NATO na Bałkanach


SZWINDEL W RACZAKU

NATO powinno już dawno zaatakować cele w Serbii. Dalsza zwłoka jest bez sensu.

Xhemail Mustafa,
rzecznik albańskiego narodowościowego prezydenta
Kosowa Ibrahima Rugowy 24.3.99 w Prisztinie

Od czasu zawarcia porozumień nt. sytuacji w Kosowie między prezydentem Federalnej Republiki Jugosławii Slobodanem Miloszewiczem a specjalnym wysłannikiem USA, ambasadorem Richardem Holbrookem, od 13.10.98 do 14.1.99 separatyści albańscy dokonali 599 ataków terrorystycznych i prowokacji w Kosowie i Metohji. 186 z nich było skierowanych przeciw cywilom, a 413 przeciw funkcjonariuszom ministerstwa spraw wewnętrznych Republiki Serbii. 53 osoby (37 cywilów i 16 policjantów) zginęło w tych atakach, a 36 osób (13 cywilów i 23 policjantów) odniosło poważne obrażenia. 43 osoby (39 cywilów i 4 policjantów) zostały uprowadzone przez terrorystów. 3 z nich zostały zabite (1 cywil, 2 policjantów), a los 22 cywilów i 1 policjanta jest nieznany.
Na natowskiej liście bestialskich zbrodni serbskich prowadzących do Ramboulliet i bombardowań Jugosławii wiosną 1999 r. jest masakra bezbronnych wieśniaków, Albańczyków kosowskich, przez policję serbską w Raczaku 15.1.99. Większość ludności cywilnej opuściła wioskę latem 1998 r., gdy stała się ona punktem oporu Wyzwoleńczej Armii Kosowa. Dym unosił się tylko z dwóch kominów - zauważył jeden z zachodnich reporterów zaproszonych przez rząd Jugosławii do sfilmowania akcji policji serbskiej 15.1.99 przeciw terrorystom WAK w Raczaku. W specjalnym wydaniu gazety "LID" wychodzącej w Kragujewaczu w środkowej Serbii dziennikarze opatrzyli artykuł pt. "Akta Raczaka: prawda i manipulacje" następującym wstępem -Historie z rynku Markale i z ulicy Wase Miskina w Sarajewie powtórzyły się [we wsi Raczak]. Scenariusz był niemal identyczny. Serbów trzeba oskarżyć o złe uczynki i masakrę ludności, aby znaleźć uzasadnienie ponownego ukarania ich. W pierwszych 2 przypadkach świat dowiedział się prawdy za późno, bo dopiero po tym, jak Serbowie zostali ukarani za coś, czego nie zrobili. W nadziei, że czegoś nauczyliśmy się z uprzednio przegranych bitew w wojnie środków przekazu, przygotowaliśmy dla czytelników "LID" specjalny reportaż, w którym na podstawie dostępnych nam materiałów staramy się zdemaskować inicjatorów tej nowej konspiracji przeciw narodowi serbskiemu.
Widok na wieś Raczak z pobliskiego wzgórza. mały oddział Armii Jugosławii był tu obecny przez wiele dni przed 15.1.99. (CBC Radio, http://cbc.ca/news/indepth/racak/)

Od Raczaka do nalotów

"LID" zdemaskował (za zachodnimi agencjami prasowymi) reżyserów "masakry" w Raczaku, ale nie powstrzymał biegu wydarzeń prowadzących do tragedii nalotów na Jugosławię. Największe gazety i stacje telewizyjne nie byłyby w stanie zatrzymać pędu USA i innych państw NATO do dalszego osłabienia resztek po Jugosławii. Niektóre gazety zachodnie zamieściły analizy wypadków w Raczaku kilka dni po "masakrze", która okazała się aranżacją Williama Walkera zasłużonego w służbie CIA w Ameryce Południowej w zabójstwach tamtejszych księży jezuitów. Walker przewodniczył Misji Weryfikacyjnej w Kosowie (Kosovo Verification Mission, KVM) z ramienia Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, OBWE (Organisation for Security and Cooperation in Europe, OSCE). Tak jak dziennikarze zachodni, pracownicy OBWE zostali zaproszeni przez władze Jugosławii do Raczaka, aby obserwować akcję policji jugosławiańskiej podczas planowanego aresztowania grupy terrorystycznej, która 5 dni przedtem zamordowała policjanta Swetislawa Przica. Co ciekawe, Walker miał osobistą obstawą wakowską w Kosowie.
Specjalna sesja rządu Jugosławii zwołana 18.1.99 przez premiera Momira Bulatowicza wywnioskowała, że jest w toku nowa międzynarodowa kampania oskarżycielska przeciw członkom rządu Jugosławii. Rząd przeanalizował działałność Williama Walkera i zdecydował ogłosić go osobą niepożądaną, co oznaczało opuszczenie terenu Jugosławii w ciągu 48 godzin. 3 dni potem rząd zdecydował zamrozić decyzję w wyniku wstawiennictwa dyplomatów i przywódców organizacji międzynarodowych. Prezydent OBWE, norweski minister spraw zagranicznych Knut Vollebaek oświadczył 22.1.99, że Walker działał pochopnie w Raczaku.
3 dni po zajściach w Raczaku ukazał się inny aktor na dobrze zaaranżowanej scenie dramatu kosowskiego - Louise Arbour, naczelna oskarżycielka sposorowanego przez USA "trybynału" w Hadze. Arbour była dobrze znana ze swej stronniczości i zalakowanych oskarżeń Serbów o zbrodnie, których w wielu wypadkach nie udało się udowodnić do dnia dzisiejszego. Arbour pokazała się przy granicy Kosowa z Macedonią. Dalej nie mogła wjechać, bo władze Jugosławii odmówiły jej wizy. Wybierała się do Prisztiny, gdzie ze swym zespołem miała "badać" "masakrę" raczakowską. Jasne było, że przy pomocy Walkera Arbour chciała rozdmuchać całą sprawę, mimo że "trybunał' haski nie miał jurysdykcji nad sprawami kosowskimi. To było z jej strony (i Walkera) aroganckie posunięcie w stosunku do suwerenności Jugosławii. Co ciekawe, Arbour nie chciała przedtem zbadać masakr popełnionych na Serbach i Albańczykach kosowskich lojalnych Jugosławii w miejscowościach Klecka, Glodjani i Wolujak. Natomiast Walker nie odwiedził Peczu, gdzie terroryści WAK zabili 5 dzieci serbskich w stołówce szkolnej.
Czech dr Rajko Dolecek przytacza w książce "I Accuse!" (Oskarżam!) z marca 1999 r. znamienny przykład planowanej stronniczości OBWE i środków przekazu, które starały się sfabrykować serbskie "masakry" w Kosowie za wszelką cenę, zapewne z rozkazu politycznych bosów jako jeszcze jedno "uzasadnienie" ultimatum bombowego dla Miloszewicza. Incydent we wsi Rogowo koło Djakowicy 29.1.99 pokazał ponownie perfidną rolę weryfikatorów OBWE. 10 policjantów serbskich zostało zaatakowanych przez dużą grupę terrorystów albańskich. Jeden policjant został zabity. Zginęło 23 separatystów. Weryfikatorzy OBWE ogłosili, że zginęło 23 cywilów, ale film telewizyjny pokazywał zabitych w mundurach WAK oraz duże ilości broni porozrzucanej na miejscu walki i zarekwirowanej przez policję. Zabrakło pretekstu do przedstawienia następnej "masakry". Nawet Radio Wolna Europa (po czesku) doniosło 29.1.99, że zginęło 23 Albańczyków z armii separatystów. Wiadomości głównej stacji radiowej Czech tego samego dnia mówiły o 23 zabitych cywilach, natomiast wiadomości w CT1 - o 23 zabitych Albańczykach, dużej lości znalezionej broni i że niektórzy Albańczycy nosili insygnia WAK. Dla porównania, zaledwie dzień przedtem podczas nalotu bombowców USA na Basrę w Iraku zginęło 23 cywilów. To była tylko 'szkoda uboczna', rakieta trochę się pomyliła. Międzynarodowa opinia publiczna przyjęła ten fakt bez wrzawy - pisał Dolecek.
Serbskie siły bezpieczeństwa powiadomiły władze międzynarodowej misji obserwacyjnej na początku kampanii przeciw terrorystom. Świadkami akcji byli obserwatorzy międzynarodowi OBWE i reporterzy zachodni. (foto Associated Press)

Przebieg wydarzeń wg "LID"

Wg reporterów z "LID" terroryści z siedzibą w Raczaku mieli na sumieniu wielokrotne akty przemocy i zbrodnie: morderstwa policjantów Sinisę Mihajlowicza, Nazmiję Aluriego i Swetislawa Przica z jednostki rezerwy ministerstwa spraw wewnętrznych w Uroszewaczu (zabici w atakach 10.9. i 29.10.98 oraz 10.1.99), Saszę Jankowicza i Ranko Djordjewicza z jednostki rezerwy w Gnjilane (zabici 2.8. i 12.10.98) oraz zabójstwa cywilów Miftara Reseniego 31.12.98 i Envera Gasiego 2.1.99. Ci sami terroryści uprowadzili Albańczyków i Romów w rejonach Uroszewacza i Stimlje oraz podpalili dom Albańczyka Djemalja Baticiego w Raczaku 18.11.98.
Terroryści zaatakowali policję, gdy ta weszła do Raczaka. Żołnierze WAK strzelali z broni maszynowej i ręcznych wyrzutni pocisków i granatów chowając się w okopach, za barykadami i w fortyfikacjach. Policjant Goran Wucicewicz został ranny, a wiele pojazdów ministerstwa spraw wewnętrznych zostało uszkodzonych. Policja użyła broni, aby rozbić grupę WAK. Wg "LID" poległo parudziesięciu terrorystów, a większość miała na sobie mundury z insygniami WAK. Policja skonfiskowała ciężki karabin Browing kalibru 12,7 mm, 2 rusznice przeciwpancerne, 36 karabinów maszynowych, 2 strzelby wyborowe, dużą ilość amunicji i granatów ręcznych, nadajniki radiowe oraz inny sprzęt i materiały wojskowe. W czasie akcji policyjnej poległ terrorysta Sadik Mujota (ur. w 1943 r.) ze wsi Malopolje wraz z córką, aktywnym członkiem WAK. Mujota i jego bracia, 3 synowie i córka przewodzili licznej grupie terrorystycznej, która brała udział w wielokrotnych atakach na policję i armię Jugosławii w rejonie Stimlje.
OBWE zostało powiadomione przed czasem o akcji aresztu w Raczaku przez policję i jej reprezentanci byli obecni na miejscu. Bezpośrednio po akcji policji zespół dochodzeniowy pod kierunkiem Danicy Marinkowicz, sędziny dochodzeniowej z sądu rejonowego w Prisztinie, oraz Ismeta Sufto, zastępcy rejonowego prokuratora publicznego przybył na miejsce, ale terroryści otworzyli ogień z otaczających wzgórz, uniemożliwiając przeprowadzenie dochodzenia. Następnego dni, 16.1.99, znowu przeszkodzono dochodzeniu, kiedy OBWE domagała się, by Marinkowicz przeprowadziła dochodzenie bez obecności policji, bo mogłaby znów wyniknąć walka.
Podczas tej klasycznej operacji policyjnej aresztu grupy terrorystycznej szef Misji Weryfikacyjnej w Kosowie z ramienia OBWE, William Walker, natychmiast oskarżył 'jugosławiańskie siły bezpieczeństwa' o zmasakrowanie 45 cywilów w Raczaku, o czym Walker był 'osobiście przekonany' i wysłał ostateczne żądanie wpuszczenia śledczych z trybynału w Hadze [zapewne chodzi o marionetkowy Międzynarodowy Trybunał Kryminalny ds. Byłej Jugosławii - P.B.] do Kosowa i Metohji w ciągu 24 godzin - pisał reportaż w "LID". Walker złożył wizytę w Raczaku bez poinformowania władz Jugosławii. Towarzyszyli mu wybrani przez niego dziennikarze. Swoim zachowaniem, nietrafnymi i szkodliwymi interpretacjami oraz brakiem szacunku dla władz i prawa Jugosławii Walker przekroczył swoje kompetencje weryfikatora i umowę z OBWE w najgorszy możliwy sposób. 17.1.99 Dusan Loncar, przewodniczący zespołu koordynującego federalnej komisji współpracy z misją weryfikacyjną OBWE w Kosowie i Metohji wysłał notę protestacyjną do szefa Misji Weryfikacyjnej w Kosowie, Williama Walkera z powodu jego niewłaściwego zachowania, a szczególnie dlatego, że przeszkodził on w przeprowadzeniu dochodzenia we wsi Raczak przez autoryzowaną, upoważnioną prawnie władzę.
Dochodzenie planowane na 17.1.99 w godz. 8:00 do 13:00, na które zaproszono Walkera w celu weryfikacji procesu dochodzeniowego również nie odbyło się, ponieważ albańscy terroryści otworzyli ogień z moździerzy i ciężkiej artylerii z okolic wsi Rance i Petrowo. Jeden z pocisków moździerzowych spadł wtedy niedaleko sędziny Marinkowicz, a inne pociski zagrażały bezpośrednio życiu policjantów chroniących sędzinę.
Obcy i krajowi eksperci stwierdzili nienaturalne pozycje zwłok ofiar w rowie na wzgórzu pod wsią Raczak oraz brak łusek po nabojach w miejscu rzekomej egzekucji z bliska.

