicy. Pod koniec sierpnia 2002 r. członkowie jego partii DSS ustąpili z rządu w proteście przeciw morderstwu Momira Gawrilowicia. Ten wysoki urzędnik służb bezpieczeństwa dopiero co poinformował Kosztunicę o powiązaniach między Dzindziciem a szefem mafii, Stanko Suboticiem. Osoby z DOS czerpią korzyści również z prywatyzacji przedsiębiorstw publicznych. Rady nadzorcze banków „pomagających” w prywatyzacji składają się przeważnie z członków partii rządzącej, DOS.
Bogacą się nie tylko koledzy Dzindzicia. Kiedy zamykał cztery największe banki Serbii, eliminując 10 tysięcy miejsc pracy, miały je następnie przejąć francuski Societe General i niemiecki Raiffeisen. Browary przejęła firma belgijska Interbrew. Które państwo wzięło najwięcej? Niektórzy mówili o nowej niemieckiej inwazji. W szkołach niemiecki wypierał angielski. Niemiecka firma kręciła się wokół wodociągów w Czarnogórze. Niemcy zakupili najwięcej serbskich środków przekazu. Allgemeine Zeitung przejął znany dziennik Politika, a Grunner und Jahr – Blic. Za Miloszewicia pro-zachodnia opozycja finansowana przez ludzi jak amerykański miliarder George Soros, kontrolowała większość gazet. Obecnie cała prasa jest przychylna Zachodowi. To jest pluralizm?
To wszystko nie powinno dziwić. Wydarzenia obecne zostały zaprogramowane wiele lat temu w Waszyngtonie, Berlinie i Brukseli. USA i Unia Europejska przejęły życie gospodarcze i społeczne Jugosławii w swoje ręce przez G-17 Plus, grupę finansowaną przez Zachód składające się z byłych dyrektorów Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. G-17 Plus wyznaczył najważniejszych aktorów nowego reżimu: wicepremiera Mirojslawa Labusza, dyrektora banku państwowego Mladziana Dinkicia i ministra finansów Bożidara Dzielicia. Przygotowali ustawy likwidujące świadczenia społeczne i odbierające prawa pracownikom. Ci agenci rozpętali prywatyzację ostatniego śladu po erze Tity – przedsiębiorstw, które poprzednio z powodzeniem same się rządziły.
Na aukcjach poszły 22 firmy, pięć sprywatyzowano, 26 prywatyzowano, pisali Tony Robson i Paul Bond we witrynie socjalistów WSWS 23.9.2002 r. Aby zadowolić inwestorów zniesiono prawo zabraniające zwalniać pracowników. Dzielić obniżył podatek korporacyjny z 20 na 14 procent. Podczas gdy ludzie nie mieli na jedzenie, nowi szefowie, korporacje i bogate państwa obsypywały się podarunkami. Dzielić ogłosił, że jego rząd natychmiast zwróci 60 milionów EUR Bankowi Światowemu, Europejskiemu Bankowi Inwestycyjnemu i Klubowi Paryskiemu. Za to że zniszczył Jugosławię, Zachód dostał zwrot pieniędzy.
Dwie trzecie Serbów żyje poniżej progu biedy, żywiąc rozczarowanie ale i opór; oszukani, rozczarowani i zniechęceni, widzą że ich nabrano. Ciągle oskarżają Miloszewicia, ale gdy był u władzy, było co jeść trzy razy na dzień. Niezwykle niski udział w wyborach prezydenckich potwierdził ogólny wstręt do partii politycznych. Spadła popularność nie tylko Dzindzicia, ale i Kosztunicy. naród przekonał się, że on obiecuje dużo, ale nic nie robi. Nawet wroga Miloszewiciowi i żądna smaku Zachodu młodzież rozczarowała się. W 2001 r. było 900 samobójstw w Belgradzie. W 300-tysięcznym Niszu policja notowała samobójstwo co pięć dni. W tym samym roku Serbowie zażyli 144 mln tabletek przeciw stresowi.
Associated Press donosił o rozruchach 31.5.2002 r.: Tysiące taksówkarzy i rolników zamknęły ruch w Belgradzie i na drodze do Bośni, protestując przeciw nowemu opodatkowaniu taksówkarzy (równemu średniej pensji miesięcznej) i aby wymusić na rządzie najwyższą cenę skupu malin. Slogan protestujących DOS-ta! (Dosyć!) dość dobrze wyrażał ogólne rozczarowanie społeczeństwa partią zainstalowaną przez Zachód. Nowy reżim niemal całkowicie wymienił policję. Latem 2002 r. brutalnie represjonowała wielu demonstracji. W czerwcu przed budynkiem parlamentu 40 ludzi zostało rannych podczas demonstracji za biednymi. Nic z tego nie przeszło przez filtry zachodnich środków przekazu. Ci którzy naobiecywali dobrze pilnują, aby zachodnia opinia publiczna nie dowiedziała się o głębokim rozczarowaniu ludności Jugosławii obietnicami.
