Jak tylko będą do dyspozycji wystarczające siły i pogoda pozwoli, instalacje naziemne Lotnictwa Jugosławii i miasto Belgrad zostaną zniszczone z powietrza nieustannymi bombardowaniami dzień i noc. Kiedy to zostanie zakończone, pokonamy Jugosławię.
Adolf Hitler
Rok po natowskich nalotach komunikat rządu Jugosławii z 6.4.2000 r. przypomniał: Dokładnie 59 lat temu, w niedzielę 6. kwietnia 1941 r. po zniewadze protestami ulicznymi 27. marca, w których Serbowie odrzucili umowę swego rządu z państwami Osi i obalili rząd, Adolf Hitler rozkazał bombowcom Luftwaffe zniszczyć stolicę Serbii. Posypały się setki ofiar. II wojna światowa nabrała rozmachu. Módlmy się. To było wystarczające skojarzenie dla Serbów żywo pamiętających niedawne naloty. W obu wypadkach zostali ukarani za sprzeciw panom świata. Natowskie prasówki nie oddały tragedii rozgrywającej się pod bombami NATO. Rzecznik NATO Jamie Shea i generałowie bez zmrużenia oka mówili o szkodach ubocznych humanitarnych nalotów na ludność. Kręcili przyparci do muru o przypadkach na pewno nie pomyłkowych. i nie mówili o rozłamie w NATO z powodu metod misji humanitarnej.
Inne rozdziały opisują atak na pociąg nr 393, ambasadę Chin oraz na ...uchodźców. Dla pełnego obrazu warto też przeczytać na www.webheaven.co.yu/art/survivepo.htm relację artysty-dziennikarza Andreja Tiszmy z Nowego Sadu pod bombami. Przetłumaczyłem ją na polski.
Po nalotach wyłoniła się prawdziwa scena pobojowiska i motywy NATO. Rozdział opiera się na rozmaitych oficjalnych i nieoficjalnych materiałach z obu stron frontu. Szczególne znaczenie mają raporty z pozarządowych organizacji humanitarnych uznawanych i fundowanych przez neoliberalne elity Nowego Ładu. Wyszły na jaw długotrwałe szkody zniszczeń ekologicznych od nalotów. To nie jest już histeria zielonych pracujących dla trąby Miloszewicia, tylko namacalne skutki na zdrowie ludności. Na zdrowie żołnierzy w siłach pokojowych KFOR w Kosowie wpłynęła nielegalna natowska broń uranowa (rozdziały pt. Broń uranowa).
Ilu Amerykanów wie, że prezydent USA Harry Truman odznaczył pośmiertnie serbskiego generała z II wojny światowej, Drazę Mihailowicia, orderem Legion of Merit (legion zasługi) za nieustraszone wysiłki jego wojska w ratowaniu amerykańskich pilotów? Ilu pilotów atakujących Jugosławię wiosną 1999 r. było potomkami 500 pilotów amerykańskich zestrzelonych przez hitlerowców nad Serbią i uratowanych przez jej partyzantów i mieszkańców? Chociaż sami byli celem pogromów hitlerowców i ustaszów, Serbowie ocalili 500 amerykańskich pilotów, w tym majora Richarda Felmana, amerykańskiego żyda. W '44 nasza eskadra bombardowała południową Europę z bazy we Włoszech. W tym czasie ponad 500 z nas zostało zestrzelonych nad okupowaną Jugosławią i ocalonych od pewnej śmierci przez Serbów. Byliśmy przedmiotem największej w historii akcji ratowania Amerykanów na tyłach wroga, ale czyny te ukrywa się do dziś pod presją obcych agencji – powiedział Felman.
Na tyłach wroga ranni amerykańscy piloci otrzymywali od Serbów zaopatrzenie medyczne, nawet jeśli oznaczało to brak dla żołnierzy serbskich. Jeśli był tylko jeden kawałek chleba w domu czy tylko jedno jajko, dawali je amerykańskim pilotom, podczas gdy Serbowie głodowali. Jeśli było tylko jedno łóżko czy jedno prześcieradło, my je dostawaliśmy, podczas gdy Serbowie spali na gołej podłodze – wspomina z wdzięcznością i podziwem Felman. Żadne ryzyko ani poświęcenie nie były za duże dla zapewnienia naszego bezpieczeństwa i dobrobytu. Jeden wypadek na zawsze wyrył się w pamięci Felmana: Wioska z 200 kobietami i dziećmi została spalona do ziemi przez Niemców za to, że Serbowie nie chcieli wydać, gdzie nas ukryli. Do dziś czuję okrutny swąd ich płonących ciał. Takich rzeczy się nie zapomina.
W 1996 r. Felman, prezydent krajowego komitetu amerykańskich pilotów uratowanych przez siły Mihailowicia, wystosował w imieniu uratowanych list otwarty do wojsk USA wysyłanych do sił SFOR w Bośni: W czasie II wojny światowej byliśmy na liście [...] ‘zaginionych w walce’ w tym samym regionie, w którym obecnie Wy pełnicie służbę. Jeśli wolno, chcielibyśmy przekazać Wam szczerą żołnierską wiadomość z naszych osobistych doświadczeń stamtąd. Informacji tych nie usłyszeliście od polityków, którzy Was tam posłali i nie czytaliście ani nie oglądaliście ich we wrogich Serbom środkach przekazu [...] Najbardziej nieprawdopodobym aspektem ratowania nas było to, że przed każdym lotem załogi naszych bombowców były informowane przez najwyższy szczebel wywiadu USA, żebyśmy w przypadku zestrzelenia nad Jugosławią trzymali się z daleka od Serbów, bo współpracują z Niemcami i ‘obcinają Amerykanom uszy’ przed wydaniem ich. Dopiero po tym, gdy nas zestrzelono przekonaliśmy się o zdumiewającym przeinaczeniu prawdę o Serbach.
Felman zauważył powtórzenie zabarwienia polityki zagranicznej USA anty-serbskim uprzedzeniem: podczas gdy Serbowie byli naszymi sojusznikami w II wojnie światowej, Chorwaci i Muzułmanie (których dziś traktujemy preferencyjnie) byli po stronie Hitlera, strzelali do nas i zabili wielu. Czyżby nasi dyplomaci poświęcili byłych przyjaciół, a wynagradzają byłych wrogów w imię wygody politycznej? Czy to dlatego, że jest na świecie ponad miliard muzułmanów, a tylko 9 milionów prawosławnych Serbów i podobne proporcje istnieją w gospodarce świata? [...] Czy to dlatego, że Serbowie nie mają pól ropy naftowej i nieskończonych środków pieniężnych ze sprzedaży ropy? Czy może dlatego, że Chorwaci i Muzułmanie wydają 50 razy więcej na lobbystów, środki przekazu i kampanie wyborcze [w USA]?
Felman wyliczył metody propagandy: ‘okrucieństwa’ wymyśla się dla oczernienia Serbów przy jednoczesnym zdobywaniu sympatii dla ich oponentów [...] Serbów nazywa się ‘agresorami’ na ziemiach, na których mieszkają od 600 lat. Czy politykę zagraniczną USA wyznacza 540 kongresmenów, wśród których nie ma żadnego o wyznaniu prawosławnym?: Czy dlatego, że przywódca antykomunistycznych partyzantów Draza Mihailowić był Serbem, który nas ocalił, Departament Stanu USA [...] ukrywał przez te wszystkie lata prawdę o tym ocaleniu i był przeciw naszej petycji dziękczynnej za ocalenie ponad 500 pilotów amerykańskich (petycję podpisało 8 milionów kombatantów [...] a zatwierdził ją Senat USA)? Czy to dlatego przewodniczący parlamentarnego komitetu spraw zagranicznych również odrzucił nasza petycję, twierdząc że istnieją ‘w Jugosławii grupy narodowościowe’ przeciwne jej? [...] Nie po to zostawiliśmy rodziny, narażaliśmy życie i oglądaliśmy jak kumple tracili ramiona, nogi, i głowy od wybuchów, aby jakieś ‘grupy narodowościowe w Jugosławii’ mogły nam dyktować, co możemy robić we własnym kraju, a co nie.
Skoro wysłano Was do na obce ziemie i oczekuje się od Was ryzykowania życia, uważamy że powinniście poznać prawdę i nie dać się nabrać na retorykę dobrze opłacanych firm reklamowych, zagranicznych lobbystów i polityków, którzy absolutnie nie znają historii tego regionu – zwracał się Felman do żołnierzy. Jednym z najpotężniejszych świadectw wielu poświęceń dokonanych dla nas są tysiące współczesnych dzieci amerykańskich, które tylko dlatego są wśród nas, że Serbowie ocalili ponad 500 ich dziadków podczas II wojny światowej. Niektóre z nich może nawet służą dziś z Wami w Bośni. Felman złożył wizytę w Jugosławii z dwoma innymi ocalonymi pilotami w 50. rocznicę zakończenia wojny. Spotkali się ze swymi wybawcami, poszli na łąkę-lądowisko, z której ich wyratowano. 50 tysięcy Serbów zebranych na pobliskim wzgórzu skandowało USA! USA!
Jako żołnierze amerykańscy podtrzymujemy dumną tradycję ‘obowiązku, honoru i ojczyzny’ oraz posiadamy zagorzałe poczucie lojalności dla tych, u których boku walczyliśmy ramię w ramię. Nigdy nie zapomnimy ich dobroci ani nie odpłacimy się im za poświęcenie dla nas na polu bitwy nalotami na ich kobiety i dzieci. Serbowie pomogli nam, gdy byliśmy w beznadziejnym położeniu i potrzebie. Teraz, gdy sytuacja się odwróciła, możemy uczynić nie mniej – apelował Felman.
Jak skuteczny był apel Felmana trzy lata później? Kiedy ekrany radarów obrony przeciwlotniczej Jugosławii pokazały 24.3.1999 r. nadlatującą armadę NATO, naprzeciw wyleciała eskadra Rycerzy Króla Lazara. Wszyscy dostali potem medale za odwagę i awansowali, wśród nich major Nebojsza Nikolić: Zaraz po wystartowaniu zobaczyłem blask eksplozji z prawej i lewej strony w kierunku Panczewa i Rumy. Mój mig wspinał się szybko i wkrótce zobaczyłem podobną scenę w kierunku Nowego Sadu. Nade mną leciało ponad 20 najnowocześniejszych samolotów wroga ponad równinami Pannoni na Belgrad, zrzucając swój śmiercionośny ładunek. Zdumione moją obecnością i zdecydowaniem odcięcia całe stado szybko zwróciło się przeciw mnie. Dopiero co wystartowałem i to są najtrudniejsze warunki walki powietrznej. Samolot musi osiągnąć wystarczającą wysokość i prędkość, aby móc bronić się skutecznie.
Leciałem w kierunku północnej Wojwodiny i uniknąłem pierwszego pocisku wroga. Włączyłem radar pokładowy i aktywowałem mój arsenał. Właśnie wtedy musiałem wymanewrować, aby uniknąć następnego pocisku wroga. Potem był trzeci. Czy którykolwiek z dobrze opłaconych i ubezpieczonych pilotów zachodnich zaryzykowałby spotkanie nawet z dwoma naszymi myśliwcami, a co dopiero z dwoma tuzinami […] Nie zdążyłem sprawdzić, czy trafiłem, bo mój MiG 29 został trafiony w tym momencie, zamieniając się w pochodnię. Płomienie pochłonęły kabinę; nie widziałem ani przyrządów, ani nic na zewnątrz. Byłem na wysokości 3000 m ponad miastem Titel, lecąc na północ w kierunku Zrenjanina. Mój mig, moja ostoja, którą latałem przez ponad 10 lat, spadał. Na wysokości 2000 m postanowiłem katapultować z płonącego myśliwca. Podczas gdy spadałem na spadochronie, samoloty wroga krążyły nade mną, próbując znaleźć mnie w ciemnościach i podziurawić pociskami. Strzelali na oślep, na szczęście nie trafiając i za to bardzo pragnę spotkać się z nimi jeszcze raz. Tylko piloci Luftwaffe podczas II wojny światowej tak robili. Pod tym względem piloci atakujący nasz kraj nie różnią się od hitlerowców.
Wylądowałem w środku pola ok. 400 m od mojego płonącego miga. Płomienie oświetlały całą okolicę, więc szybko się schowałem przed uporczywymi pilotami NATO, którzy chcieli mnie znaleźć w ciemnościach i zabić. Pośród nocy znalazłem schronienie w rowie melioracyjnym. Po kilku godzinach ukrywania się i prób dojścia do miasta Senta, Nikolić zdecydował zawrócić do wraka, gdzie odnalazła go ekipa ratownicza. Piloci z mojej eskadry nie posiadali się z radości. Po pobycie w szpitalu Nikolić chciał walczyć. Odpocznij trochę, mamy dość pilotów na walkę z NATO – usłyszał w odpowiedzi. Jednego dnia 70-letnia staruszka rozpoznała go na ulicy i uściskała. Jej matczyny pocałunek był specjalnym medalem dla Nikolicia.