Punkt zwrotny

Reporterzy kilku zachodnich agencji prasowych i obserwatorzy z OBWE byli obecni w Raczaku podczas i po ataku jugosławiańskim, który zakończył się przed zapadnięciem zmroku. Radio Belgrad doniosło, że co najmniej 15 terrorystów poniosło śmierć. Po wycofaniu się policji na oczach OBWE, najprawdopodobniej pod osłoną nocy WAK zebrała zwłoki swoich żołnierzy (i być może cywilów albańskich, którzy znaleźli się w linii ognia, albo nawet zwłoki z innych bitew w tym czasie) i umieściła je w rowie niedaleko wsi. Następnego rana WAK poprowadziła reporterów (zachodnich i albańskich, ale ani jednego serbskiego) i obserwatorów OBWE na miejsce "masakry". Reporterzy widzieli na wzgórzu zwłoki ok. 20 osób ubranych po cywilnemu i z ranami postrzałowymi w tył głowy, ale niewiele łusek i krwi w miejscu "rzezi". W innych miejscach we wsi były dalsze ofiary, niektóre sponiewierane i ze strzałami w głowę. William Walker przybył w południe i bez żadnego dogłębnego badania potępił okrucieństwo popełnione przez serbską policję i armię jugosławiańską.
Czech Rajko Dolecek tak ocenił słowa Walkera w swej książce "I Accuse!" - Te nieodpowiedzialne słowa są warte agencji reklamowej albo podrzędnego pisarzyny polującego na sensację, ale nie czołowego dyplomaty, który potrzebowałby dowodów, dochodzeń i świadków zdarzeń, które doprowadziły do śmierci tych ludzi. Czy może powiedział to ze złą intencją, jak wielu amerykańskich i zachodnich dyplomatów w ostatnich 7-8 latach, kiedy mówili o Jugosławii, a szczególnie o Serbach?
"Times" z 20.1.99 pisał - Pan W. Walker jest nazywany przez serbską prasę 'ambasadorem kłamstw'. Walker odmówił wstępu sędzinie z Prisztiny, Danicy Marinkowicz, która chciała przeprowadzić dochodzenie w Raczaku wraz z Walkerem i pod ochroną policji serbskiej. Marinkowicz udało się dostać do Raczaka z opóźnieniem 2 dni z eskortą policyjną, którą ostrzelała WAK. Zastępca szefa policji Miro Mekic został wtedy zabity, a 2 policjantów odniosło poważne obrażenia. Pojazd opancerzony wiozący Marinkowicz został trafiony przez pocisk, ale nic się jej nie stało. Udało się jej przetransportować zwłoki do Prisztiny na autopsje. Badania przeprowadzone niezależnie przez zespoły z Jugosławii i Białorusi wykazały ślady prochu strzelniczego na 37 z 40 ofiar "masakry", tzn. brali oni udział w walce strzelając z broni palnej. Po stwierdzeniu szwindla Walkera, Belgrad natychmiast dał mu 48 godzin na opuszczenie Jugosławii.
Mimo to opinia publiczna i Europejscy przywódcy zostali już przekonani propagandą USA o "masakrze" w Raczaku do stanowczego działania przeciw okrutnemu Miloszewiczowi. Przyjęto wersję "świadków" albańskich: Policjanci w kominiarkach weszli siłą do domów we wsi Raczak 15.1.99, oddzielili mężczyzn od kobiet, poprowadzili ich w kierunku otaczających wzgórz i natychmiast rozstrzelali. Ta wersja nie zgadza się jednak z filmem nakręconym przez ekipę telewizyjną Associated Press, ani z reportażami dziennikarzy francuskich. Międzynarodowi weryfikatorzy z OBWE także nie widzieli takich wydarzeń w Raczaku, a zebrane przez nich relacje od kilku lekko rannych wieśniaków nic takiego nie mówią. Policjanci w ogóle nie mieli masek, a ogień przeciw nim pochodził z otaczających wzgórz, gdzie następnie wywiązała się ostrzejsza walka.
Jonathan Steele pisał 21.1.99 w "Guardianie", że wg Serbów zabici to są po prostu wakowcy, którzy polegli w walce, a potem zostali rozebrani z mundurów i przeniesieni do jaru, stwarzając pozory egzekucji w tym miejscu. Brakowało jednak dużej ilości łusek nabojów, krwi i rozpryskanych mózgów, które odpowiadałyby dużej ilości ran i postrzałów w głowę. Były wyraźne dowody przeniesienia zwłok z innych miejsc, a niektóre zwłoki zostały okaleczone podczas tej czynności. Jedno ciało nosiło ślady śmierci od narzędzia rolniczego. Serbowie podali również zastanawiający szczegół: cywilne ubrania zabitych nie miały dziur postrzałowych w tych samych miejscach, co rany na ciałach.
Sekretarz stanu USA Madeleine Albright zaadoptowała albańską wersję wydarzenia, które nazwała galwanizującym. Parę dni potem domagała się bombardowania Jugosławii za karę. Po wysłaniu 20.1.99 listu do Miloszewicza, potępiającego egzekucję 45 bezbronnych cywilów, wśród nich kobiet i dzieci, niemiecki minister spraw zagranicznych Joschka Fischer powiedział - [Raczak] był dla mnie punktem zwrotnym. Szantaż w Ramboulliet był nieunikniony, bo USA było już od dawna zdecydowane bombardować Jugosławię i tylko szukało pretekstu.
Wice prezydent zgromadzenia parlamentarnego OBWE Willy Weimer powiedział niemieckiej stacji telewizyjnej NTV w programie Schlagzeilen wkrótce po "masakrze" w Raczaku, że odrzuca z obrzydzeniem manipulacje obrazów telewizyjnych w celu prowokacji interwencji NATO w Kosowie i Metohji - Wszystko służy wywołaniu pewnej reakcji tak, że kiedy widzimy pewne obrazy nachodzi nas ochota natychmiastowego wydania rozkazów naszym żołnierzom, by poszli w bój. Wśród pierwszych dowodów manipulacji propagandowej analitycy zauważyli, że "rodziny" ofiar z Kosowa miały na sobie czarne ubrania i opaski, co nie jest symbolem żałoby u muzułmańow. Byli to więc albo kosowscy albańscy katolicy, albo po prostu Serbowie zamordowani przez WAK.
Oskarżenie przez sądem marionetkowym NATO w Hadze brzmi - Dnia 15. stycznia 1999 r. wieś Raczak (gmina Stimlje) została zaatakowana przez siły bezpieczeństwa Jugosławii i Serbii o wczesnej godzinie porannej. Po zbombardowaniu przez armię jugosławiańską serbska policja wkroczyła potem rano do wsi i zaczęła przeszukiwać bydynki. Do wieśniaków, którzy próbowali uciekać, strzelano w całej wsi. Grupa 25 mężczyzn próbowała ukryć się w bydynku, ale została odkryta przez serbską policję. Zostali pobici i zaprowadzeni na pobliski pagórek, gdzie policja ich rozstrzelała. Uzbrojone siły Jugosławii i Serbii zabiły w sumie ok. 45 Albańczyków w Raczaku i okolicy. Oskarżenie haskie określa zdarzenie jako mord cywilnych Albańczyków kosowskich. Jak na oczach obserwatorów i dziennikarzy międzynarodowych siły serbskie mogłyby niezauważone wyprowadzić grupę 25 mężczyzn [...] na pobliski pagórek i rozstrzelać ich bez wzbudzenia uwagi obecnych dziennikarzy i pracowników OBWE?
Wszystkie ofiary były rzekomo bezbronnymi wieśniakami zabitymi bestialsko przez siły serbskie.

Ciekawski Kanadyjczyk

Kanadyjczyk Chris Soda chciał przeanalizować raport zespołu fińskiego, który zaczął niezależne badania tydzień po zajściu w Raczaku. Jeszcze w listopadzie 1999 r. Soda nigdzie nie mógł znaleźć tego raportu. Mimo to stwierdził szereg nieścisłości w wypowiedziach prasowych szefowej fińskiej grupy dochodzeniowej. Finowie szukali śladów prochu na zwłokach metodą SEM/EDEX, która wg informacji znalezionych przez Sodę na internecie nie nadawała się. Próbki muszą być pobrane z powierzchni skóry na miejscu zajścia. Opóźnienie w pobraniu, poruszenie lub mycie [zwłok...] zmniejsza ilość osadu po prochu strzelniczym, albo go zupełnie eliminuje - informowały specjalistyczne cyber-strony dla biegłych sądowych. Finowie rozpoczęli badania tydzień po zajściu. Inne cyber-strony nt. dochodzeń stwierdzał, że nawet wielokrotne oddanie strzałów może nie zostawić śladów prochu na rękach sprawcy. Poza tym Finowie stwierdzili brak dowodów okrucieństwa lub rozstrzelania z bliskiej odległości, zauważył Soda.
Raport Sody ma 42 strony, więc dodam tylko najoczywistszy argument przeciw propagandzie natowskiej. Soda wskazał, że władze serbskie zaprosiły OBWE i reporterów zachodnich do Raczaka na akcję przeciwko terrorystom z WAK. Dlatego byli tam obecni obserwatorzy międzynarodowi, reporterzy i kamery telewizyjne. Trudno podejrzewać Serbów o tak wielką głupotę czy cynizm, że zaprosiliby świadków na potępiane przez cały świat masakry. Soda zauważył również, że zależnie od źródła liczba zabitych w Raczaku wahała się od 22 do 52. Mimo to kierowniczka fińskich badań nie pofatygowała się wyjaśnić tych różnic. Natomiast przemilczała ona fakt swej pozytywnej oceny uprzednich badań przez kolegów jugosławiańskich i białoruskich. Zataiła też zeznania OBWE i dziennikarzy obecnych przy strzelaninie i fakt wycofania się sił serbskich po południu w obecności OBWE i reporterów. Chociaż gruba odzież zimowa na zabitych była podziurawiona dokładnie w miejscu wejścia pocisków w ciało, wg Sody nie było to dowodem, że w czasie strzelania nie mieli oni mundurów WAK na swetrach, jak twierdziła Finka.
Jedną ofiarę znaleziono w jego zagrodzie z odrąbaną głową.