Nebojsza Malić przypomniał pod koniec 2002 r., że w 2000 r. – po siedmiu latach blokady gorszej niż w Iraku i dewastujących nalotach – przeciętna rodzina serbska potrzebowała na życie odpowiednika 150 USD: Teraz po dwu latach ‘demokracji’ i ‘reform’ rzekomo wspartych funduszami zachodnimi, to samo życie wymaga 400 USD. W tym czasie bezrobocie dramatycznie wzrosło, a płace pozostały w miejscu. Jeśli to są oficjalne dane rządu, który głosi sukces – co rzeczywiście robi – należy drżeć myśląc, jak wyglądałoby fiasko. Inne tereny okupowane przez wspólnotę międzynarodową to także obraz sztucznej, skorumpowanej gospodarki i fantastycznie wysokiego bezrobocia. Faktycznie Bośnia i Kosowo miały w 2002 r. najwyższy w Europie wskaźnik bezrobotnych – około 60 procent (International Herald Tribune, 24.7.2002; Associated Press, 8.10.2002). Zamiast uzdrowić gospodarki, skolonizowano je.
Kryzys zaufania społecznego odbił się na aliansie Kosztunica-Dzindzić, który obalił Miloszewicia w październiki 2000 r. Większość Serbów uległa obietnicom lepszej przyszłości po stronie USA i Zachodu. Zamiast spełnienia nadziei byli świadkami pogarszania się sytuacji życiowej z dnia na dzień. Zachodnie korporacje wzbogaciły niewielu z nich, a przede wszystkim wzbogaciły siebie. Po ataku bombowym NATO Jugosłowianie zauważyli atak gospodarczy Międzynarodowego Funduszu Walutowego i skojarzyli, że oba składały się na ten sam globalny system mający na celu zapanowanie korporacji ponadnarodowych. Dlatego większość odmówiła wzięcia udziału w wyborach prezydenckich – i to dwukrotnie do końca 2002 r.! Z tych, którzy zgłosili się do urn, większość głosowała na Kosztunicę, bo pozostał dla nich symbolem narodowej woli zachowania niezależności od Zachodu i NATO. Dlatego kandydat Międzynarodowego Funduszu Walutowego Labusz, doznał sromotnej klęski mimo masowej kampanii reklamowej.
Porażka Dzindzicia graniczyła z afrontem. Istniały obawy, że aby ratować swą władzę Dzindzić wciągnie kraj w serię prowokacji i coraz większych represji. Gdyby Kosztunica został wybrany prezydentem, zarządziłby wybory parlamentarne i zdyskredytowany Dzindzić i jego poplecznicy musieliby ustąpić, jak AWS i Unia Wolności. Przypomnienie dla tych, którzy jesienią 2000 r. szczycili się zainstalowaną w Belgradzie demokracją, w której widzieli otwarcie drzwi do świetlanej przyszłości: według prawa wyborczego Jugosławii prezydenta można wybrać tylko w głosowaniu absolutnej większości uprawnionych, a głosowało 46 procent. Między innymi dlatego socjalistyczna partia SPS Miloszewicia chciała czekać na powtórkę wyborów. A czemu domagając się uchylenia zapisu w prawie wyborczym, USA i Unia Europejska pogwałciły suwerenność państwa i przeforsowały nielegalnie wybranego prezydenta? Dwa lata później naród odrzucił ich dobrodziejstwa.
W partii SPS, osieroconej po nielegalnym wydaniu przywódcy na pastwę „trybunału” w Hadze, idąc za zachętami zachodnimi próbowano zrobić zwrot, ale wtedy naród wyparł się swych socjalistów i pokierował się apelem Miloszewicia (z celi byłego więzienia Gestapo pod Hagą), by głosować na Szeszelja, jedynego kandydata przeciwnego NATO i funduszom międzynarodowym. Wobec kryzysu SPS wielu lewicowców utworzyło partię RSJ i mimo gróźb ze strony rządu rozpoczęło agitacje w ośrodkach robotniczych.
Czemu zamilkły zachodnie środki przekazu – te same które przedstawiały zmianę reżimu w Belgradzie w 2000 r. jako zbawienie? Kosztunica był właściwym człowiekiem, NATO uporządkuje kwestię kosowską – łudzili się publicyści. Zaledwie parę lat później serbska większość po prostu odmówiła wzięcia udziału w wyborach. W zachodnich środkach nie pojawił się żaden komentarz, skąpa próba analizy, czy najkrótsze wyjaśnienie. Czy była to amnezja, wstyd, czy odmowa dyskusji stanowiska, które życie zdemaskowało jako natowski fałsz?
Osama ibn Laden nazywał Amerykę Wielkim Szatanem, a robił z nią interesy, kiedy mu to odpowiadało. W latach 1980. kiedy USA pomagało Arabii Saudyjskiej w budowie lotnisk, portów i baz wojskowych, wiele kontraktów otrzymała największa firma budowlana kraju, Binladen Group, założona przez ojca Osamy. W tym samym czasie USA szkoliło i zbroiło żołnierzy w Afganistanie przeciw radzieckim okupantom. USA i Arabia Saudyjska wydały na tę wojnę 40 miliardów USD, za co rekrutowano, wyszkolono i wyposażono niemal 100 tysięcy radykalnych mudżahedinów pochodzących z 40 krajów muzułmańskich włącznie z Pakistanem, Arabią Saudyjską, Iranem, Algerią. (Michael Parenti, 9-11 Terrorism Trap: September 11 and Beyond, City Lights Books, San Francisco, 2000). Mudżahedinów i ich rolę na Bałkanach opisuję w rozdziale pt. Islam wojujący na Bałkanach.