Natomiast amerykańskiego pilota zestrzelonego F-117A rzekomo wyratowały z pól Wojwodiny oddziały ratownicze przemykające śmigłowcami na niskiej wysokości, aby nie zauważyły ich jednostki jugosłowiańskie. Jednocześnie samoloty NATO patrolowały niebo, by wróg nie zaatakował ratowników z powietrza. Sceptycy pisali: Dużo się mówi o tym pilocie, ale CNN jeszcze nie pokazała go na ekranie telewizyjnym i przypominali Scotta O'Grady’ego, który został zestrzelony nad Bośnią kilkka lat wcześniej. O’Grady okupował programy telewizyjne zaledwie kilka godzin po uratowaniu. Po kilku miesiącach od zestrzelenia F-117A nad Serbią nie było śladu po pilocie. Pentagon oświadczył nawet, że maszyną kierował nie ten pilot, którego nazwisko było wypisane na kabinie wraka, tylko zastępca. W lotnictwie amerykańskim jedynie pilot, którego nazwisko jest wypisane na samolocie może nim latać w bój i nikt inny. Inaczej nazwisko na samolocie musi być przemalowane. Bardziej prawdopodobne jest, że zestrzelonego pilota uratował śmigłowiec, ale został zestrzelony.
Zanim samoloty USA odpaliły rakiety w wieżowiec mieszczący partię socjalistyczną w Nowym Belgradzie, NATO wyliczyło (Washington Post 20.9.1999): Szkody uboczne – wysokie. Szacunkowa liczba zabitych: 50-100 pracowników rządu i partii. Niezamierzone ofiary cywilne: około 250 w mieszkaniach w promieniu wybuchu. Pracownicy byli szkodą zamierzoną, a okoliczni mieszkańcy niezamierzoną. Waszyngton i Londyn zatwierdziły cel, natomiast Paryż opierał się, bo w wieżowcu mieściło się studio radia i telewizji. Wbrew popularnemu mniemaniu, w sprawach nalotów przywódcy państw NATO nie naradzali się demokratycznie. Ważniejsze decyzje podejmowali przywódcy USA, Zjednoczonego Królestwa i Francji, a tylko Francja kwestionowała. Po raz pierwszy Chirac zdał sobie sprawę, jak daleko kampania odstpiła od umiarkowanego planu, kiedy oglądał eksplozję ministerstwa spraw wewnętrznych w Wielkanoc w średniowiecznym zamku pozbawionym tajnego połączenia. Zażądał rozmowy z Clintonem. Biały Dom natychmiast wysłał specjalistów telekomunikacyjnych z dowództwa w Niemczech, aby założyć Chiracowi najbardziej pewny telefon. Zauważmy zależność Francji od USA w tej dziedzinie.
Chirac dowiedział się, że wojna, która miała trwać tylko parę dni, może trwać dłużej, więc zażądał decydującego głosu obok prezydenta USA i premiera brytyjskiego. Clinton zgodził się niechętnie (bo uważał decyzje już za powolne bez udziału Francji), ale Chirac musiał z góry zatwierdzić rodzaje celów nalotów, a w konkretnych przypadkach mógł sprzeciwiać się. Chirac chciał zatwierdzać wszelkie cele w Czarnogórze, która nie chciała mieszać się w wojnę. Blair żądał prawa weta dla wszystkich celów bombowców B-52 startujących z Anglii. Wszyscy trzej liderzy chcieli przeglądać wszelkie cele z potencjalną dużą liczbą zabitych albo szkodami o charakterze cywilnym (sieci energetyczne i telefoniczne, śródmieście Belgradu).
Waszyngton stworzył komitet dla wyjaśniania punktów niezgody, z sekretarz stanu Madeleine Albright i ministrami spraw zagranicznych Zjednoczonego Królestwa, Francji, Niemiec i Włoch. Niemal co dzień komitet prowadził konferencję telefoniczną, pomogając utrzymać jedność w NATO. Jeśli np. włoski minister Lamberto Dini był przeciwny przyspieszeniu tempa nalotów, Albright dzwoniła do Niemca i Brytyjczyka, by przekonali Włocha. Kiedy kiedy brytyjski minister spraw zagranicznych Robin Cook kwestionował ataki na sieć energetyczną, z której korzystają duże szpitale w Belgradzie, grupa była w stanie przekonać go.
W połowie kwietnia Francja z oporami zgodziła się również na ataki na dwie główne wieże telewizyjne Belgradu (jedna z nich na szczycie wieżowca partii w Nowym Belgradzie). Pentagon ostrzegł zachodnich reporterów, aby opuścili oba obiekty. Kiedy już samoloty były w drodze 12.4.1999 r., Pentagon otrzymał wiadomość, że reporterzy są wewnątrz. Generał lotnictwa Joseph Ralston rozkazał samolotom zawrócić. Sześć dni potem głównodowodzący nalotami amerykański gen. Clark napierał na ponowną próbę i ostrzeżono zachodnich dziennikarzy. 20.4.1999 r. strona francuska domagała się głębszego namysłu. Waszyngton wdał się w kampanię prasową, perswadując że gmach partii socjalistycznej był w rzeczywistości siedliskiem reżimu Miloszewicia i pokazując taśmę wideo, aby udowodnić że serbska telewizja nadawała propagandę. W proteście Chirac rozpatrywał możliwość stawienia się w Waszyngtonie tylko na część spotkania na szczycie z okazji 50-lecia NATO. Clinton podniósł znowu słuchawkę telefonu: Byłoby mi przyjemnie gdyby mógł Pan zostać. Pański wczesny wyjazd mógłby być wzięty za brak jedności i zachęciłby Miloszewicia.
Podczas gdy dygnitarze NATO wprowadzali się 21.4.1999 r. do hoteli w Waszyngtonie, ekipy ratunkowe kopały w gruzach siedziby partii socjalistycznej, w którą o godz. 3:15 rano uderzyły 4 pociski sterowane. Dwa dni później NATO zbombardowało budynek radia i telewizji Serbii, zabijając kilkanaście osób. Poza tym bomby NATO zniszczyły co najmniej 10 prywatnych stacji radia i telewizji oraz 36 nadajników. NATO zrealizowało wcześniejszą pogróżkę ataków, jeśli Jugosławia nadawałaby swoją propagandę zamiast natowskiej. Przed rozpoczęciem wojny dowódca NATO David Wilby ostrzegł, że jeśli jugosłowiańska telewizja nie zastąpi regularnych programów 6-godzinnym programem przygotowanym przez USA, urządzenia telewizji zostaną zniszczone.
Przy okazji eliminacji sieci przekazu NATO chciało wykonać zamachy na dostojników rządu. Prezydenta Jugosławii i jego rodziny nie udało się zgładzić, kiedy inteligentna bomba wpadła do ich belgradzkiej rezydencji. Nie ma wątpliwości, że próbowaliśmy to osiągnąć uderzając w ten dom – oświadczył Ronald Hatchett, były przedstawiciel Pentagonu (MSNBC 23.4.1999). Drugi atak na obiekty radia i telewizji był atak na innego dygnitarza serbskiego. Independent donosił w lipcu 1999 r.: Dwa dni przed bombardowaniem siedziby serbskiej telewizji w Belgradzie, telewizja CNN otrzymała poufną informacje od dyrekcji w Atlancie, że budynek serbskiej telewizji RTS ma być zniszczony. Polecono im natychmiast wynieść się. Dzień potem serbski minister informacji Aleksandar Wucić otrzymał faksem zaproszenie do wystąpienia w CNN w popularnym amerykańskim programie Larry King Live. Miał być przed kamerą o 2:30 rano 23.4.1999 r. Poproszono go o stawienie się w budynku telewizji RTS pół godziny wcześniej do charakteryzacji. Wucić spóźnił się, co go uratowało, bo bomby NATO trafiły w budynek o 2:06. Pierwsza bomba eksplodowała w pokoju makijażu, gdzie młoda Serbka czekała na Wucicia.
Francja wycofała się z łącznego dowództwa wojskowego NATO w 1996 r., ale brała udział w nalotach drugą co do wielkości flotyllą powietrzną (60 maszyn na początku, 100 przy końcu). Pomimo tarć Paryż i Waszyngton uważały wspólną akcję za ogromny postęp w stosunkach. Amerykanie chcieli uderzyć w system energetyczny Jugosławii w pierwszym tygodniu wojny, ale Francja sprzeciwiała się. Aby przełamać impas, francuscy i amerykańscy wojskowi wyliczyli pomysły nt. najlepszych metod zniszczenia systemu. USA chciały ataków na linie przesyłowe, których reperacje wymagałyby kilku dni do kilku tygodni. Francuzi nie zgodzili się.
Amerykanie zaproponowali tajną broń CBU-94, specjalistyczną bombę, która zdolna jest wyłączyć prąd. Shelton opisał francuskim partnerom broń i jakie rezerwowe agregaty mają do dyspozycji szpitale. Francuzi w dalszym ciągu uchylali się. Co proponujecie? Chcecie się wycofać? – nalegał Ralston. W końcu Paryż zgodził się. W ciemnościach po północy w niedzielę 3.5.1999 r. bomby kasetowe zawierające tysiące bombek spadły na sieci energetyczne. Z każdej bombki rozplotły się zwoje nici nasyconych grafitem, powodując krótkie spięcia. „Gumowe kaczuszki”, jak wojskowi pieszczotliwie nazywali tą broń, odcięły zaopatrzenie w elektryczność na 70 procentach obszaru Jugosławii, ale w kilka dni zostało ono w większości przywrócone. Atak był unikany przez 40 dni, bo oznaczał punkt zwrotny przeciw ludności. Trzy tygodnie potem Francja zgodziła się na ataki, które wyłączały prąd na kilka dni i spowodowały trudności w zaopatrzeniu w wodę. Francuzi zabronili Amerykanom atakować tylko most rock-and-rollowy na Sawie w Belgradzie, gdzie dziesiątki ochotników stanęły żywą osłoną.
Belgradczanka Maja Wolk napisała do Sieci spod bomb natowskich 23.4.1999 r.: Jestem profesor na Uniwersytecie Belgradzkim, autorką 7 książek, pisarką, poetką, a co najważniejsze matką trojga dzieci w wieku 9, 8 i 3 lat. Czas zatrzymał się, normalne życie przestało funkcjonować cztery tygodnie temu. Nie ma zajęć szkolnych, przedszkola i uniwersytety są zamknięte, nie mamy planów na przyszłość, niczego. Moja najnowsza książka o matkach i córkach wśród skomplikowanej bałkańskiej mentalności maczo miała wyjść cztery tygodnie temu [...] Kręcenie filmu, nad którym pracowałam od czterech lat miało się właśnie zacząć w Czarnogórze [...] Oglądamy nasz koniec jak zmorę w telewizji, grę wideo. Wciąż nie mogę uwierzyć własnym oczom. Wyprowadziłam się z domu w pierwszym tygodniu nalotów, po tym jak NATO trafiło w ciepłownię naprzeciwko naszego bloku. Nie ma więc ogrzewania w Belgradzie, a na zewnątrz wciąż jest dosyć zimno. Wybuchy ogłuszyły mnie na kilka godzin i grałam przed moimi przestraszonymi dziećmi ‘życie jest piękne’, że było tylko trzęsienie ziemi. Jestem więc uchodźcą we własnym mieście, mieszkam w malutkim mieszkaniu rodziców w śródmieściu z trojgiem dzieci, teściową i mężem [...] W mieście nie ma oleju kuchennego, a po mleko trzeba wstać bardzo wcześnie i stać w kolejce... ale przecież stoimy w kolejkach od lat od początku sankcji (miałam wtedy malutkie dzieci i trzeba było jeździć na wieś raz na tydzień, aby napełnić butelki po koli mlekiem, potem zamrażać je i modlić się, by nie wyłączyli prądu), a kolejki po papierosy są kilometrowe. Ale nadal śpiewamy i tańczymy co dzień w południe w śródmieściu, a w nocy na mostach, broniąc ich własnymi ciałami.
Zdaję sobie sprawę, że następnym krokiem będzie ogłoszenie nas wszystkich celami wojskowymi, bo możemy ukrywać żołnierzy w domach. Dwa dni temu NATO trafiło w stację telewizyjną, której właścicielką jest córka prezydenta. Ironicznie, ta stacja nie nadawała wiadomości, tylko szmirowate filmy amerykańskie i opery mydlane z Ameryki Południowej. Byliśmy więc załamani, bo nadawanie ‘Cassandry’ i ‘Esmeraldy’ zostało opóźnione o dzień. Czy to był cel wojskowy? [...] 3-letnie dziecko zginęło w swojej łazience od odłamków z bomby rozpryskowej, które wpadły przez okno. To nie propaganda, tylko po prostu głos matki [...] Nie wszyscy schodzimy do schronów. Nie wyobrażam sobie siedzieć z trojgiem dzieci w wilgotnej piwnicy całą noc. Poza tym wierzyliśmy, że nie będą atakować ludności. Nie wiem już, co robić. Ale jedno jest pewne. To nie jest misja pokojowa. Trzy miliony dzieci kładą się spać przy wyciu syren.