"Berliner Zeitung" na 1-szą rocznicę nalotów

Reporterzy z "Berliner Zeitung" Bo Adam, Roland Heine i Claudius Technau, którzy uzyskali dostęp do tajnych raportów fińskich o Raczaku uczcili pierwszą rocznicę nalotów NATO 24.3.00 artykułem demaskującym szwindel w Raczaku. 22.1.99 fiński zespół medycyny sądowej pod kierunkiem dr Heleny Ranty rozpoczyna autopsję zwłok z Raczaka zawiezionych do Prisztiny. Podczas gdy politycy europejscy i opinia publiczna czekają na wyniki, a kryzys dyplomatyczny ws Kosowa pogarsza się, dr Ranta potrzebuje więcej czasu na analizę materiałów zebranych w ciągu 1-tygodniowej autopsji. Mocarstwa zachodnie, Rosja, Serbowie i Albańczycy z Kosowa próbują osiągnąć porozumienie w Rambouillet. Rozmowy są w rozstrzygającej fazie, kiedy Ranta zwołuje błyskawiczną konferencję prasową w Prisztinie 17.3.99 i przedstawia swoje osobiste komentarze zamiast oficjalnego raportu. Nikt nie podejrzewa, że prasówka dr Ranty jest narzucona przez polityków. Analizy zespołu fińskiego ani nie są zakończone, ani nie prowadzą do bezspornych wniosków.
W zawiłych i niejasnych oświadczeniach Ranta nie chce mówić o masakrze, dlatego opisuje tragedię mianem przestępstwa przeciw ludzkości. Oświadcza, że nie znaleziono amunicji ani mundurów przy ofiarach, ale miały na sobie kilka warstw ciepłych swetrów. Nie znaleziono śladów prochu strzelniczego (bez stwierdzenia które zwłoki zbadano). Ranta przypomina brak straży nad zwłokami, świadectwa zajścia od pracowników OBWE oraz długi czas między śmiercią a autopsją. Mimo to większość obserwatorów na prasówce bierze oświadczenia Ranty za potwierdzenie podejrzenia sił serbskich o egzekucję wieśniaków. Czołowi politycy nie pozostawiają więcej wątpliwości. Clinton mówi, że niewinni mężczyźni, kobiety i dzieci zostali wyciągnięci z domów i zabici. "International Herald Tribune" cytuje anonimowego przedstawiciela rządu, że najokropniejsze szczegóły raportu fińskiego jeszcze nie ukazały się. Tydzień potem zaczynają się naloty na Jugosławię, a raport fiński staje się tajny.
Obecnie "Berliner Zeitung" mógł w końcu przeczytać egzemplarz raportu z badań autopsyjnych - piszą o sobie dziennikarze tej gazety w pierwszą rocznicę nalotów. Wynik: nie ma żadnego dowodu na scenariusz egzekucji. W jednych jedynych zwłokach fińscy medycy sądowi znaleźli, tak jak przedtem ich koledzy jugosławiańscy i białoruscy, dowód zastrzelenia ze stosunkowo bliskiej odległości. W innych zwłokach ten wynik był negatywny. Brak jest dokumentacji badań obecności dymu z prochu na dłoniach. Brakuje więc dowodu, że byli to niewinni cywile. Zapytaliśmy panią Rantę dlaczego nie ma wyników tych badań - piszą dziennikarze "Berliner Zeitung". Po krótkim namyśle rozwiązała zagadkę. Fiński zespół w ogóle tego nie badał, bo w badaniach wspomnianych na prasówce z 17.3.99 chodziło bardziej o poszukiwanie dowodów zastrzelenia z bliska lub z niewielkiej odległości. Te badania dały wynik negatywny. To zostało trochę niezrozumiane podczas prasówki - przyznała obecnie Ranta.
Inna ofiara miała wydarte serce.

Ożywić wydarzenie

To niezrozumienie w wypowiedzi Ranty dotyczy przecież najistotniejszego pytania nt. zajścia w Raczaku: Czy wszyscy zabici byli nieuzbrojonymi, pokojowymi wieśniakami? Czy może choć część z nich była bojownikami WAK? Czy była to egzekucja czy walka? We wszystkich oficjalnych oświadczeniach OBWE, Międzynarodowego Trybunału Kryminalnego ds. Byłej Jugosławii w Hadze, czy Unii Europejskiej ta druga możliwość nie istnieje. Już nazajutrz po "masakrze" WAK ogłosiła stratę 8 bojowników w walkach w Raczaku. Ich nazwiska nie figurują na liście trybunału w Hadze. Również 16.1.99 WAK wymienia po nazwisku 22 zabitych w Raczaku, ale tylko 11 z nich jest na liście w Hadze, na której jedynie liczba 22 zgadza się w przybliżeniu z ilością zwłok znalezionych na pagórku pod wsią. Ilu było naprawdę zabitych? Naprawdę to Raczak był ufortyfikowaną wsią z rowami strzeleckimi - powiedział reporter "Le Figaro" Renaud Girard. O tym ani słowa w specjalnym raporcie OBWE. Girard pospieszył 16.1.99 na miejsce tragedii i widział szefa OBWE Walkera w akcji. Walker jest profesjonalistą ws. masakr - powiedział Girard. Każdy zawodowiec wie, co trzeba zrobić w takim wypadku: zamknąć dostęp na teren zbrodni, aby zabezpieczyć dowody. Walker nic takiego nie zrobił. Chodził sam wokół i pozwolił dziennikarzom szperać przy zwłokach, zbierać pamiątki i zacierac ślady.
Christophe Chatelet z "Le Monde" był w Raczaku w dzień rzekomej masakry. Razem z przedstawicielami OBWE opuścił wieś późnym popołudniem, już po wycofaniu się sił serbskich. Obcokrajowcy znaleźli 4 rannych i dowiedzieli się o jednym zabitym. Gdy zapadła noc, Chatelet wrócił do Prisztiny. Jego koledzy donieśli mu, że w międzyczasie nie wydarzyło się w Raczaku nic szczególnego. Następnego dnia, kiedy Walker zjawił się w Raczaku z dużą grupą dziennikarzy, Chatelet pozostał w Prisztinie. Nie rozumiał w jaki sposób po południu 15.3.99 naliczono tylko jednego zabitego, a następnego ranka ni z tego ni z owego OBWE znalazło 13, a może nawet 18 zwłok na ulicach i w domach. Oficjalne oskarżenie mówi o 45 zabitych przez Serbów w Raczaku. Ale kiedy miała miejsce masowa egzekucja, dlaczego jednostki serbskie wycofały się bez próby zatarcia śladów po wydarzeniu przez usunięcie jak największej ilości zwłok? - pytają dziennikarze w "Berliner Zeitung".
Światło na sprawę mógł rzucić przede wszystkim przywódca WAK, Haszim Thaczi. Przyznał on w wywiadzie przygotowywanym przez BBC w pierwszą rocznicę rozpoczęcia nalotów NATO na Jugosławię - Mieliśmy kluczową jednostkę w okolicy [Raczaka]. To była zaciekła walka. Ponieśliśmy wiele strat. Ale Serbowie też. Wg londyńskiego "Sunday Telegraph" z 27.2.00 w tym samym wywiadzie dla BBC Thaczi oświadczył, że Albańczycy zabili w Raczaku 4 serbskich policjantów celowo, aby wywołać konflikt (który ziścił się 15.3.99). Thaczi przyznał, że terroryści poświęcili również życie wieśniaków, bo wiedzieli, że zyskają w ten sposób sympatię światowej opinii publicznej. Po znalezieniu ciał 45 miejscowych Albańczyków w Raczaku, sekretarz stanu USA rozpoczęla presję na sojuszników w Europie. Albright przyznała się do tego w wywiadzie dla BBC, mówiąc że wydarzenie to trzeba było przygotować i ożywić w celu utrzymania presji na sojuszników. Dlatego, wg gazety londyńskiej, użyto obserwatorów OBWE. Podczas gdy Jugosławia i Serbia spełniły wszystkie wymagania zawieszenia broni nałożone w umowie międzynarodowej z października 1998 r., obserwatorzy OBWE nie wykonali swoich obowiązków ograniczenia działalności WAK, która wykorzystała czas na dozbrojenie się i dalsze ataki na siły Jugosławii.
Podobne wnioski wysnuł "Berliner Zeitung". Komentarz w Truth in Media pisał - [Niemiecki reportaż] posunął się dalej. Pokazał on, że OBWE, trybunał w Hadze i wszelkie inne marionetkowe międzynarodowe instytucje sprawiedliwości zamieszane są w okłamywanie zachodniej opinii publicznej [...] Teraz świat może zasądzić nie tylko przywódców NATO o zbrodnie przeciw niewinnej ludności, ale też wiodące instytucje polityczne i prawne Nowego Porządku Świata o zaczopowanie wymiaru sprawiedliwości.
Tiziana Boari z włoskiego dziennika "Il Manifesto" dodała 9.4.00 interesujące szczegóły do niemieckiego reportażu. Dyrektor Instytutu Medycyny na Uniwersytecie w Hamburgu profesor Klaus Pueschel, który przejrzał fińskie protokoły z autopsji zwłok w Raczaku powiedział - Jest oczywiste, że ofiary nie były zabite z bliskiej odległości. Pueschel potwierdził również, że fińscy badacze nie zastosowali metody 'rękawicy parafinowej', która wykryłaby bez wątpliwości, które ofiary brały udział w walce zbrojnej.
Rzeczywista liczba ofiar, szczególnie liczba bojowników po stronie terrorystycznej WAK, których zwłoki zostały usunięte z Raczaka w międzyczasie, aby nie zdyskredytować tezy o mordzie bezbronnych cywilów jest jednak w dalszym ciągu zagadką. Dlatego nie ma śladu obecności terrorystów WAK ani wśród zabitych wyliczonych w raporcie OBWE, ani w 'specjalnym raporcie' rozprowadzonym do użytku wewnętrznego parę dni po znalezieniu ciał - pisała Boari. "Il Manifesto" ujawnił również inną ważną wiadomość. Co najmniej 13 z 45 pochowanych zwłok zniknęło z 'cmentarza męczenników' w Raczaku.
William Walker przeprowadza "badanie" masakry z rękami w kieszeniach. Walker odmówił dostępu dziennikarzom serbskim do swego procesu dochodzeniowego i osobiście wybrał zespoły dziennikarskie, które mu towarzyszyły.

