NATO na Bałkanach


"Obozy zagłady" w Bośni - pozostał swąd

ITN i Penny Marshall położyli polityczne podstawy pod bombardowania umiarkowanego rządu w Bośni, a Serbii rok temu.

Jared Israel w marcu 2000 r.,
producent angielskiej wersji filmu demaskującego oszustwo ITN.

W czasie dorocznej uroczystości wręczania nagród brytyjskiego Królewskiego Towarzystwa Telewizji w 1997 r. reprezentant "LM" Jan Macvarish zaskoczył obecnych tam szefów koncernu prasowego ITN, wręczając im Złoty Knebel, figurkę zakneblowanej postaci z opaską na oczach - Złoty Knebel będzie przyznawany co rok tej rozgłośni, która najbardziej przyczyni się do skrępowania wolności prasy. W tym roku ITN dobrze i prawdziwie zasłużyła na Złoty Knebel swoimi niezwykłymi wysiłkami zagłuszenia artykułu opublikowanego w lutowym wydaniu "LM". Uważamy, że te wysiłki powinny być uznane przez kolegów ITN.
Chodziło o artykuł pióra niemieckiego dziennikarza Thomasa Deichmanna o sfałszowaniu zdjęć z rzekomego serbskiego obozu koncentracyjnego dla Muzułmanów bośniackich w 1992 r. Artykuł ukazał się w lutowym wydaniu brytyjskiego magazynu "LM". Deichmann ustalił własnymi badaniami, że drut kolczasty nie otacza uchodźców, tylko ekipę reporterską, która celowo weszła do zagrody gospodarczej otoczonej rachitycznym płotem z siatki i paru drutów kolczastych. Reporterzy zrobili zdjęcie rozmyślnie przez drut kolczasty w górnej części płotu w stronę uchodźców, dając wrażenie, że są oni uwięzieni w obozie koncentracyjnym. Deichmann opublikował artykuły na ten temat w ponad 20 gazetach europejskich. (Patrz poprzedni rozdział.)
Prasa brytyjska i europejska podały relacje ze spraw sądowych wytoczonych przez Deichmanna i "LM" przeciwko agencji prasowej ITN. Natomiast amerykańska sieć telewizji CNN nie podała ani słowa o tej sprawie. Do dziś CNN zaczyna programy o Bośni słynnym wizerunkiem za drutem kolczastym. Jednak obecnie nie ma komentarza, a zamiast niego mąciciele informacji zdają się na głęboko już wyryte w mózgach telewidzów współczucie dla Muzułmanów wykańczanych przez Serbów w obozach zagłady - jeden z licznych przykładów tendencyjnego dziennikarstwa na zamówienie rządów USA, Wielkiej Brytanii i innych państw NATO. Co ciekawsze, uważana za obiektywną prasa brytyjska podała w bardzo tendencyjnuy i propagandowy sposób wyniki rozprawy przeciw "LM"o zniesławienie ITN przed sądem londyńskim. Komuś bardzo zależy na utrzymaniu mitu okrutnych Serbów, nawet po zdemaskowaniu szeregu antyserbskich oszustw propagandowych NATO w przeszłości dalszej i bliższej.
Właściciel zdjęć, brytyjska stacja telewizyjna ITN przez swoich mecenasów Biddle & Co. zażądała w 1997 r. wycofania lutowego numeru "LM" z obiegu i zniszczenia wszystkich egzemplarzy oraz zagroziła innym dziennikarzom i wydawcom sprawą sądową, jeśli poruszyliby kontrowersję wywołaną artykułem Deichmanna. Firmie reklamowej, która rozprowadziła komunikat prasowy o tym artykule ITN wystosowała pozew do sądu. Redaktor naczelny "LM" odpisał Biddle & Co., gdzie ma ich żądanie. Wtedy ITN wytoczyła "LM" sprawę o zniesławienie, narażając mały magazyn na długą i kosztowna walkę w sądzie. Sięgnięcie po knebel na "LM" drogą sądową było bezprecedensowym przypadkiem ataku na wolność prasy przez potężną i prestiżową organizację prasową. LM to skrót od poprzedniej nazwy magazynu "Living Marxism" (żyjący marksizm).
Dlaczego demaskatorski artykuł w "LM" był aż tak niepożądany dla ITN? Zdjęcia z Trnopolja zabarwiły następujące po nich reportaże z wojny w Bośni. Okazały się również zasadniczym czynnikiem, który przekonał rządy USA i W. Brytanii do obrania bardziej interwencyjnej polityki w konflikcie w Bośni. (Patrz rozdziały "W obronie praw człowieka" oraz "Obozy zagłady w Bośni - rok 1992".)
Deichmann stanął do walki o sprostowanie kłamstwa, pisząc w "LM" - zdjęcie jest zwodnicze i oszukało świat. Deichmann odwiedził Trnopolje oraz obejrzał oryginalny egzemplarz taśmy wideo, z której spreparowano zdjęcie "obozu koncentracyjnego". Jego wniosek był następujący: żaden płot z drutu kolczastego nie otaczał obozu w Trnopolju, który był ośrodkiem zbiorczym dla uchodźców, a nie więzieniem. Drut kolczasty widoczny na zdjęciu, nie otaczał uchodźców, tylko reporterów. Deichmann dziwił się - Jestem zaszokowany, że przez ostatnie 4,5 lat żaden z tych dziennikarzy nie powiedział całej prawdy o tym płocie z drutu kolczastego, który wywarł tak wielkie wrażenie na światowej opinii publicznej. Mick Hume, naczelny redaktor "LM" (a także felietonista w londyńskim "The Times") dodał w tym samym numerze - Jeśli nie są bardzo ostrożni, dziennikarze z jakimś emocjonalnym obciążeniem w danym konflikcie mogą widzieć to, co chcą zobaczyć, a nie to, co jest tam naprawdę. Stronniczość nie może być usprawiedliwieniem niedbałości o fakty. Magazyn "LM" zażądał odebrania nagrody, którą autorzy zdjęcia otrzymali w 1993 r. od Królewskiego Towarzystwa Telewizji (Royal Television Society) i od organizacji BAFTA za zdjęcie "obozu koncentracyjnego" w Trnopolju.