Dziś rano trafili w telewizję belgradzką, gdzie w piwnicy znajdowało się jedyne kino dziecięce w mieście i ośrodek dla młodzieży. Moja przyjaciółka była zdruzgotana, kiedy szpitale zwolniły do domu wszystkich pacjentów, bo nie były w stanie gwarantować ich bezpieczeństwa. Jest więc w kropce z matką, która nie może się ruszać, ani mówić, ani egzystować bez ciągłej pomocy. Nie ma pieniędzy na wynajęcie pielęgniarki. Jest krytykiem filmowym w zbombardowanej telewizji. Jej biuro płonęło dziś rano razem z wypłatą. Inna przyjaciółka pojechała dwa dni temu na pogrzeb kuzyna, uchodźcy z Bośni, który był chemikiem w zakładach w Panczewie. Kiedy biedak zobaczył swoje dzieło w płomieniach, dostał ataku serca i zmarł. Moja sąsiadka jest chemiczką w laboratorium policji. Jest matką trojga astmatycznych dzieci i też nie może iść z nimi do schronu, bo dzieci mogłyby dostać ataku. Zbladła, kiedy zobaczyła z balkonu tą chmurę szerokości 2 km z zakładów chemicznych w Panczewie. Ale Bóg jest z nami. Wiatr zwiał chmurę w drugą stronę. Natomiast inne chmury wiszą nad Belgradem co noc od 4 tygodni nalotów. Wierzcie mi, to nie jest typowa pogoda u nas o tej porze roku...
Możecie i powinniście zapytać mnie o tych biednych uchodźcach uciekających z Kosowa. Nie wiecie jak wygląda Kosowo nawet w normalnych czasach... rozrzucone wsie, odizolowane domy, wojna domowa trwająca od czasów tureckich. Widziałam film dokumentalny w ubiegłym roku o pewnej nauczycielce, która chodziła 30 km dziennie z domu w Dziakowicy do odosobnionej wsi, żeby uczyć czworo dzieci w ostatniej szkole serbskiej. Ich rodzice mówili ‘Sprzedalibyśmy nasze domy już dawno Albańczykom, gdyby nie ona’ [...] Albańczycy to dobrzy ludzie, mają wiele dzieci, ich wskaźnik urodzeń jest najwyższy w Europie i mają przeciętnie 6 dzieci. Teraz są bombardowani, bez prądu, wody, żywności w środku wymiany ognia z WAK z tyłu i armią Jugosławii z przodu [...] Nie chcę też nawet myśleć o promieniowaniu po zrzuceniu tysięcy bomb na mój kraj, ani o tym, jak będą wyglądać moje wnuki, jeśli w ogóle się urodzą.
Mam brata w Nowym Sadzie. Czy będę znów mogła popłynąć Dunajem, aby go zobaczyć? Obcy na moim niebie co dzień i co noc rozwalają mój kraj na kawałki, opowiadając mi historyjki o pokoju i demokracji. Wiem tyle: jeśli pieniądze wydane dotychczas na bomby i pomoc humanitarną zostałyby zainwestowane w nasz kraj, byłby rajem dla wszystkich. Ale pieniądz się obraca; starą broń trzeba wypróbować, a nową ulepszyć. Męska duma maczo musi być zaspokojona po obu stronach. Jesteśmy królikami doświadczalnymi i wciąż jeszcze żyjemy. Nikt się tego nie spodziewał. Dziekuję za przeczytanie mego listu.
Z poważaniem,
dr Maja Volk, prof. itd... matka, córka, siostra, żona i synowa z Belgradu
Precz z tymi kretyńskimi bombami! Nie jestem grzybkiem by rosnąć w piwnicy, zatytułowała list ze schronu dziewczynka z Nowego Sadu. Jeszcze jeden przeraźliwy dźwięk syreny, który uciska mi serce. Znowu jesteśmy w schronie. Widzę wiele smutnych i zapłakanych twarzy. Czuję jak silnie bije mi serce w piersi. Spodziewam się znów silnego nalotu. Mamusia jest taka zmartwiona, a próbuje uspokoić moją młodszą siostrę. Wszyscy dorośli usiłują odwrócić naszą uwagę choć na chwilkę. Wtedy usłyszałam to przeraźliwe wycie. Jakieś niemowlę płacze niedaleko. Przechodzą mi przez głowę rozmaite myśli. Może zniszczyli właśnie mój pokój i zabawki? Czy zniszczyli moją szkołę? Gdzie jest tato? Czy jest daleko stąd?
Nawet syreny na zakończenie alarmu przerażają mnie. Scena, którą zastaję na zewnątrz jest zawsze okropniejsza niż sobie wyobrażałam. Ogień, dym... Most przez który przechodziłam co dzień został zniszczony. Do niedawna szkoła mnie trochę nudziła, a teraz dałabym wszystko, żeby być z koleżankami i kolegami z klasy, słuchać życzliwych słów nauczycielki. Słyszałam, że zabili 3-letnią Milicę Rakić. O Boże! Czekam na dzień, gdy będziemy razem w domu. Chciałabym żyć bez lęku, w świetle słonecznym, a nie w piwnicy. Chciałabym, by ci, którzy ukradli mi dzieciństwo w tak brutalny sposób, oddali je mnie i innym. Po każdym wyjściu ze schronu widzę pożary, gęsty dym i ruiny. Wydaje mi się, że za każdym razem, gdy widzę ten straszny obraz, starzeję się. Proszę, przestańcie! Oddajcie nam słoneczne i beztroskie dni. Zabierzcie te głupie bomby! Jestem dzieckiem, dziewczynką, a nie grzybkiem, by rosnąć w piwnicy!
Hałas zaczynał się pół godziny zanim zaczynały spadać bomby. Zwierzęta słyszały nadlatujące samoloty i pociski wcześniej niż ludzie. To jeden z najdziwniejszych i najbardziej poruszających koncertów, jakie można gdziekolwiek usłyszeć – powiedział dyrektor belgradzkiego zoo Wuk Bojowić po przeszło dwu miesiącach nalotów. Hałas koncertu wzmaga się w miarę jak samoloty zbliżają się (tylko zwierzęta są w stanie je słyszeć, my nie), a kiedy bomby zaczynają spadać, to jakby słuchać chóru szaleńców. Pawie krzyczą, wilki wyją, psy szczekają, szympansy trzęsą klatkami. Bojowić co dzień notował czas głośnego zachowania się zwierząt: Kiedyś, jak to wariactwo skończy się, porównam to z wiarygodnymi danymi o czasie nalotów. Belgradzkie zoo zostało boleśnie dotknięte, także zniszczeniem sieci energetycznej i wodociągowej: Mieliśmy w inkubatorach tysiąc jajek rzadkich i ginących gatunków, niektóre gotowe do wyklucia za parę dni. To tysiąc zmarnowanych istot.
Odtajałe w zamrażarkach mięso nadawało się tylko dla hien i sępów. Ludzie oddawali mięso ze swoich zamrażarek, kiedy zabrakło prądu, ale większość mięsa nie nadawała się nawet dla zwierząt. Z braku wody niektóre zwierzęta, szczególnie hipopotamy, musiały pływać we własnych odchodach. Byliśmy zmuszeni poić wiele dość delikatnych zwierząt brudną wodą. Nie będziemy znali skutków przez następne 2-3 miesiące – martwił się Bojowić. Naloty i salwy przeciwlotnicze rozjaśniające niebo mogą wywrzeć na zwierzętach długotrwałe skutki. Wiele samic poroniło, a wiele ptaków porzuciło gniazda, pozostawiając jaja na zimnie. Jeśli znowu złożą jajka, ciekaw jestem co z nimi zrobią – zastanawiał się Bojowić. Nawet wąż odrzucił ok. 40 młodych, widocznie reagując na silne wstrząsy gruntu od bomb.
Najstraszniejsza była noc, kiedy NATO trafiło dowództwo wojskowe usytuowane zaledwie 600 m od zoo: Następnego dnia stwierdziliśmy, że niektóre zwierzęta zabiły swoje małe. Tygrysica zabiła dwoje ze swoich czterech zaledwie 3-dniowych maleństw. Dwa pozostałe były tak poranione, że nie mogliśmy ich odratować. Przedtem była świetną matką, wychowała kilka miotów bez problemu. Nie wiem, czy przyczyną była detonacja czy smród towarzyszący wybuchowi. Tej samej nocy orla sowa zabiła wszystkie pięć piskląt i zjadła najmniejsze z nich. Nie z głodu. Myślę, że z przerażenia.
Tygrys bengalski zaczął gryźć własne łapy. Praktycznie został wychowany przy moim biurku. Ufał ludziom – powiedział Bojowić. Patrząc w niebo dyrektor dodał, że nieprzerwany strumień samolotów NATO i ich spaliny zagroziły wędrówce kilku gatunków ptaków, które przelatują co rok nad regionem. Niektóre z nich rozpoczęły podróż na północ właśnie gdy zaczęły się bombardowania NATO: Ptaki zawsze korzystały z tego korytarza powietrznego. Zastanawiam się czy zrobią to ponownie. Uważam, że fauna w całej Europie i poza nią poczuje na własnej skórze skutki tej wojny przez długi czas. Najbardziej ponurą konsekwencją wojny (w dniu wywiadu w 3. miesiącu nalotów) były patrole wojskowe w zoo: Nie są tam dla ochrony zwierząt przed kradzieżą lub szkodą wyrządzoną przez ludzi. Mają za zadanie zastrzelić zwierzęta, jeśli by zoo zbombardowano i próbowały umknąć.
Nie wygłupiaj się, Mamo. Kto by bombardował małe miasteczko? To były ostatnie słowa Sanji Milenkowić zanim wyszła na spacer 30.5.1999 r, w 68. dniu nalotów na Jugosławię. Dzień był słoneczny, ludzie uwijali się na rynku przed Zielonymi Świątkami. Młodzi spacerowali na ulicach, niektórzy podziwiali widok z mostu nad Morawą. Ryk samolotów przerwał życie mostu, mieszkańców miasteczka i Sanji. Zginęło 11 osób, a 40 odniosło rany. Jako uzdolnione dziecko, Sanja przyjechała do stolicy z Donjiego Katuna koło Warwarina. Dostała się bez egzaminu do szkoły matematycznej w Belgradzie. Nie było dla niej problemu nie do rozwiązania. Wygrała wiele konkursów krajowych i międzynarodowych, przygotowywała się do olimpiady światowej, a zatem następnego trofeum. New York Times i Washington Post pisały o Sanji, nazywając ją największym talentem matematycznym naszych czasów.
W wieku 15 lat Sanja była piękną i mądrą dziewczyną, dla mnie jak młodszą siostrą, najlepszą przyjaciółką – powiedziała matka Sanji, Wesna. Sanja przyjechała do rodziców po nastaniu wojny NATO. Wesna i ojciec Sani Zoran uważali, że córka będzie bezpieczniejsza w małym miasteczku bez obiektów wojskowych. Ale wśród celów NATO były szpitale, szkoły, przedszkola, drogi i mosty. Sanja była jedną z kilku tysięcy ofiar ataków na nieznaczące obiektów, takie jak podrzędne mosty. W Warwarinie most prowadził do kościoła Świętej Matki. Zginęli ludzie, którzy znaleźli się na moście w przeddzień Zielonych Świątków. Przedświąteczny dzień przyciągnął tłumy. W kościele odbywało się nabożeństwo. Wysoko leciały bombowce celując w most. 68 dni agresji NATO nauczyło ludność, że naloty mają miejsce w nocy. Niewielu pomyślałoby, że celem mógłby być stary most w mieście oddalonym od Kosowa, nie na żadnej głównej trasie. Pięć po pierwszej Wesna i Zoran przygotowywali obiad, gdy usłyszeli głośny wybuch. Wesna natychmiast wsiadła do samochodu i pojechała szukać córki.
Brzeg rzeki opustoszał. Tłum uciekł w obawie przed następną bombą. Wesna stała samotnie na brzegu, wołając imię córki. Wtedy zobaczyła Sanję. Dziewczyna leżała bez ruchu na złamanej płycie mostu. Uderzenie pierwszej bomby zawaliło chodnik do wody. Wpadła Sanja i jej koleżanki. Koleżankom złamało kończyny. Zamiast płynąć do brzegu, Sanja ratowała przyjaciółki. 10 minut po pierwszym ataku pilot NATO powrócił. Eksplozja przecięła most. Ludzie wybiegli z nabożeństwa na pomoc rannym. Dodatkowe 7 osób zginęło w następnym wybuchu. Kapłanowi urwało głowę. Sanję uderzył w plecy odłamek. Zabrała ją karetka. Ojciec zachęcał ją, by nie przestała oddychać. Parę minut potem Sanja zamknęła oczy. Wiedziałem, że to na zawsze – powiedział Zoran. W szpitalu walczono o życie Sanji. Leżała w różowej koszulce, którą włożyła rano na spacer. Miała 15 i pół lat. Sanja Milenkowić nie będzie już więcej śnić. Pomimo jej przekonania o liczbach i logice życia, nie ma wytłumaczenia na jej przedwczesną śmierć. Nauczyciele i koledzy Sanji wierzą, że jej imię miało się wpisać między największych matematyków.