Medycyna sądowa

Profesor Dusan Dunjic z jugosławiańskiego Instytutu Medycyny Sądowej wygłosił pod koniec kwietnia 1999 r. referat naukowy na temat dochodzeń o zbrodniach przeciw ludzkości. Profesor posłużył się przykładami dochodzeń nt. zajść w Raczaku i we wsi Glodjane, gdzie również odkryto dużą ilość ofiar rzekomych masakr dokonanych przez siły serbskie w Kosowie. W Glodjane koło Decani szereg osób zostało storturowanych i zamordowanych od kwietnia do końca sierpnia 1998 r. przez terrorystów z WAK. Większość ofiar była Serbami obu płci w wieku powyżej 50 lat. Kilka osób było katolikami albańskimi i Albańczykami kosowskimi lojalnymi rządowi Jugosławii. Dwie osoby były Romami (cyganami).
Po odkryciu masowej zbrodni w Glodjane zespół specjalistów z Wydziału Medycyny w Belgradzie rozpoczął badania na miejscu, posługując się procedurą zawartą w "Prawie Kryminalnym i Kryminalnej Procedurze Republiki Serbii" i pod bezpośrednim nadzorem sędziego dochodzeniowego sądu rejonowego w Peczu. Wszystkie prace były jawne i kilkakrotnie obecne były ekipy reporterskie z licznych krajowych i zagranicznych stacji radiowych i telewizyjnych, przedstawiciele OBWE z USA, Niemiec, Rosji, Grecji i Wielkiej Brytanii oraz wielu ekspertów jugosławiańskich. Goście widzieli wszystkie szczegóły badań i nie mieli zastrzeżeń odnośnie pracy zespołu - ani podczas, ani po badaniach.
Wyniki badań wykazały bezspornie, że co najmniej 40 osób zostało zamordowanych w Glodjane. Większość zwłok miała rany od broni palnej i obrażenia od tępych przedmiotów. Zespołowi udało się zidentyfikować 12 osób. Wyniki przedstawiono opinii publicznej Jugosławii oraz specjalistom z Finlandii (zespół ekspertów reprezentujący Unię Europejską w Kosowie i Metohji ) i z Białorusi. Profesor Dunjic zauważył w swym referacie pod koniec kwietnia 1999 r. - Dotychczas nie było obiekcji ws. pracy zespołu badawczego, natomiast społeczność międzynarodowa (przede wszystkim UE) nie podniosła głosu potępiającego tej oczywistej zbrodni przeciw naszym obywatelom [...]
Podczas prac na miejscu i w Djakowicy zespół był pod ciągłą ochroną policji, gdyż WAK nieustannie prowadziła ataki na mniejsze grupy ludności, na policjantów i na wojsko, zabijając i raniąc wiele osób. W większości wypadków badacze sądowi z Prisztiny przeprowadzali natychmiastowe autopsje na ofiarach, a w 3 przypadkach towarzyszyli im członkowie zespołu badawczego medycyny sądowej z Belgradu. W miarę jak ataki terrorystyczne wzmogły się od końca października do grudnia 1998 r. liczba zamordowanych i zaginionych osób wzrosła. Zapomniano więc o ofiarach z Glodjane jak i o ponad 200 osobach (większość z nich Serbowie, katoliccy i lojalni Albańczycy kosowscy oraz Romowie) zaginionych na terenie Kosowa i Metohji podczas 1998 r.
Przypadek wsi Raczak był logicznym następstwem [...] poprzedzających masowych mordów ludności i członków sił bezpieczeństwa Republiki Serbii popełnionych przez [...] WAK oraz był wynikiem podwójnego standardu [państw zachodnich] w 'uznawaniu ofiar' - stwierdził Dunjic. Pozostawiając na boku przyczyny wyreżyserowania przypadku Raczaka, widzimy sytuację, w której próbowano manipulować badaczami sądowymi mającymi udowodnić masakrę lub odrzucić takie podejrzenie. W celu obiektywnego przedstawienia ofiar w Raczaku rząd Jugosławii przyjął ekspertów z Finlandii, którzy mieli dołączyć się do zespołu czołowych specjalistów naszego kraju oraz 2 niezależnych ekspertów z Białorusi. Autopsje ofiar z Raczaka [...] przeprowadziły w Prisztinie jednocześnie zespoły z tych 3 państw. Wg Dunjica jugosławiańscy patologowie przeprowadzali autopsje w obecności obserwatorów z 2 pozostałych zespołów, którzy sporządzali niezależne raporty dla swoich grup. Każda autopsja była udokumentowana na filmie, a pod koniec 3 zespoły wysnuwały wspólny wniosek co do przyczyny śmierci, sposobu zadania ran, czy wszystkie rany były zadane przed śmiercią ofiary, czy były rany pośmiertne i ich przyczyny oraz czy były ślady prochu strzelniczego wokół ran (strzał z bliska).
Podczas naszych prac zespół fiński był w bezpośrednim kontakcie z weryfikatorami OBWE i Unii Europejskiej - pisał Dunjic. Jednak pod koniec naszego zadania ogłoszono, że William Walker (szef Misji Weryfikacyjnej w Kosowie) odmówił akceptacji standardów zawodowych zespołu fińskiego, a uzanał tylko standardy badaczy z trybunału w Hadze. [Nie wiadomo o którym trybunale pisze Dunjic. W Hadze są 2 trybunały: ten marionetkowy na usługach NATO i poważany trybunał zbrodni wojennych. - P.B.] To oczywiście nie wpłynęło na nasze prace i wszyscy ukończyliśmy autopsje razem. Współpraca między członkami wszystkich 3 zespołów była świetna.
Fiński zespół specjalistów pod kierownictwem stomatolog sądowej dr Heleny Ranty chciał zachować jednolitość standardu i zdecydował opublikować wyniki swych badań po ukończeniu wszystkich analiz. Dunjic zauważył, że taka procedura jest zupełnie zgodna z regułami zawodu i dodał - Bezpośrednio przed rozpoczęciem badań patologowie jugosławiańscy pobrali próbki z dłoni wszystkich zwłok w celu badania śladów prochu strzelniczego. Technicy kryminalistyki potwierdzili obecność śladów po eksplozji prochu strzelniczego na dłoniach 37 z 40 przebadanych zwłok. Odkrycie śladów po eksplozji prochu strzelniczego wskazuje, że bezpośrednio przed śmiercią ci ludzie posługiwali się bronią palną.
Zaraz po ukończeniu autopsji i po osiągnięciu zgodności wniosków wszystkich 3 zespołów, zgodnie z prawem Jugosławii zespoły z Jugosławii i Białorusi posłały swoje wnioski w formie raportu do sędziego dochodzeniowego Danicy Marinkowicz w Prisztinie. Na tym skończyło się nasze zadanie jako specjalistów badań sądowych - pisał Dunjic. Czy masakra miała miejsce w Raczaku? Zamiast odpowiedzi Dunjic podaje następujące wyniki badań:

Powyższe fakty doprowadziły czynniki dochodzeniowe do wniosku, że ten konkretny przypadek nie był "masakrą" we wsi Raczak, tylko uzasadnioną walką władz z terrorystami (bo kimże są uzbrojeni cywile, jeśli nie terrorystami?) - wywnioskował Dunjic. Miał on też komentarz o wypowiedzi kierowniczki fińskiego zespołu dla prasy 17.3.99 - Wyniki od ich zespołu były niemal pod każdym względem identyczne z naszymi. Jednak w osobnym raporcie sporządzonym na konferencę prasową w misji OBWE (KVM) w Prisztinie szefowa zespołu fińskiego dosłownie napisała co następuje: 'Komentarze te są oparte na badaniach medycznych przeprowadzonych przez zespół patologów Unii Europejskiej [...] Komentarze reprezentują osobiste poglądy autorki, dr Heleny Ranty i nie należy ich interpretować w żaden sposób jako autoryzowane oświadczenie Wydziału Medycyny Sądowej Uniwersytetu w Helsinkach czy zespołu ekspertów patologów UE'. [...] Nie ma dowodów, że ci ludzie byli kimkolwiek innym niż bezbronnymi cywilami.'
Dunjic dodał o oświadczeniu Ranty dla prasy - Zdarzenia w Raczaku były opisane mianem 'masakry'. Ale taki wniosek nie był w kompetencji zespołu patologów z Unii Europejskiej ani żadnych innych osób biorących udział w badaniach zwłok. Ustalenie 'masakry' nie może opierać się jedynie na dowodach medycznych [...] użycie tego wyrażenia jest bardziej właściwe w dochodzeniach kryminalnych prowadzących do postępowania sądowego [...] Bez wdawania się w 'osobiste komentarze' stomatolog sądowej, [Glodjane i Raczak] jasno pokazują miejsce, ważność i rolę medycyny sądowej w zbieraniu dowodów rzeczowych w sprawach łamania praw człowieka. Wykazują podwójny standard stosowany w ocenie naszych badań.Wskazują na ogromną odpowiedzialność lekarzy w wyrażaniu 'osobistych komentarzy' i na tragiczne konsekwencje nieprawidłowych wniosków polityków z wypowiedzi osób stronniczych (William Walker).
Żołnierz WAK zabezpieczający misję dochodzeniową Walkera.

Wersja "Le Figaro"

Film nakręcony przez reporterów z Associated Press zbija oświadczenia świadków albańskich i reprezentantów OBWE z "masakry" w Raczaku, stwierdził "francuski dziennik "Le Figaro" z 20.1.99. Zwłoki znaleziono w jarze dopiero następnego dnia po akcji policji serbskiej, mimo że obserwatorzy byli obecni w wiosce jeszcze pół godziny po wycofaniu się policji. "Le Figaro" zwątpił w prawdziwość stwierdzeń z OBWE o zajściu w Raczaku, pytając czy terroryści WAK nie wyreżyserowali tzw. masakry, aby odwrócić porażkę wojskową w zwycięstwo polityczne. Wg "Le Figaro" wersja przedstawiona światu przez OBWE powinna być zrewidowana. Dostępne fakty w formie filmu nakręconego podczas walki i następnego dnia przez reportera "Le Figaro" Renauda Girarda obala twierdzenia separatystów albańskich i OBWE, że serbskie siły bezpieczeństwa zmasakrowały 45 cywilów w raczaku 15.1.99.
"Le Figaro" odtworzył bieg wydarzeń w Raczaku krytycznego dnia. Rano 15.1.99 policja serbska otoczyła i zaatakowała Raczak, znaną siedzibę separatystycznej WAK. Policja nie miała nic do ukrycia i zaprosiła zespół telewizyjny z amerykańskiej agencji Associated Press, który zaczął filmować akcję o 8:30. Członkowie misji OBWE byli także obecni. Na miejscu były 2 auta z amerykańskimi dyplomatycznymi tablicami rejestracyjnymi. Obserwatorzy OBWE pozostali cały dzień w dolinie koło Raczaka, skąd mogli obserwować wieś. Ok. 15:00 policja podała wiadomość publiczną przez Międzynarodowe Centrum Prasowe w Prisztinie, że podczas walki w Raczaku zostało zabitych 15 terrorystów WAK i skonfiskowano znaczne ilości broni.
O godz. 15:30 policja wycofała się ze wsi w towarzystwie ekipy telewizyjnej Associated Press, zabierając ze sobą ciężki karabin 12,7 mm, 2 rusznice przeciwpancerne, 2 strzelby wyborowe i ok. 30 karabinów maszynowych produkcji chińskiej. O godz. 16:30 francuski reporter przejechał przez wieś, gdzie widział 3 pomarańczowe samochody OBWE. Obserwatorzy międzynarodowi spokojnie rozmawiali z 3 dorosłymi Albańczykami ubranymi po cywilnemu. Szukali rannych cywilów. Powracając ponownie do wsi o godz. 18:00, francuski reporter widział jak obserwatorzy zabierali 2 kobiety i 2 starszych mężczyzn, którzy byli bardzo lekko ranni. Obserwatorzy nie wyglądali na podekscytowanych i nie odezwali się do reportera. Powiedzieli tylko, że nie byli w stanie ocenić skutków walki.
Widok zwłok cywilów albańskich w jarze, który zaszokował świat nie został odkryty aż do następnego dnia 16.1.99 ok. godz. 9:00, kiedy na miejscu zjawili się reporterzy, a wkrótce za nimi obserwatorzy OBWE
- pisał "Le Figaro". Wtedy wieś była pod kontrolą uzbrojonych żołnierzy WAK, którzy wskazywali obcym gościom drogę do miejsca tzw. masakry. Około południa przybył szef misji OBWE w Kosowie William Walker, który wyraził oburzenie odnośnie tego, co zobaczył. Wg "Le Figaro" wszytkie oświadczenia świadków albańskich potwierdzają jedną wersję zdarzeń: w południe policja napadła na wieś, oddzieliła kobiety od mężczyzn i zabrała tych ostatnich na wzgórza, gdzie ich zabiła.
Natomiast film Associated Press pokazuje pustą wieś, na którą rano napada policja poruszająca się wzdłuż ścian domów dla własnej ochrony. Strzelanina wywiązała się, bo policja napotkała na opór separatystów WAK z okopów w okolicy. Walki były bardziej zacięte na podwyższonym terenie otaczającym wieś. Stojąc w bezpiecznym miejscu koło meczetu reporterzy Associated Press wywnioskowali, że separatyści WAK próbowali za wszelką cenę przebić się przez otoczenie policji. Ok. 20 z nich zdołało zbiec, co potwierdziła policja.
Co naprawdę stało się? Czy WAK pozbierała nocą ciała poległych w walce, aby przygotować scenę tzw. egzekucji z zimna krwią? Innym niepokojącym faktem jest, że rano 16.1.99 reporterzy znaleźli bardzo mało łusek naboi w jarze, gdzie tzw. masakra miała miejsce - zakończył artykuł "Le Figaro".
Broń terrorystów albańskich zabrana we wsi Raczak po interwencji serbskich sił bezpieczeństwa, jak udokumentowała międzynarodowa misja obserwacyjna.