Wśród rekrutów mudżahedińskich byli Osama i jego zwolennicy. Finansowany m.in. przez CIA sprowadził z firmy ojca inżynierów i sprzęt do budowy jaskiń i tuneli na ośrodki szkolenia partyzantki islamskiej, szpitale i magazyny broni w rejonie Tora Bora przy granicy z Pakistanem. Po wycofaniu się Rosjan z Afganistanu w lutym 1989 r., upadku afgańskiego reżimu komunistycznego w 1990 r. i wojnach między frakcjami wojowników, włącznie z mudżahedinami, CIA i wywiad pakistański ISI sponsorowali rządy talibów. Nurt myślowy talibów (dosł. uczniów) inspiruje Sunna, większy odłam islamu wierny ortodoksyjnej tradycji opartej na słowach i czynach Mahometa. Sunnici uznaja pierwszych czterech kalifów za prawowitych następców proroka. Sunnici odrzucają mniejszy odłam islamu, szyitów, którzy od 1500 r. nie uznają pierwszych trzech kalifów i uważają zięcia Mahometa, Alego, za prawowitego następcę proroka.
Talibowie znaleźli podatny grunt w Afganistanie. Ich trzon wykształcił się ze studentów uczęszczających setki szkół koranicznych (medres) w Pakistanie, w większości finansowanych przez Saudyjczyków. W 1995 r. istniało 1686 medresów tylko w pakistańskim Pendżabie, a w 1997 r. już 2500. Ascetyczno-kontemplacyjny taliban wywodzi się z Indii. Jest bliski filozofii wahabitów. Doktryna wahabicka pochodzi z Arabii Saudyjskiej XVIII w.; głosi powrót do pierwotnej czystości islamu, do prostoty i surowości obyczajów; uznaje Koran i opowieści (hadisy) o czynach Mohameta za główne źródło wiedzy religijnej. Szerzeniu się talibanu z Indii przez Pakistan do Afganistanu sprzyjał rozkład społeczeństwa afgańskiego i kryzys ekonomiczny. Między 1989 a 1991 rokiem tysiące mudżahedinów wstąpiło do medresów po demobilizacji ruchu oporu w wyniku pokonania radzieckiego okupanta i komunistycznego rządu w Afganistanie. Na początku lat 2000. było w Afganistanie szacunkowo już 60 tys. talibów.
Wahabizm to fanatyczna sekta sunnicka i państwowa religia Saudyjczyków. Sami się tak nie nazywają, ale poznać ich po odrzuceniu szyizmu i sufizmu. Podobnie jak talibowie, sufici mają za cel złączyć się z bóstwem przez ekstazę i kontemplację. Wahabici nie uważają szyitów i sufitów za muzułmanów, wzbraniają im wstępu do miejsc świętych i obchodzenia urodzin Mahometa. Szejkowie saudyjscy są wahabitami od czasu małżeństw w 1774 r. z rodziną purytańskiego uczonego muzułmańskiego, Mohammeda ibn Abd al-Wahhaba. Z pomocą najpierw Brytyjczyków a następnie Amerykanów, Saudyjczycy zajęli święte miasta Mekkę i Medinę, z łatwością zdobywając władzę na Półwyspie Arabskim.
Władcy wahabiccy narzucali ludowi średniowieczne zasady, robiąc przedstawienia publiczne kamieniowania niewiernych żon, odcinania kończyn złodziei, niszczenia ozdobnych meczetów i cmentarzy, wzbraniania muzyki, odosobniania kobiet i wydawania wojen niewiernym. Talibowie nie byli inni. Saudyjczycy finansowali szkolenia terrorystów przeciw Amerykanom i Żydom (niewierni), a innych muzułmanów indoktrynowali przez światową sieć szkół religijnych, meczetów i prasy. Wahabici talibanu w Afganistanie mieli poparcie królewskiej rodziny saudyjskiej i trzech najbogatszych rodzin w kraju: ibn Ladenów, al Ahmoudich i Mahfouzów. Khalid ibn Mahfouz jest szwagrem Osamy ibn Ladena. Oligarchia pustynna wzbogaciła się na globalnych inwestycjach i super-przekrętach bankowych, np. w Bank of Credit and Commerce International.
Brat Osamy Salem ibn Laden prowadził wszystkie interesy w Ameryce przez Jamesa Batha z Houston, bliskiego przyjaciela Bushów. Były wspólnik Batha, Bill White, zeznał w sądzie, że Bath współpracował z CIA. W 1979 r. Bath zainwestował 50 tys. USD w Arbusto, pierwsze przedsięwzięcie handlowe G. W. Busha. Bath najprawdopodobniej reprezentował Salema ibn Ladena. W sprzecznych oświadczeniach Bush zaprzeczył, iż znałby Batha, a potem przyznał się do udziałów w Arbusto i że wiedział o reprezentacji interesów saudyjskich przez Batha.
Poza handlem z szejkami saudyjskimi w dziedzinie lotnictwa, Bath był częściowym właścicielem banku w Houston, którego głównym udziałowcem był Ghaith Pharaon, reprezentant Bank of Commerce and Credit International (BCCI), kryminalnego banku z oddziałami w 73 państwach. W latach 1980. BCCI zdefraudował 10 miliardów USD z oszczędności klientów, a jednocześnie służył za kanał do prania pieniędzy kartelu narkotykowego Medellin, wielkiego kartelu heroiny azjatyckiej, Manuela Noriegi, Saddama Husajna, CIA i islamskich organizacji terrorystycznych na całym świecie (Boston Herald 11.12.2001).