Następnego dnia na prasówce w Brukseli, Fred Colman z USA Today wskazał Jamiemu Shea, że most zaatakowano w środku dnia: Jak to się ma do Twojego powtarzanego zapewnienia, że NATO robi wszystko, aby uniknąć ofiar wśród ludności cywilnej? Jasne jest, że więcej ofiar będzie w środku dnia niż w środku nocy. Shea odpowiedział: 550 tys. uchodźców wypartych wewnątrz Kosowa; 883 500 uchodźców w sąsiednich krajach, 225 tys. mężczyzn zaginionych. To są moim zdaniem ważniejsze statystyki ofiar z punktu widzenia NATO. Shea dodał, że te ofiary powstały z powodu kul Miloszewicia, a nie bomb NATO i podsumował: Tak cywile giną, ale staramy się jak możemy, aby utrzymać tę liczbę na jak najniższym poziomie. Cokolwiek robimy przypadkiem ludności serbskiej to drobiazg w porównaniu z rozmyślnymi uczynkami Miloszewicia w stosunku do Albańczyków kosowskich.
Eskalacja nalotów, której ofiarą stali się ludzie jak Sanja, nie mierzyła w machinę wojskową Milosewicia. Dowódcy NATO otwarcie mówili o dokuczeniu ludności cywilnej w nadziei wywołania masowego niezadowolenia przeciw Miloszewiciowi. Organizacja Human Rights Watch w krytyce nalotów NATO oświadczyła: nie ma dowodu, że atak na most w Warwarinie za dnia (i na liczne inne stałe cele) był niezbędny do zniszczenia obiektu, bo nie było w tym czasie pojazdów wojskowych na moście. Po tragedii w Warwarinie gen. Michael Short rozkazał, aby nie bombardować mostów za dnia, w soboty i niedziele, w dni targowe i w święta. To było aż 48 dni po podwójnym zbombardowaniu pociągu pasażerskiego na moście pod Grdelicą w biały dzień wielkanocny! Tam zginęła m. in. młoda para geniuszy chemii (patrz rozdziały pt. Pociąg nr 393 oraz Nie tylko pociąg nr 393).
Na jednym końcu nowego mostu przez Morawę w Warwarinie mały pomnik przypomina na tabliczce mosiężnej: Dla tych, co budują, a nie niszczą. Rząd Jugosławii założył fundusz stypendialny imienia Sanji. Na fundusz idą dochody ze sprzedaży Białej księgi, dwóch tomów opisujących zniszczenia NATO oraz datki z instytucji, przedsiębiorstw i osób prywatnych. Na ceremonii przyznania pierwszych stypendiów 5.11.1999 r. przewodniczący funduszu powiedział o Sanji: sprawdziła się jako najlepsza wśród uczniów w kraju i wyrobiła sobie imię na poziomie międzynarodowym mierząc się z najlepszymi z najlepszych [...] Pragniemy zachęcić i dać pomoc najlepszym , aby [...] nie mieli innych trosk niż zdobywanie nauki, poszerzanie swych horyzontów i osiąganie najwyższego poziomu w matematyce i naukach technicznych. 20 młodych ludzi otrzymało pierwsze stypendia z funduszu na cześć dziewczyny usuniętej z tego świata, zanim spełniły się jej sny.
Marcus Gee z Globe and Mail z 11.3.2000 r. zauważył, że ataki typu Warwarin podważyły roszczenia moralne NATO w pierwszej wojnie o prawa człowieka. Naloty na Warwarin pogwałciły również prawo wojenne. Konwencje Genewskie nakazują środki ostrożności dla uniknięcia lub zmniejszenia ryzyka ataku, który może spowodować przypadkową utratę życia lub zranienie cywilów, zniszczenie obiektów niewojskowych [...] w stosunku nieproporcjonalnym do spodziewanej konkretnej i bezpośredniej korzyści wojskowej.
Matka Sanji nie zna się na prawie międzynarodowym: Ale wiem na pewno, że nie mieli prawa zbombardować tego mostu w tamten dzień. To nie był cel wojskowy, tylko mały most w małej miejscowości. Pomaga sobie w rozpaczy zostając w pracy po godzinach, zbierając pieniądze do funduszu imienia Sanji. Najbardziej boję się nocy – powiedziała mocno ściskając zwitek chusteczki pomiędzy kolejnymi otarciami łez. Próbuje żyć dla 15-letniego brata Sanji: Dziecko to inwestycja czasu, uczuć i siebie samej w wykształtowanie dorosłego człowieka. I nagle w jednej chwili, wszystko jest zmarnowane. Nosi w torebce loczek blond włosów Sanji w uścisku dziewczęcej spinki. Lok czysto obciął odłamek. Sanja była moją dumą. I zawsze będzie – powiedziała chowając pukiel do pudełeczka w kształcie serca.
Na początku stycznia 2001 r. otrzymałem od polskiej dziennikarki e-pocztę: W połowie grudnia 2000 r. wyemitowano mój reportaż o pewnym miasteczku w Serbii, zbombardowanym w czasie nalotów. Dokładnie w samo południe. Domyśliłem się, że chodzi o Warwarin. Najpierw na most pełen ludzi spadł jeden pocisk, po kilku minutach, gdy cały Warwarin rzucił się na pomoc, w rannych i ratujących uderzył drugi pocisk. Masakra. Następnego dnia NATO przeprosiło - pomylili się. Dziennikarka zdobyła film policji z Warwarina: Widać, jak wariował operator, który to kręcił - a przecież policjant widzi w pracy różne rzeczy. Ja wariowałam - krew, dzieci, przerażenie, ciągnięte ciała, ciała rozszarpane na strzępy [...] poćwiartowane, upychane byle jak na noszach, w rowach, na poboczach... Ciało w sutannie - to pop, który po pierwszym nalocie pobiegł modlić się koło mostu. Od czasu, gdy samoloty NATO chciały poprawić robotę i zrzuciły jeszcze jedną bombę, nie można znaleźć głowy popa - pochowali sam korpus. Zwykli ludzie, którzy nikomu nie zrobili krzywdy.
Co zobaczyli polscy telewidzowie? Reportaż wyemitowano po skrótach. Na szczęście obroniłam wymowę filmu, ale do dziś film nakręcony przez tego policjanta parzy mnie w ręce. Powinni go też zobaczyć ludzie w innych krajach, nie powinno się tego skracać. Dziennikarka nawiązała do skażenia zubożonym uranem: na tamto barbarzyństwo miałam dowód. Na uran - nie. Bo muszę przynajmniej mieć jedną osobę, która nie będzie się bała, nie musi kłamać i potwierdzi. Cokolwiek. Inaczej po prostu ‘informujemy’, że ktoś o tym mówił, ale tak w ogóle to nic nie wiadomo.
Nie było w miejscach bombardowań reporterów, pracowników pomocy humanitarnej i obserwatorów zachodnich. Przekazy z Jugosławii w zachodnich środkach informacji nie różniły się od natowskich. Oto bardziej wyważony wybór.
Klinika w Belgradzie. Nieprzytomny 14-letni chłopiec z roztrzaskaną głową, przewód tlenowy w ustach. W ostatnich godzinach swego życia rolnik w średnim wieku ze szrapnelem w głowie. 13-letni chłopiec w agonii, z obandażowaną głową, złamaną nogą i wstrząsem mózgu po zawaleniu się budynku.
50 domów zniszczonych i 600 uszkodzonych w Surdulicy po ataku 11 rakietami. Ciała porozrywane lub spalone. Z piwnicy, kryjówki sześciu dorosłych i pięciorga dzieci zostały tylko fragmenty ciał przylepione do kawałków prześcieradeł. Kratery głębokości 6 m w ulicach, przy których znajdowały się ciągi handlowe. Po sklepach ani śladu. W karetce stos spalonych kawałków ciał – resztki czworga dzieci.
Małe kratery i tajemnicze fragmenty metalu długości 60 cm w kształcie płetwy ryby, znalezione obok pojazdów zaatakowanych w Kosowie, prawdopodobnie z bomb CBU-97 przeciw czołgom, według anonimowego specjalisty Pentagonu.
Stos 9 porozrywanych, spalonych ciał zebranych przy torach, odzież zerwana wybuchem lub spalona. Trzy spalone wagony kolejowe. Mężczyzna w kombinezonie umieszcza w trumnie tułów kobiety bez głowy i nóg, dorzuca poczerniałe ramię, patrząc w stronę dymiących wagonów. Inny mówi: Następne okrucieństwo. Czy zbrodniarze w NATO myślą, że jak z powietrza to nie okrucieństwo?
Kałuże krwi, dwa ciała i części porozrywanych zwłok w ruinach bloku mieszkalnego w Aleksinacu po nocnym nalocie. 30 osób w szpitalu z obrażeniami głowy. Cała ulica zniszczona.
Porozrywani na kawałki, krew rozchlapana po tym, co było piwnicą Wojislawa Milica w Surdulicy. Nie zdołano skompletować zwłok jego syna, synowej i wnuczków oraz co najmniej 9 innych dzieci, które schroniły się w piwnicy. Wszystkie domy przy jednej ulicy zniszczone bombą. Dachy odrzucone podmuchem na setki metrów po całym mieście, ściany popękane lub zwalone. W szpitalu dziesiątki rannych mieszkańców. Młody człowiek mówi: Kawałki dzieci znaleziono na całej ulicy. Znaleźliśmy głowę dziecka w ogrodzie i wiele kończyn w błocie […] CNN sfilmowało ciała, ale nie pokazało w telewizji.
34-60 ludzi zginęło, gdy bomba trafiła w autobus przejeżdżający przez most. Dziesiątki ciał i kawałków rozrzucone przy moście. Spalone ciała co najmniej dwojga dzieci. Miejscowy gospodarz usłyszał samolot, a potem wybuch: Widziałem spadające ciała. Słyszałem krzyki. Pobiegłem pomóc wyciągać ofiary. Co mogę powiedzieć. Co mogę myśleć. To okropne. Ciągle myślę o dzieciach, które widziałem.
Ortopeda od 15 lat: Ani ja ani moi koledzy nie widzieliśmy nigdy tak strasznych ran jak zadane przez bomby rozpryskowe. To są rany, które w wielkim stopniu prowadzą do kalectwa. Kończyny są tak zmasakrowane, że jedyną opcją jest amputacja.
Po rozejmie broni USA zbombardowało dwa bataliony zbierające się na otwartym polu do wymarszu, zabijając podobno setki żołnierzy.
Sekretarz generalny NATO był dumny z osiągnięć NATO, kiedy powiedział 6.10.1999 r.: W marcu 1999 r. NATO rozpoczęło ataki pociskami sterowanymi i naloty na cele wojskowe Republiki Federalnej Jugosławii [...] Jestem niezwykle dumny, że służyłem jako brytyjski minister obrony podczas kryzysu kosowskiego. Osiągnięcia naszych wszystkich ludzi, czy to w Królewskiej Marynarce, Armii, Lotnictwie czy w służbach cywilnych były wyjątkowe na każdym poziomie. Ich oddanie, profesjonalizm i nieustępliwa odwaga przyczyniły się do zakończenia represji Miloszewicia i do wyzwolenia Kosowa.
W kanadyjskim magazynie Maclean’s z 10.4.2000 r. znalazł się skrót listu Boba Djurdjevica, założyciela witryny Truth in Media, komentujący artykuł o kanadyjskich pilotach w nalotach na Jugosławię: Kanadyjska lipa, serbska krew. Powtarzając za nie skazanymi zbrodniarzami w Ottawie, Jeanem Chretienem, Lloydem Axworthym i Artem Eggletonem, którzy kazali kanadyjskiemu wojsku brać udział w nieprawnych czynach natowskiego terroru przeciw ludności serbskiej rok temu, przedstawiacie pięciu morderców spośród pilotów Kanady jako bohaterów [...] Poza tym wiemy teraz, że to piloci z Kanady bombardowali stacje telewizyjną w Nowym Sadzie 4.5.1999 r., chyba trafne zadanie skoro nie było wzmianki w wolnej prasie, a prawda została całkowicie ukryta w kanadyjskich oficjalnych środkach przekazu.
Maclean’s przysłużył się światu podając dodatkowy dowód, że atak NATO na Serbię był przypadkiem rozmyślnego mordu masowego. Naloty miały niewiele do czynienia z tym, co Belgrad zrobił lub nie zrobił. Prokuratorzy przyszłych spraw przeciw przywódcom NATO będą wdzięczni redaktorom Maclean’s za następujący urywek: ‘Ale generał Short nie miał okazji prowadzić wojny tak jak chciał. W czerwcu 1998 r. dwóch amerykańskich oficerów przygotowało dokładne plany dla jego strategii, ale dokument odłożył na półkę gen. Wesley Clark, naczelny dowódca NATO.’ Czyli dokładne plany nalotów NATO na Serbię sporządzono [...] 9 miesięcy przed rozpoczęciem nalotów i 7 miesięcy przed ‘masakrą’ w Raczaku w styczniu 1999 r. przeprowadzoną przez zbrodniczych pośredników NATO, za którą obwiniono Serbów i użyto jako pretekst do wyprodukowania ‘kryzysu kosowskiego’.
