NATO na Bałkanach


Likwidacja Kościoła Prawosławnego w Kosowie

Wstęp

Kosowo jest kolebką historyczną, religijną i kulturową narodu serbskiego. Od wieków istnieją na tym stosunkowo małym terytorium dziesiątki obiektów sakralnych.

Mapa zniszczonych kościołow

Mapa na podstawie http://www.gov.yu/kosovo_facts/enter55.html

Rozdział przedstawia planową i systematyczną likwidację Kościoła Prawosławnego (Serbskiego) w Kosowie, na terenach okupowanych przez NATO (KFOR), przez niszczenie budynków wiary prawosławnej. Likwidacja, w zasadzie na ukończeniu, przebiegała w dwóch etapach:

Etap pierwszy - bombardowanie obiektów "przez omyłkę na skutek błędów pomiarowych" podczas kampanii NATO-wskich nalotów na teren całej Jugosławii. W maju 2000, po przyznaniu się NATO do fiaska w celności bombardowania, wiadomo że kościoły i klasztory nie były oszczędzane w dywanowych nalotach. "Pomyłki" były starannie przygotowaną akcją terroru nad społeczeństwem Jugosławii, gdy po kilku tygodniach okazało się, że naloty na cele wojskowe były fiaskiem. Bombardowanie obiektów sakralnych nie było przypadkiem lecz było częścią szeroko zakrojonego planu, który zawierał obiekty w następujących kategoriach:

1. Dzielnice mieszkaniowe w miastach i wioskach,
2. Obiekty służby zdrowia (szpitale, ośrodki zdrowia)
3. Obiekty kulturalne
4. Więzienia
5. Stacje energetyczne i przekaźnikowe
6. Sieć transportowa (mosty, stacje kolejowe, drogi, linie kolejowe)
7. Cywilne obiekty produkcyjne, np. fabryka Zastawy
8. Obiekty szkolnictwa (szkoły, uniwersytety, biblioteki)
9. Obiekty sakralne (kościoły, klasztory)
10. Obiekty sportowe (ośrodki rekreacyjne, stadiony)

Etap drugi - palenie i wysadzanie w powietrze obiektów sakralnych na terenach okupowanych przez NATO od czerwca 1999 roku. Jakkolwiek niszczenie było dziełem terrorystów albańskich i najemników, odbywało się ono pod kontrolą oddziałów NATO które na czas podkładania ładunków wycofywały się dyskretnie z okolic obiektu. Większość zniszczeń było robotą wykwalifikowanych specjalistów, wytrenowanych przez służby specjalne, wyposażonych w ładunki o dużej sile wybuchu i wyposażonych w specjalistyczne narzędzia.

W zasadzie ten krótki wstęp wystarcza do oglądnięcia "dzieła" zachodniej cywilizacji do której już prawie należymy. Ale polskiemu czytelnikowi należy się coś więcej. Wydawałoby się, że Polacy którzy przeszli przez piekło wojny, obozów koncentracyjnych, masowych deportacji, przesuwania granic przez obce mocarstwa, powinni być bardziej wyczuleni na terror, propagandę. Udział Polski w tym konflikcie jest jedną z największych tragedii w tysiącletniej, chrześcijańskiej historii kraju. Nigdy dotąd nie braliśmy udziału w likwidacji chrześcijaństwa w jakimkolwiek kraju. Przeciwnie, w 1683 pospieszyliśmy na ratunek Wiedniowi, bijąc na głowę Turków, co zapoczątkowało odwrót Turków z terytorium Europy. Tym razem, rząd Polski sprzymierzył nas z siłami barbarzyństwa, bestialstwa i głupoty.

Jugosławia była Polakom szczególnie bliska. To właśnie do Jugosławii nad Adriatyk wyjeżdżaliśmy na wakacje w latach 60-tych i 70-tych, aby podziwiać przepiękna przyrodę, oryginalna architekturę, wysoki standard życia, odwagę i umiejętność rządu Tito bycia niezależnym od obu bloków politycznych. Ale przede wszystkim, Jugosławia była znaną z ogromnej tolerancji religijnej i wzajemnego poszanowania odrębnych kultur reprezentowanych przez prawosławnych Serbów, katolickich Chorwatów, muzułmanów i żydów. Tolerancja religijna była czymś niezwykłym w tym zakątku Europy. Była nauką i sztuką życia, doświadczoną i wypracowaną przez 500 lat okupacji tureckiej, później krótkotrwałego panowania austro-wegierskiego i w czasie licznych najazdów innych mocarst. Tolerancja była głęboko wpojona w charakter ludzi, przekazywana z pokolenia na pokolenie, jako jedyna droga życia w tej części Europy.

Tolerancja i wzajemne poszanowanie były dostrzegane przez nas jak i przez Zachód. Za pochwalny opis tolerancji i wzajemnego szacunku wśród mieszkańców na Bałkanach, jugosłowiański pisarz Ivo Andric otrzymał w 1961 roku nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Pisarz pochodził z miasta obrzydzonego w ostatnich latach przez zachodnią propagandę - Sarajewa.
Ivo Andric w jednej ze swych nowel pisał:
W czasie bezsennej nocy możesz odkryć prawdę o sarajewskiej nocy. O drugiej w nocy, jako pierwszy odzywa się dzwon katolickiej katedry, dźwięk krótki ale bogaty. W minutę później odzywa się głos dzwonów z prawosławnej światyni, który również bije dwa razy. Następny głos to zegar muzułmańskiego minaretu, jedenaście bić jak jedenaście tureckich duchów odliczających dziwny podział czasu w tym odległym od świata zakątku. Żydzi nie mają swojego dzwonu odliczającego ich godziny, tylko Bóg wie jaki jest dla nich czas, tylko Bóg sam zna daty w kalendarzu Sefardynów i Aszkenazich. W czasie głębokiej nocy kiedy wszyscy śpią, świat jest podzielony według odliczania utraconych już godzin świata który zmierza ku końcowi.