Czołowy malwersant spośród trzech najzamożniejszych rodzin saudyjskich, Khalid ibn Mahfouz, jeden z największych udziałowców kryminalnego banku został oskarżony, kiedy wybuchł potężny skandal o BCCI na początku lat 1990. Król saudyjski zaaresztował go, gdy odkrył, że Mahfouz użył królewskiego banku na przekazanie milionów dolarów organizacjom Osamy ibn Ladena przez organizacje dobroczynne. Mahfouz nie zaznał jednak kary, tylko niewygody (Jonathan Beaty i S. C. Gwynne, The Outlaw Bank: A Wild Ride Into the Secret Heart of BCCI, Random House, New York, 1993 r.).
Poparcie wahabickiej oligarchii saudyjskiej dla radykalnego islamu (patrz rozdział pt. Islam wojujący na Bałkanach) wywodzi się z ich ambicji władzy nad światem muzułmańskim. Natomiast jednoczesny lęk przed ekstremizmem islamskim u siebie w kraju i obawa o utratę korony skłania ich do finansowania i popierania wojowników islamu poza granicami królestwa.
Michael Springmann, były naczelnik wydziału wizowego ambasady USA w Dżudddzie w Arabii Saudyjskiej, mówi że odmówił setkom podejrzanych podań, ale oficer CIA unieważnił decyzję i kazał wystawić wizy. Springmann zaprotestował w departamencie stanu, biurze bezpieczeństwa dyplomacji, FBI, departamencie sprawiedliwości i w komitetach parlamentarnych, ale bez skutku. Springmann zauważył że 5 z 19 osób, które oskarżono o uprowadzenie samolotów i ataki na budynki w Ameryce 11.IX, dostało wizy w konsulacie rządzonym przez CIA w Dżudddzie. Saudyjczycy oraz mieszkający w Arabii Saudyjskiej obywatele innych państw cieszą się przywilejem otrzymywania wiz nieemigracyjnych do USA pocztą z prywatnych biur podróży. W ciągu kilku miesięcy po 11.IX, 102 aplikantów otrzymało wizy pocztą, dwóch innych widziano w ambasadzie, a żadnego nie załatwiono odmownie.
6.11.2001 r. BBC ujawniło szczegóły wyjątkowego traktowania saudyjczyków przez władze amerykańskie. Nawet po wyrzuceniu z Pakistanu Światowego Związku Młodzieży Muzułmańskiej, który według Indii był związany z zamachami bombowymi w Kaszmirze a według władz Filipin finansował przewrót muzułmański, FBI nakazano zostawić tę organizację dobroczynną w spokoju. Guardian z 7.11.2001 r. ujawnił, że ibn Ladenowie otrzymali specjalne względy zaledwie parę dni po wystartowaniu samobójczych samolotów z lotniska w Bostonie w kierunku WTC i Pentagonu: specjalny lot czarterowy zabrał szybko z tego samego lotniska 11 członków rodziny Osamy ibn Ladena do Arabii Saudyjskiej. To nie obchodziło Białego Domu, gdzie oficjalnie mówi się, że ibn Ladenów nie podejrzewa się o zbrodnie Osamy, rodzinnej czarnej owcy. Na szczęście dla Bushów i saudyjskiego dworu, których powiązania z ibn Ladenami mogłyby wtedy wypaść żenująco. Program BBC Newsnight zdobył informacje, że FBI było na tropie powiązań ibn Ladenów z organizacjami terrorystycznymi przed i po 11.IX.
W październiku 2001 r. departament skarbu USA otożsamił organizację charytatywną Muwafaq Foundation, obdarzaną w większości przez Khalida ibn Mahfouza, z szyldem Al Kaidy. Tą drogą przechodziły miliony dolarów na działalność ibn Ladena. W oskarżeniu o sfinasowanie terrorystów, rodziny ofiar 11.IX wymieniają Mahfouza i dziesiątki czołowych Saudyjczyków, włącznie z członkami rodziny królewskiej. Administracja Busha oświadczyła, że sprawę unieważni lub opóźni (New York Times 28.11.2002). Senatorowie Bob Graham i Richard C. Shelby na czele zespołu kongresu USA badającego wypadki 11.IX powiedzieli, że administracja powinna ujawnić informacje dotyczące finansowania terrorystów przez Saudyjczyków: Odkrywanie poszlak finansowych może wprawiać w kłopot, ale Amerykanie muszą się dowiedzieć. Shelby i Graham powiedzieli, że unikanie zażenowania i utrzymanie dobrych stosunków z Arabią Saudyjską nie są wystarczającym powodem tajemnic przed opinią publiczną (Washington Post 12.12.2002).
Bez wątpienia do koneksji wymienionych przez senatorów należy księżna Haifa, żona ambasadora o najdłuższym (20-letnim) stażu w Waszyngtonie, saudyjczyka księcia Bandara, Księżna posyłała co miesiąc pieniądze z waszyngtońskiego banku do kobiety niby w potrzebie, Majedy Ibrahin, która przekazywała niektóre z czeków mężowi, Osamie Basnanowi i jego znajomemu Al Bayoumiemu. Pomagali dwu porywaczom z San Diego (Los Angeles Times 23.11.2002) Pieniądze zaczęły napływać na konto rodziny z początkiem 2000 r., zaledwie parę miesięcy po wylądowaniu porywaczy Khalida Almidhara i Nawafa Alhazmi’ego w Los Angeles ze szczytu organizacyjnego Al Kaidy w Kuala Lumpur. Kilka dni po przybyciu obu mężczyzn Al Bayoumi zaprzyjaźnił się z nimi, wydał dla nich przyjęcie powitalne w San Diego, zagwarantował ich wynajem mieszkania obok swojego i opłacił im 1500 USD za pierwsze dwa miesiące czynszu, chociaż być może zwrócili tę należność. Porwali potem lot nr 77 American Airlines (Newsweek 22.11.2002).