500 osób zebrało się w marcu 1997 r. na wiecu w obronie "LM" przed nakazem milczenia od ITN. Dziennikarz Thomas Deichmann (na lewo) pokazał film ukrywany przez ITN, a były pracownik departamentu stanu USA George Kenney wyjaśnił (na prawo), jak zdjęcia doprowadziły do interwencji zbrojnej USA w Bośni. ("LM" nr 99 z 1997 r.)

Przed Trybunałem w Hadze

Zdjęcia Fikreta Alicza w Trnopolju były dowodem rzeczowym w pierwszej rozprawie przed Międzynarodowym Trybunałem Kryminalnym w Hadze, który został powołany przez Radę Bezpieczeństwa ONZ na jesieni 1992 r., by ścigać osoby oskarżone o okrucieństwo w byłej Jugosławii. Trybunał oparł się na raportach komisji ekspertów prowadzonej przez Fritsa Karlshovena zastąpionego potem przez Cheriffa Bassiouniego. Opublikowany w lecie 1994 r. raport wspomina kilkakrotnie drut kolczasty w Trnopolju. Mimo że raport roi się od nieścisłości, jasno stwierdza w aneksie pt. "The Prijedor Report" - Obóz był otoczony drutem kolczastym i pewna ilość strażników pilnowała uwięzionych. Ten sam rozdział opisuje Trnopolje jako serbski obóz koncentracyjny - Chociaż Logor Trnopolje nie był obozem śmierci jak Logor Omarska i Logor Keraterm, nazwa 'obóz koncentracyjny' jest niemniej jednak uzasadniona dla Logor Trnopolje z powodu reżimu rządzącego obozem. Jako źródło informacji w tym rozdziale podano kilkakrotnie książkę Eda Vulliamy'ego pt. "Seasons in Hell".  Szkic krzywoprzysiężcy Dragana  Opacicza pokazujący płot z drutu kolczastego, który według niego otaczał obóz, był dowodem przeciw Duszko Tadiczowi przed Międzynarodowym Trybunałem w Hadze. To była pierwsza sprawa przed tym stosunkowo nowym trybunałem.
Tadicz był oskarżony przez świadka 'L', potem ujawnionego jako Dragan Opacicz, o popełnienie okrucieństw w Trnopolju.
15.8.96 Opacicz sporządził na sali rozpraw szkic pokazujący umiejscowienie płotu otaczającego teren obozu. Przepytany przez brytyjskiego obrońcę Stephena Kaya, Opacicz upierał się , że płot z drutu kolczastego otaczał cały obóz. Z końcem października 1996 r. okazało się, że Opacicz był wyszkolony i podstawiony przez władze muzułmańskie w Bośni, aby złożyć przed Trybunałem fałszywe zeznanie. Opacicz w końcu się załamał, przyznając się do oszustwa, gdy skonfrontowano go z własnym ojcem, który według syna zginął w wojnie w Bośni. Oskarżenie Tadicza o zbrodnie w Trnopolju wycofano. Obrońca Tadicza, holenderski mecenas profesor Wladimiroff, powiedział Deichmannowi, że miał wywiad z Opaciczem dzień po zdemaskowaniu. Opacicz wyznał, że policja w Sarajewie wyszkoliła go do zeznań wielokrotnie pokazując taśmy wideo z nieznanym mu Tadiczem i równie nieznanym Trnopoljem. Czołowe miejsce wśród "materiału szkoleniowego" zajmowały zdjęcia ITN pokazujące rzekomych więźniów muzułmańskich za płotem z drutu kolczastego. Dobrze się stało, że [Penny Marshall] zrobiła te zdjęcia [...] Jeśli świadek 'L' nie załamałby się i nie wyznałby, że kłamał, użylibyśmy film jako dowód przeciw niemu. - powiedział Wladimiroff.
Ed Vulliamy był również zaproszony przez stronę oskarżającą do złożenia zeznań w procesie Tadicza. W czerwcu 1996 r. Vulliamy opisał Trnopolje jako obóz przejściowy. Dużej części jego zeznań towarzyszyły taśmy ITN. Ale kiedy Vulliamy doszedł do punktu, w którym film pokazywał drut kolczasty i Fikreta Alicza, poprosił sędziów o wyłączenie projekcji przed opisem spotkania reporterów z uchodźcami - Opiszę kto był za płotem bez filmu, bo zrobię to lepiej nie goniąc słowami za obrazem. Deichmann zastanawiał się - Dlaczego Vulliamy nie chciał pokazać sądowi tego imponującego urywka filmu?
Inne makabryczne "opracowanie" zdjęć ITN z Trnopolja. Perfidna manipulacja obrazu w celach propagandowych jest oczywista po porównaniu zdjęcia z kolorowym filmem nakręconym z pozycji obok przez serbską ekipę RTS. Kamera ITN skupiła się na obnażonych torsach najchudszych mężczyzn, a kadrowanie "ucięło" im nogi wraz z rachityczną siatką. Jeszcze bardziej twórcze zdjęcia ukazały się w prasie francuskiej. Na zdjęciu spreparowanym ze sceny powyżej, drut kolczasty znajduje się na wysokości oczu i ust obu przedstawionych twarzy. Na innym zdjęciu w miejsce wyciętego zdrowo wyglądającego młodego człowieka w zachodniej koszulce sportowej wstawiono fotografię wieży strażniczej z obozu hitlerowskiego. Te "twórcze" chwyty ITN są dobitnie pokazane w filmie "Judgementv opartym na reportażu filmowym z RTS.