Zachodnie środki przekazu

Londyński "Guardian" po prostu stwierdził - Zwłoki zabitych w Raczaku zostały przeniesione. Gazeta zacytowała wypowiedzi anonimowych przedstawicieli misji weryfikacyjnej OBWE, że byli oni przekonani, iż niektóre zwłoki zabitych w Raczaku zostały przyniesione z innych miejsc. Zagraniczni i krajowi badacze sądowi ustalili nienaturalne pozycje zwłok oraz brak pustuch łusek na miejscu rzekomej egzekucji. Wg "Guardiana" weryfikatorzy sprawdzili 15 zwłok i wywnioskowali, że niektóre z nich zostały przeniesione. Nie wiemy kto je przeniósł i dlaczego - powiedział jeden z weryfikatorów.
Reporter "Guardiana" cytuje także oświadczenie brytyjskiego członka misji weryfikacyjnej Neala Strechana, który powiedział, że został oficjalnie zaproszony do Raczaka, co jest pierwszym publicznym przyznaniem się, że weryfikatorzy byli w pełni poinformowani. Strechan powiedział, że miejscowy Albańczyk, który został ranny poinformował go o 20 zwłokach we wsi. To wszystko, co wiedział Strechan i nie mógł wyjawić więcej. "Guardian" podsumował, że to rzuca poważne wątpliwości na oficjalne raporty brytyjskiej misji weryfikacyjnej oraz kwestionuje prawdziwe zamiary bardzo agresywnej kampanii politycznej i propagandowej.
19.1.99 grecka gazeta "Exusia" zauważyła w artykule zatytułowanym Serb zabity przez 'nieuzbrojonych' Albańczyków - We wczorajszych [18.1.99] walkach koło wsi Raczak William Walker znów nie 'zauważył' terrorystów albańskich. Przyczyną najnowszej walki był atak, jak mówi Walker, 'nieuzbrojonych' Albańczyków na zespół specjalistów serbskich, którzy próbowali przeprowadzić dochodzenie. Gazeta poinformowała, że w walkach 18.1.99 został zabity następny policjant serbski, a 2 zostało rannych. Pomijając fakt, że strona albańska jest odpowiedzialna za najnowszą bitwę, ostrzeżenia w dalszym ciągu kierowane są tylko do Belgradu wraz z groźbą, że siły NATO zostaną zmobilizowane do interwencji wojskowej.
Francuski dziennik "Le Monde" z 21.1.99 zakwestionował stwierdzenia o masakrze z zimną krwią w Raczaku. Jak policja serbska zdołała zebrać grupę Albańczyków i spokojnie przyprowadzić ją na miejsce egzekucji podczas nieustannego ognia terrorystów? Jak to możliwe, że mieszkańcy wsi, którzy wrócili do domu i obserwatorzy, którzy spędzili ponad 2 godziny we wsi nie widzieli jaru, w którym znaleziono zwłoki? Dlaczego znaleziono tak mało łusek wokół ciał i dlaczego było tak mało krwi w miejscu, gdzie znaleziono 23 zwłoki z wieloma ranami postrzałowymi w głowę? Czyżby ciała Albańczyków poległych w walce z policja serbską zostały pozbierane w jedno miejsce, aby stworzyć przerażający widok zaplanowany na wywołanie potępienia przez opinię publiczną?
Natomiast BBC News z 19.1.99 nic nie kwestionuje, tylko podaje korespondencję Paula Wooda - Mimo międzynarodowych apeli o opanowanie, serbska ofensywa trwa na terenie Kosowa. Towarzyszyliśmy specjalnym jednostkom policji do wsi Raczak - sceny masakry ponad 40 miejscowych Albańczyków, o którą podejrzane są siły bezpieczeństwa. Wieś opustoszała wobec ostrzeliwań Raczaka przez artylerię armii Jugosławii z pobliskich wzgórz. Zalana łzami Albanka powiedziała nam, że jej bydło umiera, bo bała się wejść do wsi nakarmić je i napoić. Jeden oddział ciężko uzbrojonej specjalnej policji wspiął się na wzgórze ku pozycjom zajmowanym przez powstańczą WAK. Po dłuższej wymianie ognia oficer policji zszedł ze zbocza krwawiąc z rany w głowę. Przywołano śmigłowiec do zabrania rannych. Podobno była jedna ofiara śmiertelna po stronie policji. Potem siły bezpieczeństwa wycofały się, również z wioski. Nie było jasne, czy osiągnęły swój cel, czy zostały zmuszone przez WAK. Setki uchodźców uszło już między wzgórza, wielu z nich mieszka na dworze w warunkach mrozu i obserwatorzy międzynarodowi mówią, że ostatniej nocy zmarły 3 niemowlęta.
11.2.99 BBC News zrelacjonowało pogrzeb ofiar "masakry", które zostały wydane rodzinom po zakończeniu badań przez ekspertów medycyny sądowej w kostnicy szpitala w Prisztinie. Jednym z przemawiających nad rzędami trumien owiniętych w czerwono-czarne flagi separatystycznego Kosowa był William Walker - Diabeł odwiedził Raczak i życie zostało wymazane. To zaiste cyniczne słowa od osoby, która najlepiej wie, kto jest winny i kim była większość z nieboszczyków Raczaka. A może mówił o sobie? Ciekawa jest też analiza tekstu, jakże typowego dla propagandy natowskiej tak wtedy jak i obecnie. Artykuł zaczyna się zdaniem, które nie pozostawia wątpliwości co do sprawców - Tysiące ludzi wzięło udział w pogrzebie na zboczu wzgórza 40 miejscowych Albańczyków zabitych w ubiegłym miesiącu przez serbską policję w kosowskiej wsi Raczak. Na czytelnika, który doczytał artykuł do końca czeka niespodzianka - Sebscy patologowie mówią, że nie było śladów masakry, podczas gdy Finowie przeprowadzający niezależne od serbskich badania jeszcze nie opublikowali swych wniosków.
W artykule zatytułowanym pogardliwie "Radio Belgrad 'osmarowało' raport", BBC News w pogardliwy sposób podało reakcję Jugosławii na wypowiedzi Heleny Ranty z 17.3.99. Po roku wyszło szydło z worka, kto mówił prawdę, a kto łgał. Oto skrót artykułu BBC News do własnej oceny przez Czytelnika. [Moje wyjaśnienia jak zwykle w nawiasach kwadratowych. Cytat w cytacie odróżniam kursywą.] Artykuł zaczyna się standardowo dla BBC (i innych agencji przekazu w "wolnym" świecie) od pewnika w niepewnej sprawie dotyczącej "wroga" wolności i demokracji - Radio belgradzkie skrytykowało długo oczekiwany niezależny raport nt. zabójstwa 45 kosowskich Albańczyków we wsi Raczak w styczniu. [Raport jeszcze nie istniał w marcu 1999 r. Zespół fiński dopiero zaczął studiować materiały zebrane w Kosowie. Badania na Uniwersytecie Helsinskim miały trwać przez następne kilka miesięcy.] 17.3.99 radio podało, że zdarzenia w Kosowie 'stały się ofiarą interesów politycznych.' Raport fińskiej badaczki Heleny Ranty został odrzucony, bo 'nie mówi nic konkretnego.' [Ranta nie miała nic konkretnego do powiedzenia, bo badania dopiero zaczęły się.] Reporter Radovan Pantovic z Radia Belgrad był w Prisztinie na publikacji prasowej raportu i powiedział, 'Kierowniczka zespołu Helena Ranta nie mogła potwierdzić, że w Raczaku popełniono masakrę.' Ranta zaprzeczyła kilkakrotnym pytaniom, czy ofiary zostały zastrzelone klęcząc. Zapytana, czy ofiary były cywilami, także nie mogła dać twierdzącej i zdecydowanej odpowiedzi. Czy byli zabici w walce - Ranta nie wiedziała. Potwierdziła natomiast, że na wszystkich 40 ciałach jedynymi ranami były postrzałowe. Reporter powiedział, że Ranta podkreśliła dobrą współpracę z krajowymi i białoruskimi patologami i że nie doznała żadnych presji ze strony władz Jugosławii. Reporter dodał, 'Podczas konferencji prasowej było jasne, że niektórzy korespondenci, szczególnie zachodni i albańscy, byli dosyć rozczarowani.' Następnie spiker radia belgradzkiego powiedział, 'Więc słyszeliśmy - Fińscy patologowie nie mają odpowiedzi na żadne z pytań, do których odpowiedzi można znaleźć w każdym niemal amerykańskim filmie lub seriale telewizyjnym o osiągnięciach w medycynie. Czy może dr Helena Ranta nie miała odwagi otwarcie zaprzeczyć szefowi OBWE, amerykaninowi Williamowi Walkerowi, który jest jedynym świadkiem masakry?'
"Profesjonalizm" BBC nie zmienił się do dnia dzisiejszego. W styczniowym reportażu z obchodów w rocznicę raczakowej żałoby artykuł BBC News zaczął od kłamstwa - Kilka tysięcy Albańczyków kosowskich uczciło pierwszą rocznicę masakry 45 osób w kosowskiej wiosce Raczak na południe od Prisztiny. Za masakrę wini się siły serbskie. Prawda, jak zwykle, była ukryta w ostanim zdaniu artykułu - Kierowniczka zespołu fińskich badaczy medycyny sądowej, Helena Ranta, powiedziała z Prisztiny, że są już bardzo blisko ustalenia, co się wydarzyło. Między prawdą a kłamstwem artykuł zamieścił wypowiedź byłego przywódcy WAK, Haszima Thaczi, że Raczak był punktem zwrotnym w historii Kosowa, który przekonał państwa zachodnie o potrzebie interwencji.
Mieszkańcy porzuconej wsi Raczak nie rozpoznali wśród ofiar "masakry" żadnych sąsiadów.

Amerykanie wiedzieli?

Wg "New York Times" z 19.1.99, przed sensacyjnym 'odkryciem' tzw. masakry w Raczaku przez Williama Walkera, sekretarz stanu USA Madeleine Albright zwołała 15.1.99 spotkanie za zamkniętymi drzwiami w Waszyngtonie, na którym ujawniła kilku członkom swej grupy, że porozumienie o normalizacji stosunków w Kosowie może rozpaść się w każdej chwili. Gazeta nowojorska zacytowała wypowiedź anonimowego urzędnika w administracji amerykańskiej, który zauważył, że Albright w oczywisty sposób miała wiarygodne informacje o zdarzeniach w Raczaku i praktycznie ogłosiła je w przeddzień odkrycia.
Gazeta podała również, że 17.1.99 Albright ujawniła funkcjonariouszom w Białym Domu i Pentagonie, że administrację oczekuje krytyczny moment odnośnie powzięcia decyzji o Kosowie. Albright wymieniła 3 opcje Waszyngtonu: zrezygnować, w dalszym ciągu babrać się w błocie, albo zabrać się do zdecydowanego czynu. Wg "New York Times" sekretarz stanu była za silnym naciskiem. Artykuł wykazał, że Waszyngton znał naprzód cały scenariusz "masakry" w Raczaku, który został wykorzystany do usprawiedliwienia presji na Jugosławię i Serbię. Madeleine Albright wyraziła również szerg komplementów pod adresem szefa misji OBWE w Kosowie Williama Walkera, który zaledwie następnego dnia przyjął na siebie kluczową rolę w realizacji scenariusza "masakry".
Chyba żeby przypieczętować szyte grubymi nićmi oszustwo, amerykański wywiad przekazał gazecie "Washington Post" "przeciek" nagranych tajnych rozmów telefonicznych między rządem w Belgradzie a komendantem policji w Kosowie. Tak twierdził "Independent" z 29.1.99. Wg tego "przecieku" made in CIA, Nikola Sainowicz (zastępca premiera federacji Jugosławii) i generał Sreten Lukic (odpowiedzialny za specjalne siły ministerstwa spraw wewnętrznych) rozmawiali o masakrze. Siły rządowe miały rzekomo rozkaz srogiej akcji oraz upozorowania śmierci ofiar w walce. Rajko Dolecek skomentował w swej książce - Taki rodzaj dowodu może chyba być wystarczający w aferze pana Clintona z panną Lewinsky [...] CIA jest chyba bezkonkurencyjne w zdolności produkowania takiej informacji i 'wyciekaniu' jej do opinii publicznej.
William Walker natychmiast ustalił, że "masakry' dokonali Serbowie. Uważał, że światowa opinia publiczna uwierzy w jego fałszywe oskarżenie Serbów.