Książe Bandar i księżna Haifa twierdzili nieznajomość sprawy. Po ich wizycie u George’a i Laury Bushów na ranczo w Crawford, gdzie przyjęto ich z honorami zwykle zarezerwowanymi dla głów państw, komentatorzy spekulowali, że Bush musiał wiedzieć o przekazach pieniędzy, a Bandar – o tym że Bush wiedział. Majeda Ibrahin z mężem i Al Bayoumi świętowali 11.IX jako wspaniały chwalebny dzień. Poza tym wiadomo, że Basnan był w Teksasie w kwietniu, kiedy książę koronny Abdullah ze świtą przylecieli z wizytą do Bushów. Rzekomo był na spotkaniu w Houston z jakimś saudyjskim prominentem, który zajmuje się sprawami wywiadu – niezwykły stopień dostępu dla chłystka z San Diego (do tego nielegalnie przebywającego w USA), którego prasa na przemian określała jako agenta rządu saudyjskiego i sympatyka Al Kaidy, jakby stanowiska wzajemnie się wykluczały. Ambasada Saudyjska twierdziła, że otrzymała zapytania w sprawie jedynie od prasy, a żadnych od FBI. Dziwne. Rząd federalny twierdzi, że potrzebuje ogromne nowe moce na śledzenie każdej e-poczty kazdego obywatela USA i transakcji każdą kartą kredytową. Tymczasem oczywisty związek między terrorystami a żoną księcia Bandara nie jest wart spaceru do ambasady na krótką rozmowę.
Saudyjczyków chroni od krytyki amerykańskiej nie tylko bogactwo naftowe. Od dziesięcioleci dają na każdą kampanię prezydencką USA. Nic dziwnego, że byli ambasadorowie USA w Arabii Saudyjskiej stali się apologetami skorumpowanego, despotycznego reżimu saudyjskiego. Saudyjczycy urządzili sprawy tak, że żaden ambasador USA nie może znać języka arabskiego. Ambasada amerykańska w Arabii Saudyjskiej otrzymuje wszelkie informacje o reakcyjnym reżimie od niego samego. Wśród polityków w Waszyngtonie, którzy skorzystali z koneksji saudyjskich są Spiro Agnew, Frank Carlucci, Jimmy Carter, Clark Clifford, John Connally, James Baker, George H. W. Bush, William Simon i Caspar Weinberger (Wall Street Journal 27.9.2001).
W książce pt. The Conspirators: Secrets of an Iran-Contra Insider z 2002 r. Al Martin opisuje przekręty buszowsko-saudyjskie. Bush-senior realizował je pod przykrywką Gulf Oil Drilling Supply z siedzibami w Nowym Jorku, Miami i Bahrajnie. Firma załatwiła przez Ghaitha Pharaona, emerytowanego agenta wywiadu saudyjskiego i zarazem przyjaciela prezydenta Busha-seniora, dzierżawę działek roponośnych nad Zatoką Perską. Bezwartościowe działki wyglądały na papierze niezwykle cenne jako gwarancja pożyczek. Dwa banki następnie padły od niespłaconego długu, którym Bush sfinansował interesy z Iranem dla Contra w Ameryce Południowej. W innym szwindlu Gulf Oil Drilling Supply pożyczył od Credit Lyonnais i Banque Paribas, banków przyjaznych Bushowi seniorowi, 60 milionów USD i nigdy ich nie oddał.
Prescott Bush, ojciec Busha-seniora dał kredyt Hitlerowi i dostarczał mu surowce podczas II wojny światowej. Rząd USA zarekwirował mu majątek za handel z wrogiem, ale Bushowie znaleźli źródła dochodu w ropie naftowej i zbrojeniach. W przemysł zbrojeniowy, firmę Carlyle Group, gdzie Bush senior był w radzie nadzorczej, zainwestowali też jeden z najbogatszych Saudyjczyków nazwiskiem Mahfouz, książę Bandar piastujący już 20 lat urząd ambasadora saudyjskiego w USA oraz ojciec Bandara. Założone w 1987 r. z silnymi koneksjami z establiszmentem republikanów, Carlyle zwiększył początkową inwestycję 130 milionów USD na 900 milionów USD, gdy stał się notowany na giełdzie w 2001 r. W artykule pt. Dlaczego Osama ibn Laden miałby chcieć zabić Dablju Busha, byłego wspólnika w interesach? (Online Journal 3.7.2001) czytamy: W ostatnich latach Carlyle odniósł sukcesy w zdobywaniu kapitału i robieniu pieniędzy. Zdobył 14 miliardów w ostatnich około pięciu latach, a roczna stopa zysku wyniosła 36 procent. Jego 550 inwestorów składa się z instytucji o zamożnych osób z całego świata włącznie, z członkami rodziny ibn Ladena z Arabii Saudyjskiej do czasu wkrótce po 11.9.2001 r. Rodzina, która publicznie wyrzekła się Osamy, jest tam inwestorem od 1995 r.