Świadek w kapturze

Sprawa Duszana Tadicza uwypukliła fatalne konsekwencje dopuszczenia zeznań spoza ukrycia, jak podczas świętej inkwizycji. Zeznawanie osób nazwanych tylko jedną literą zza parawanu i przez aparat zmieniający głos było wielką niespodzianką dla wielu mecenasów zasiadających po raz pierwszy w nowym trybunale w Hadze. Sprawa zaczęła się od zeznań dra Jamesa Gowa na temat tła i kontekstu zbrodni, o jakie był posądzony Tadicz. James Gow wziął na siebie udowodnienie powiązania zbrodni z szerszym, systematycznie wykonywanym planem. Ku wielkiemu zdumieniu nawet samych oskarżycieli, obrona udowodniła, że dr Gow napisał artykuł przepełniony antyserbskim szowinizmem, a żadnego artykułu nt. nacjonalizmu Chorwatów, Muzułmanów czy Albańczyków. Następnie kilku świadków odmówiło zeznań, a śledczy nie mógł znaleźć innych. Prawdopodobnie chodziło o osoby, które podały się na ochotnika za świadków w zamian za uzyskanie prawa zamieszkania w Europie Zachodniej, a potem wykiwały naiwnych prokuratorów - pisał dr Dolecek w książce "I Accuse!" z 1999 r.
Średniowieczna anonimowość nie pomogła sprawie NATO przeciw Tadiczowi. Jednym z wielu oskarżeń był gwałt popełniony przez niego na kobiecie więzionej w Omarskiej, czyli świadku "F". Kobieta odmówiła stawienia się przed trybunałem, zmuszając stronę oskarżającą do zaniechania 3 oskarżeń Tadicza. Następna zbrodnia była jeszcze okropniejsza. Jeden więzień z Omarskiej, który rzekomo został zmuszony odgryźć jądra koledze i zobowiązał się zeznawać przeciw Tadiczowi, wycofał się w ostatniej chwili. Następny kluczowy świadek tej "zbrodni" zeznał, że nie widział Tadicza, bo trzymał oczy spuszczone z obawy przed utratą swego życia.
Jako ostatni anonimowy świadek zeznawał "L", rzekomy strażnik serbski z Trnopolja, który po dezercji został zaciągnięty na nowo, raniony w boju i schwytany przez wojsko muzułmańskie. Wg "L" Tadicz był komendantem obozu w Trnopolju, gdzie kilkakrotnie zabito starszych Muzułmanów, a Tadicz był obecny i nawet własnoręcznie zabił kilku z nich, podobnie jak był obecny i brał udział w gwałtach dziewcząt muzułmańskich w piwnicy tzw. Białego Domu w obozie. Zeznania miały dużą wagę, bo "L" przyznał, że pod wpływem narkotyków brał udział w mordach i gwałtach - na rozkaz Tadicza i pod groźbą kary śmierci za niewykonanie rozkazu. Jak grom z jasnego nieba spadła potem wiadomość, że świadek "L" Dragan Opacicz kłamał pod presją rządu w Sarajewie.
To zmusiło oskarżycieli do porzucenia sprawy Tadicza o morderstwa, gwałty i maltretowanie więźniów. Zmusiło ich też do wszczęcia dochodzenia przeciw rządowi muzułmańskiemu w Sarajewie w sprawie Opacicza. Nadal jednak trybunał i prasa wytrwale mówili o rządzie w Bośni, kryjąc w ten sposób narodowość tych, którzy sfabrykowali "dowody", mimo że było zupełnie jasne, iż rząd nie składał się z Serbów ani Chorwatów. Kiedy wybuchł skandal, rząd muzułmański w Sarajewie odparł, że Opacicz miał wszelkie powody zdyskredytować rząd i w ten sposób uniknąć odsiedzenia kary. Zapomnieli jednak, że wg śledczych Trybunału w marcu 1995 r. rząd sarajewski sam zaproponował Opacicza na świadka. Zamiast wyjaśnić prawdziwe przyczyny fiaska, naczelna prokurator Trybunału Louise Arbour oznajmiła, że afera wykazała prawidłowe funkcjonowanie sądu, a wykrycie fałszywego świadka zwiększyło reputację Trybunału. Jeśli oskarżony naprawdę popełnił te wszystkie zarzucane mu przerażające zbrodnie, na pewno żadne takie kłamstwa nie byłyby potrzebne. - pisał Dolecek w swej książce.