Minister spraw zagranicznych Niemiec i członek rady politycznej NATO, Joschka Fischer oświadczył 10.4.1999 r.: Celem nalotów NATO jest przerwanie humanitarnej katastrofy i odwrócenie uprzednich wyników wojny narodowościowej. Bombardowania nie ograniczały się do celów wojskowych, a szkody uboczne wcale nie były tak omyłkowe i bagatelne jak NATO przedstawiało międzynarodowej opinii publicznej. Humanitarną katastrofę i niesnaski narodowościowe między Serbami a ich oponentami podkreślał Pakt przed i podczas nalotów. Generał Wald z departamentu obrony USA wyjawił w ósmym tygodniu bombardowań: Celem kampanii wojskowej nie było [...] rozwiązanie problemu uchodźców, tylko [...] zniszczenie lub degradacja potencjału militarnego Miloszewicia.
Po rozpoczęciu nalotów NATO podało, że Serbowie spędzili tłumy Albańczyków na stadion w Prisztinie na masakrę. Reporter Agence France Presse nie znalazł na stadionie śladów zmasowania ludzi. Był to następny wybieg propagandy NATO obliczony na poparcie opinii publicznej dla nalotów i odwrócenie uwagi od zbrodni wojennych. Inny z niewielu dziennikarzy pozostających w Jugosławii po rozpoczęciu nalotów, Paul Watson z Los Angeles Times doszedł do podobnego wniosku: Nie ma żadnych dowodów na to, że taka rzecz zdarzyła się w Prisztinie […] Osobiście rozmawiałem z ludźmi, którym policja ubrana na czarno kazała opuścić miejsce zamieszkania. Rozmawiałem też z ludźmi, którzy są po prostu przerażeni […] wyjeżdżają po intensywnych nalotach […] Nie wydaje mi się, że państwa NATO mogą uczciwie powiedzieć że nie ponoszą częściowo winy za masowe wyludnienie Kosowa.
W pierwszych dniach nalotów NATO oznajmiło, że Serbowie podpalili dom umiarkowanego przywódcy kosowskiego, Ibrahima Rugowy. Wkrótce potem reporterzy mieli z nim wywiad w nienaruszonym domu. Rugowa zaprzeczył, że go prześladują i zaapelował do NATO o zaprzestanie nalotów.
Jedna z prasówek NATO pokazała wreszcie dowody barbarzyństwa Serbów: zdjęcia lotnicze pustego terenu i rzędów świeżych mogił kilka dni później w tym samym miejscu w wioskach Puste Selo i Izbica; ludobójstwo Serbów, niezbity dowód na to, że NATO naraża życie swoich synów dla słusznej dla świata sprawy. Izbica została prawdopodobnie celowo wybrana, bo kilka obozów hitlerowskich w miejscowościach o tej samej nazwie znajdowało się na terenie Polski. Holenderski ekspert od fotografii satelitarnej i lotniczej, E. Burie, przeanalizował zdjęcia. Obok świeżego cmentarzyska w Puste Selo widać dom, którego nie ma na zdjęciu przed masakrą. Natomiast zdjęcie Izbicy nosi wyraźne ślady retuszu. Specjaliści od analizy zdjęć lotniczych dziwili się, że największa potęga wojskowa nie postarała się lepiej podrobić zdjęć.
Atak NATO zabił żołnierzy Jugosławii. Parę tysięcy cywilów poległo i niepoliczone tysiące odniosło rany. We wrześniu 1999 r. szkocki cyber-czytelnik Truth in Media, M. Harrison, nadesłał refleksję: Po tygodniach przeczesywania rozmaitych witryn internetowych NATO i ministerstwa spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii znalazłem w końcu faktyczne dane o ilości Albańczyków w Kosowie, przypuszczalnie zamordowanych przez Serbów podczas nalotów NATO. Nie absurdalne 100 tysięcy, nawet nie 10 tysięcy ofiar śmiertelnych, tylko 200! […] Nie mogę opisać gniewu i rozżalenia, jakie czuję z powodu kłamstw i perfidii mojego rządu. Ta liczba to zaledwie dziesiąta część śmiertelnych ofiar bomb NATO. To mniej niż ilość Albańczyków zabitych przez natowskie bomby rozpryskowe podczas nalotów i po nich. To nawet mniej niż ilość Serbów zabitych od czasu okupacji Kosowa przez NATO! I te dane są niepewne. Niektórzy z tych 200 zabitych mogą okazać się Serbami albo innymi nie-Albańczykami.
Parę miesięcy później prawdę niechętnie ujawniła naczelna prokurator „trybunału” w Hadze, Carla del Ponte. Znaleziono 2108 ciał wszystkich narodowości i o rozmaitych przyczynach śmierci – od bomb NATO po naturalny zgon niemowląt. Rzekome zbrodnie „Serbów” sprzed marca 1999 r., które posłużyły jako pretekst bombardowań, również okazały się kłamstwem – zobacz rozdział pt. Szwindel w Raczaku.
Pobojowiska przyniosły i inne żniwo. W ciągu ubiegłych trzech tygodni troje dzieci zabiło a 13 poważnie raniły przypadkowo zdetonowane niektóre z tysięcy niewypałów bomb kasetowych NATO. Wiemy, że z nadejściem wiosny wzrasta niebezpieczeństwo wypadków z minami i niewypałami – powiedziała Leonie Barnes z centrum koordynacji odminowywania w Prisztinie. Służące normalnie do rekreacji wzgórza pod Grmiją zapełniły podczas nalotów NATO serbskie wojska w okopach. NATO zrzuciło tam 22 kontenery po 147 bombek wielkości puszki od piwa; 10 procent bombek nie eksplodowało. Leżą w krzakach, grożąc rażeniem każdego, kto zbliży się. Ekipy odminowywaczy brytyjskich czyściły z niewypałów okolice basenu kąpielowego, teren majówek i lasek w Grmiji.
Ludzie nie mogli dotąd poruszać się po okolicy, a teraz mamy wiosnę, wyjdą i przekonają się, co na nich czeka – powiedział dr Merkur Dobroszi z oddziału ortopedycznego Szpitala Uniwersyteckiego w Prisztinie. Na jego oddziale leżeli ciężko ranni 10-letni Albert Bagraktari i jego kuzyn z Kliny. Z początku myślałem, że [...] wybuchł telewizor – powiedziała matka Alberta, podczas gdy jej syn w agonii przesuwał obandażowanymi rękami po obandażowanych oczach. Wtedy zdałam sobie sprawę, że to dzieci, które się czymś bawiły. 11-letni Gasmend trzymał bombę w momencie, gdy wybuchła. Lekarze usiłują uratować jego ramiona i nogi. Barnes powiedziała: Ludzie są niecierpliwi, chcą wyjść zobaczyć swoje pola, iść do lasu zbierać chrust. Czasem nie rozumieją, że może muszą poczekać jeszcze rok. Chociaż organizacja Barnes zna lokalizację ponad 300 nalotów bombami kasetowymi, w każdym z których spuszczono ponad trzy tysiące bombek rozpryskowych, 10-procentowa proporcja niewypałów oznacza, że w Kosowie pozostają tysiące śmiercionośnych „puszek”. Poza tym są miny, pułapki i inne urządzenia wybuchowe. Usuwanie było według Barnes dobrze zgrane, a rejony użycia broni – dobrze znane: Możliwe, że wyczyścimy Kosowo w 2-3 lata (Independent 8.4.2000).
Artykuł w Wall Street Journal z 7.6.2000 r. poparł decyzję Carli del Ponte, głównej śledczej Międzynarodowego Trybunału Kryminalnego ds. Byłej Jugosławii, o braku elementu zbrodni w nalotach NATO. Na artykuł oburzył się Amerykanin pochodzenia serbskiego, William Dorich, który stracił liczną rodzinę najpierw z rąk ustaszy podczas II wojny światowej, a w latach 1990. w czystkach narodowościowych w Chorwacji na terenach zamieszkałych od stuleci przez Serbów, gdy neo-ustasze podpalali cerkwie, uprzednio zamknąwszy w nich ludność serbską. Zdaniem Wall Street Journal (WSJ) bombardowania Jugosławii nie złamały prawa międzynarodowego. Dorich skomentował: Szokująca obraza z ust tych samych hipokrytów WSJ, którzy kłamali przez cały czas tej wojny. Ten wstępniak chce, abyśmy uwierzyli, że zabijanie serbskiej ludności zakazanymi bombami rozpryskowymi, było ‘pomyłkami w dobrych intencjach’ [...] Niestety Hitler miał rację mówiąc ‘Wielkie masy ludzi łatwiej nabiorą się na wielkie kłamstwo niż na małe.’ [...] Sędzina Carla del Ponte przewróciła prawo do góry nogami, tak jak WSJ zepchnął sprawiedliwość międzynarodową w przepaść.
28.4.1999 r. bomby NATO zniszczyły 50 domów w Prizrenie, które były własnością Romów. Zginęły 4 osoby, a 20 zostało ciężko rannych. Nie było nic wojskowego w promieniu 3 km od tej dzielnicy mieszkaniowej Prizrenu. Ale WSJ nie jest sam w swej kampanii dezinformacji w stylu Nowego Ładu. W odrażającym języku Jamiego Shea, czy to ‘usterka techniczna’ zniszczyła ponad 430 domów mieszkalnych w Aleksinacu 6.4.1999 r., zabijając 10 i raniąc 40 ofiar? W jaki sposób ‘pomyłkowo’ niszczy się 430 domów? [...] Czy to ‘wypadki związane z konfliktem’ zniszczyły ponad 150 szkół serbskich? Czy NATO zbombardowało 11 serbskich szpitali w wyniku ‘pomyłek w trakcie dobrych intencji’? Czy to w ramach takich ‘pomyłek’ NATO zbombardowało serbskie domy opieki, cały kompleks medyczny Centrum Zdrowia im. Dragiszy Misowicia w Belgradzie 20.5.1999 r., a 30.5.1999 r. Szpital Płucny w Surdulicy, który także mieścił dom opieki, gdzie zginęło 16 starców?
Ciekaw jestem jak ten lichy redaktor WSJ zareagowałby, gdyby jego matka i ojciec padli ofiarą. Czy to w ‘pomyłce w dobrych intencjach’ NATO trafiło w autobus na moście w kosowskiej wsi Lużane, zabijając 47, a ciężko raniąc 16 osób? Pilot powiedział, że ‘nie widział autobusu’. Dwa dni potem NATO zaatakowało autobus jadący drogą Peć-Kula, zabijając 17 pasażerów. Jaki to kryminalny rozum natowski bombarduje auto Golf Jetta (nr rejestracyjny 999-119) na pustej drodze górskiej 3.5.1999 r. w Kosowie? [...] W czyim zboczonym umyśle natowskim autobusy i auta pasażerskie są celami wojskowymi? Przerażający przykład całkowitego lekceważenia ludności przez pilotów NATO widać w sądowych zdjęciach wiejskich chatek 5 m na 6 m ze zdmuchniętymi dachami w Merdare i Turekowacu. Niektóre z tych chatynek leżą wśród paru hektarów pól i wyraźnie nie są instalacjami wojskowymi.
29.4.1999 r. pocisk NATO trafił w przedmieście bułgarskiej stolicy Sofii. W Iraku nasza broń nie trafia w cel 4 razy na 10. W Kosowie wygląda na to, że nasi piloci nie mogli nawet znaleźć właściwego państwa. W międzyczasie redakcyjni gamonie w WSJ piszą świetlane artykuły o ‘wyższości’ i ‘dokładności’ naszej laserowej broni w celu sprzedaży większej ilości udziałów amerykańskim handlarzom śmiercią, aby mogli zbudować więcej bomb rozpryskowych, które powszechnie wiadomo są tylko skuteczne w 80-85% przypadków. Co najmniej 10% bomb rozpryskowych nie wybucha od razu, natomiast okalecza i zabija niewinne ofiary wiele lat później. Co za niemoralny brak sumienia, że rok po wojnie Stany Zjednoczone umywają ręce od wszelkiej odpowiedzialności za usunięcie dziesiątek tysięcy tych niewypałów.