(1) Po ostrych starciach między WAK a siłami serbskimi w 100 czołgach w okolicach Podujewa ambasador Walker oświadczył pod koniec grudnia 1998 r., że najlepszą nadzieją dla pokoju w Kosowie są obserwatorzy zachodni. [Istotnie, "sprawdziło się" to w Raczaku.] (BBC News z 26.12.98, http://news.bbc.co.uk/hi/english/world/europe/newsid_242000/242507.stm)

Wywiady

Redaktor Allan Little ujawnił w londyńskim "Sunday Telegraph" z 27.2.00 informacje uzyskane przy okazji wywiadów do programu w telewizji BBC o wojnie w Kosowie. Te rewelacje pokazały, w jaki sposób partyzanci kosowscy i przywódcy amerykańscy wymanipulowali "serbską masakrę" w Raczaku w celu popchnięcia sojuszników do czynu. Kiedy wiadomości o masakrze dotarły do Waszyngtonu, Madeleine Albright natychmiast zareagowała 'Wiosna przyszła wcześnie', kiedy dowiedziała się o odkryciu zwłok 45 Albańczyków po ataku policji serbskiej. Albright, szybko pojęła, że to okrucieństwo może być wykorzystane z dużym skutkiem do zaostrzenia międzynarodowego stanowiska przeciw Miloszewiczowi [...] - pisał Little.
Albright powiedziała Littlemu w wywiadzie - [Raczak] był typem zdarzenia, które chcieliśmy uniknąć. Ale fakt, że się zdarzył oznaczał, że to miało być wydarzenie galwanizujące i należało pobudzic sojuszników do działania tak szybko, jak mogliśmy. Haszim Thaczi, młody partyzant, który wypłynął jako przywódca WAK również zaczął myśleć o opinii międzynarodowej jako potencjalnie najsilniejszej broni w swoim nieskutecznym arsenale. Wakowcy prowokowali serbski odwet zastawiając zasadzki i atakując patrole policji i wojska, a potem znikając wśród ludności cywilnej. Tydzień przed masakrą w Raczaku wakowcy zabili 4 policjantów serbskich. Reakcje można było przewidzieć. Wiedzieliśmy bardzo dobrze, że jakakolwiek nasza akcja zbrojna wywoła srogi odwet Serbów na naszych ludziach - powiedział Thaczi w wywiadzie. Wiedzieliśmy, że wystawiamy na niebezpieczeństwo także życie cywilów, wielką ich liczbę.
Pod koniec 1998 r. Miloszewicz podpisał zawieszenie broni, które ograniczyło liczbę policji serbskiej w Kosowie i wymagało wycofanie sił serbskich pod groźbą bombardowań. Miloszewicz spełnił wymagania. WAK nie miała żadnych zobowiązań i kontynuowała cykl prowokacji, rekrutując nowych żołnierzy, dozbrajając się i przegrupowując. Zajęli nawet okopy zwolnione przez Serbów. Obserwatorzy zawieszenia broni nie mieli żadnych środków karnych przeciw WAK. Serbowie zaprotestowali. Chwileczkę, umowa była, że się wycofamy, więc prosimy usunąć WAK z okopów w których byliśmy przed miesiącem - wspominał protest Serbów pewien obserwator brytyjski. Nawet w Radzie Północnoatlantyckiej (North Atlantic Council), organie kierowniczym NATO, panował głęboki sceptycyzm nt. zamiarów WAK. Tajne notatki jednego z państw członkowskich NATO z 13.11.98 określają WAK jako główną inicjatorkę przemocy zagrażającej układowi o zawieszeniu broni.
Jednak po fiaskach w Bośni Amerykanie przyjęli twardą pozycję dyplomatyczną. 3 dni po wydarzeniach w Raczaku Albright przekonała prezydenta Clintona, aby obiecał, że wojsko USA byłoby częścią sił pokojowych w przypadku politycznej umowy. Zaczęła wtedy pracować nad sojusznikami europejskimi, którzy chcieli prowadzić następną turę rozmów dyplomatycznych. Albright ostro odpowiedziała, że ma dość spotkań, które nigdzie nie prowadzą - Pamiętam, że powiedziałam Europejczykom, że nie przyjdę na więcej spotkań , gdzie nic się nie dzieje, aż dadzą mi słowo, że wydadzą rozporządzenie aktywujące NATO i upoważniające do groźby użycia siły.
Wg Littlego, Brytyjczycy próbowali znaleźć złoty środek między jastrzębiami w Waszyngtonie a Francuzami i Niemcami, którzy byli przeciwni użyciu siły. Przyszła ostania faza rozmów w Rambouillet. Dla Europejczyków zakończyła się ona fiaskiem, bo Serbowie nie chcieli zaakceptować natowskich sił pokojowych. Natomiast dla Amerykanów rozmowy w Rambouillet zakończyły się sukcesem, ponieważ były kierowane w taki sposób, by doprowadzić do wojny. Oczywiście publicznie musieliśmy wyjaśnić, że dążymy do porozumienia, a prywatnie wiedzieliśmy, że szansa na zgodę Serbów były dość znikome - przypomniał po roku James Rubin. Rambouillet było zwycięstwem dla Albright. Wg Littlego, Albright wykorzystała siłę rozpędu stworzoną przez masakrę w Raczaku do przekonania sojuszników do zgody na użycie siły. Kiedy Haszim Thaczi podpisał ten sam dokument w Ramboulliet, który odrzucili Serbowie, interesy małej siły partyzanckiej WAK w końcu zbiegły się z interesami największych potęg wojskowych świata. 2 miesiące później obie strony wojowały przeciw wspólnemu wrogowi.
(1) Siły bezpieczeństwa Jugosławii po "masakrze" z 15.1.99 ciągle jeszcze miały pełne ręce roboty w Raczaku i ryzykowały śmierć od ognia WAK, jak doniósł towarzyszący reporter BBC. (2) Albańczyk niesie stół do lasu na wzgórzach koło Raczaka, gdzie skryło się wielu wieśniaków przed potyczkami sił serbskich z terrorystami. (BBC News z 19.1.99, http://news2.thls.bbc.co.uk/hi/english/world/europe/newsid_258000/258348.stm, http://news2.thls.bbc.co.uk/hi/english/world/europe/newsid_258000/258348.stm)

Tyle brudu, tak mało prawdy

Bob Djurdjevic, międzynarodowy autor i założyciel organizacji Truth in Media (www.truthinmedia.org) w Phoenix w stanie Arizona miał w marcu 1999 r. szerszą perspektywę o "masakrze" w Raczaku niż brytyjski redaktor Allan Little rok potem - Dlaczego to robią? Bo 'wieczna wojna dla wiecznego handlu' to prawdziwe motto Nowego Porządku Świata. Pokój pod koniec zimnej wojny oznaczał wyrok śmierci dla biznesu handlarzy śmiercią. Więc wytwórnia kryzysów w Waszyngtonie zabrała się do roboty, produkując konflikty w strategicznych punktach świata. Czyż dziwi, że np. ostatnia seria wojen domowych na Bałkanach rozpoczęła się w czerwcu 1991 r. półtora roku po prognozie CIA, że wojna domowa wybuchnie w byłej Jugosławii? I zaczęło się... Słowenia, Chorwacja, Bośnia, a teraz Kosowo.
Ale co miałoby Kosowo do Bośni? Richard Holbrooke, ojciec Układu w Dayton, który zakończył wojnę w Bośni w listopadzie 1995 r. zamieścił w nim klauzulę o Kosowie. Rozwiązanie problemu kosowskiego było jednym z warunków zniesienia tzw. sankcji zewnętrznych (czytaj 'dostępności funduszy w Nowym Porządku Świata). Proch zaplanowany na wywołanie następnego konfliktu narodowościowego został podłożony. Djurdjevic nie wyraził tego poglądu po fakcie, bo już 7.12.95 pisał w felietonie w "Arizona Republic", że planowana strategia kosowska jest częścią strategii Zielonej Autostrady (Green Interstate), polegającej na budowaniu narodowościowo-geopolitycznej szosy rozciągającej się od Bihacza w zachodniej Bośni do Karaczi w Pakistanie. Celem Zielonej Autostrady jest (1) połączyć zachodnie NATO ze wschodnim (Turcją); (2) rozszerzyć wpływ Islamu na teren przeważająco chrześcijańskiej Europy i Rosji (Albańczycy, jak Czeczeńcy są w większości muzułmanami). Serbia ma geograficzne nieszczęście przecinania Zielonej Autostrady. A Kosowo, jej południowa prowincja leży akurat na tej demograficzno-geopolitycznej linii uskoku.
Dlatego co najmniej po raz 7. w ciągu ostatnich 12 miesięcy zwodnicza taktyka plecenia trzy po trzy rozwinęła się w styczniu 1999 r. Podobnie jak oburzające angloamerykańskie bombardowanie Iraku w połowie grudnia 1998 r. miało odwrócić uwagę opinii publicznej od postawienia w stan oskarżenia [prezydenta USA Clintona] w amerykańskiej Izbie Reprezentantów , tak samo rzekoma "serbska masakra" w Raczaku była zaprojektowana na oburzenie świata i wstęp do wojskowej okupacji Kosowa przez NATO, zdobywającej nową kolonię dla imperialistów Nowego Porządku Świata.

Djurdjevic podał urywek z artykułu amerykańskiego dziennikarza Dona Northa, który był w El Salwadorze, gdy działał tam William Walker. 16.10.89 umundurowani żołnierze z notorycznego Batalionu Atlacatl wyciągnęli z łóżek 6 księży jezuitów, gosposię i jej 15-letnią córkę [...] i rozstrzelali ich potężnymi karabinami z bliskiej odległości, dosłownie rozpryskując ich mózgi. Dowody wskazywały na armię salwadorską i wysokie dowództwo. Ale Walker bronił pułkownika Rene Emilio Ponce, głównodowodzącego armią i ulubieńca USA. [Associated Press z 5.12.89]
Djurdjevic zmontował kilka cytatów dotyczących sytuacji podobnych do Raczaka, aby pokazać obłudę i manipulację słowem i faktem w celach politycznych. Perfidia Walkera jest oczywista. W Ameryce Środkowej Walker pomagał zatuszować okrucieństwa, a w Kosowie pomaga je sfabrykować. A co właściwie się wydarzyło? - zapytał Djurdjevic. Ben Works, polityczny analityk z Nowego Jorku powiedział w radio CBS - Świadkowie twierdzą, że atakujący mieli na sobie mundury policji i armii oraz kominiarki na głowach celem ukrycia tożsamości. Artykuł w londyńskim "Times" pisał - Wieśniacy powiedzieli, że uzbrojeni Serbowie w czarnych maskach wtargnęli do ich domów 15.1.99, oddzielili mężczyzn od rodzin i zaprowadzili ich na posterunek policji. Potem zawlekli ich na wzgórze, by ich zabić. Artykuł w "Washington Post" pisał - Każdy mógłby zdobyć mundur. Fakt, że [mordercy] byli ubrani w mundury wojskowe nie jest dowodem, że byli wojskowymi.
Cytat z Worksa pochodzi z września 1998 r., kiedy to ostatnim razem Serbowie popełnili "masakrę" w Drenicy w Kosowie ubrani w czarne maski. Drenica posłużyła uzasadnieniu groźby bombardowań NATO w tamtym czasie. Natomiast akapit z "Times" to cytat z wydania 17.1.99 z artykułem o "masakrze w Raczaku". Cytat z "Washington Post" z 21.3.93 to wypowiedź Walkera dla senatora Josepha Moakley'ego 2.1.90 w obronie sił rządowych El Salwadoru oskarżonych o zamordowanie księży jezuitów.
Miloszewicz i Saddam [Hussein] są najlepszymi przyjaciółmi Clintona - pisał Djurdjevic w felietonie. Kiedy tylko wpadnie w kłopot przed narodem amerykańskim, oni dziwnie zjawiają się z pomocą. Następny kryzys zostaje wyczarowany. Ku zachwytowi handlarzy śmiercią. Podobnie kombinacja muzułmańskiej i zachodniej działalności propagandowej dała 'uzasadnienie' ludobójczych sankcji ONZ przeciw Serbii po niesławnej masakrze kolejki po chleb w Sarajewie w Bośni w maju 1992 r. Ci propagandyści wielokrotnie powtórzyli swoje ohydne mordy rzeczywistych ludzi przygotowane dla telewizji, włącznie z masakrą na rynku sarajewskim w lutym 1994 r. Potem znów w sierpniu 1995 r. Ten ostatni mord dał NATO pretekst do zbombardowania Serbów w Bośni do poddania się we wrześniu 1995 r. w największym pokazie mocy wojskowej od wojny nad Zatoką Perską. Jeśli waszyngtońska produkcja kryzysów nie byłaby tak tragiczna, byłaby do znudzenia patetyczna. Bo stała się tak przewidywalna [...] Mimo to administracja Clintona zachowuje się tak, jakby amerykańska publiczność [była ciemna].
Dla dobra tysięcy niewinnych cywilów na świecie, którzy zapłacili życiem za postęp Nowego Porządku Świata w ludobójstwie - dla muzułmanów Bośniackich, Chorwatów, Serbów, a także dla ludzi w Iraku, Kenji, Somalii, Afganistanie, Rosji, Czeczeni, Korei itd. - miejmy nadzieję, że pewnego dnia przywódcy Nowego Porządku Świata staną przed sądem za zbrodnie przeciw ludzkości, a nie zostaną tylko 'postawieni w stan oskarżenia'. Może sąd światowy, który pomogli stworzyć - Międzynarodowy Trybunał Kryminalny ds. Byłej Jugosławii (MTK) - byłby odpowiednim miejscem? Oczywiście tylko po usunięciu upolitycznionych sędziów, których mianowali. Co robiła naczelny oskarżyciel MTK Kanadyjka Louise Arbour przy granicy kosowsko-macedońskiej w weekend po 'masakrze w Raczaku'? Spacerowała tam przez przypadek? [...] Czekała na swoją kolej w kampanii 'ratuj Clintona'? Tyle brudu, tak mało prawdy...