Obciążeni emocjonalnie

2.2.97, wkrótce po opublikowaniu faktów Deichmanna w "LM", londyński "Observer" zamieścił ripostę Eda Vulliamy'ego, współautora kontrowersyjnych zdjęć. Vulliamy oskarżył "LM" i Deichmanna o rewizjonizm historyczny, określił przytoczone w "LM" fakty jako paskudztwa, trucizny. Hume odparł w komunikacie prasowym z 4.2.97 - Oskarżenie "LM" i Thomasa Deichmanna o historyczny rewizjonizm przez Eda Vulliamy'ego to obecnie ulubiona taktyka polowania na czarownice. Nawet rząd brytyjski odkrył, że najtańszym sposobem na zdyskredytowanie kogoś jest spróbować powiązać tą osobę z nazizmem. Ludzie pokroju Vulliamy'ego będą teraz krzyczeć o negacji Holokaustu za każdym razem, gdy ktoś ośmieli się nie zgodzić z nimi. A mimo to śmie on oskarżyć nas o trywializację ludobójstwa i o obrazę jego ofiar.
Vulliamy pienił się też dlatego, że Deichmann miał opinię o Trnopolju chociaż tam nie był w czasie kręcenia zdjęć. Niecenzurowana taśma wideo nakręcona tamtego dnia przez brytyjską ekipę dziennikarską mówi prawdę - odpisał Hume. Jeśli Vulliamy jest tak pewien swojej wersji, niech ITN spełni nasze żądanie publikacji całego tego filmu - napierał Hume.
Najmocniejszy argument dotyczył emocjonalnych obciążeń niektórych dziennikarzy, który Hume wspomniał w lutowym "LM". Słowo obciążenie brzmiało Vulliamy'emu szczególnie dziwnie, bo prawdziwi dziennikarze są zawsze obiektywni. Natomiast według Hume'a Vulliamy jest pierwszorzędnym przykładem dziennikarstwa z obciążeniem, koncepcji utworzonej przez Martina Bella z BBC, który wg Hume'a po wojnie w Bośni kieruje skłanianiem dziennikarzy do opowiedzenia się po stronie "dobra" przeciw "złu", zamiast do relacjonowania faktów. We wstępie do swej książki "Seasons in Hell", wbrew deklaracji w "Observerze", Vulliamy potępia bowiem dziwaczne wymaganie, abyśmy pozostali 'obiektywni' w sprawie najbardziej rażącej przemocy rasistowskiej. Nie próbuję w tej książce być obiektywny ani w stosunku do sprawców etnicznych rzezi w Bośni, ani do ich popleczników - pisze Vulliamy w swej książce.
Wiele gazet praktykuje dyskusje swoich artykułów przez publiczność na stronach internetowych. "Obsever" udostępniał takie dyskusje w witrynie internetowej powiązanego z nim "Guardiana", ale w marcu 1997 r. wątek dyskusyjny nt. artykułu Deichmanna w "LM" i repliki Vulliamy'ego został zamknięty z przyczyn prawnych. Wg Hume'a był to następny skutek wydanego przez ITN nakazu zakneblowania "LM" rękami prasy brytyjskiej, mimo że w innych krajach Europy zachodniej sprawa zyskała duży rozgłos.

Werdykt

14.3.00 sąd wydał wyrok przeciw "LM". Mały magazyn, który rzucił wyzwanie kłamstwu zawodowych reporterów i ich pracodawców został ukarany karą ponad pół miliona dolarów za oszczerstwo. Sędzia przyznał, że autorzy zdjęcia mogli się pomylić, ale ponieważ autorzy krytyki nie byli w Trnopolju razem z ekipą ITN, jak mogli być pewni zdarzeń? Mick Hume odpowiedział 17.3.00 na łamach "Times" - Sprawa dowiodła ponad "sensowną wątpliwość", że angielskie prawo o zniesławieniu jest hańbą dla demokracji i zagraża wolności prasy. Stosowanie tego prawa przez dużą agencje prasową przeciw małemu wydawnictwu o nakładzie 10 tys. egzemplarzy może mieć daleko idące konsekwencje dla niezależnego i dociekliwego dziennikarstwa. Wg tego prawa byliśmy uważani za winnych, chyba że udowodnilibyśmy niewinność - dokładne odwrócenie praworządności. Nic dziwnego, że tylko 1 z 10 oskarżonych o zniesławienie wygrywa sprawę.
Sędzia Morland nie dopuścił żadnego z biegłych świadków po stronie oskarżonych. W czasie rozprawy było więc 18 świadków ITN przeciw oskarżonym. Nawet gdy ich obrońca mecenas Gavin Millar wyszedł zwycięsko z ognia pytań krzyżowych, nie zrobiło to wrażenia na sądzie. Nick Higham skomentował werdykt tego wieczoru w BBC - Sędzia Morland powiedział sędziom przysięgłym, że fakty przedstawione przez "LM" mogły być prawdziwe, ale zapytał czy to ma znaczenie. Hume pisał - To podsumowanie przez sąd było tak jednostronne, że mecenas ITN był zbyteczny. Po wyczerpującym cytowaniu świadków ITN sędzia powiedział przysięgłym, że nie wspomni niczego, co powiedzieli Hume i Deichmann, bo nie byli oni w Trnopolju krytycznego dnia. Ale jeśli zeznań świadków nie można kwestionować po fakcie, gdzie jest miejsce dla dociekliwego dziennikarstwa? - zapytał Hume w "Timesie".
Morland podpowiedział przysięgłym, że ktoś, kto stracił obie ręce w wypadku może otrzymać odszkodowanie 100 tys. funtów, a więc więcej niż 150 tys. funtów dla każdego z reporterów ITN za zranione uczucia byłoby za dużym wymiarem kary. Sędzia powiedział również, że kara będzie zwiększona w wypadku, gdyby obrona przepytywała oskarżycieli zbyt intensywnie. Im mocniej broniliśmy się, tym większą cenę mieliśmy zapłacić - pisał Hume.
Warto w tym miejscu przytoczyć stanowisko ITN z początku afery w 1997 r. Biuro prasowe wydało wtedy następujące oświadczenie - ITN zupełnie odrzuca niesamowite i nieprawdziwe oskarżenia znacząco wytoczone przez pana Thomasa Deichmanna, które mają ukazać się w lutowym wydaniu magazynu "LM" i uzgadnia stanowisko ze swymi prawnikami. raporty pokazane w serwisach ITN 6.8.92 o odkryciu przez reporterów ITN serbskich obozów w północnej Bośni zostały przygotowane i przedstawione z największym profesjonalizmem i uczciwością, jak oczekuje się od ITN. ITN nie wyrzeka się swoich reportaży o odkryciu obozów więziennych, których nie nazwaliśmy obozami koncentracyjnymi w stylu hitlerowskim. Oświadczenie to nabiera specjalnego wydźwięku z perspektywy czasu po tym, gdy wyszło na jaw więcej prawdy o "uczciwości" propagandystów z ITN.
Przed gmachem sądu londyńskiego obroniona przez kompromitujące i szeroko krytykowne brytyjskie prawo o zniesławieniu oraz przez dobrze opłaconych mecenasów ITN Penny Marshall ze 150 tys. funtów w kieszeni. (BBC News z 14.3.00, http://news.bbc.co.uk/hi/english/uk/newsid_677000/677700.stm)