Jamie Shea próbował przekonać świat, że ta ‘inteligentna wojna’, w której amerykańscy generałowie posłali samolot aż ze stanu Missouri na bombardowanie ambasady Chin w Belgradzie, podczas gdy mieliśmy we Włoszech 700 samolotów zaledwie 600 km od celu, jasno wskazuje, że USA prowadziło własną wojnę poza dowództwem NATO. Prezydent Clinton powiedział: to była ‘tragiczna pomyłka’. Jak wstrętne jest, że zabijanie niewinnych Serbów jest tylko ‘pomyłką’. Zaledwie kilka godzin przed atakiem na ambasadę i tysiąc metrów od niej 15 serbskich obywateli zginęło a 70 zostało ciężko rannych od bomb rozpryskowych koło rynku i szpitala. Pan Shea zbył tego rodzaju szkaradne ataki na cywilów jako ‘mgła wojny’. Nie widzieliśmy mgły, tylko polityczne oszustwo i jego szatańską radość ze śmierci Serbów. To są zbrodnie wojenne i jeśli Trybunał odmawia oskarżenia, proponuję, aby serbscy krewni tych ofiar zaskarżyli zbiorowo Clintona, Blaira, Albright, Solanę, Shorta, Clarka, Cohena i inych. Zrobiłbym wszystko, aby nie było miasta na świecie, dokąd mogliby bezpiecznie podróżować bez ryzyka aresztu.
Czy to był ‘błąd w dobrym zamiarze’, gdy NATO zbombardowało Hotel Jugosławia 8.5.1999 r., choć całkiem dobrze wiedzieli, że był wypełniony niewinnymi ludźmi? [...] Czy ‘błędem w dobrych intencjach’ było zbombardowanie pociągu koło Grdelicy 12.4.1999 r. [...] Jeśli tak, to dlaczego pilot zbombardował pociąg po raz drugi? Pocisk był wycelowany w pociąg przez pełne 7 sekund. Proszę zatrzymać oddech na 7 sekund i osądzić, co to był za ‘wypadek’. Ten pilot i generał Clark powinni stanąć w ławie oskarżonych w Hadze razem z tą beznadziejną kreaturą z WSJ, która napisała kawałek śmiecia rewizjonistycznego w poparciu nieracjonalnej decyzji Carli del Ponte, podjętej bez przeprowadzenia pełnego śledztwa.
Trudno nie przyznać mu racji Dorichowi, którego strony popierane obecnie na Bałkanach pozbawiły rodziny. Jeśli przyjęlibyśmy obrzydliwą koncepcję, że NATO wolno łamać własny statut i stać się policjantem-robotem, to natowski cel skończenia z ludobójstwem i gwałceniem praw człowieka ma wyższy standard moralny niż ci, których NATO próbuje ukarać – pisał Dorich. Ukaraliśmy Japonię zrzucając bomby atomowe na Hiroszimę i Nagasaki. Ale Serbia nie zaatakowała żadnego narodu. Broniła prawa ochrony niewinnych obywateli przed wewnętrznym terroryzmem. Stworzyliśmy nielegalną wojnę opartą na rzekomej śmierci 2000 osób, z których jedna trzecia była Serbami, a 10% ‘nielojalnymi’ Albańczykami zabitymi przez ich własną Wyzwoleńczą Armię Kosowa. Wiadomo teraz, że ta liczba była bliższa ‘1200 ofiar’ wg kongresmena Cunninghama [...]Serbii wyrządziliśmy osiem razy więcej szkód w 78 dni niż Jugosławia ucierpiała w II wojnie światowej i trzy razy więcej niż nasze zniszczenia w Hiroszimie. Niewyważone użycie siły było wstrętne i nieludzkie. Ale zamiarem Albright było wysłanie jasnej wiadomości do reszty świata i podbudowanie NATO; żaden z tych powodów nie jest usprawiedliwieniem wyrządzania szkód opiewających na 60 miliardów dolarów w jakimkolwiek państwie.
Dorich przypomniał Ramboulliet: W Rambouillet USA zachowało się bardziej jak Stalin i Hitler niż naród demokracji. USA wykazało w stosunku do Jugosławii wolę złamania każdego układu, statutu i konwencji. Dorich wyliczył złamanie praw międzynarodowych przez NATO na Bałkanach. Porozumienie w Londynie w 1915 r. zobowiązało państwa Ententy do poszanowania etnicznych i historycznych praw Serbów do całego terytorium Bośni-Hercegowiny. NATO poparło radykalizm islamski w Bośni. Deklaracja w Korfu z 1917 r. dała prawo secesji w przypadku prawowitego rozwiązania unii jugosłowiańskiej, ale nie przez zbrojną samowolę jego jednostek administracyjnych. Traktaty paryskie (1919 r.) ustanowiły granice Serbii i Czarnogóry łącznie z Kosowem.
Tylko Serbowie i Czarnogórcy oddali się uznanej na Kongresie Berlińskim w 1878 r. Jugosławii. Serbowie mieszkali od 1000 lat na tych ziemiach. Teraz są rozbierane na korzyść tych, którzy nigdy w historii nie mieli narodowości – pisał Dorich. USA i ten Trybunał zrobili pośmiewisko z Karty ONZ, Statutu NATO, Powszechnej Konwencji o Prawach, Karty Atlantyckiej, Końcowego Aktu Helsinskiego i Konwencji Genewskich. [...] powróciliśmy do praw dżungli; najsilniejsze państwa decydują co jest złem, a co dobrem oraz jak powinny żyć mniejsze państwa. Te same imperialistyczne zagrożenia doprowadziły do dwóch wojen bałkańskich w XX w., dwóch wojen światowych i czterech wojen domowych w byłej Jugosławii w bieżącym dziesięcioleciu. Administracja Clintona pogwałciła niemal każdy dokument prawny, który USA podpisało w ciągu ostatnich 80 lat.
Prezydent Clinton kłamał też obiecując pomoc dla Kosowa: Nie miał żadnego zamiaru rozwiązania konfliktu tylko dalszego karania Serbów mimo ich zgody na podpisanie porozumienia o pokoju i mimo ratyfikacji przez ich parlament. Serbię zdradzono, gdy 350 tys. Serbów i Romów wyparto z Kosowa pod okiem KFOR i 19 państw NATO. Dorich oskarża swojego prezydenta o obłudę: USA nie wdało się w wojnę z powodów humanitarnych, tylko by służyć naszym tajnym sojusznikom, albańskiej armii terrorystów i ich mafijno-narkotykowym zbirom, których trenowało i uzbroiło CIA zanim spadły pierwsze bomby.
USA skazało Jugosławię na ogromne straty: Od 10 lat odmawiamy Serbii żywności i lekarstw. Po dokonaniu zniszczeń infrastruktury na sumę 60 miliardów dolarów, co pozbawiło pracy 2 milionów ludzi, udajemy, że nie popełniliśmy zbrodni ekologicznych na Serbach i ich sąsiadach wyzwalając ponad sto tysięcy ton substancji rakotwórczych – zbrodni wojennej według każdej definicji. Codzienne ataki na zakłady chemiczne, petrochemiczne i farmaceutyczne, wytwórnie plastiku, rafinerie, zbiorniki paliwa i sieci energetyczne spowodowały liczne wycieki w całej Serbii. Guardian pisał 22.4.1999 r.: Te wycieki i użycie broni uranowej doprowadziły do dużych dawek substancji rakotwórczych, mutagennnych, trujących i innych zgubnych dla ludności, flory i fauny. Wsiąkając w glebę, dostają się do wody gruntowej, więc Serbowie będą wielokrotnie wystawiani na nie.
Chemikalia, oleje i ropa wyciekły do rzek, włącznie z Dunajem, który zaopatruje w wodę 10 milionów ludzi. Życie wodne zatruto. Generałowie NATO przyznali, że wzięli te zniszczenia pod uwagę przygotowując listę celów nalotów w Serbii. Dorich skomentował: takie są umysły przestępców wojennych, którzy pokazali całkowite lekceważenie skutków na niewinne ofiary w Serbii czy jakimkolwiek kraju sąsiednim. Serbia stanęła w obliczu wynaturzeń noworodków i zachorowań na raka nieznanych w Europie od 100 lat. Sędzina del Ponte odmówiła Serbom równości wobec prawa w Hadze, tak jak odmówiono im w Norymberdze, mimo że stracili 1,7 miliona ludzi w II wojnie światowej, na drugim miejscu po Żydach licząc jako procent ludności. Zbrodni w tamtej wojnie dokonali Chorwaci, muzułmanie bośniaccy i Albańczycy. Niedopełnienie sprawiedliwości spowodowało nienawiść, co doprowadziło do wojen domowych w Jugosławii. Ponowne niedopełnienie może tylko oznaczać więcej nienawiści, przemocy i wojen na Bałkanach – wywnioskował Dorich.
Dorich potępił sprzedajność redakcji WSJ: Jest odrażające, że polityka redakcyjna jednej z najbardziej poważanych gazet amerykańskich jest wcielana przez tchórzliwych kłamców, którzy zaprzedali swą uczciwość i odpowiedzialność w zamian za korzyść ze wzrostu wartości akcji handlarzy śmiercią. Może WSJ jest współwinny za propagowanie kłamstw bieżącej wojny? Ta sama arogancja, która zabiła 16 pracowników studia RTS, zamknęła radio i telewizję serbską w Bośni w 1998 r. pod pretekstem: Ten sam rodzaj zakłamanej decyzji ONZ pozwolił hiszpańskiemu zwierzchnikowi Bośni Carlosowi Westendorpowi wyeliminować prace serbskiego biskupa Njegosza z XVIII w. z podręczników. Ten arogancki bigot z Hiszpanii uważał, iż prace Njegosza ‘mogłyby’ obrazić muzułmanów w Bośni. Usunięcie historycznych dzieł jest równe usunięciu Szekspira z publikacji brytyjskich, Woltera z francuskich i Tołstoja z rosyjskich.
Dorich wyliczył grzechy „trybunału” w Hadze: Łamie stosowny proces, nie chroni oskarżonego przed pułapkami, zatrudnia ‘tajnych świadków’ jak Klu Klux Klan oraz wydaje ‘tajne akty oskarżenia’ [...] Starsza prokurator Minna Schrag wypożyczona Hadze z nowojorskiej firmy prawniczej powiedziała międzynarodowym profesorom prawa, że ‘doświadczyła decyzji o precedensach odnośnie reguł i procedur w improwizowanych rozmowach w korytarzach Trybunału’. Douglas Lummis, profesor filozofii politycznej w Tokio powiedział: Oni wymyślają reguły jako prawo. Dorich widzi odrodzenie metod totalitarnych: Stalin dosięgnął nas z grobu. Tym razem jego żelazna kurtyna stłamsiła umysły Zachodu, a szczególnie prasy popleczników, które są zbyt butne i silne dla Odważnego Nowego Świata suwerennych państw. ‘Prawda wygrała na głowę,’ krzyczał tytuł artykułu WSJ. Faktycznie dowodzi on tylko, że Gőbbels miał rację mówiąc ‘Powiedz kłamstwo sto razy, a stanie się prawdą.’
7.6.2000 r., zaledwie pięć dni po rozgrzeszeniu NATO w Hadze, 65-stronicowy raport Amnesty International oskarżył NATO o pogwałcenie reguł wojny, bezprawne zabijanie i w przypadku zbombardowania siedziby telewizji serbskiej – o zbrodnię wojenną: Śmierć cywilów mogła zostać znacznie ograniczona, jeśli siły NATO w pełni przestrzegałyby reguł. NATO twierdziło, że piloci działali zgodnie z regułami, ale odmówiło wydania szczegółów reguł: Nie odpowiedzieli na specyficzne pytania Amnesty. Raport odnotował, że samoloty NATO wykonały 10484 naloty, a Serbskie statystyki opiewają na od 400-600 do 1500 zabitych. Szczególnie raport potępia atak na most w Warwarinie 30.5.1999 r., gdzie zginęło co najmniej 11 osób. Siły NATO nie przerwały ataku, kiedy jasne było, że zaatakowały cywilów. W atakach na konwoje uchodźców albańskich koło Dziakowicy 14.4.1999 r. i w Korisie 13.5.1999 r. NATO nie powzięło niezbędnych środków ostrożności, by zmniejszyć ilość poszkodowanych cywilów do minimum. W bombardowaniu szpitala w Surdulicy 31.5.1999 r. Serbowie skryli się na parterze, ale naloty zabiły uchodźców przebywających na piętrach powyżej. NATO złamało prawo wojenne. Szpital był bez wątpienia obiektem cywilnym z dużą ilością cywilów, a obecność wojska nie odebrała ani cywilom ani szpitalowi statusu ochronnego – orzekł Amnesty International.
Po zbombardowaniu siedziby RTS 23.4.1999 r. gen. Clark stwierdził: Wiedzieliśmy w chwili ataku, że były inne środki wyeliminowania Telewizji Serbii [...] myśleliśmy, że atak był dobrym pociągnięciem, a przywództwo polityczne zgodziło się z nami. Amnesty International nie dopatrzył się usprawiedliwienia. 17.5.1999 r. sekretarz generalny NATO Javier Solana stwierdził, że RTS było celem wojskowym, bo przekazywało informacje wspierające wojsko i policję. Jednak na spotkaniu w Brukseli NATO poinformowało, że Solana nie miał na myśli rozgłośni w Belgradzie, tylko inne urządzenia sieci RTS. Krętactwo poszło dalej; Blair sugerował w programie dokumentalnym BBC, że stacja RTS nadawała obrazy ofiar nalotów NATO. Programy te przekazywały następnie zachodnie stacje podważając poparcie dla wojny w ramach Sojuszu. RTS należało unieszkodliwić. 2.6.2000 r. Według ONZ atak na RTS miał zdegradować aparat propagandowy. Brytyjczycy i Francuzi podobno odmówili udziału w ataku na stację telewizji, bo cel był nielegalny (Christian Science Monitor 12.6.2000). NATO odrzuciło oskarżenie: Pomyłki należy rozważyć względem okrucieństw, jakim akcja NATO zapobiegła.
