OD AUTORA
Ostatnie słowo na temat dotychczasowej roli NATO na Bałkanach jeszcze nie padło.
Nie wygląda na to, że USA i inne państwa NATO zrezygnują z polityki konfliktów.
Obecnie chodzi o mocarstwa zachodnie, szczególnie USA, o ich
walkę o panowanie na bałkańskim skrzyżowaniu dróg Europy, Azji i Bliskiego Wschodu.
W przyszłości chodzić będzie o inne skrzyżowania na naszym globie
pisałem 24. marca 2000 r. we wstępie do pierwszego wydania na Internecie na
1. rocznicę napadu NATO na Jugosławię. Pod koniec roku 2002 kosowski konflikt
przeszedł w zapomnienie dla większości konsumentów masowej informacji, wyparty
najpierw wydarzeniami 11.IX.2001, a potem wojną z tym terrorem od Afganistanu
po Irak i inne państwa osi zła. Od czasu do czasu usłyszymy w telewizji o
następnej zbrodni rzekomo udowodnionej Miloszewiciowi w Hadze, albo a jakimś
zamachu bombowym w Prisztinie. Serbowie zaczynają być negatywnymi bohaterami
hollyłódzkich filmideł o złych terrorystach w dobrych Stanach Zjednoczonych.
Poza tym na Bałkanach nic się podobno ciekawego nie dzieje, bo inaczej nasze
telewizje biwakowałyby tam w sposób ciągły. Przenoszą się więc na coraz inne
skrzyżowania w takt uzdrawiania świata przez USA.
Przed 1999 r. nie oglądałem wiadomości w telewizji, nie czytałem codziennej
gazety i nie zgłębiałem szczegółów aktualnych wydarzeń. Może wynikało to z braku
zaufania do środków przekazu, które wyniosłem z PRL-u. Na Zachodzie, gdzie wyjechałem
z Polski w młodości, one także okazały się nie zawsze obiektywne. Po przyłączeniu
się mojej Kanady do Północnoamerykańskiego Układu o Wolnym Handlu NAFTA zauważyłem
zmianę jakości i treści w przekazach. Wraz z wykruszaniem się tradycyjnej roli
Kanady jako sprawiedliwego i w miarę bezstronnego partnera na arenie międzynarodowej,
ulegały reformie środki masowego przekazu. Reportaże państwowej telewizji CBC
(Canadian Broadcasting Corporation), słynące przedtem z obiektywności i niezależności
od polityki USA, powoli upodobniły się do amerykańskich.
Jednym z błogosławieństw systemu, w którym jestem niewdzięcznym konsumentem
jest 50 kanałów pompowanych przez kabel telewizyjny w komforty mojego living
roomu. Dla większości ludzi na Zachodzie telewizor stał się oknem na świat,
w zasadzie podstawowym źródłem informacji o świecie. Przyznaję, że mimo tragedii
kosowskiej rozgrywającej się na kolorowym ekranie wiosną 1999 r., byłem usatysfakcjonowany
zmianą do znudzenia oklepanych tematów na bardziej istotny niż rozporek Clintona
czy robienie w balona sądów amerykańskich przez jakiegoś faceta O.J. Simpsona.
W relacjach CBC i amerykańskich CNN i CNBC (tylko takie newsy łapię na pól setki
kanałów!) coś jednak nie pasowało, mimo że rzecznik NATO w kosowskiej kampanii
humanitarnej, Jamie Shea, wyglądał i mówił jak dobry wujek, a amerykańskim i
niemieckim generałom patrzyło dobrze z twarzy.
Masowa fala uchodźców? Przecież celem NATO było położyć kres cierpieniom kosowskiego
ludu w łapach bałkańskiego dyktatora, a co mądrzejsi (np. władze Szwecji) ostrzegali
przed exodusem. Poza tym naloty miały trwać tylko parę dni. Co jest w tym porozumieniu
z Ramboulliet, od którego Jugosławia opędzała się jak od zarazy? Dlaczego nie
opublikowano go? Zabieranie dokumentów i tablic rejestracyjnych uchodźcom na
granicy to ma być próbka prześladowań w Kosowie? Jakim cudem zestrzelono niewidzialny
myśliwiec amerykański? Pociągi pasażerskie wypchane tłumem uciekających przed
bombami NATO są dowodem ludobójstwa?
Podczas wojny byly liczne "dyskusje" w TV z udzialem zaproszonych
dyplomatów. Czemu przerywają dyplomatom rosyjskim i jugosłowiańskim? Czemu tak
mało obrazów serbskiej telewizji na CNN i CBC. Nie ma żadnych strat, mimo że
Serbowie walą z ukrycia rakietami bezradarowymi, na co NATO nie jest przygotowane?