Druga ekipa

W tym samym czasie, gdy ekipa ITN pracowicie utrwalała przygnębiający obraz "obozu koncentracyjnego" w Trnopolju, druga ekipa równie pracowicie utrwalała pracę ITN. Na brytyjskiej taśmie widać reporterów i kamerzystów z RTS, Radia i Telewizji Serbii, którzy w tym samym dniu robili reportaż z tego samego obozu, tylko nazwanego przez RTS obozem dla uchodźców bośniackich. Z kolei na filmie z RTS widać ekipę ITN.
Było to symboliczne spotkanie, bo niecałe 7 lat później, w kwietniu 1999 r., studio RTS w Belgradzie zostało trafione precyzyjną natowską bombą latającą. Bomba była przeznaczona dla ministra informacji Serbii, który został zaproszony do studia na godz. 2 rano, by udzielić wywiadu amerykańskiej stacji CNN. Minister spóźnił się nieco, więc bomba spaliła tylko charakteryzatorkę czekającą na ministra obok pomieszczenia, w które była precyzyjnie wymierzona. Zginęło 20 osób, a wiele innych zostało rannych i okaleczonych na całe życie. Dziennikarze CNN i inni z Zachodu, urzędujący w tym samym budynku, zostali ostrzeżeni z odpowiednim wyprzedzeniem, więc nie padli ofiarą bomby.
Nie wiadomo, czy w rewanżu za ten nikczemny czyn, czy też aby ośmieszyć brytyjski system sprawiedliwości i bezczelną propagandę USA i NATO, wkrótce po werdykcie sędziego Morlanda ukazała się perełka w dyskusyjnej cyber-grupie STOPNATO. W oczekiwaniu na taką perełkę warto przecierpieć setki trywialnych i czasem nudnych listów od cyber-dyskutantów. Jared Israel z poważanej witryny Emperors Clothes (Nowe Szaty Cesarza, http://www.tenc.net/ z kącikiem po polsku na http://emperors-clothes.com/polish/indexp.htm ) pisał 21.3.00 - Mamy wreszcie wizualny dowód, że środki przekazu kłamały o Jugosławii. Właśnie skończyliśmy produkcję angielskiej wersji zdumiewającego nowego filmu "Judgement". Wydobywa on na światło dzienne sztuczki zastosowane w celu sklecenia w 1992 r. fałszywych zdjęć nieistniejących serbskich 'obozów śmierci'. Te spreparowane zdjęcia, a szczególnie zdjęcie słynnego wychudzonego mężczyzny za drutem kolczastym, zostały rozpowszechnione po całym świecie, aby odczłowieczyć Serbów. Doprowadziły do śmierci tysiące, a do cierpienia - miliony ludzi. "Judgement" (wyrok) dowodzi, że "LM" po prostu pisało prawdę, a Penny Marshall kłamała. Film pokazuje, jak Marshall wykonała zdjęcia, które ogłupiły świat i usprawiedliwiły wojnę na Bałkanach.
Wg filmu RTS ekipa ITN była w obozie dla jeńców wojennych, który jednocześnie był ośrodkiem dla uchodźców. W tym samym czasie znalazła się tam ekipa z RTS. Za pomocą filmu z RTS studio filmowe w Jugosławii odtworzyło wydarzenia z tego dnia. Film dedykowany jest nie tylko ofiarom zamordowanym przez USA i NATO amerykańską bombą w budynku RTS ubiegłej wiosny. Film zadedykowano wszystkim zamordowanym w wyniku kampanii natowskich rozpoczętych za pomocą zdjęć ITN. Mówimy tak, bo obrazy wyprodukowane przez Penny Marshall w 1992 r. zapoczątkowały dehumanizację narodu serbskiego.
Ian Williams, też bogatszy o 150 tys. funtów kosztem godności narodu serbskiego i bombardowań najpierw Bośni, a ostatnio Serbii i jej prowincji Kosowa - Wolność słowa jest niezbędna. (BBC News z 14.3.00, http://news.bbc.co.uk/hi/english/uk/newsid_677000/677700.stm)