Będąc 11. co do wielkości producentem zbrojeniowym USA, Carlyle produkuje szeroki asortyment, od luf do dział okrętowych, przez pojazdy bojowe Bradley, po komponenty do większości samolotów wojskowych i cywilnych. Kiedy samoloty wpadały na World Trade Center 11.IX, Carlyle Group odbywał roczne zebranie inwestorów. Był na nim Shafig, brat Osamy ibn Ladena. Bush-junior był kiedyś dyrektorem wykonawczym Caterair, jednej z setek firm kupionych i sprzedanych przez Carlyle, ale nie pokazał tego okresu na życiorysie.
Busha-juniora, uważanego za słabego biznesmena, w 1986 r. mianowano dyrektorem Harken Energy Corporation. Otrzymał 212 tys. udziałów i inne przywileje finansowe. W 1987 r. Khalid ibn Mahfouz załatwił inwestorowi Abdullahowi Bakhshowi nabycie 17 procent udziałów w Harken. Według reprezentanta firmy Harken, Bush dostał nominację tylko dla koneksji w Białym Domu. Z niewiadomych powodów ta nieznana firma dostaje duży kontrakt na wiercenia w Bahrajnie. Ceny za akcje Harkena idą w górę. W czerwcu 1990 r. Bush-junior sprzedaje udziały w Harkenie za 848 tys. USD, przez co może spłacić pożyczkę na zakup akcji drużyny sportowej Texas Rangers. Akcje Harkena szybko poszły w górę, gdy Husajn zajął Kuwejt. Bakhsh zrobił dobry interes na swoim 17-procentowym udziale w Harkenie.
Bakhsh był również inwestorem w BCCI. W 1990 r. reprezentant Bakhsha w zarządzie Harkena, Talet Othman, zaczął brać udział w dyskusjach o Bliskim Wschodzie z prezydentem Bushem-seniorem.
Z synem w Białym Domu, Bush-senior otrzymuje częste odprawy CIA – przywilej byłego prezydenta. W lipcu 2001 r. osobiście kontaktuje się z saudyjskim księciem Abdullahem, by „wyjaśnić” politykę syna na Bliskim Wschodzie. W tym samym czasie Bush-senior przesłał prezydentowi plan odnośnie Korei Północnej napisany przez „eksperta od Azji” i byłego ambasadora w Korei, Donalda Gregga. Ten były doradca prezydenta Busha-seniora i weteran CIA szczyci się dorobkiem takim jak udział w komandach śmierci podczas wojny w Wietnamie, przemyt heroiny w samolotach Air America, pacyfikacje w Salwadorze i Gwatemali i operacja Iran-Contra, za którą otrzymał przebaczenie od Busha w 1992 r. (New Internationalist VII.2002).
Prezydent USA Bush-junior przejął po ojcu zespół oszustów i kryminalistów. Podobnie jak ojciec używa najwyższego przywileju w państwie, by ukrywać wszelkie dowody zmowy z paszami ropy naftowej, którzy wzbogacili Bushów. Sandy Tolan z wydziału dziennikarstwa Uniwersytetu Kalifornii w Berkeley uważa, że administarcja Busha chce wojną w Iraku zmienić mapę Bliskiego Wschodu: Plan jest na swój sposób tak ambitny jak umowa Sykes-Picot w 1916 r. między mocarstwami Brytanii i Francji, która podzieliła region po upadku cesarstwa ottomańskiego. Neo-imperialna wizja, którą widać z twórczości kluczowych osób w administracji i ich współwizjonerów we wpływowych konserwatywnych grupach doradczych, nie tylko przewiduje zmianę reżimu w Iraku, ale także władzę nad ropą iracką, możliwy koniec OPEC i nowe podległe rządy w Syrii i Iranie – siłą lub buntem wewnętrznym. Zasoby ropy w Iraku mogą być większe niż w Arabii Saudyjskiej.
Bush-senior twierdził, że nic nie wie o handlu narkotykami i bronią, który sfinansował krwawe, nielegalne operacje Iran-Contra. Było powszechnie wiadomo, że kierował nimi. On i rodzina wzbogacili się na podejrzanych transakcjach nieruchomościami i na finansowych kombinacjach, które położyły całe banki i instytucje oszczędnościowo-pożyczkowe. Wszyscy oni są malwersantami; rabują i zostawiają za sobą ruinę. Prezydent Bush-junior nie ma skrupułów w wykorzystywaniu urzędu dla osobistej i rodzinnej korzyści. Ten były gubernator Texasu, który żartował o smażeniu więźniów w fotelu elektrycznym, jako prezydent bez zastanowienia pośle młodych ludzi w na wojnę i odmówi im pomocy lekarskiej, jeśli zostaną poszkodowani (patrz rozdziały pt. Broń uranowa). Nie ma wątpliwości, że wysoko postawieni Saudyjczycy pomogli i poparli terrorystów, którzy zamordowali ponad 3000 Amerykanów 11.9.2001 r. Mimo to prezydent Bush wytrwale chroni ich.