Jako pierwszy dowód manipulacji faktami analitycy zauważyli, że "krewni" ofiar "masakry" w Raczaku mieli na sobie czarne żałobne ubrania i opaski, co nie należy ani do religijnych, ani do tradycyjnych zwyczajów żałobnych muzułmanów.

Oficjalne stanowisko

Sekretarz generalny NATO Javier Solana jest przykładem najwyższej arogancji i niewiedzy o zdarzeniach w Kosowie. 28.1.99 Solana oświadczył, że Miloszewicz jest głównym winowajcą, bo zniósł [w 1989 r.] autonomię Albańczyków w Kosowie. To nonsens. Nie zniesiono autonomii, tylko odwołano przywileje państwowe Kosowa (autonomicznej części Republiki Serbii), jakich nie ma żadna mniejszość w Europie. Solana i inni "eksperci" zapomnieli, jak albańska większość prześladowała kosowskie mniejszości w wyniku konstytucji z 1974 r., która dała niemal absolutną władzę Albańczykom. Takie nieuki i niedoszli eksperci jak pan Solana, pani Albright, pan Cook itd. decydują o losie całych narodów. Ci politycy i przywódcy są szczególnie niebezpieczni, jeśli ktoś upoważni ich do podejmowania decyzji nie do naprawienia. Czy to nie oznacza końca prawa międzynarodowego, Karty ONZ i powrotu do międzynarodowego bandytyzmu z czasów hitlerowskich? - zastanawiał się dr Dolecek w swej książce z 1999 r. NATO upoważniło Solanę do wydania rozkazu bombardowań Jugosławii nawet bez upoważnienia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Podczas rozmów nt. Kosowa w Rambouillet brytyjski minister spraw zagranicznych Robin Cook pełnił funkcję zastępcy przewodniczącego. Cook był dobrze znany ze swych silnych antyserbskich uczuć. Cook należał do czołowych podżegaczy wojny, groził Jugosławii nalotami i pociskami sterowanymi Tomahawk podczas rozmów między Miloszewiczem a Holbrookiem w Belgradzie w październiku 1998 r. Za ten szantaż przeszedł do historii. Jego bezstronność jest hipokryzją, którą ktokolwiek może wyśmiać - pisał Dolecek.
Zachód zaproponował proste "rozwiązanie" konfliktu kosowskiego: inwazję. Z nieprawdopodobną arogancją i bezczelnością "pacyfikator" kierowany przez Zachód i USA - NATO jest gotowe zaatakować Jugosławię bombami i rakietami, jeśli nie dostosuje się ona do postawionego ultimatum ws. Kosowa. Nawet jeśli będzie osiągnięte porozumienie i naloty nie zniszczą celów w Jugosławii, NATO przygotowuje siły liczące ok. 30 tys. żołnierzy do okupacji Kosowa, które niby mają gwarantować wykonanie postanowień konferencji w Rambouillet. - pisał Dolecek tuż przed rozpoczęciem bombardowań. Gdzie są poważne słowa z Karty ONZ o gwarantowanej nienaruszalności i niepodległości państwa członkowskich? Słowa deklaracji helsińskiej i paryskiej brzmią pusto i bez sensu, OBWE wygląda dość absurdalnie, jeśli jedyne mocarstwo i jego posłuszne sługi mogą łamać międzynarodowe prawo. Czy nie jest hańbą łamać tak sromotnie niepodległość państwa pod auspicjami nieokreślonej wspólnoty międzynarodowej, podczas gdy to państwo jest gwałcone przez wielkie mocarstwa i jednocześnie wykorzystane do ukrycia ich ciemnych konszachtów?
Taktyka Zachodu w Ramboulliet zmierzała do wycofania sił Jugosławii z Kosowa, co pozostawiłoby ludność nie-albańską oraz Albańczyków przeciwnych separatyzmowi na łasce terrorystów WAK. Plan przewidywał złożenie broni [przez WAK] w ciągu 3 miesięcy, ale kto by im wierzył? Kto będzie chronił granicy z Albanią przed napływem tysięcy Albańczyków z dużą ilością broni do Kosowa w celu czystek narodowościowych wszystkich grup nie-albańskich? Czy ktokolwiek na Zachodzie pomyślał o drugiej fazie komfliktu kosowskiego - powstaniu Albańczyków [...] w Macedonii, Grecji? Powołany będzie potężny administrator protektoratu kosowskiego [...] z niemal nieograniczoną władzą np. mianowania i odwoływania wysokich urzędników, sędziów itp. Jednym z nazwisk rozpatrywanych na to stanowisko jest pan William Walker, który tak zgrabnie pomógł naparzyć kryzys kosowski w Raczaku. - przepowiedział Dolecek przed rozpoczeciem kampanii humanitarnej nalotow NATO, które zakończyły się wejściem wojsk "pokojowych" NATO do Kosowa i objęciem administracji Kosowa przez biurokrację ONZ, tzw. UNMIK. Dolecek pomylił się tylko co do nazwiska. Zarządcą Kosowa został załużony francuski serbofob, dr Kouchner.
Wg Dolecka możliwe było inne rozwiązanie. 25.11.98 wszystkie narodowości kosowskie uzgodniły polityczne ramy autonomii prowincji, z 2-izbowym parlamentem i postanowieniem, że żadna narodowość nie mogłaby zdominować pozostałych. Pierwszym jednak wymaganiem było przeprowadzenie spisu ludności pod nadzorem międzynarodowym, aby policzyć liczbę mieszkańców każdej narodowości. Mocarstwa nie wykazały zainteresowani ani powyższym uzgodnieniem, ani spisem ludności. Dolecek ubolwał - To było prawdopodobnie najlepsze rozwiązanie dla Kosowa, najbardziej demokratyczne. Ale ani wspólnota europejska ani USA nie poparły go, bo nie odpowiadało ich egoistycznym interesom, które zupełnie ignorują interesy innych, tam mieszkających. Historia nauczyła kilkakrotnie tak Czechów jak i Serbów, że wielkie mocarstwa bardzo rzadko są prawdziwymi przyjaciółmi gotowymi pomóc, jeśli nie leży to w ich własnym interesie. Nie można zawsze traktować poważnie słów dużych mocarstw o szlachetnych ideałach, prawach i wolności człowieka - one zwykle używaja ich w momencie, gdy ich potrzebują.
Chciałbym tylko dodać słowo Polaków obok Czechów i Serbów w wypowiedzi Dolecka, spodziewając się pomówienia o nacjonalizm, a może nawet i faszyzm, jeśli nie sentymenty słowianofilskie zamiast opowiedzenia się za postępem, demokracją, wolnością i oczywiście NATO.
Serbowie wyjeżdżają, a Albańczycy zostają. Kto jest prawdziwą ofiarą w Kosowie? - pytała serbska gazeta "LID" po "masakrze" w Raczaku.

Oficer pozbierał łuski

Przez ostatnie 3 miesiące Radio CBC próbowało rozwiązać tajemnicę masakry w Raczaku; czy to była masakra, czy akt manipulacji tych, którzy chcieli wciągnąć NATO w wojnę? - rozpoczęło program autorstwa Michaela McAuliffe'a pt. "Road to Racak" (droga do Raczaka) ogólnokanadyjskie radio 22.5.00. W ciągu roku, który minął od kampanii bombardowań NATO nazbierało się coraz więcej dowodów, że masakra w Raczaku nie była tak prosta w swej makabrze, jak wyglądała na początku. Sugeruje się, że masakrę spowodowano, aby wzniecić sympatię dla Albańczyków kosowskich jednocześnie wzmacniając żądania bombardowań przez NATO.
W odróżnieniu od słowa pisanego, do którego czytelnik może powrócić, aby zweryfikować stwierdzenia autora i własne zrozumienie, słuchacz audycji radiowej łatwo gubi informację, jeśli jest podana jednokrotnie. CBC zaczęło audycję obiektywnie, ale dalej teza wstępna została naświetlona z naciskiem na winę sił serbskich za "masakrę". Wg CBC siły serbskie rutynowo odwzajemniały się na bezbronnej albańskiej ludności cywilnej za prowokacyjne ataki WAK, podczas gdy OBWE wiedziało o tym i pozwoliło wydarzyć się w Raczaku z powodów nieokreślonych przez McAuliffe'a. Wg Dugi Gorani, znanego Albańczyka kosowskiego, WAK zdawała sobie dobrze sprawę z konsekwencji swych działań - Im więcej cywilów było zabitych, tym większe były szanse międzynarodowej interwencji, a WAK oczywiście wiedziała o tym. Kanadyjski generał Michel Maisonneuve przyznał CBC, że WAK musiała znać sposób reakcji Serbów na zasadzki na policjantów w Raczaku - Jeśli coś w nich uderzyło, Serbowie odwzajemniali się nieproporcjonalnie silniej. Zawsze mówiłem WAK - po co to robicie, prowokujecie ich i zemszczą się na bezbronnej ludności. To właśnie robili. To była ich zwykła metoda działania.
Radio CBC nie przedstawiło wyczerpująco istniejących dowodów na oszustwo propagandy NATO i separatystów albańskich ws. Raczaka. Program zignorował zeznania obserwatorów OBWE i dziennikarzy zachodnich obecnych podczas całej akcji sił jugosławiańskich, tak jak i wnioski 3 międzynarodowych zespołów medycyny sądowej, które na podstawie badań zwłok ofiar "masakry" niezależnie od siebie odrzuciły teorię egezekucji z bliskiej odległości. Program CBC nie wspomniał, że wieś Raczak i okolice były ufortyfikowanym gniazdem WAK, że siły Jugosławii zarekwirowały wiele sztuk broni i amunicji przed "masakrą", że miejscowi wieśniacy nie rozpoznali wśród "ofiar" żadnych mieszkańców swojej własnej wsi. McAuliffe przemilczał również potwierdzenie przez Haszima Thaczi w wywiadzie dla BBC w marcu 2000 r., że WAK celowo prowokowało siły serbskie i zabijało niwewinnych wieśniaków albańskich w celu zyskania sympatii zachodniej opinii publicznej i poparcia dla inwazji NATO w Kosowie.
Po prostu nie ma dowodów na nieprofesjonalne działania wojska i policji serbskiej. Podobne oskarżenia wytoczyła natowska propaganda podczas bombardowań Kosowa, aby uśpić zachodnią opinię publiczną na barbarzyństwo nalotów na ludność. Za wyjątkiem odosobnionych przypadków, które spotyka się w każdej wojnie domowej, nie znaleziono dotychczas żadnych dowodów na niewłaściwe zachowanie się sił serbskich. Długo zanim okazują się bzdurami wyssanymi z palców, takie "dowody" istnieją jedynie w wyobraźni oskarżycieli Międzynarodowego Trybunału Kryminalnego ds. Byłej Jugosławii (MTK), ich politycznych zwierzchników i służalczych środków masowego przekazu, jak CBC.
McAuliffe także nawija propagandę, wspominając w audycji o "pokojowych" rozmowach w Rambouillet. USA postawiło warunki niemożliwe do przyjęcia przez suwerenną Jugosławię (okupacja Kosowa i pozostałej Serbii przez NATO bez żadnych ograniczeń prawnych). Madeleine Albright ustawiła, jak powiedziała, poprzeczkę zbyt wysoko do przeskoczenia przez Serbów. Raczak był przyczyną sfabrykowaną dla zmuszenia europejskich partnerów USA w NATO do rozpoczęcia "negocjacji", które były zaplanowane na wymanipulowanie fiaska zakończonego inwazją na Jugosławię. Zamiast tej prawdy McAuliffe mówi o kontroli Kosowa przez ONZ. ONZ ma tyle do rozwiązania konfliktu Bałkańskiego, ile NATO do przywrócenia spokoju, równowagi etnicznej i demokracji w Kosowie.
Mimo wątpliwej wartości informacyjnej o zdarzeniach w Raczaku, program CBC podał nowe wiadomości, które zapewne zawarte są już w aktach oskarżycielskich MTK w Hadze. Jako wytłumaczenie braku łusek pocisków na miejscu rzekomej egzekucji, OBWE podaje, że jeden z jej obserwatorów, amerykański oficer, pozbierał je skrzętnie tuż po przybyciu na odkryte rano miejsce masakry. Interesująca jest również wersja wyprowadzenia przez Serbów ofiar na wzgórze na rozstrzelanie. Nusret Shabani był wśród nich. Kiedy dotarli na wierzchołek, dziesiątki oficerów policji czekało tam na nich. Mój syn i ja byliśmy na samym końcu prowadzonej grupy. - Shabani powiedział reporterom CBC. Pięciu nam udało się przeżyć. Pierwsi w grupie kontynuowali marsz w górę, ale my byliśmy ostatni i udało się nam zbiec w bok zbocza.
Groby ofiar masakry w Raczaku. (CBC Radio z 22.5.00, http://cbc.ca/news/indepth/racak/) [Mimo stwierdzenia na początku programu o możliwości oszustwa, CBC używa słowo "masakra" bez cudzysłowu. CBC nie podało, że co najmniej 13 z 45 zwłok "męczenników Raczaka" zniknęło w tajemniczy sposób z cmentarza.]