Golusieńka prawda

Widziałem "Judgement" i jest tak dobry, że załatwiam parę egzemplarzy do Polski. To 30-minutowe wideo srogo oskarża ekipę ITN, bo pokazuje ją na filmie RTS filmującą i przeprowadzającą wywiady w nieskrępowany sposób w warunkach zaprzeczających tym, o które brytyjscy reporterzy oskarżyli władze serbskie w filmie ITN. Reporterzy ITN odwiedzili 2 zwyczajne obozy: Omarska i Trnopolje. Brytyjska ekipa uzyskała pozwolenie władz serbskich na filmowanie i miała eskortę wojska serbskiego przez tereny walk, zanim dojechała na miejsce. Czy Serbowie wpuściliby zachodnich dziennikarzy do obozów śmierci jako świadków i pozwolili im szwędać się po terenie bez przeszkód? W filmie widać, że władze serbskie zachowywały reguły humanitarnego traktowania bośniackich jeńców wojennych i uchodźców. Nie tylko, że nie było porządnych płotów, wież strażniczych i psów jak w Oświęcimiu, ale nawet 'straż' serbska widoczna gdzieniegdzie na zdjęciach miała karabiny niedbale przewieszone przez plecy i rozmawiała z 'więźniami' w dobrej komitywie.
Natomiast zdjęcia wykonane przez ITN sugerują, że Marshall i jej ekipa nakręcili film przemknąwszy się do obozu zagłady niezauważeni. Omarska była tak pożądna, że Marshall nie zagrzała tam miejsca. Oba ośrodki były pod ochroną Serbów, a nie pod ludobójczą władzą serbską, którą później dziennikarze ITN porównali do nazistowskiej. W Omarskiej przebywali jeńcy wojenni 3 rodzajów: ci, którzy nawoływali do wojny secesyjnej,; ci, którzy chwycili za broń i poszli w bój; oraz ci, którzy rzucili broń. Dowódca obozu wyjaśnił, że trzecia kategoria jest nieobciążona i Serbowie chcieliby w dalszym ciągu żyć z nimi w zgodzie. Jeńcy tej kategorii byli nieskrępowani, a nie spętani i za kratami. Byli dobrze odżywieni i chwalili sobie opiekę Serbów. Odwiedzały ich małżonki i rodziny.
Trnopolje było obozem wyłącznie dla uchodźców. Wg muzułmańskiego naczelnego lekarza punkt medyczny obozu był zaopatrzony tak, jak szpitale w kraju; brakowało niektórych leków, ale z powodu wojny i sankcji Zachodu. Jedyną skargą Muzułmanów w obozie była za gorąca pogoda. W obozie zagłady strażnicy nie pozwoliłaby zgromadzić się pokaźnej grupie więźniów przed kamerami obcych reporterów, a gdyby tak, to straż byłaby zapewne widoczna na zdjęciach. Brytyjczycy w perfidny sposób nadużyli życzliwości władz serbskich do nieskrępowanego reportażu.
Marshall wiedziała, że władze serbskie w Omarskiej były humanitarne. Marshall i ekipa RTS miały niemal ramię w ramię wywiady z jeńcami wojennymi, ich żonami, z uchodźcami, lekarzem z ośrodka, z co najmniej jednym pracownikiem Czerwonego Krzyża i z dowodzącym ośrodkiem dla jeńców. Serbski dowódca ośrodka (zastrzelony później przez NATO podczas wędkowania z synem) wyjaśnił, że wg Serbów większość jeńców to dobrzy ludzie, którzy zostali wciągnięci w secesyjny zbrojny przewrót w Bośni przeciw Jugosławii i że tylko mała grupa jeńców musi być odosobniona w więzieniu. Film RTS przedstawia te wywiady. Marshall po prostu nie włączyła dowodów humanitarności, natomiast wyreżyserowała niektóre zdjęcia dla sensacyjnej konsumpcji przez zachodnią opinię publiczną. Zostały one potem podrobione, aby osiągnąć obrazy nazizmu. To jest najwyższy stopień cynizmu i nieuczciwości.
W Trnopolju uchodźcy sami powiedzieli, że są porządnie traktowani. Film RTS pokazuje Marshall, kiedy próbuje wyciągnąć z jednego z uchodźców, Mahmeda, aby powiedział coś przeciwko Jugosławii. Mahmed odmawia i protestuje gwałtownie - Nie, nie. Nie więzienie. Nie, nie. Ośrodek dla UCHODŹCÓW. Traktują nas bardzo dobrze. Nie, nie - bardzo dobrze. Niewzruszona Marshall użyła właśnie ten obóz na sfabrykowanie bujdy o obozie śmierci. Wypatrzyła w tłumie zebranym przed nią za płotem Fikreta Alicza, który jak wielu Muzułmanów w obozie był rozebrany do pasa z powodu upału. Alicz był wychudzony i miał zniekształconą klatkę piersiową po chorobie w dzieciństwie. Do tego pod ręką znalazł się drut kolczasty. Z filmu RTS nie ma żadnej wątpliwości, że ekipa Marshall weszła do byłej zagrody gospodarczej przez dziurę w płocie z drutu kolczastego. Tak swobodnie jak obie ekipy weszły do zagrody, przez jej wnętrze przewijali się uchodźcy poszukujący cienia znajdujących się w niej drzewa i budynków stodoły, szopy i transformatora.
Marshall wyreżyserowała zdjęcia, aby wyglądały jak z obozu śmierci. Poczyniła daleko idące zabiegi, aby filmować z niewygodnej zagrody magazynowej. Dlaczego? Bo z jednej strony zagrody było to, co potrzebowała: płot głównie z siatki z cienkiego drutu i z paroma drutami kolczastymi u góry. Dziecko mogłoby bez trudu przejść prze ten płot, a mężczyzna byłby w stanie rozbić go paroma kopniakami. Na zdjęciach widać stosunkowo małą wysokość płotu, który miał wysokość nie większą niż 2 m. Więźniowie starają się uciec z obozów śmierci, więc ogrodzenia są zbudowane w taki sposób, aby temu zapobiec. Nie widać takiej konstrukcji płotu w filmie. Filmując przez drut kolczasty Marshall rozmawiała z uchodźcami na ZEWNĄTRZ płotu, bo ekipy ITN i RTS były wewnątrz tej zagrody. Następnie Marshall podrobiła surowy film, aby uzyskać fałszywy efekt obrazu więźniów za drutem kolczastym.
Marshall i Ian Williams zostali sfilmowani w trakcie swego oszustwa. Ekipa RTS filmowała zaledwie parę metrów obok kamerzysty ITN. Czasem kamera RTS skręcała w bok, pokazując zespół ITN w trakcie pracy. RTS utrwaliła na taśmie filmowej te same obrazy co ITN, tylko z trochę innego kąta. RTS sfilmowała Marshall, Iana Williamsa, kamerzystę, mężczyznę trzymającego mikrofon. "Judgement" pokazuje krok po kroku, dokładnie jak Marshall i ITN sfałszowali zdjęcia, aby wyglądały jak z hitlerowskiego obozu zagłady. "Judgement" zaczyna od filmu nakręconego przez RTS, a następnie podrabia go na oczach widza, aby w końcu pokazać sfałszowane zdjęcia ITN nazistowskiego okrucieństwa, które obiegły świat. Zdjęcia zostały skadrowane dla prasy niewątpliwie dużym nakładem pracy dla osiągnięcia tego efektu. Kolor został zastąpiony tragicznym czarno-białym. Klatki filmowe z chudymi, rozebranymi do pasa Muzułmanami zostały wybrane do rozpowszechnienia. Dolna część zdjęć pokazująca siatkę została wyeliminowana. Brytyjczycy wybrali też kadry z drutem kolczastym sfilmowanym na wysokości oczu i ust dwóch 'więźniów', co powiększa dramat i makabrę. Najprawdopodobniej użyto retuszu, aby osiągnąć ten efekt.
Serbski film udowadnia, że Marshall i ITN popełnili najgorszą zbrodnię przeciw ludzkości - okłamali miliony ludzi, aby uzasadnić wojnę.
Penny Marshall i jej ekipa w zagrodzie z drutu kolczastego. Widać taczki i materiały budowlane oraz słabą konstrukcję płotu. Uchodźcy stoją na zewnątrz zagrody. (Zdjęcia RTS).