Dlaczego unikają tematu broni uranowej? Czemu nie ma reportaży zachodnich z
Jugosławii, a obrazy serbskie są cenzurowane? Skąd 11 migów pod koniec nalotów,
skoro NATO zniszczyło je na początku? Czemu Jelcyn podstępnie posłał swoje wojsko
do Slatiny? Gdzie są obiecywane dowody masakr serbskich w Kosowie? Dlaczego
Wyzwoleńcza Armia Kosowa nie została rozbrojona, jak uzgodniono, tylko sieje
terror w Kosowie i zaczyna prznikac do południowej Serbii?
Nie przypuszczałem, że pytania będą się piętrzyć szybciej niż odpowiedzi. Prawda
zaczęła pomału wypływać, ale niestety na łamach prasy i w zakątkach Sieci, do
których zahipnotyzowany prasówkami natowskimi zjadacz hamburgera nie zagląda.
Drugą stronę monety często ujawniają ludzie, którym obojętna byłaby awantura
bałkańska, gdyby nie chodziło o hipokryzję Zachodu, niewinne ofiary określane
mianem szkód ubocznych i zagrożenie pokoju światowego. Serbowie na pewno nie
są aniołami, ale dlaczego uogólniać na cały naród i to jeszcze przykładami serbskich
zbrodni z Bośni i Chorwacji, które wyglądają na wyssane z palca?
Gdyby zachować humanitarne priorytety, bomby powinny były spaść najpierw na
członka NATO Turcję. Tam kurdyjskie publikacje są zakazane, a Kurdowie brutalnie
represjonowani za zgodą natowskich partnerów. W Kosowie język albański miał
status równy serbsko-chorwackiemu, publikacje nie były ograniczane, a młodzież
albańska studiowała w państwowych szkołach i na uniwersytetach w swoim języku.
Turcja neguje istnienie Kurdów i ich kultury. Jugosławia traktuje Albańczyków
jako jedną z wielu grup etnicznych . Turcja skazała przywódcę powstania kurdyjskiego
na śmierć za terroryzm. Władze jugosłowiańskie zgodziły się na układ z terrorystyczną
armią, amnestię i rozwiązanie konfliktu.
Gdyby zachować nowe normy humanitaryzmu, NATO powinno obecnie bombardować własne
stolice, bo to ich siły pokojowe doprowadziły do śmierci paru tysięcy członków
mniejszości nie-albańskich w Kosowie i do wyczyszczenia tej prowincji z nie-Albańczyków
i przeciwników terroru i separatyzmu od czasu, gdy wkroczyły jednostki KFOR.
Aby wyjaśnić sobie te pytania i zrozumieć obecną sytuację Bałkanów, zacząłem
szukać niezależnych informacji. Odkryłem, że NATO stosuje broń uranową i okrutne
bomby rozpryskowe. W miarę zgłębiania tematu rósł plik materiałów. Pisałem rozdział
po rozdziale, badając szczegóły, porównując źródła i sprawdzając ich wiarygodność.
Każdy rozdział sprzyja wylewowi opinii autora. Starałem się ograniczyć swoje
opinie do przedsłowia w poszczególnych rozdziałach. Za wyjątkiem miejsc, gdzie
piszę w pierwszej osobie, treść rozdziałów to opinia cytowanych źródeł. W książce
dzielę się cząstką ogromnego bogactwa informacji niedostępnych w codziennej
prasie i telewizji polskiej.
Propaganda natowska chciałaby, abyśmy zapomnieli o szczegółach z przeszłości,
które obecnie okazują się bez sensu. Dzięki przetrzymaniu tematu przez parę
lat te szczególiki uwypukliły się. Terroryzm Osamy ibn Ladena na Bałkanach,
nadaremnie przytaczany wtedy światu przez zdemonizowanych Serbów, powrócił wydarzeniami
od 11. września. Rzekome ludobójstwo autorstwa Miloszewicia przybrało niespodziewany
obrót: postawienie NATO na ławie oskarżonych. Szokująca broń uranowa kalibru
30 mm okazała się pestką w porównaniu z zatajoną bronią uranową nowej generacji,
którą w tym samym czasie USA i inne państwa NATO wypróbowały przeciw twardym
celom na Bałkanach. Żadnych wątpliwości nie pozostawiła też masakra w Raczaku
po badaniach patologów fińskich.
Czytelnikowi, który wytrwał przedstawiam więc lekturę nie mniej atrakcyjną niż
parę lat temu.
Podziękowania
Podziękowania dla,
§ rodziny, przyjaciół, znajomych i cyber-znajomych za poparcie moralne w pisaniu
tej książki.
§ NATO w różnych państwach za wystawienie dokumentacji fotograficznej i faktów
z ich haniebnej wojny do wglądu publicznego,
§ setek, a może tysięcy woluntariuszy, dzięki którym istnieje zasób informacji
na Sieci przedstawiających prawdę o tej wojnie,
§ Venika za informacje techniczne i użyczenie unikalnych fotografii z jego witryny,
§ Coji za unikalne fotografie z Grdelicy.
Piotr Bein
Vancouver, Kanada
piotr.bein@imag.net