Wyszło szydło z worka

Następnego dnia po nadaniu audycji Mc Auliffe'a o "masakrze" w Raczaku przez CBC Radio, dezinformacja kanadyjskiej publiki o "zbrodniach" serbskich została nieznacznie zakłócona. Względnie niezależna stacja telewizyjna CTV przypomniała 23.5.00 wypowiedzi szefowej zespołu fińskiego, dr Heleny Ranty z 17.3.99 ws. "masakry" w Raczaku. Reportaż CTV podkreślił te aspekty wypowiedzi Ranty, które zostały przeinaczone przez środki przekazu usłużne NATO:

Serwis CTV nawiązał również do obecnej zmiany pozycji w kanadyjskim departamencie spraw zagranicznych ws. motywacji ataku NATO na Jugosławię obroną rzekomo łamanych praw człowieka przez siły serbskie w Kosowie. To uzasadnienie było podstawą "rozmów" w Ramboulliet i stało się sztandardową przyczyną agresji NATO. Wobec zdemaskowania oszustwa "masakry" w Raczaku anonimowi urzędnicy departamentu spraw zagranicznych Kanady zmienili stanowisko nt. zaangażowania NATO na Bałkanach i celowości udziału Kanady w tej wojnie.
Niestety wiadomość CTV powędrowała między gwiazdy. W odróżnieniu od silnie popieranych przez rządy stacji propagandowych takich jak CNN, BBC i CBC, nie ma ona środków nawet na archiwowanie reportaży np. we własnej witrynie na Sieci. Tak więc dla cybernauty poszukującego hasła Raczak czy Helena Ranta, wyszukiwarka nie pokazuje żadnej wiadomości w rodzaju tej nadanej przez CTV 23.5.99. Miałem okazję przekonać się o tym, gdy kolega wspomniał mi o wiadomości CTV, którą oglądał parę dni przedtem. Treść opieram na jego przekazie. Przeczesywanie Sieci ani telefony do redakcji CTV nie wskrzesiły tej ważnej wiadomości. Kompromituje ona Clintona, Albright, Schrödera, Fischera, Arbour, Cohena, Rubina, Blaira, Cooka, Clarka, Shea, Rugowę, Thaczi, Holbrooke'a, Robertsona i wielu innych, którzy wszczepili zachodniej opinii publicznej okropność wydarzeń w Raczaku, aby uzasadnić haniebne zaangażowanie wojskowe NATO na Bałkanach.
Z bliskości dat nadania wiadomości CTV i reportażu CBC wynikły nieporozumienia. Np. międzynarodowa sieć informacyjna komunistów pomyliła stacje telewizyjne, daty i treść poszczególnych przekazów. Ponieważ nie oglądałem wiadomości CTV, zadzwoniłem 3.5.00 do dr Ranty w Helsinkach celem wyjaśnień. Powiedziała mi, że nie zmieniła zdania od czasu prasówki w Prisztinie 17.3.99. Przyznała jak bardzo wtedy czuła się nieswojo, zmuszona do wydania oświadczeń sugerujących winę sił Jugosławii. Równie nieswojo czuję się teraz - zwierzyła się dr Ranta. Wróciłam w zeszłym tygodniu ze spotkania w Brukseli, na którym polecono mi zdać raport mojego zespołu jako tajny "raport dodatkowy". Nic mi nie wolno mówić osobom postronnym. Moje stanowisko nie zmieniło się od czasu prasówki 17.3.00. Czy zna Pan jego treść? Jeśli tak, zna Pan również wnioski fińskiego raportu. Swoje zrozumienie sprawy przesłałem Helenie Rancie e-mailem. Obiecała odpowiedzieć następnego dnia, w niedzielę, bo planowała iść do swego biura. Odpowiedź nie przyszła i w poniedziałek.
Natomiast Fin, który pomógł mi znaleźć dr Rantę pisał 5.5.00 - Posłałem gniewny list do ministerstwa spraw zagranicznych ws. ukrywania raportu o Raczaku. Otrzymałem bezsensowną odpowiedź, ale najbardziej zabawna była przesyłka do mnie, przysłana przez jakąś pomyłkę. Był to urywek wewnętrznych dyskusji fińskiej służby bezpieczeństwa na temat mnie i moich kontaktów. Odpowiedziałem, załączając najlepsze pozdrowienia dla tych durniów.
Raport fiński został ukończony kilka miesięcy temu, ale NATO wstrzymało publikację, bo zawiera wnioski niewygodne dla natowskich szermierzy "praw człowieka" na Bałkanach. Wysłałem ostrzeżenie o tajnej publikacji raportu do międzynarodowej sieci działaczy antynatowskich i zobaczymy, co wyniknie.

Pod tytułem "Tysiące chowają swoich zabitych" BBC News z 11.2.99 zamieściło zdjęcia z pogrzebu rzekomych ofiar masakry serbskiej w Raczaku, które zostały wydane rodzinom po badaniach jugosławiańskich i białoruskich specjalistów medycyny sądowej. Odmówiono modlitwy nad rzędami trumien owiniętych w czerwono-czarne flagi albańskiego Kosowa. Wykopano dwa długie rzędy grobów widoczne na poprzednim zdjęciu. (BBC News, http://news2.thls.bbc.co.uk/hi/english/world/europe/newsid_277000/277671.stm)

Źródła

Wszystkie ilustracje, oprócz oznaczonych inaczej, pochodzą z www.srpska-mreza.com/ddj/Racak/Tiker/RacakFile.html.
The facts behind the 'massacre' in the village of Racak in Kosovo, reprodukcja części raportu opracowanego przez zespół dziennikarzy i opublikowanego w specjalnym wydaniu gazety "LID" w Kragujewaczu [w:] www.srpska-mreza.com/ddj/Racak/Tiker/RacakFile.html
Wywiad autora z dr Heleną Rantą z 3.5.00
Serwis informacyjny telewizji kanadyjskiej CTV News z 23.5.00 [brak archiwum w witrynie www.ctv.ca]
Michael McAuliffe, The Road to Racak [w:] CBC Radio News z 22.5.00, http://cbc.ca/news/indepth/
Tiziana Boari [w:]"Il Manifesto" z 9.4.00
Bo Ada, Roland Heine i Claudius Technau, Ich spürte, da stimmte etwas nicht [w:] "Berliner Zeitung" z 24.3.00, www.truthinmedia.org/Bulletins2000/tim2000-3-5.htm (angielskie tłumaczenie oryginału, połączenie do gazety niemieckiej nie kontaktuje)
Allan Little, Moral Combat - Nato at War [w:] transkrypt programu telewizyjnego BBC2 z 12.3.00
Allan Little, How Nato was sucked into Kosovo conflict [w:] "Sunday Telegraph" z 27.2.00
Kosovo Albanians mark Racak massacre [w:] BBC News z 15.1.00, http://news2.thls.bbc.co.uk/hi/english/world/europe/newsid%5F605000/605215.stm
Rajko Dolecek, The Kingdom of Disinformations in Kosovo: The Racak Affair [w:] Rajko Dolecek, "I Accuse!", Praga, marzec 1999 r., publikacja książki w "Questions and Opinions Library" tom 3 oraz na http://members.tripod.com/Balkania/resources/geostrategy/dolecek_accuse.html#b12, www.srpska-mreza.com/ddj/Kosovo/articles/Dolecek.html
Dusan Dunjic, Institute for Forensic Medicine, The (ab)use of forensic medicine, Serbian Anthropological Society and Belgrade City Library (skróty referatów z naukowej konferencji z 26.4.99), www.computec-int.com/bsc/war/archives/victims.htm#abuse
Helena Ranta, Report of the EU Forensic Expert Team on the Racak Incident, osobisty raport dla prasy z 17.3.99, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Finlandii, http://usinfo.state.gov/regional/eur/balkans/kosovo/racak.htm, http://www.ess.uwe.ac.uk/Kosovo/Kosovo-Massacres2.htm
Racak report 'rubbished' by Belgrade radio [w:] BBC News z 17.3.99, http://news2.thls.bbc.co.uk/hi/english/world/monitoring/newsid%5F298000/298558.stm
Bob Djurdjevic, Washington's Crisis Factory, marzec 1999, www.truthinmedia.org/Columns/new-dawn.html
Thousands bury Racak dead [w:] BBC News z 11.2.99, http://news2.thls.bbc.co.uk/hi/english/world/europe/newsid_277000/277671.stm
R. Whitaker, Belgrade's link to massacre [w:] "Independent" z 29.1.99
Kosovo peace monitor beats Serb ban [w:] "The Times" z 22.1.99
Warhawk behind U.S. Kosovo policy: Amb. Walker covered up real massacres in El Salvador, 21.1.99, www.iacenter.org/warhawk.htm
Jonathan Steele, Racak bodies were tampered with [w:] "Guardian" z 21.1.99
Les morts de Racak ont-ils vraiment été massacrés froidement? [w:] "Le Monde" z 21.1.99, www.lemonde.fr/actu/international/exyougo/kosovo/articles/990121/report.htm, www.srpska-mreza.com/ddj/Racak/Articles/LeMonde990121.html (po francusku), www.srpska-mreza.com/ddj/Racak/Articles/LeMonde990121-Eng.html (po angielsku)
Der Krieg um die 40 Toten von Racak im Kosovo Massaker oder "nur" die Opfer eines Tages? [w:] "Die Welt" z 21.1.99, www.srpska-mreza.com/ddj/Racak/Articles/DieWelt_de.html
Neuf questions sur les morts de Racak [w:] "Liberation" z 21.1.99, www.srpska-mreza.com/ddj/Racak/Articles/Liberation990121.html (po francusku), www.srpska-mreza.com/ddj/Racak/Articles/Liberation990121_Eng.html (po angielsku)
Diana Johnstone, The Racak massacre questioned by French media, 20.1.99, www.iacenter.org/racak.htm
Kosovo: obscure areas of a massacre [w:] "Le Figaro" z 20.1.99, www.srpska-mreza.com/ddj/Racak/Articles/LeFigaro-Eng.html (angielskie tłumaczenie)
Tom Walker, Serbian police chief dies in fight at village [w:] "The Times" z 20.1.99
"New York Times" z 19.1.99
http://news2.thls.bbc.co.uk/hi/english/world/europe/newsid_277000/277671.stm
Paul Wood, Racak revisited [w:] BBC News z 19.1.99, http://news2.thls.bbc.co.uk/hi/english/world/europe/newsid_258000/258348.stm
Gabriel Partos, Milosevic's cat and mouse game [w:] BBC News z 18.1.99, http://news2.thls.bbc.co.uk/hi/english/special_report/1998/kosovo/newsid_257000/257599.stm
Wizyta Louise Arbour w Kosowie. Przepraszamy, że przeszkadzamy. My tylko przechodzimy właśnie na badania zbrodni. (Balkans infos, http://balkans.infos.free.fr/dessins2.htm)


NATO na Bałkanach | SPIS TREŚCI