Skrzywdzona do łez, wybawiony od śmierci

19.3.00 Richard Ingrams pisał w swym cotygodniowym felietonie w "Observerze" - Panna Penny Marshall, dziennikarka ITN, która wygrała 150 tys. funtów w sprawie o zniesławienie [...] musiała chyba żyć bardzo bezpiecznym życiem. W czasie zeznań powiedziała, że oszczerstwo wyprowadziło ją z równowagi bardziej niż cokolwiek innego w jej życiu. Jeśli chodzi o raport ITN z obozu w Bośni, który wywołał to całe zamieszanie, Ingrams napisał - Wg mnie zdjęcie tych 2 uśmiechniętych dziennikarzy na schodach gmachu sądu, bogatszych teraz łącznie o 300 tys. funtów, jest o wiele bardziej szokujące niż zdjęcie wychudzonych Muzułmanów w serbskim obozie przetrzymania.
Reuters wykorzystał okazję, aby raz jeszcze powtórzyć kłamstwo, z którym "LM" walczył z ITN w nierównej walce Dawida z Goliatem. 14.3.00 Reuters bezwstydnie zagrał na uczuciach czytelników dla efektu politycznego, pisząc - Marshall ocierając łzy z oczu powiedziała, że wyrok 'był ważny dla ludzi w obozie'. Ta reprezentantka największych mocy w Wielkiej Brytanii została przedstawiona jako słaba istota potrzebująca ochrony. Przez przykucie uwagi na jej łzach Reuters zbliża ją czytelnikowi, który identyfikuje się z nią emocjonalnie zamiast kwestionować sprawę sądową. Brak podobnego apelu uczuciowego dla ludzi z "LM". Kłamcy Marshall i ITN wychodzą ze sprawy bogatsi, a "LM", obrońca ofiar tych kłamstw - zbirem ukaranym niemożliwą do zniesienia karą.
Nasuwa się pytanie. Jeśli oszczerstwo "LM" było dla Marshall największym ciosem osobistym w jej życiu, gdzie się podział wstrząs wywołany widokiem ludzi w obozie w Trnopolju? Jeśli wyrok przeciw "LM" miał dla niej symbolizować sprawiedliwość za okropności, które rzekomo widziała w Trnopolju (i to tak głęboko, że płakała mówiąc o tym), dlaczego oszczerstwo wyprowadziło ją z równowagi bardziej niż koszmarna pamięć obozu zagłady w Trnopolju?
Tego samego dnia BBC News - dołączając się w ten sposób w poczet dziennikarskiej obłudy - opublikowała dziękczynny "wywiad" z Fikretem Aliczem, który chwalił Marshall i ekipę telewizyjną ITN za ich reportaż z Trnopolja. Do czasu przybycia Penny [Marshall] nikt na świecie nie wiedział, co się stało i że wszyscy byliśmy więźniami - Alicz powiedział ITN przez tłumacza o losie swoim i kilkuset towarzyszy obozowych. Powiedział też, że po wyjeździe ekipy telewizyjnej z obozu warunki w obozie pogorszyły się jeszcze bardziej - Nasze życie zmieniło się bardzo. Chciałbym powiedzieć, że z tyłu za kamerzystami stali żołnierze serbscy, którzy krzyczeli, że zapisują nazwiska tych, którzy coś powiedzą przed kamerami [...] Po wyjeździe ekipy filmowej żołnierze zaczęli zabijać. Sprawiedliwość jest w Hadze. Nie chciałbym, aby coś takiego zdarzyło się gdziekolwiek na świecie.
Artykuł nie wyjaśnił, gdzie i kiedy Alicz udzielił wywiadu. Ani słowa o tym, że to nie Alicz rozmawiał z Marshall w Trnopolju przez płot w 1992 r., tylko dobrze odżywiony i zdrowo wyglądający gość, który znał angielski. Brak też wytłumaczenia, dlaczego tych gróźb strażników serbskich zza pleców ekip ITN i RTS nie ma ani na ścieżkach dźwiękowych ani na filmach którejkolwiek z ekip. Zachodnie środki przekazu i ich polityczni bosowie zapewne wierzą, że mają do czynienia z debilną publiką. Czyżby sądzili innych po swoich możliwościach umysłowych? Jesteśmy niezmiernie szczęśliwi, że Alicz uniknął śmierci z rąk okrutnych Serbów w Trnopolju, a naturalnie rzetelna i obiektywna ITN była w stanie nas o tym poinformować w czasie nasilenia rozpraw w Hadze przeciwko gwałcicielom, ludobójcom i innym okropnym zbrodniarzom serbskim. Pewnie Alicz mieszka w Londynie, skoro reporterzy dotarli do niego w dzień ogłoszenia werdyktu przez sąd brytyjski.
Tak ITN wykadrowało czarno-białe zdjęcie Alicza do rozprowadzenia w prasie zachodniej w 1992 r. (Archiwum ITN za "LM" nr 97 z 1997 r.)
A tak wygląda ono w kolorze. BBC News z 14.3.00 w dalszym ciągu szerzyło perfidną antyserbską propagandę w artykule z podpisem pod zdjęciem Film z Fikretem Aliczem w obozie zaszokował świat. (BBC News z 14.3.00, http://news.bbc.co.uk/hi/english/uk/newsid_677000/677700.stm)
Kolorowe zdjęcie w 2000 r. i czarno-białe w 1992 r. wykadrowane zostały z ujęcia podobnego to tego. Zdjęcie pokazuje moment powitania Alicza przez Marshall, gdy po kilku minutach rozmów z uchodźcami na zewnątrz ogrodzenia koledzy wypchnęli Alicza na pierwszy plan. Mahmed z prawej był doraźnym tłumaczem. W artykule BBC News opisującym wyrok przeciw "LM" zaprzeczono 14.3.00, że podobne zdjęcie zostało sfałszowane przez ITN. (BBC News z 14.3.00, http://news.bbc.co.uk/hi/english/uk/newsid_677000/677481.stm)