Witryna www.bushwatch.net/bush.htm z 3.3.2002 r. podsumowała chronologię polityki energetycznej Bushów. Zaczęlo się w 1992 r., kiedy Enron podpisał z rządem stanu Maharasztra w Indiach nieobligujące porozumienie o budowie elektrowni. Powstało Dabhol Power Company (DPC), wspólne przedsięwzięcie Enronu, General Electric i Bechtel. Cztery lata później Enron podpisuje kontrakt na poszukiwania na 11 polach gazowych Uzbekistanu na 1,3 miliardy USD. Gaz poszedłby na rynki rosyjskie oraz rurociągiem Unocalu (kalifornijski koncern powiązany z Bushami) przez Turkmenistan, Uzbekistan i Afghanistan na rynki Azji Południowej.
Doradca Unocalu Zalmay Khalilzad sporządza w czerwcu 1997 r. analizę ryzyka rurociągu z Turkmenistanu przez Afganistan i Pakistan na wybrzeże Oceanu Indyjskiego. Khalilzad uczestniczył w spotkaniach Unocalu z talibami. Już w 1995 r. premier Indii Rao i minister spraw zagranicznych Iranu Velayati uzgodnili trasę jako alternatywę do szlaku przez Iran 7.12.1997 r. Unocal zaprosił delegację talibów do Houston, gdzie przebywali w najlepszych hotelach, biesiadowali w domach śmietanki Unocalu, a były afgański minister spraw zagranicznych otrzymał leczenie.
12.2.1998 r. wiceprezydent stosunków międzynarodowych Unocalu, John Maresca mówił przed kongresowym komitetem stosunków międzynarodowych i pod-komitetem do spraw Azji i Pacyfiku o propozycji połączenia planowanego trans-kaspijskiego rurociągu z systemem SUI, by doprowadzić gaz do New Delhi, gdzie włączyłby się do rurociągu HBJ. Rok potem Turkmenistan podpisuje umowę z Bechtelem i General Electric na budowę rurociągu trans-kaspijskiego wartości 2,5 miliarda USD po studium wykonalności przeprowadzonym przez Enron. W październiku 1999 r. Enron wykupuje 5,1 procent firmy obsługującej jedyny w Indiach rurociąg dalekiego zasięgu z pełnomorskich pól przy Bombaju do stolicy kraju.
W 2000 r. rząd Maharasztry żąda anulowania projektu elektrowni z powodu zbyt wysokiej ceny produkowanej przez nią energii. Na początku 2001 r. wiceprezydent Cheney odbywa szereg tajnych spotkań z wysokimi przedstawicielami Enronu włącznie z przewodniczącym Kennethem Layem, prawdopodobnie w ramach niepublicznych sesji zespołu wykonawczego ds. energii. Kilku akcjonariuszy Enronu wchodzi w skład administracji Busha (sekretarz obrony Donald Rumsfeld, przedstawiciel rządu ds. handlu Robert Zoellick oraz sekretarz armii Thomas White – multimilioner i były wiceprzewodniczący Enronu). Luty 2001 r.: zespół wykonawczy ds. energii wpisuje do szkicu planu energetycznego konieczność wzmocnienia produkcji ropy i gazu w Indiach. Dodatek dotyczył zdaje się tylko zakładu Enronu w Indiach.
W marcu 2001 r. Laila Helms, pół-afgańską siostrzenicę (bratanicę?) Richarda Helmsa, byłego dyrektora CIA i byłego ambasadora USA w Teheranie przedstawia się jako nieoficjalną przedstawicielkę talibów w Waszyngtonie. Pani Helms przywiozła do Waszyngtonu Sayeda Rahmatullah Hashimi’ego, doradcę Mullaha Omara, po zniszczeniu przez talibów antycznych statuł Buddy. Hashimi spotkał się z dyrekcją CIA oraz z Biurem Wywiadu i Badań departamentu stanu.
Kwiecień 2001r.: memorandum Enronu, które Lay dał Cheney’emu na spotkaniu w cztery oczy, zaleca osiem punktów polityki energetycznej. Siedem z nich przyjęła administracja w końcowym planie energetycznym. Konferencja w Brookings Institution w maju dostarcza dowodów na to, że eksploatacja basenu kaspijskiego i azjatyckich rynków energetycznych jest dla administracji pilnym priorytetem i rdzeniem polityki energetycznej. W czerwcu staje budowa elektrowni w Dabhol. 27.6.2001 r. Cheney interweniuje próbując pomóc Enronowi zebrać dług 64 milionów USD z projektu. W Waszyngtonie dochodzi do spotkania Cheney’ego z przywódczynią opozycji Indii, Sonią Gandhi. W następnych dniach Washington Post donosi, że Narodowa Rada Bezpieczeństwa przewodzi grupie roboczej ds. Dabhola. Ghandi ma załatwić Layowi zaproszenie na kolację z indyjskim doradcą ds. bezpieczeństwa, Brajeshem Mishrą. W tym samym czasie grupa robocza zaleca działania dyplomatyczne przez ambasadę USA w Indiach. Christina Rocca, szef ds. Azji Środkowej z ramienia rządu USA, spotyka się z wysokim doradcą premiera Indii. Notatkę ze spotkania oznaczono tajna korespondencja handlowa.
Ostatnie spotkanie Unocalu z talibami ma miejsce pięć tygodni przed atakami 11.IX. Christina Rocca spotyka się z ich ambasadorem w Pakistanie. 14.9.2001 r. Unocal oświadcza: Firma nie popiera talibów w Afganistanie w jakikolwiek sposób. Nie mamy żadnego projektu ani interesów w Afganistanie. Lay próbuje przekonać premiera Indii, że żądane odszkodowanie 2,3 miliona USD za złamanie umowy o Dabhol jest rozsądne w stosunku do roszczeń prawnych Enronu na 5 miliardów USD. 19.9.2001 r. Enron powołuje się na zapis w kontrakcie na zakład w Dabhol; ponieważ zarząd energetyki stanu Maharasztra pogwałcił umowę o zakupie energii, rządy Maharasztry i Indii są winne 5 milionów USD.