Nasze natychmiastowe i bezgraniczne (rządowe) poparcie dla masowych nalotów na Belgrad i udział w kampanii w Kosowie nasuwa potrzebę porównań z polskimi doświadczeniami na Kresach w latach 1939-1950. Pośród wielu podobieństw sytuacji na Kresach w tamtych latach i obecnym Kosowie, trzeba przypomnieć że w obu regionach mieszkało wiele grup narodowościowych. Na Kresach mieszkali Polacy, Białorusini, Litwini, Żydzi i Rosjanie. Po roku 1920 kiedy udało się uszczelnić wschodnią granicę przed nasyłanymi ze Wschodu terrorystami, życie grup etnicznych ustabilizowało się. Kresy cieszyły się tolerancją religijną a mieszkańcy żyli coraz dostatniej. Czar współpracy prysł 17-ego września 1939.

Należy jednak podkreślić że pomimo terroru, najpierw radzieckiego, później hitlerowskiego i znów radzieckiego, nie niszczono świątyń żadnego obrządku (za wyjątkiem synagog niszczonych przez hitlerowców). Terror przejawiał się w deportacji księży i ludności zarówno na Sybir jak i do hitlerowskich obozów śmierci. Kościoły przetrwały jednak wojnę. Tylko nieliczne spłonęły w czasie walk frontowych. W rodzinnej miejscowości Hermanowicze gdzie od wieków zamieszkiwał znany obecnie w Polsce ród Wierchowiczów, kościół spłonął po radzieckim nalocie w pierwszym dniu wojny. Kościoły w okolicznych miasteczkach, Dziśnie i Głębokiem przetrwały do dzisiaj.

Po 1944 roku walka z Kościołem nasiliła się, ale Rosjanie nie wysadzali i nie palili kościołów. Typowa akcją komunistów było zamienianie katolickich kościołów na garaże dla kołchozowych traktorów, na spichlerze oraz na muzea ateizmu. W muzeach, obrazy stanowiły zabytek i miały przyczyniać się do "umacniania" ateistycznego światopoglądu. Po śmierci Stalina, nieliczni lokalni katolicy którzy uniknęli deportacji, odrestaurowali kościoły, obrazy-zabytki wróciły do swej pierwotnej funkcji i obecnie przy pomocy Kościoła Katolickiego z Polski, ludzie znów mogą modlić się w swoich świątyniach.

Likwidacja Kościoła w Kosowie była znacznie bardziej brutalna. Jest wiele dowodów, że świątynie były wysadzane w powietrze na oczach zgonionych przed Kościół wiernych a następnego dnia serbska ludność wioski była deportowana z Kosowa (wynajętymi autobusami) przez NATO-wskie oddziały. Ci mieszkańcy którzy odmówili wyjazdu, następnej nocy byli mordowani przez terrorystów albańskich.

Większość obiektów sakralnych w Kosowie pochodzi z XIII i XIV wieku. Świątynie te przetrwały 500 lat okupacji tureckiej, lata dwóch wojen światowych ale nie zdołały przetrwać NATO-wskiej "cywilizacji". Winnych tego barbarzyństwa trzeba szukać nie wśród miejscowej ludności albańskiej ale wsród terrorystów, najemników i ich NATO-wskich sponsorów. W tym również nowych członków NATO (Polska, Czechy i Węgry) których bezgraniczne poparcie dla bombardowań przyczyniło się do zagłady chrześcijaństwa w Kosowie.

Historia Polski zawiera kilka przykładów haniebnych czynów. Należy tu wymienić zajęcie Zaolzia w 1938 roku (co oznaczało poparcie hitlerowskiej inwazji na Czechosłowację) i udział w inwazji Układu Warszawskiego na Czechoslowacje w 1968 roku (tylko Rumunia nie dała się wciągnąć). Te akcje jednak nie splamiły nas, katolickiego narodu, tak jak udział w 78-mio dniowych masowych nalotach na 2-milionowy Belgrad i inne miasta, udział w likwidacji chrześcijaństwa w Kosowie i deportacje serbskiej ludności Kosowa.

Dotychczas, byliśmy znani w Jugosławii z odbudowy Skopje, zrujnowanego przez trzęsienie ziemi w latach 60-tych. Tym razem stanęliśmy po stronie ciemnoty i barbarzyństwa. W latach 80-tach byliśmy "ulubieńcem" międzynarodowej społeczności bo potrafiliśmy pokazać własną drogę, drogę do niezależności, którą tak szybko sprzedaliśmy.

Zastanówmy się jaki byłby efekt naszego odejścia z NATO w pierwszym dniu agresji na Jugosławię?

Spóźnione pytanie... więc może należy spytać jakie następne, niepodległe i suwerenne państwo jest na celowniku w realizacji politycznych i antychrześcijańskich interesów wielkich mocarstw?

Może to właśnie my?

Spis zniszczonych Kościołów

Uwaga, niektóre linki nie działają bowiem spis jest jeszcze w budowie, zdecydowaliśmy się jednak zamieścić wersję niekompletną, aby już teraz odsłonić rozmiary barbarzyństwa, które rozpętała interwencja NATO.

NATO na Bałkanach | SPIS TREŚCI