Źródła

Bogate źródło materiałów nt. Trnopolja znajduje się we witrynie "LM" http://www.informinc.co.uk/ . W wyniku wyroku sądu przeciw "LM" w sprawie o zniesławienie agencji ITN witryna nie zawierała materiałów na ten temat w czasie pisania rozdziału. Większość artykułów z witryny "LM" jest od 18.4.00 w http://www.srpska-mreza.com, skąd należy szukać wyszukiwarką lokalną, np. podając "Trnopolje".
Mick Hume, The only thing this case has proved 'beyond reasonable doubt' is that English libel law is a disgrace to democracy and a menace to a free press [w:] "LM" nr 129, kwiecień 2000, http://www.informinc.co.uk/LM/LM129/LM129_Edit.html
Jared Israel, The tears of the mighty [w:] http://www.tenc.net, 16.3.00 (komentarz o wyroku przeciw "LM")
The Truth vs. ITN - And Reuters [w:] http://www.tenc.net , 14.3.00 (zasadniczy artykuł z "LM" i doniesienie Reutersa o wyroku sądu brytyjskiego)
Bosnian prisoner praises ITN crew [w:] BBC News z 14.3.00, http://news.bbc.co.uk/hi/english/uk/newsid_677000/677700.stm# 
ITN Wins Bosnian War Libel Case [w:] BBC News z 14.3.00, http://news.bbc.co.uk/hi/english/uk/newsid%5F677000/677481.stm 
Rajko Dolecek, rozdziały PR Agencies as factories for Disinformation in the USA oraz Death Camps as an American and European Media Hit, [w:] Rajko Dolecek, "I Accuse!", Praga, marzec 1999, publikacja książki w "Questions and Opinions Library" tom 3 oraz na internecie http://members.tripod.com/Balkania/resources/geostrategy/dolecek_accuse.html#b12, http://www.srpska-mreza.com/ddj/Kosovo/articles/Dolecek.html
Thomas Deichmann, The picture that fooled the world [w:] praca zbiorowa, NATO in the Balkans, International Action Center, New York, 1999, http://www.iacenter.org/bosnia/nbtoc.htm
Graham Barnfield, The dope sheet that duped the world [w:] "LM" nr 102, lipiec-sierpień 1997, http://www.srpska-mreza.com/LM/LM102_ITN/LM102_Dope.html
Threats, writs and videotape [w:] "LM" nr 99 z 1997, http://www.srpska-mreza.com/lm99/LM99_ITN.html
George Kenney, How media misinformation led to Bosnian intervention [w:] "LM" nr 99 z 1997, http://www.srpska-mreza.com/lm99/LM99_ITN.html
Thomas Deichmann, The picture that fooled the world [w:] "LM" nr 97, luty 1997, http://www.srpska-mreza.com/lm-f97/LM97_Bosnia.html
Thomas Deichmann, They were looking for the best picture [w:] "LM" nr 97, luty 1997, http://www.srpska-mreza.com/lm-f97/LM97_Bosnia.html (wywiad Diechmanna z prof. Wladimiroffem, czołowym prawnikiem Holandii 9.11.96, w czasie procesu przeciw Serbowi Duszko Tadiczowi przed Międzynarodowym Trybunałem Kryminalnym ds. Byłej Jugosławii w Hadze)
Thomas Deichmann, Es war dieses Bild, das die Welt in Alarmbereitschaft versetzte [w:] "Novo" styczeń-luty 1997 (adres Novo, PF 60 08 43, D-60338 Frankfurt, tel. 00 49 69 452035, fax 00 49 69 452036; Thomas.Deichmann@t-online.de)
Kosta Cawoski, The Hague Against Justice Revisited; The Case of Dr. Radovan Karadzic, Centar za Srpske Studje, Belgrad 1997 r., http://www.srpska-mreza.com/library/hague/hague-vs-justice.html
Witness Says Bosnia Forced Him to Lie [w:] "New York Times" z 26.10.96
Ed Vulliamy, "Time of Hell: Understanding The Bosnian War", Nase vojsko, Praga, 1994 (po czesku)
Joan Phillips, 20 Things You Know About The Serbs and Which Are Not True [w:] "The Campaign Against Militarism", Londyn, nr 4, luty 1994
Jacques Merlino, It Is Not Good To Tell the Truth About Yugoslavia, A. Michel, Paryż, 1993


NATO na Bałkanach | SPIS TREŚCI