Rząd Jugosławii posłał rodzinom dyplomy uznania za zabitych bohaterskich dziennikarzy w stacji RTS, ale kilka rodzin odesłało je. Dwa pomniki, jeden wzniesiony przez rząd, a drugi przez rodziny, upamiętniają zabitych przy teatrze dla dzieci, który poważnie ucierpiał w nalotach. W styczniu 2001 r. Międzynarodowy Trybunał Kryminalny ds. Byłej Jugosławii oskarżył Miloszewicia o to, że jest winny zabitych i rannych od natowskiej bomby, ponieważ wiedział o ataku, a nie ostrzegł pracowników! Inne organizacje reprezentujące moralność Zachodu też nie wyszły z czystą twarzą. Amnesty International niby potępił bombardowania celów cywilnych, ale za słabo w porównaniu ze stratami Jugosławii i barbarzyństwem NATO. Human Rights Watch obiektywnie oszacował straty cywilne Jugosławii, ale było to mydlenie oczu dla ratowania NATO.
Wlasta Bankowić oglądał program RTS o 2. rano 23.4.1999 r., gdy nagle ekran pokrył się „śnieżkiem”. Od razu wiedział, NATO zbombardowało stację telewizji i moja córka Ksenija nie żyje. Dla rodzin zabitych tam 16 osób śmierć była niepotrzebna i pozostała zasłonięta woalką tajemnicy. Nikt nie wziął odpowiedzialności za ten czyn – powiedziała Zanka Stojanowić, która straciła syna w ataku. Carla del Ponte, główna prokurator w Hadze orzekła 2.6.2000 r., iż nie ma podstaw do dochodzenia. Natomiast raport Amnesty International stwierdził, że NATO nie przestrzegało zasad ostrożności: NATO celowo zaatakowało obiekt cywilny [...] w celu przerwania transmisji programów telewizji serbskiej w środku nocy na około 3 godziny.
Raport Amnesty International był pierwszy poparł oskarżenia rodzin ofiar w RTS, że była to zbrodnia wojenna. Matki ofiar poprosiły del Ponte o zmianę decyzji. Niektóre z rodzin podejrzewały, że dyrekcja wiedziała o planowanym ataku, ale poświęciła pracowników, by zyskać sympatię światowej opinii publicznej. NATO podało ponoć do wiadomości daty planowanych ataków na stacje radia i telewizji. Niektóre rodziny twierdzą nawet, że NATO przysłało bezpośrednie ostrzeżenie. Niektóre rodziny zażądały od prokuratora publicznego, aby wytoczył sprawę rządowi. Stację telewizji powinni byli ewakuować, gdy tylko odezwała się syrena alarmowa na godzinę przed nalotem – powiedział adwokat reprezentujący rodziny.
NATO popełniło przerażające zbrodnie wojenne. Teraz 19 państw NATO powinno zapłacić za szkody, jakie wyrządziły niepodległemu państwu ...koniec pieśni – pisał Dorich na początku czerwca 2000 r. Jak wyglądałyby te odszkodowania? Nienajlepiej, sądząc ze sprawy wytoczonej w jednym z najbardziej liberalnych państw NATO. 6.7.2000 r. w sąd w Amsterdamie ogłosił odmowną decyzję w sprawie 29 jugosłowiańskich ofiar nalotów przeciw premierowi, ministrowi spraw zagranicznych i ministrowi obrony Holandii. Mecenas Steijnen po stronie oskarżycielskiej powiedział, że za wcześnie na tryumf oskarżonych, bo odmowa wynikała z braku informacji oraz oskarżeniem poszczególnych osób zamiast rządu Holandii. Jeśli inne powody i powódki z innymi osobistymi okolicznościami, jak np. krewni ofiar nalotu NATO na studio RTS wystąpiliby do sądu, lub jeśli sprawy zostałyby wytoczone przeciw rządowi Holandii, wtedy rokowania dla oskarżających byłyby lepsze.
Wielu sympatyków sprawy przybyło pod budynek sądu. Nagle podjechała ‘suka’ z policjantami. Mówili o nielegalnej demonstracji i grozili poważnymi konsekwencjami, bo niektórzy sympatycy trzymali obelżywe plakaty oskarżające Clintona, Blaira, Cooka i innych o pogwałcenie prawa o zbrodniach wojennych. Mecenas Steijnen wyszedł z sądu i wyjaśnił stronę prawną. W latach 1930. istniało w Holandii prawo zabraniające obrazę głów zaprzyjaźnionych państw. Prawo to zastosowano przeciw krytyce Hitlera. Podczas wojny wietnamskiej to samo prawo naciągnięto, by ukarać krytyków prezydenta Johnsona. Aresztowano i wywieziono wiele osób w ciężarówkach do przewozu bydła. Oburzenie publiczne było tak wielkie, że prawo zmieniono. Od tego czasu takie protesty są tylko karalne wtedy, gdy krytykowani złożą skargę. Po wyjaśnieniach Steijnena policja odjechała.
Jesienią 2000 r. toczyła się inna rozprawa. Dlaczego bezprawna i niemoralna wojna miałaby narażać nasze życie, nawet jako żołnierzy? – pytanie przewodziło oskarżeniu władz Holandii, członka NATO, przez grupę 7 obywateli Jugosławii powołanych do wojska w momencie zbrojnego ataku NATO w marcu 1999 r. Dwóch z 7 powodów w sprawie, obaj z Prisztiny, nie wróciło z frontu wojny w Kosowie. Nie wiadomo, czy żyją.
Zbrodniarze wojenni? Kto? My? Tak Matthew Rothschild z przekąsem zatytułował swój komentarz w Progressive z 10.6.2000 r. o reportażu Stevena Erlangera z New York Times o inkryminującym orzeczeniu Amnesty International o bombardowania RTS. Rothschild dziwił się: Więc gdzie jest oburzenie w USA po tym fakcie? Dwa najgłośniejsze głosy protestu pochodziły od byłego naczelnego prokuratora USA Ramseya Clarka i demokraty z Ohio, Dennisa Kucinicha, ale główny nurt przekazu zignorował ich. Populistyczne protesty także przyciszono: Nie dopuszcza się w ogóle myśli, że Stany Zjednoczone i NATO mogły popełnić zbrodnie wojenne. Kto my? Jesteśmy świętoszki.
To była wojna partii demokratów USA, popychana przez Albright, a większość polityków demokratycznych ją poparła. Środki przekazu zdemonizowały Serbów, podobnie jak Irakijczyków, więc atak na ludność serbską nie podrażnił naszego sumienia – stwierdził Rothschild. Ale powinien był, tak jak raport Amnesty. Zamiast tego raport Amnesty może dać administracji Clintona powód do dalszej zwłoki przed zgodą na rozszerzenie Sądu Światowego. Wszak Clinton, Albright i dowódca NATO Wesley Clark nie chcą zostać aresztowani za zbrodnie wojenne? Na ich szczęście szefowa haskiego trybunału zbrodni w Jugosławii wybieliła ich stwierdzając tylko, że ‘NATO popełniło jakieś pomyłki’. Jeśli raport haski zgadzałby się z raportem Amnesty, nasi przywódcy stanęliby na ławie oskarżonych. To wynik gorliwie oczekiwany, ale niezbyt prawdopodobny, jak długo Waszyngton trzyma pałeczkę dyrygenta.
Amnesty International wnioskowało, że państwa NATO muszą postawić winnych przed sądem. 12.6.2000 r. Margreet Strijbosch w Radio Netherlands powołała się na wniosek Amnesty International: inne państwa oraz Międzynarodowy Trybunał Kryminalny ds. Byłej Jugosławii muszą zbadać posądzenia o łamanie praw człowieka podczas Operation Allied Force. Sekretarz generalny NATO Robinson wykluczył oskarżenia Amnesty International, bo nie ma ekspertyzy ani środków. Strijbosch zauważyła: trybunał w Hadze nie widzi powodu, dla którego miałby bliżej badać bombardowania NATO. Natomiast profesor prawa międzynarodowego na uniwersytecie w Leiden, Horst Fischer jest zdumiony, że del Ponte nie ma zamiaru wszcząć postępowania.
Parlament brytyjski wydał ciekawe orzeczenie o nalotach: nielegalne ale konieczne. Goldstein szydził: włamanie było nielegalne, ale było konieczne, by ukraść biżuterię. Kradzież biżuterii jest zbrodnią, ale jest niezbędna w finansowaniu narkomanii. W odniesieniu do decyzji del Ponte, Goldstein szydził: Brak dowodów „nie ma” powiązania z faktem, że NATO płaci rachunki pani del Ponte. To byłaby oczywista korupcja, a nasza strona nie jest skorumpowana, o nie! O legalności bombardowań Goldstein pisał: Jeśli przeprowadzamy kampanię w imieniu ONZ, to powinniśmy choć odważyć się najpierw ich zapytać. Jeśli pociągamy państwa NATO do wypełnienia swoich obowiązków, to powinniśmy chociaż upewnić się, że jest to w kontrakcie. Mogę zamierzać wycofać się z obu organizacji, ale powinienem co najmniej przestrzegać reguł, kiedy robię coś w ich imieniu.
Parlament brytyjski debatował inwazję Falklandów w 1982 r. nawet w dzień wolny dla parlamentarzystów. W przypadku Kosowa pospiesznie zadecydowano o „wojnie”. Do tego konserwatyści nie zaprotestowali, a liberalni demokraci okazali się większymi krwiopijcami niż lejborzyści. Nie było debaty i wypowiedziano wojnę jak w kongresie USA. Raport parlamentarny robi wrażenie pisanego przez różnych ludzi. Demaskuje fikcję „Operacji Podkowa”, a w innym traktuje ja poważnie pisząc, że Serbowie zaplanowali wyrugowanie Albańczyków podczas nalotów NATO. Krytykuje dołączenie aneksu do umowy w Rambouillet w ostatniej chwili, a gdzie indziej – że to nie miało nic wspólnego z podważeniem rokowań. Ale najlepszym numerem jest linia wojna była nielegalna, ale była uzasadniona moralnie. Rok po wojnie Goldstein mógł śmiało stwierdzić, że wojna w obronie prawa międzynarodowego złamała je, a wojna dla wzmocnienia demokracji pominęła ją.
Dlaczego naukowy biuletyn związany rzekomo z ruchem na rzecz pokoju dobrowolnie służy za trąbę propagandową NATO? Williama Arkina w Bulletin of Atomic Scientists (Biuletyn Naukowców Atomowych) z maja-czerwca 2000 r. nie mógł pohamować entuzjazmu z powodu precyzyjnych bomb: W 10 tysiącach ataków 90 przypadków zabiło ludność cywilną z powodu usterek technicznych, bliskości do celów wojskowych, albo w wyniku pomyłek. Lester Schonbrun z Oaklandu w Kalifornii szydził z Arkina: Tylko 500 ludzi [...] jeśli wierzyć danym Arkina. Serbski rząd wyliczył 4 razy więcej zabitych [...] Bulletin powinien unikać traktatów w stylu Arkina, jeśli nie chce być Biuletynem Atomowych Socjo-patów.
Urodzony w Belgradzie amerykański naukowiec Drasko Jovanovic, fizyk w laboratorium Fermiego w Chicago był zawstydzony: Wystarczy odrobina badań, by się przekonać, że USA nie usiłowało zmniejszyć do minimum ludzkiej tragedii na Bałkanch. Rick Rozoff, Amerykanin polsko-rosyjskiego pochodzenia w Chicago, nazwał pisaninę Arkina ledwie skrytym lamentem, że NATO nie wyrządziło jeszcze więcej szkód w Jugosławii [...] Rząd Jugosławii (Serbii) naliczył dwa tysiące ofiar [...] Ile więcej zginie od wyzwolenia trucizn do wody, gleby i powietrza, od niewypałów bomb rozpryskowych (jeden z wielu tematów, których Arkin nie wspomniał), od pozostałości po broni ze zubożonego uranu, czy z powodu przerwanej działalności szpitali w wyniku, jak pisał Arkin, ‘niewystarczającego’ zniszczenia sieci energetycznych Jugosławii?