1.11.2001 r. Bush podpisuje nakaz wykonawczy nr 13233, który ogranicza dostęp publiczny do dokumentów wszystkich prezydentów od 1980 r., włącznie z jego ojcem. Inny dokument z tego dnia stwierdza, że przygotowano Bushowi punkty do wygłoszenia na spotkaniu z premierem Indii. Bush nie dyskutował sprawy Enronu podczas tego spotkania. Prezydent Enronu Lawrence Whalley dzwoni do posekretarza skarbu Petera Fishera pod koniec listopada ujawniając, że od 1997 r. przeszacował zyski firmy o prawie 600 milionów USD. Tego samego dnia notatka oznaczona wysoce ważne z zaczernionym nadawcą i odbiorcą ostrzega: Prezydent Bush nie może mówić o Dabholu.
9.11.2001 r. e-poczta odnotowuje, że Lawrence Lindsey, przewodniczący Narodowej Rady Gospodarczej prezydenta Busha spotkał się dwa dni wcześniej z doradcą bezpieczeństwa Indii, Mishrą, ale Lindsey został poinstruowany, że nie wolno mu dyskutować sprawy Dabhola. Lindsey to były doradca Enronu.
27.12.2001 r. administracja Busha odrzuca regułę z ery Clintona, zabraniającą rządowi przyznawać kontrakty federalne firmom, które złamały prawo dotyczące środowiska, pracowników, podatków, praw człowieka lub inne. 31.12.2001 r. prezydent Bush mianuje specjalnym wysłannikiem w Afganistanie urodzonego tam Zalmaya Khalilzada, byłego doradcę Unocalu (patrz czerwiec 1997 r.). Nominację ogłoszono 9 dni po objęciu rządów w Kabulu przez popieranego przez USA Hamida Karzai’ego.
Według dokumentów opublikowanych 18.1.2002 r. administracja Busha interweniowała u najwyższych władz Indii w 2001 r. próbując uratować projekt w Dabholu. Zdaniem Białego Domu wysiłki wiceprezydenta Cheney’ego i innych wysokich urzędników państwa były uzasadnione, ponieważ ten zakład wartości 2,9 miliarda dolarów częściowo sfinansował OPIC, agencja rządowa ubezpieczająca przedsięwzięcia firm amerykańskich w krajach rozwijających się. Waszyngton zaprzecza, że na wysiłki wpłynęły polityczne powiązania Enronu.
8.2.2002 r. Karzai oznajmia, że zgodził się z prezydentem Pakistanu Pervezem Musharrafem na odnowienie planu trans-kaspijskiego rurociągu gazu z Turkmenistanu do Pakistanu. 9.2.2002 r. Turkmenistan wyraża nadzieję, że kruchy pokój w sąsiednim Afganistanie pozwoli na podjęcie robót przy rurociągu. 20.2.2002 r. OPIC ujawnia, że dał Enronowi pożyczki na 554 miliony USD i ubezpieczenia na 204 miliony USD. Kongres dowiaduje się też, że also Export-Import Bank pożyczył Enronowi i wspólnikom 675 miliony USD. 22.2.2002 r. Biuro Nadzoru Rządu USA, GAO (odpowiednik NIK) zaskarża Cheney’ego o odmowę ujawnienia szczegółów spotkań z przedstawicielami Enronu.
To był pierwszy wypadek w historii USA, że GAO zaskarżył urząd prezydencki.
Zbigniew Brzeziński, A Geostrategy for Asia [w:] Foreign Affairs, wrzesień-październik 1997
Noam Chomsky, The current bombings: Behind the rhetoric, 26.3.1999, www.lbbs.org/ZNETTOPnoanimation.html
Michel Collon, Two years later: Where is Yugoslavia? [w:] Artel Geopolitika, listopad 2002, www.artel.co.yu
Alvin Dorfman i Heather Cottin, NATO in the Balkans: Jews and the Kosovo Crisis [w:] Jewish Currents, marzec 2000
Pepe Escobar, Pipelineistan, www.atimes.com/c-asia/DA26Ag01.html
Lenora Foerstel, U.S. and NATO Goals in the Balkans, Commission of Inquiry, International Action Center, New York, 1999, www.iacenter.org
Michelle Mairesse, The Bush-Saudi Connection, www.hermes-press.com/BushSaud.htm
Nebojša Malić, Democratic Destruction [w:] Antiwar.com z 12.12.2002, www.antiwar.com/malic/m-col.html
Michael Ruppert, A War in the Planning for Four Years [w:] From The Wilderness Publications, listopad 2001, http://globalresearch.ca/articles/RUP111B.html
Sherman H. Skolnick, The Pipeline Plots, 1.9.2002
Nicholas Watt i Dan Atkinson, Making a Killing on the Cash Front [w:] Guardian z 22.5.1999
The Balkans and 2002 – the Year Ahead, Centre for Peace in the Balkans, luty 2002 r., Toronto, www.balkanpeace.org
Why is NATO at war with Yugoslavia? World power, oil and gold, Statement of the Editorial Board, World Socialist Web Site, 24.5.1999