Ja zaś zgodziłem się całkowicie z ostatnim zdaniem artykułu Arkina, które brzmiało: Kampania w Jugosławii nie podtrzymuje żadnego modelu siły powietrznej. Bez względu na inteligencję czy głupotę bomb i celowania, nawet bombardowanie celów wojskowych i politycznych pod fałszywym pretekstem jest złem. NATO nie miało żadnego powodu do ingerencji na Bałkanach, na pewno nie jako samozwańczy policmajster od praw człowieka. USA i państwa natowskie wszczęły pożar na Bałkanach. Podpalacze nie są dobrymi strażakami, jak widać z „osiągnięć” KFOR w Kosowie.
Arkin twierdził: Nasze oszacowanie szkód jeszcze raz zaprzeczyło powszechnej mądrości, że naloty są z natury niewybiorcze i niemoralne. Cóż Arkin zobaczył przez szybę samochodu pędząc przez 250 z 900 zbombardowanych miejsc w ciągu 2 tygodni? Nawet jeśli pracował bez przerwy między dojazdami, spaniem i jedzeniem, miałby zaledwie pół godziny na każde miejsce. Na jednym tylko miejscu pod Grdelicą spędziłem przeszło dzień, a i tak nie zdążyłem rozmawiać ze świadkami, służbą zdrowia itp. Co dałoby mi wertowanie dokumentów rządowych, skoro Bóg tylko wie, ilu było ludzi w rozbitych na papkę wagonach? W raporcie dla Human Rights Watch Arkin pisze o 20 zabitych pasażerach. Pomnik ofiar z pociągu pod Grdelicą wymienia 14 nazwisk oraz 17 nieznanych osób, policzonych za ilością znalezionych części ciał. „Naukowiec” Arkin dorównał rzecznikom prasowych NATO.
Arkin nie wyjaśnił, że często atakowane cele opustoszały, albo że ludność nauczyła się uciekać, gdy słyszała bombowce i rakiety. Nie było precyzji pod Gdelicą, gdzie natowskie gamonie potrzebowały aż 9 nalotów i ponad 50 bomb, aby w końcu trafić w 2 bezbronne mosty stojące jak byk w terenie. Przy okazji kilka gospodarstw w okolicy rozsypało się. Pewnej gospodyni, z którą rozmawiałem, zginęło od stresu nalotów 20 z 42 kur. NATO zastosowało tam najlepszy sprzęt: samoloty F-15E i bomby AGM-130 sterowane laserem. Próbowało też bomby do głębokiego wnikania w grunt, o czym świadczy krater tak głęboki, że zmieściła się w nim połowa gruzu ze zburzonego dość dużego mostu. W Nowym Sadzie zmierzono, że takież kratery miały głębokość 30 m, czyli dziesięciopiętrowego budynku!
Jak ocenić moralność jakichkolwiek bombardowań zapominając o historii perfidnej gry, która doprowadziła do nalotów? Odpowiedziałem Arkinowi w Biuletynie: nie podoba mi się Pańskie pisanie, więc mam dla Pana bardzo mądrą bombę. Znam namiary satelitarne na Pana dom i okno, przy którym stoi Pana biurko. Właśnie wysyłam bombowiec B-2 z tą bombą specjalnie dla Pana. Trafi z dokładnością 2 m i uszkodzi jedynie okno, przez które wleci, biurko i Pana. Pańska żona i pociechy mogą też zginąć, ale od spadających żyrandoli, ale to będzie tylko ‘szkoda uboczna’. Nie życzę im źle, ponieważ nie znam ich pisarstwa. Jakieś przechodzące obok Pana domu dzieci mogą polec na ulicy od głupich odłamków mądrej bomby. Nie jestem w stanie temu zapobiec. Rodzice powinni byli im powiedzieć, że gdy NATO wyrusza na misję humanitarną, powinny przesiedzieć w wilgotnych i zimnych piwnicach przez kilka miesięcy.
Arkin niby krytykuje naloty, ale dopiero w ostatnim zdaniu długawego artykułu. Ci czytelnicy, którzy nawet dotarliby do końca, mają już w tym momencie wyprane mózgi, bo Arkin nie kwestionuje moralnego, prawnego ani politycznego uzasadnienia wojny i nalotów. To wręcz nieuczciwość intelektualna, jeśli nie cynizm. Artykuł usprawiedliwia NATO i jest równie obarczony uprzedzeniem do Serbów, jak inny raport Arkina, dla Human Rights Watch. Ten raport zaczyna się od kłamstwa o „masakrze” w Raczaku, jednym z wielu grzechów „Serbów”, za które zostali ukarani nalotami. Skoro Arkin nie wyjaśnił sobie „zbrodni” serbskich, co robi na stronach Biuletynu Naukowców Atomowych? Jak może pisać, że w sumie „było ok. 500 śmiertelnych ofiar cywilnych i kilkuset rannych”, skoro pospiesznie przeszedł tylko przez „próbkę” wszystkich miejsc bombardowań?
Nic dziwnego, że NATO pospiesznie i bezkrytycznie przyjęło jego magiczną liczbę. Czy Arkin robi wrażenie inteligentnego, więc dlaczego bezkrytycznie powtórzył mantrę NATO: Gdy używa się sił lotniczych, jak w Jugosławii, by wstrzymać katastrofę humanitarną...? Biuletyn wychodzi pod egidą Educational Foundation for Nuclear Science (Fundacja Edukacyjna o Naukach Nuklearnych), której celem jest uświadamianie obywateli w kwestiach bezpieczeństwa światowego, szczególnie o trwających niebezpieczeństwach stwarzanych przez broń atomową i inną broń masowego zniszczenia oraz o właściwej roli techniki atomowej. Nie ma o tym wzmianki, od broni uranowej, poprzez bestialskie bombardowania ludności i celów cywilnych, po wyzwolenie ogromu trucizn w bombardowaniach rafinerii, zakładów chemicznych oraz składów paliw i ropy naftowej. Publikacja pod egidą Fundacji pozostawia niesmak.
Wysłannik NATO, Arkin kadzi: Kampanię Siła Sojusznicza toczono z największą troską, by uniknąć szkód wśród ludności i infrastruktury cywilnej. Użyto większą proporcję broni inteligentnej niż w jakimkolwiek innym konflikcie w historii wojen. Wybór celów był bardziej staranny by ochronić cywilów niż kiedykolwiek o czasu wojny wietnamskiej. Jeśli ta precyzyjna wojna trwałaby dłużej, byłyby dziesiątki, może setki tysięcy ofiar. Na Zachodzie łoży się miliony, aby ocalić jedno życie ludzkie np. w drogownictwie. Ten sam Zachód zbombardował społeczeństwo serbskie do upadłego w dodatku do sankcji gospodarczych, które wyrządziły szkodę niewinnym ludziom. Większa proporcja „mądrych” bomb nie uchroniła od błędów i czystej agresji na ambasady, pociągi, autobusy, konwoje uchodźców oraz 3-letnie dzieci siedzące na nocniczku. Jeśli Siła Sojusznicza czegoś dowiodła, to na pewno tego, że inteligentna broń w rękach fanatyków pałających nienawiścią do Serbów i w łapach potworów wojennych została nadużyta daleko poza przewidzianą rolę.
Arkin pisał o atakach na energetykę Jugosławii : Planiści NATO dołożyli specjalnych starań, by chronić ludność. Uszkodzenia systemów zaopatrzenia w prąd na pewno nie dokuczyły jednej z najlepszych armii w Europie. Wojsko generała Pawkowicia na pewno nie podłączało się swoim sprzętem do gniazdka w najbliższym domu. Szkody w sieciach energetycznych miały złamać ducha Jugosłowian przez zakłócenie funkcjonowania: cywilnych systemów informacji; miejskiej infrastruktury wodnej, ściekowej i komunikacyjnej; kolejowej trakcji elektrycznej; służby zdrowia; zakładów pracy. Wynika to np. z wypowiedzi gen. Shorta. Arkin też stwierdził, że zasadniczym celem była demoralizacja społeczeństwa.
O cywilnym motywie ataków świadczy czas użycia bomb grafitowych, które zakłóciły stacje transformatorów i linie przesyłowe. 2.5.1999 r., ponad miesiąc od rozpoczęcia nalotów, rzecznik NATO Shea przeprosił za niewygodę spowodowaną serbskiej ludności wyłączeniem prądu. NATO zrzuciło wtedy bomby grafitowe na pięć głównych stacji transformatorów. Jedynym celem wyłączenia prądu w tym dniu było zapukanie wojną do drzwi ludności Jugosławii – pisał Arkin. Przed nalotami planiści nalegali na atak na energetykę w pierwszej kolejności dla celów wojskowych, a nie psychologicznych. Pewien starszy oficer powiedział: Przerwanie dopływu prądu i dystrybucji ropy, paliw i smarów jest w stanie szybko sparaliżować reżym przez nadwerężenie zaopatrzenia w energię systemów informacji, obrony przeciwlotniczej, komunikacji, radia i telewizji.
Kiedy decyzja w końcu zapadła po miesiącu wojny, żeby wzmożyć nacisk atakami na energetykę, jakiekolwiek efekty wojskowe ataków były czystym przypadkiem. Od rana po grafitowym ataku 2.5.99, przywrócenie prądu trwało 15 godzin. Po ataku 8.5.99, czas ten udało się skrócić do 4 godzin. Wtedy NATO zdecydowało atakować punkty newralgiczne sieci sterowanymi bombami niszczącymi, wyłączając prąd w 70% sieci Serbii 22.5.99. Wg. wielu analityków wojskowych NATO utrata dopływu prądu miała tak wielki wpływ psychologiczny na ludność, że niewątpliwie zasadniczym celem ataku była właśnie ta grupa.
Dołożono ogromnych wysiłków, w większości udanych, aby uniknąć krótko- i długoterminowych ofiar cywilnych – bredził Arkin w raporcie dla Human Rights Watch. Za to NATO należy się pomnik, szczególnie za co najmniej 10 ton uranu, którym posypało Kosowo i pozostała część Jugosławii. Widocznie tysiące ludzi cierpiących i umierających w przyszłości z tego powodu nie jest dla NATO czy Arkina szkodą. Tak jak chemiczne zatrucie środowiska bałkańskiego nie figuruje na natowskiej liście osiągnięć humanitarnych NATO.
William R. Arkin, Smart bombs, dumb targeting? [w:] Bulletin of Atomic Scientists z 5/6.2000, www.bullatomsci.org/issues/2000/mj00/mj00arkin.html
Bob Djurdjevic, Soap Laced with Blood Served as ‘Truth’ to Unsuspecting Public [w:] Truth in Media z 23.3.2000, http://www.truthinmedia.org/Activism/macleans3-22-2K.html
William Dorich, The Road To Hell Is Paved With Good Intentions: The editorial in the Emmanuel Goldstein, Kosovo Was Illegal. So What? [w:] Antiwar.com z 13.6.2000, www.antiwar.com/goldstein/g061300.html
Barry Grey, Some cracks in the media propaganda front: reports of grossly exaggerated atrocity stories in Kosovo, 6.7.1999, www.wsws.org
Human Rights Watch, Civilian Deaths in the NATO Air Campaign, raport tom 12, nr 1 (D) z lutego 2000 r., www.hrw.org/reports/2000/nato/Natbm200.htm#P37_987
Colin McIntyre, Belgrade Zoo Animals Provide Early Warning, [w:] Reuters z 30.5.1999
Matthew Rothschild, War Criminals, Who Us? [w:] The Progressive z 10.6.2000
Margreet Strijbosch, NATO in the dock [w:] Radio Netherlands z 12.6.2000, http://www.rnw.nl/hotspots/html/nato000612.html
Bruce Wallace, Canadian Aces over Kosovo [w:] Maclean’s z 27.3.2000, http://www.macleans.ca/pub-doc/2000/03/27/Cover/32434.shtml
Erklärung eines Insiders aus dem Bonner Regierungsapparat zum Balkan-Krieg vom 7. April 1999, www2.pds-online.de/bt/index.htm
Humanitäre Intervention? Joseph Fischer hat gelogen: Dokumente belegen Bundesregierung täuschte Parlament und Öffentlichkeit [w:] junge Welt z 24.4.1999, www.jungewelt.de/1999/04-24/001.shtml
The Kosovo Crisis: A Paper by Lord Robertson of Port Ellen, 6.10.1999, www.mod.uk/news/kosovo/account/personal.htm)
Kosovo guerillas ‘pressgang refugees’ [w:] BBC News z 8.4.1999, http://news2.thls.bbc.co.uk/hi/english/world/europe/newsid%5F314000/314912.stm
Leters: Bulletin of Atomic Sociopaths? [w:] Bulletin of Atomic Scientists z 7-8.2000, www.bullatomsci.org/issues/2000/ja00/ja00letters.html
Media and the Pentagon Lies Unveiled [w:] www.computec-int.com/bsc/index.htm
Memorandum of Yugoslav Government to Security Council z 7.6.2000
Remove Those Stupid Bombs! I Am Not a Mushroom to Grow in the Basement [w:] http://www.chegevara.cg.yu/ArhivaINFO/Pismodjevojcice_en.htm
A Serb Mother, Author. Now a Target: We’re All Lab Rats [w:] Truth in Media, www.truthinmedia.org/Kosovo/War/day44up2.html